Klif

Sunagakure no Sato jest wioską ukrytą wśród nielicznych skał pustyń Kraju Wiatru. To jedna z pięciu głównych wiosek shinobi. Dzięki swojemu położeniu jest prawie nie do zdobycia bez ataku powietrznego. Pod dowództwem Kazekage walczy wielu potężnych shinobi jak marionetkarze, medycy czy nieliczni członkowie klanów.
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

Re: Klif

Postprzez Dōhito Isao » 21 sie 2017, o 19:56

Isao uśmiechnął się delikatnie, gdy dziewczyna się do niego dosiadła. Kiedy zaś przeciągnęła się jak kociak, przez głowę przeszła mu myśl o jej urodzie. Uśmiechniętą twarz Kuro muskały promienie słoneczne, nadając sporo wdzięku dwudziestolatce. Posiadała wręcz idealną figurę, a pozycja w której aktualnie się znajdowała umożliwiało dostrzeżenie że miała również czym oddychać. Aczkolwiek szczególną uwagę chłopaka, przykuły opadające na jej ciało krwistoczerwone włosy. Po czym zanim przeszedł do kontynuacji rozważań o jej wyglądzie, został skarcony przez samego siebie z oczywistych powodów. Niby to jedynie rozmyślanie o koleżance, lecz należało je uciąć nim zabrną o krok za daleko. Nie minęła chwila, a ona już odpowiedziała zadziornie na pytanie blondyna. Dwoma pytaniami, na które doskonale znała odpowiedz. Po jego zachowaniu doskonale można było dostrzec, że gdy drastycznie zmieniła swoją osobowość. Zyskała u Dohito sporo plusów i sympatii, najpewniej przez podobieństwa ich buntowniczych charakterów. Jednak, jednej z wspólnej cech między nimi mógł się jedynie domyślać, a mianowicie cenienie sobie wolności i całkowitej swobody swoich decyzji. Powiedział nieco podirytowanym tonem głosu:


-Skoro o to pytam, to całkiem możliwe. Meh... No pewnie że tą aktualną, jak by to powiedzieć. Z pewnością jesteś teraz znacznie bardziej intrygującą osóbką. I nie ładnie odpowiadać tak pytaniem, na pytanie.

Gdy ta również spojrzała mu prosto w oczy, dał wygrać jej ten wzrokowy pojedynek. Przewrócił swoimi patrzałkami i zrobił obrażaną minę. Po czym obrócił się i zaczął przyglądać widokowi Sunagakure no Sato, jego własnej wiosce. Foszek z pewnością był udawany, aby wymusić odpowiedzieć. Chociaż trzeba przyznać że denerwowało go zwodzenie przez dziewczynę, w końcu to Ona miała grać w jego grę, nie na odwrót. Pytanie o rodzinę nieco zaskoczyło Kazekage, co prawda kiedyś tak powiedział. Aczkolwiek czy te słowa miały jakiekolwiek pokrycie, wcześniej niezbyt przywiązywał uwagę do tego co mówił. Teraz sytuacja była zupełnie inna, on był odpowiedzialny, z drugiej strony jednak relacje miedzy tą dwójką miały się zupełnie inaczej. Dlatego mężczyzna zadał sobie w głowie pytanie, czy były w stanie zaryzykować i w jej obronie stanąć do walki z przewyższającym go wrogiem? Odpowiedz była pozytywna, mimo że średnio się znali. Właśnie dlatego cichutko odpowiedział, zupełnie jak by mówił do powietrza. Lecz kobieta mogła go spokojnie usłyszeć, ponieważ znajdowali się bliżej siebie niż na wyciągnięcie ręki.


-Chyba tak...
Obrazek
Spoiler:
 
Posty: 1033
Dołączył(a): 14 kwi 2015, o 21:15
Ranga: Brak
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Klif

Postprzez Kōseki Isis » 22 sie 2017, o 00:06

Kuro mogła czuć delikatny powiew wiatru na twarzy, ale przede wszystkim obejmujące jej twarz promienie słońca. Przyjemne ciepło ogrzewało jej skórę, a ta beztroska odmalowywała się błogością na jej twarzy. Wiedziała, że blondyn jej się przygląda. To było aż nazbyt oczywiste, ale nie przeszkadzało jej to.
Gdy zadał swe pytanie, i doszło do wymiany zdań, uśmiechnęła się zadziornie. Podobało jej się, że to właśnie ją a nie Is wolał. Chociaż jedna osoba, której odrobinę na niej zależało, choć blondyn nie miał prawa wiedzieć, co się z tym wiąże.
- Ej, sam odpowiedziałeś pytaniem, więc już się nie czepiaj - zaśmiała się, uderzając go delikatnie w ramię. Taki przyjacielski gest, którego nie miała okazji za często wykonywać, bo i z kim?
Wymienili się spojrzeniami, a chłopak po chwili mierzenia się wzrokiem najzwyczajniej odpuścił. Dał jej fory, można powiedzieć, ale czy to miało znaczenie? Dogadywała się z nim, on ją lubił, nawet podobały mu się jej utarczki z Asami! Oj, gdyby wiedział, dlaczego naprawdę brunetka tak się złości jej obecnością...
- Tak, chyba tak... - powtórzyła za nim, uśmiechając się delikatnie. Wzrok miała teraz skierowany na krajobraz rozciągający się pod nią.
- Wiesz... podczas pierwszej wizyty w Sunie... to nie ze mną miałeś do czynienia - zaczęła powoli, nieco zamyślonym tonem. Skoro Is mogła zdradzić Kitsune prawdę o jej naturze, to dlaczego ona sama nie mogłaby się ujawnić przed blondynem? - Mnie poznałeś w Sora. Nie jestem do końca Isis, choć obie dzielimy jeden umysł. Rozumiesz?
Przekrzywiła głowę, uważnie mu się przyglądając. Chciała wiedzieć, jak zareaguje na tak nietypową wieść. Czy będzie zaskoczony? Czy zaleje ją gradem pytań? Czy zaakceptuje ją..? Znów na jej twarzy pojawił się drobny uśmiech, a ona sama opadła na plecy i spojrzała w niebo. Skoro już to powiedziała, to nie ma odwrotu. Raz wypowiedzianych słów wszak nie da się cofnąć.
Obrazek
 
Posty: 379
Dołączył(a): 30 lis 2016, o 18:05
Ranga: Jiyūjin

Re: Klif

Postprzez Dōhito Isao » 24 sie 2017, o 01:05

Czerwonowłosa miała racje z odpowiadaniem pytaniami, jednak pewnie rozumiała że Isao się z nią jedynie droczył. Gdy delikatnie uderzyła go w ramię, ten złapał się za nie dłonią. I wydał z siebie ironiczny dźwięk -Auau, po czym się roześmiał. W duchu ucieszył się widząc jej delikatny uśmiech, kiedy rozmawiali o byciu rodziną. Poczuł że Ona też go lubi, jako że wielu przyjaciół nie miał to wiele to dla niego znaczyło. Kiedy zaczęła mówić dalej bardzo zaskoczyła Kazekage, co prawda wiedział że coś jest nie tak. Jednak nie miał zielonego pojęcia że kobieta może posiadać podwójną osobowość, aczkolwiek szybko się uspokoił. Nie chciał być nie miły, wiedział że podwójna osobowość powstaje jedynie przy bardzo przykrych wydarzeniach. W końcu jedna z jego córek Yuno też ją posiadła, oraz zdradziła mu że rodzi się z wielkiego cierpienia. Mówiła mu też że właśnie ta ukryta strona ma najbardziej przejebane, zrobiło mu się przykro. Posmutniał na twarzy, przez moment siedzieli w ciszy. Po kilku chwilach, zbliżył się do niej jeszcze bardziej. Aby następnie nieco przyciągnąć i przytulić się do niej, ot taki miły gest z jego strony. Zrobił to trochę nie pewnie, obejmując ją powyżej tali. Mogła poczuć że jego ciało nieco drży, stresował się i przejął wyznaniem Kuro. Skąd miał wiedzieć jak zareaguje i czy się to Jej spodoba. Nie mógł się nawet domyślać co przeżywała, ale jakoś ruszyło go serduszko. Roztrzęsionym głosem powiedział do nie cichutko blisko uszka:


-Przepraszam że tak bez pozwolenia, opowiesz mi coś więcej o sobie?
Obrazek
Spoiler:
 
Posty: 1033
Dołączył(a): 14 kwi 2015, o 21:15
Ranga: Brak
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Klif

Postprzez Kōseki Isis » 24 sie 2017, o 21:20

Dobrze wiedziała, że się z nią droczy. Ona z nim zresztą też. To była jedna z tych rzeczy, które ich łączyły, potrafili obrócić niemal wszystko w żart. Zaśmiała się, słysząc jego "auau" w odpowiedzi na kuksańca w ramię. Potem zeszli na nieco poważniejszy temat rodziny, choć i tu na jej ustach widniał lekki uśmiech. A chwilę później chyba oszalała, choć nie była pewna, czy to przez plamy na słońcu czy ogólny skwar otaczającej ich pustyni.
Powiedziała mu, że nie jest Is. Że jest kimś zupełnie innym, mimo że obie dzielą to ciało i umysł. Na twarzy chłopaka pojawiło się zdziwienie, ale to było normalne. W końcu nie każdy tłumaczy takie różnice w charakterze czymś w rodzaju rozdwojenia jaźni, prawda? Nie zaskoczyła go tym, wręcz przeciwnie, spodziewała się podobnej reakcji. Była jednak ciekawa, czy zrozumiał sens jej słów. Potem jednak w jego spojrzeniu pojawiło się coś, czego ona sama nie przewidziała - smutek. Teraz to ona była zdziwiona, choć więcej się nie odezwała. Leżała po prostu na plecach, zerkając na niego kątem oka.
Trwali tak w ciszy przez dłuższą chwilę. W sumie nic niezwykłego. Taka cisza bywa nawet relaksująca, choć teraz bardziej przeszkadzała, niż pomagała. Westchnęła lekko, podnosząc się do siadu. Zauważyła, że blondyn się przybliżył, jakby chciał zmniejszyć dystans między nimi. Tylko skąd miała wiedzieć, że nagle weźmie i ją do siebie przyciągnie, zamykając w uścisku?
- Zaraz... co ty..? - zaczęła zaskoczona, gdy wtulił się w nią z pewną dozą niepewności. Czy to przez ten smutek w jego oczach? Na jego obliczu? Czuła delikatne drżenie jego ciała i właściwie w pierwszym odruchu chciała go odepchnąć... w końcu kto mu pozwolił? Ale ostatecznie tego nie zrobiła. Dlaczego? Może dlatego, że zaraz przeprosił? A może przez jego pytanie, które nijak nie wpasowywało się w spis możliwych pytań, który ułożyła we własnej głowie? Ciężko było stwierdzić.
Delikatnie chwyciła go za ramiona, starając się choć odrobinę oswobodzić z uścisku. Nie gwałtownie, ale po prostu dać do zrozumienia, że wolałaby mieć więcej przestrzeni. Odchrząknęła.
- No już, spokojnie - mruknęła, nie wiedząc właściwie, co powinna zrobić. - Ej, no... Nie znam się na pocieszaniu, okej? Więc nie rób miny, jakby właśnie świat się kończył.
Naprawdę nie miała pojęcia, co powinna w tej sytuacji zrobić. Wyglądało to tak, jakby Isao rozumiał, co ona przeżywa, albo raczej zdawało mu się, że rozumie. Współczucie względem jej osoby wręcz się z niego wylewało, ale ona nie chciała współczucia. Nie chciała cudzego żalu i powtarzania "przykro mi, że los cię tak pokarał". Nie wiedziała tylko, jak w łagodny sposób przekazać to blondynowi, nie chciała go w końcu zrazić. Bo z kim innym będzie sobie żartować jak nie z Kazekage?
Obrazek
 
Posty: 379
Dołączył(a): 30 lis 2016, o 18:05
Ranga: Jiyūjin

Re: Klif

Postprzez Dōhito Isao » 26 sie 2017, o 20:52



Isao szybko stwierdził że Kuroś była bardzo przyjemna w dotyku, nawet mu się to nieco spodobało. No tutaj znowu wyszła na wierzch jego bardziej egoistyczna natura, jednak akurat powody miał szczodre. Serio współczuł kobiecie, która miała wspaniałe zadatki na jego przyjaciółkę. No ale popełnił mały błędzik, nie wziął pod uwagę że raczej nie będzie zadowolona z jawnego okazywania ubolewania nad jej losem. Choć mógł to przewidzieć już wcześniej z prostych względów, gdyby była mięką pipką jak przy ich pierwszym spotkaniu nie wzbudziła by dłuższego zainteresowania blondyna. Jednak miał nadzieje że przypomni sobie ten gest w ciężkich chwilach, ludzie mają różne charaktery, aczkolwiek nie są ze stali. Podświadomie każdy potrzebuje czasem nieco czułości, a jak było widoczne ta osobowość czerwonowłosej za dużo jej nie doświadczyła. Na początku nie zwracał uwagi, na obiekcje, oznaczające tylko zaskoczenie jego posunięciem. Gdyby były bardziej stanowcze pewnie jakoś by zareagował, w końcu nie chciał zrazić do siebie dziewczyny, którą uznał za osobę wartością. Dopiero gdy chwyciła go za ramiona, zrozumiał że zareagował zbyt emocjonalnie i mógł być bardziej subtelny. Po części jego ogromne ego było złe że nie wtuliła się w niego tak jak by sobie tego życzył, ale rozum szybko uświadomił mu że było by to strasznie tandetne z Jej strony. Po za tym ja mógł się na nią gniewać, w końcu niechętnie jednak powiedział Jej że są rodziną. To zobowiązywało go do wyrozumiałości i dbania o Kuro, ponadto z kim by spędził ten dzień gdyby był na nią fochnięty, a po treningu Sage moda miał dość samotności. Lecz to wcale nie oznaczało że stracił na charakterku, ciągle był panem życia i śmierci z pewną nieumyślną manią do robienia nieprzewidywalnych rzeczy. W głowie szybko uknuł diaboliczną intrygę, po części dla zabawy, trochę też dla bezcennego widoku reakcji towarzyszki, lecz mimo wszystko dla wprowadzenia odpowiedniego nastroju i wymuszeniu przemyśleń. Wiązało to się z prawdopodobnym dostaniu w mordę, ale kto nie ryzykuje ten nie pije szampana. Jak faktycznie go lubi bardziej niż trochę, skończy się jedynie na zbluzganiu od najgorszych pojebów. Powiedział przerażającym, zimnym jak lód biegunowy tonem głosu(zazwyczaj mówi tak do wrogów, którzy zaraz umierają z jego ręki):


-Jak spokojnie, ja się tu przejąłem Twoim losem... To ja Cię tu przytulam żeby dodać otuchy, a ty tak niemrawo reagujesz. Myślałem że będziesz cała w skowronkach, w końcu na tym świecie nie ma większych przystojniaków! Wybacz mi, ale za tą zniewagę muszę Cię zabić...

Po tych słowach na chwile oswobodził ją z uścisku, aby następnie złapać ją za łapki i bezceremonialnie zrzucić z skarpy w przepaść. Akurat mógł ją po prostu z niej wypchnąć, w końcu był dużo silniejszy. Jednak do wykonania swojego planu, musiał dotknąć jej gołego ciała. Przez moment zdążył zauważyć że miała ciepłą skórę, na dodatek gładką, co dla Is nie było dobrą wiadomością, w końcu mógł w najbliższym czasie zagłaskać ja na śmierć. Jednak mniejsza z tym, w czasie kontaktu nałożył na nią pieczęć Hiraishin. Wszystko robił z śmiertelnie poważną miną, chociaż w środku miał mieszane uczucia. Gdy młoda kobieta wyleciała w powietrze i zaczęła spadać, podszedł do krańca urwiska, następnie pomachał jej z diabelskim uśmiechem na twarzy.



Po ułamku sekundy nałożył na siebie technikę pozwalającą na latanie i teleportował się do spadającej piękności. Złapał ją tak by spadła w jego ramiona, tym razem już pracując nad delikatnością. Kiedy już finezyjnie pochwycił ciało Kurosia, mogło by się wydawać że zacznie się śmiać i obróci tą sytuacje w Hardcorowy żart. Nic bardziej mylnego, nie był w nastroju. Współczucie nie było u niego pustą rzeczą, chciał pomóc przyjaciółce, a bardziej dokładniej to wskazać drogę. Isao nie był jednak tak dobrą osobą żeby robić to bezinteresownie, było to raczej niewykonalne mając tak poranione serce i zaledwie strzępki moralności. Ścieżka którą dla Niej wybrał była przesiąknięta mrokiem, zupełnie tak jak jego. Zapytał kusicielskim tonem głosu, zupełnie jak wąż do Ewy na początku świata. Znał odpowiedz doskonale, w końcu ile można być jedynie cieniem kogoś innego. Z początku może to być moralizujące i fajne jeśli kocha się tą drugą osobę, ale z czasem serce musi zacząć krwawić i zrodzić zazdrość. Aczkolwiek czy miała w sobie tyle odwagi, by kroczyć drogą zepsucia? Dla blondyna było to strasznie intrygujące, to właśnie dla tego dał upust swoim chorym żądzą. Był pewny siebie, doskonale wiedział że były w stanie tego dokonać, chakra pozwala wręcz na wszystko skoro za jej pomocą da się pokonać śmierć.


-Chciała byś się pozbyć tej drugiej i w końcu zacząć żyć?

Spoiler:
Obrazek
Spoiler:
 
Posty: 1033
Dołączył(a): 14 kwi 2015, o 21:15
Ranga: Brak
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Klif

Postprzez Kōseki Isis » 27 sie 2017, o 01:33

Los bywa kapryśny i lubi kpić sobie z ludzi. W tej właśnie chwili Kuro miała wrażenie, że jest ofiarą kpiny tegoż losu. Dlaczego? Otóż w tym momencie miała przed sobą blondyna, który każdą częścią siebie wylewał współczucie względem jej osoby. Bo co? Bo była zamknięta w ciele Is? Przecież w każdej chwili mogła przejąć kontrolę i robić właściwie wszystko, czego tylko zapragnie. Więc czemu niby ma narzekać na swoje położenie?
Próbowała delikatnie uświadomić chłopaka, że nie potrzebuje jego żalu, sęk w tym, że nie wiedziała jak. Nie spodziewała się, że w przypływie uczuć młody kazekage zamknie ją w swoich objęciach. Nie przywykła do czułości, nigdy właściwie za nimi nie przepadała, mimo wszystko ten gest trochę ją przytłaczał. Chwyciła go za ramiona, odsuwając odrobinę. Naprawdę wolałaby, żeby zachowywał się przy niej normalnie. Nie spodziewała się tym bardziej zmiany, zwłaszcza tak drastycznej. Po jej kręgosłupie przeszedł dreszcz, gdy Isao zaczął mówić tym przesyconym lodem głosem, efekt ten był jednak chwilowy. Gdy chłopak poruszył kwestię skowronków, ona tylko przewróciła oczami.
- Przecież to nie... Zaraz, co? - na jej twarzy odmalowało się szczere zdziwienie, gdy blondyn doszedł do końca swej wypowiedzi. Zabić?
Kolejne dwie sekundy zdawały się trwać wieczność. Kompan puścił ją tylko po to, by w następnej chwili znów chwycić i pchnąć wprost w przepaść. Stalowe oczy rozwarły się w mieszaninie zaskoczenia i trwogi. Zepchnął ją! On naprawdę to zrobił! I tu rzeczywistość nagle przyspieszyła, pompując do krwi potężną dawkę adrenaliny. Dobrze wiedziała, że upadek z takiej wysokości może zakończyć się tylko w jeden sposób, do którego nie chciała dopuścić. Nie mogła dopuścić. A on stał na górze i do niej machał...
Spadając w dół, nie krzyczała. To by nie miało sensu. Po prostu zadziałał instynkt. Jednym płynnym ruchem wyciągnęła z kabury kunai, by w następnej chwili złożyć pieczęć do klonowania. Kopia pchnęła ją w stronę klifu, a Kuro wbiła ostrze w ziemię, starając się w jakikolwiek sposób zmniejszyć prędkość spadku. Drugi nóż pojawił się w jej dłoni i został wbity. Oba ostrza ślizgały się poziemistej powierzchni, aż w końcu... kawałek skały oderwał się od klifu, a ona straciła hamulec. Jej instynkt przetrwania właśnie przegrywał z kretesem, a do niej docierała nieuchronność śmierci.
- Nie... nie teraz... - błagała w myślach, zaciskając powieki. I wtedy w coś wpadła, a pęd spadania został gwałtownie zniwelowany. Trwała w bezruchu z zaciśniętą szczęką i oczami. Miała wrażenie, że jak tylko choćby spróbuje uchylić powieki, ten stan zawieszenia gwałtownie minie, a ona znów pogna na spotkanie z zapiaszczonym gruntem. Dopiero gdy znów usłyszała ten głos, teraz kuszący niczym diabeł, odważyła się otworzyć oczy. Wisiała w powietrzu w ramionach blondyna, który patrzył na nią uważnie. Przełknęła ślinę. Nie wiedziała, czy to sen czy jawa. Nie czuła momentu zderzenia z ziemią, więc istniało duże prawdopodobieństwo, że to jednak rzeczywistość. I tego założenia też się trzymała. Gdyby to jednak był sen, to przecież nikt na tym nie straci, prawda? Przełknęła ślinę.
- Czy od odpowiedzi na to pytanie zależy, czy mnie puścisz i zginę, czy odstawisz bezpiecznie na twardy grunt, który nie osunie mi się spod nóg? - spytała powoli, patrząc na niego z przestrachem. - Bo szczerze mówiąc, wolałabym drugą opcję od tej pierwszej. Życie mi jeszcze nie zbrzydło, a drugi raz umierać nie mam zamiaru.
Starała się zachować spokój, choć serce wyłupywało wielką dziurę w jej klatce piersiowej, jakby chciało uciec jak najdalej od niej i chłopaka, w ramionach którego wylądowała. Adrenalina wciąż buzowała w jej żyłach, a instynkty szalały. On był niebezpieczny i bardziej nieprzewidywalny, niż ktokolwiek mógł sądzić. Musiała bardzo uważać, by czasem z głupoty nie dokonać żywota.

Spoiler:
Obrazek
 
Posty: 379
Dołączył(a): 30 lis 2016, o 18:05
Ranga: Jiyūjin

Re: Klif

Postprzez Dōhito Isao » 31 sie 2017, o 04:29

Dla Isao cała ta sytuacja była świetną zabawą, a wszystko dzięki czerwonowłosej. Dlatego z pewnością nie miał zamiaru Jej zabijać, chociaż ona myślała inaczej. Chociaż nic w tym dziwnego, w końcu przed chwilą zrzucił ją z klifu. Była przestraszona, powinien ją teraz próbować uspokoić. Ale nie miał takie zamiaru, po pierwsze mocno wątpił że jakby nigdy nic uwierzy mu na słowo. Ponadto widział i czuł jak jej serce próbuje wyskoczyć z klatki piersiowej, w połączeniu z przestraszonym wyrazem twarzy oraz tonacją. Sprawiało że wyglądała niezwykle uroczo i zapewne był to rzadki widok, no w końcu przerażenie nie leżało w naturze Kuro. Blondyn zamiast starać się ukoić jej nerwy, postanowił delektować się tym widokiem. Po chwili kobieta otworzyła swe szaroniebieskie tęczówki i zapytała czy jeśli źle odpowie na jego pytanie to ją zabije. Oczywiście wolał aby odpowiedziała że chce pozbyć się drugiej osobowości w swoim ciele, ale jeśli wybierze drugą opcje to i tak będzie bezpieczna. Lubił ją tak czy siak , a z jego strony coraz bardziej pogłębiała się relacja przyjaźni, chociaż czynami pokazywał zupełnie co innego. Taki już był, jednak nie to jest tutaj najbardziej interesujące. Blondyna najbardziej zaintrygowały słowa o ponownej śmierci. W jego głowie od razu zrodziły się pewne domysły, lecz nic szczegółowego. Stwierdził że najlepiej zapytać u źródła, dlatego wciąż trzymając ją delikatnie w ramionach powiedział już bardziej spokojnym głosem:


-Jak to umrzeć drugi raz? Możesz to rozwinąć? A co do tego czy umrzesz, hym... A jak myślisz? Byłbym w stanie cię na prawdę zabić?
Obrazek
Spoiler:
 
Posty: 1033
Dołączył(a): 14 kwi 2015, o 21:15
Ranga: Brak
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Klif

Postprzez Maji Seitaro » 3 wrz 2017, o 14:31

Seitaro po raz pierwszy od dłuższego czasu miał dobry humor. Ba, wręcz doskonały. I choć jego jednostajny wyraz twarzy tego nie zdradzał, w głębi duszy był szczęśliwy, że jego ojczysta wioska się odrodziła. Co prawda, kiedy wędrował między uliczkami nie widział tak wielu osób jak w Iwie czy Oto, o Konosze nie wspominając. Wiele uliczek było pustych, a tętniące życiem znajdowały się na głównych skrzyżowaniach i centrum wioski. Nie było się co dziwić takiemu stanowi rzeczy - nie od razu Rzym zbudowano, trzeba było dać czas, by wioska była całkowicie zasiedlona i na powrót zaczęła mieć polityczne znaczenie na arenie światowej. Seitaro liczył, że tak się stanie.
W pewnym momencie postanowił poobserwować wioskę z góry, ot, tak dla uciechy oka. Zwrócił twarz ku klifowi, skąd rozpościerał się bez wątpienia najlepszy widok. Bez pośpiechu poszedł w jego kierunku.

Ekscesy zaczęły się, kiedy już do tego klifu dotarł. Podszedłszy do krawędzi popatrzył na okazałą panoramę Suny, aż nagle ktoś tam na dole nir zwrócił uwagi Sunijczyka. Nie spodziewał się zobaczyć tam kogoś, kogo twarze doskonale kojarzył. Czerwonowłosa kobieta i blondwłosy mężczyzna zabójczo podobny do Midoro, tak jak Seitaro widnieli w księdze BINGO i to z niej Maji ich kojarzył. Znalazł się w nieco trudnej sytuacji - spotkanie trzech nukeninów, z czego jeden, Isao, silniejszy od pozostałej dwójki. Jakby tego było mało jego aparycja doskonale pasowała do opisu porywacza Ririki podanego przez Bito. Podsumowując: Blondwłosy mężczyzna z otworami gębowymi na ustach, nazwisko Douhito i ogromne podobieństwo do Midoro - wszystko wskazywało na to, że to on. Brakowało tylko jakiejś zbroi, albo powłoki w kształcie spirali, czymkolwiek to było.
Obraz malujący się trochę niżej sugerował, że Isao złapał Isis, gdy ta spadała. Oczywiście był to pierwszy lepszy domysł, równie dobrze mogli sobie latać dla rozrywki.
- Chyba przeszkodziłem... - zagaił, trochę sztywno jak to on, podkręcając jeszcze bardziej tą niezręczną sytuację. Cóż, jedyne co mógł teraz zrobić to zachowywać się stuprocentowo naturalnie, bez gry aktorskiej.

Obrazek

Raion Sennin Mōdo

Spoiler:

Adventurer Theme Sad Theme Fight Theme Main Theme Fight Theme 2 Chill Theme

Obieżyświat, samotny wojownik, pokrętny altruista i idealista, poszukiwacz wiedzy, cień shinobi. Maji Seitaro, do usług.
Prowadzone misje:
  • -
  • -

Głos Seitaro
MK: Reiwa
 
Posty: 2288
Dołączył(a): 2 wrz 2016, o 20:50
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Shintaisei
Dodatkowa Ranga: Sennin

Re: Klif

Postprzez Kōseki Isis » 3 wrz 2017, o 21:03

Sytuacja była naprawdę zagmatwana. Zdradziła się przed blondynem, on w ramach "otuchy" ją przytulił, a gdy nie zareagowała tak, jak tego oczekiwał - zrzucił ją z klifu. W prawdzie i tak ją złapał, ale fakty mówią za siebie, a Isao był nieprzewidywalny i mógł zrobić z nią dosłownie wszystko.
- Jakby to powiedzieć... - bąknęła trochę niepewnie, przygryzając wargę. Czy ona właśnie mu powiedziała, że już raz umarła?! - Ja... jedną śmierć już zaliczyłam... dlatego jestem w tym położeniu...
Nie miała wyjścia, musiała mu powiedzieć. Gdyby się wymigiwała od odpowiedzi, mogłoby być tylko gorzej. Wolała dać sobie choć namiastkę nadziei, że to mu wystarczy i nie będzie drążył tematu. Obie z Is tę cechę miały wspólną - nie lubiły mówić o sobie.
- Czy byłbyś w stanie? Nie wiem. Już nic nie wiem. Jesteś na tyle nieprzewidywalny, że nawet teraz mógłbyś mnie bez mrugnięcia okiem po prostu puścić i pozwolić, by grawitacja zrobiła resztę.
Nie odważyła się spojrzeć mu w oczy. Wzrok utkwiony miała we własnych dłoniach, nadal kurczowo zaciśniętych na dwóch ostrzach, którymi tak niedawno próbowała się ratować. Jej serce nadal waliło niczym młotem, jednak starała się myśleć trzeźwo. Powiedziała mu szczerze, co sądzi, a teraz po prostu czekała na jego reakcję. Na osąd.
Nagle z góry dobiegł ją męski głos, więc odruchowo uniosła spojrzenie i... zamarła. Brunet, ciemne oczy, pociągła twarz, poważna mina - ideał. Nie była w stanie wykrztusić z siebie nawet słowa, a co dopiero odpowiedzieć na jego dość sztywną zaczepkę. Wlepiała w przybysza swoje stalowe oczy, jakby cały świat nagle przestał istnieć, a został tylko on. Bożyszcze z jej snów. Nawet Isao i jego odpowiedzi nie były już tak istotne. Jeśli miałaby właśnie umrzeć - umrze spełniona.
Obrazek
 
Posty: 379
Dołączył(a): 30 lis 2016, o 18:05
Ranga: Jiyūjin

Re: Klif

Postprzez Dōhito Isao » 4 wrz 2017, o 04:20

Isao miał pewne podejrzenia gdy powiedziała że jedną śmierć już zaliczyła, no ale dodatek o tym że właśnie przez to ma podwójną osobowość rozwiał jego wątpliwość. No to że nie była pewna co zrobi blondyn, było aż nadto oczywiste. Na dodatek dalej była przestraszona, bała się spojrzeć mu w oczy. Kazegake bardzo przejmie słuchało się łomotu jej serca i czuło ja drży w jego ramionach. Jednak do czasu, ponieważ właśnie na klifie pojawił się czarnowłosy mężczyzna. Isao wyczuł go już dawno, lecz olewał bo był zajęty. Energia życiowa wskazywała że jest na poziomie Junina, lecz to nie zmienia faktu że mógł go zabić w każdej chwili. Jednak może to jakiś sojuszniki, na przykład były shinobi Sunagakure no Sato. W wiosce brakuje kadr, więc postanowił sprawdzić czy czarnooki może nie chciałby objąć jakiegoś stanowiska dobrowolnie. No w sumie tak by było lepiej niż jakby zrobił to już po śmierci, w technice edo tensei. Wszystko było by pięknie gdyby nie reakcja czerwonowłosej, ta na jego widok zamarła i uspokoiła się. Blondyn spojrzał na nią i to co zobaczył strasznie go zawiodło, była zapatrzona w tajemniczego shinobi jak w obrazek. O bożym świecie zapomniała, Isao zrobiła się przez chwile smutno. Kolejne rozczarowanie, co prawda miał już inną wybrankę do której pałał stałymi uczuciami. To jednak tak jakoś było mu z tym źle, aczkolwiek on tylko raz był rozczyny na dłużej, lecz przy dużo bardziej wartościowej kobiecie. Chciał ją nawet zabić Isis, ale w końcu mówił że są rodziną. Skończyło się na rzuceniu oschle słów:


-Co za tępa dzida.

Nie miał zamiaru więcej tutaj marnować czasu swojego głównego ciało, a co z tą dwójką się stanie. Meh... to będzie zależeć od jego uczennicy, on miał ważniejsze sprawy jak spotkanie się z Kuro w Ame w celu odzyskania klanów Sunagakure no Sato oraz napad na Iwagakure no Sato. Postanowił to załatwić szybko, rzucił tą niewdzięcznicą w tego ninje tak z całej pary. No to sobie dziewczę polata, gdy już byłą koło niego lub na nim. No to zależy czy będzie ją łapał, to teleportuje się do Kuro. A następnie łapie jeszcze tego ninje za łeb i teleportuje ich obydwóch do byłej siedziby anbu. Gdzie znajdowało się drugie jego ciało i Yami, którzy trenowali.



Obrazek
Spoiler:
 
Posty: 1033
Dołączył(a): 14 kwi 2015, o 21:15
Ranga: Brak
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Klif

Postprzez Dōhito Isao » 4 wrz 2017, o 04:20

Isao miał pewne podejrzenia gdy powiedziała że jedną śmierć już zaliczyła, no ale dodatek o tym że właśnie przez to ma podwójną osobowość rozwiał jego wątpliwość. No to że nie była pewna co zrobi blondyn, było aż nadto oczywiste. Na dodatek dalej była przestraszona, bała się spojrzeć mu w oczy. Kazegake bardzo przejmie słuchało się łomotu jej serca i czuło ja drży w jego ramionach. Jednak do czasu, ponieważ właśnie na klifie pojawił się czarnowłosy mężczyzna. Isao wyczuł go już dawno, lecz olewał bo był zajęty. Energia życiowa wskazywała że jest na poziomie Junina, lecz to nie zmienia faktu że mógł go zabić w każdej chwili. Jednak może to jakiś sojuszniki, na przykład były shinobi Sunagakure no Sato. W wiosce brakuje kadr, więc postanowił sprawdzić czy czarnooki może nie chciałby objąć jakiegoś stanowiska dobrowolnie. No w sumie tak by było lepiej niż jakby zrobił to już po śmierci, w technice edo tensei. Wszystko było by pięknie gdyby nie reakcja czerwonowłosej, ta na jego widok zamarła i uspokoiła się. Blondyn spojrzał na nią i to co zobaczył strasznie go zawiodło, była zapatrzona w tajemniczego shinobi jak w obrazek. O bożym świecie zapomniała, Isao zrobiła się przez chwile smutno. Kolejne rozczarowanie, co prawda miał już inną wybrankę do której pałał stałymi uczuciami. To jednak tak jakoś było mu z tym źle, aczkolwiek on tylko raz był rozczyny na dłużej, lecz przy dużo bardziej wartościowej kobiecie. Chciał ją nawet zabić Isis, ale w końcu mówił że są rodziną. Skończyło się na rzuceniu oschle słów:


-Co za tępa dzida.

Nie miał zamiaru więcej tutaj marnować czasu swojego głównego ciało, a co z tą dwójką się stanie. Meh... to będzie zależeć od jego uczennicy, on miał ważniejsze sprawy jak spotkanie się z Kuro obok Ame w celu odzyskania klanów Sunagakure no Sato oraz napad na Iwagakure no Sato. Postanowił to załatwić szybko, zmniejszył o 100 razy wagę Isis techniką Chōkejūgan no Jutsu i rzucił tą niewdzięcznicą w tego ninje tak z całej pary. No to sobie dziewczę polata, gdy już byłą koło niego lub na nim. No to zależy czy będzie ją łapał, to teleportuje się do Kuro. A następnie łapie jeszcze tego nowego shinobi za głowe i teleportuje odbydwoje do byłej siedziby anbu. Gdzie znajdowało się drugie jego ciało i Yami, którzy trenowali.



Spoiler:


Z/T dla wszystkich.
Obrazek
Spoiler:
 
Posty: 1033
Dołączył(a): 14 kwi 2015, o 21:15
Ranga: Brak
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Klif

Postprzez Maji Seitaro » 4 wrz 2017, o 06:49

Seitaro z zaciekawieniem przyglądał się owej dwójce. Sam fakt, że w jednym miejscu spotkała się trójka poszukiwanych z BINGO, był ciekawy. Ciężko było przewidzieć, co stanie się za chwilę, ale dziać się zaczęło w chwili, kiedy czerwonowłosa wpatrzyła się w Majiego jak w posąg boga. Zdarzało się, że czuł na sobie taki wzrok, ale za każdym razem go nie odwzajemnniał, i tak było i tym razem. Zupełnie olał reakcję Isis... Cóż, ale niestety nie Isao. Blondyn zauważył to uczuciowe spojrzenie i poczuł się najwyraźniej zazdrosny. Po wypowiedzeniu obraźliwych słów, Isao rzucił dziewczyną w Seitaro jak workiem kartolfi. Seitaro potrafił zareagować odpowiednio szybko, a i był dostatecznie silny, by złapać dziewczynę i nie wytracić równowagi. Na szybko uznał, że obcy nukenin zaraz zaatakuje ich dwoje - nie wiadomo z jakiego powodu. Wolał z nim nie walczyć. Maji pamiętał, że Isao przyklejono łatkę ,,S", kiedy jego samego oceniono dwie rangi niżej. Co prawda od chwili ucieczki z wioski trochę się zmieniło, ale nadal nie umywał się do tego Dohito.
Nie było mu jednak dane poczynić wiele więcej - Isis w jego rękach dostatecznie go zajęła na tą krótką chwilę. Został złapany i to bez większej możliwości reakcji. Sekundę później świat mignął mu przed oczami.



Z/t
Obrazek

Raion Sennin Mōdo

Spoiler:

Adventurer Theme Sad Theme Fight Theme Main Theme Fight Theme 2 Chill Theme

Obieżyświat, samotny wojownik, pokrętny altruista i idealista, poszukiwacz wiedzy, cień shinobi. Maji Seitaro, do usług.
Prowadzone misje:
  • -
  • -

Głos Seitaro
MK: Reiwa
 
Posty: 2288
Dołączył(a): 2 wrz 2016, o 20:50
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Shintaisei
Dodatkowa Ranga: Sennin

Re: Klif

Postprzez Kōseki Isis » 4 wrz 2017, o 20:07

Pojawienie się nieznajomego było przełomem w spotkaniu dwójki wiszącej aktualnie w powietrzu. Kuro wpatrywała się w bruneta, wręcz nie mogąc oderwać od niego spojrzenia. Sama właściwie nie wiedziała, dlaczego reagowała na jego widok tak, a nie inaczej. Ciemne oczy zaś wpatrywały się w nią z tym samym chłodem i dystansem. Zapewne trwałaby tak jeszcze długo, gdyby z tego dziwnego transu nie wyrwały jej słowa blondyna. Zamrugała.
- Co? - spytała, nie rozumiejąc ani słów, ani tonacji. Zdążyła tylko poczuć coś dziwnego, a w następnej sekundzie została odepchnięta i... pofrunęła. Wrażenie było o tyle zaskakujące, że leciała ku górze, po chwili wpadając w ramiona bruneta.
- Przestań mną ciągle rzucać! - warknęła w przypływie złości, obrzucając pojawiającego się tuż obok Isao wściekłym spojrzeniem. Chwilę później znów poczuła to dziwne uczucie, po którym świat wokół był zupełnie innym miejscem. Po raz kolejny przeniósł ją na jakieś odludzie z tą różnicą, że teraz nie tylko ją.

krótko bo i tak:
[z/t]

Spoiler:
Obrazek
 
Posty: 379
Dołączył(a): 30 lis 2016, o 18:05
Ranga: Jiyūjin

Re: Klif

Postprzez Kōseki Isis » 18 wrz 2017, o 19:31

W promieniach letniego słońca klif wydawał się po prostu piękny. Skalne masywy wyrastały ponad ogromem piaskowego miasta, otaczając je ze wszystkich stron. Jeszcze niedawno na szczycie tego klifu przebywało kilka osób, które zniknęły już, pozostawiając tylko unoszone delikatnym wiatrem drobinki piasku. Stojący na klifie przeciętny obserwator skupiłby się raczej na krajobrazie rozciągającym się przed nim. Bardziej ciekawski człek może spojrzałby w dół, chcąc zobaczyć, jak daleką drogę miałby do ziemi. Ten uważniejszy, patrząc w przepaść, dostrzegłby w oddali czerwony punkt falujący z podmuchami wiatru. Najlepszy widok miały chyba jednak ptaki.
Te latające zwierzęta mogły spojrzeć na klif z boku, a wtedy łatwo byłoby im dostrzec ostrzejszy punkt na jednej czwartej wysokości masywu skalnego. Gdyby się zbliżyły, punkt przeistoczyłby się powoli w postać o płomiennych włosach. Gdyby znalazły się bardzo blisko samego klifu, dostrzegłyby, że ów postać utrzymuje się powierzchni z pomocą dwóch ostrzy kunai, opierając się na jednym, drugi zaś precyzyjnie przenosząc niżej.
Stalowooka wiedziała, że musi być ostrożna. Pośpiech był dla niej w tej chwili wrogiem. Jeden nieodpowiedni ruch i spadnie, a wtedy nici z planu. Bo w końcu miała plan. Kilka, a może i kilkanaście minut wcześniej słyszała ostatni krzyk swej oryginalnej wersji, po którym nastąpiła najzwyklejsza cisza. Mogło to oznaczać tylko jedno - blondyn zabrał Kuro gdzieś daleko i bardzo szybko. Może nawet tak szybko, jak prędko pojawił się nad klifem, by uchronić ją przed upadkiem. Sposób, w jaki tego dokonał, by zaiste fascynujący, jednak nie zamierzała zaprzątać sobie tym głowy.
Wisząc na kunaiu po lewej, prawą ręką ostrożnie wysunęła drugie ostrze z zagłębienia, wbijając je następnie nieco niżej, mniej więcej na wysokości własnej piersi. Sprawdziła, czy nóż tkwi stabilnie w skale, dopiero po tym przeniosła ciężar, ponawiając kolejne czynności. Pot spływał po jej czole, zalewając oczy, wiedziała jednak, że nie ma innego wyjścia, jak po prostu schodzić dalej w dół.
Wreszcie dotarła już niemal do ziemi, a od gruntu dzieliły ją zaledwie pięć metrów. Odetchnęła głębiej, rozglądając się. Całkiem niedaleko stał sobie spokojnie jeden z budynków i to właśnie jego obrała za cel. Wsparta na obu ostrzach przystawiła stopy do powierzchni skały, odbijając się od niej następnie. Wyrwane z klifu kunaie kilka chwil później wbiły się w ścianę budynku, hamując upadek, a ostatecznie zgrzana dziewczyna wylądowała u jego podnóża w niepewnym przysiadzie. Klapnęła tyłkiem na piasek, opierając się o fasadę. Potrzebowała chwili wytchnienia. Schowała więc broń, ocierając lejący się z niej pot i starając się oddychać miarowo. Dopiero po kilku długich chwilach w cieniu wstała powoli, chwiejnie, i skierowała kroki w stronę wyłomu w klifie. Tam musi być brama, a skoro tak, to i wyjście.
Droga wylotowa z Suny była męcząca, lecz w końcu znalazła się na otwartej przestrzeni, mając przed sobą ogrom pustyni. Cień rzucany przez masywne twory przynosił choć odrobinę ukojenia, jednak nie mogła sobie pozwolić na postój. Nie teraz.
- Karawana... - wychrypiała, stawiając kolejne niepewne kroki przed siebie. - Muszę... do Sora... do... Asami...
Szła. Sama już nie wiedziała, jak długo to trwało. Nigdzie jednak nie widziała żadnej karawany. Czyżby zatem przeklęty Shiro kłamał? Oszukał ją? Słońce było utrapieniem, paliło niczym ogień, wysuszając skórę na wiór. Tak cholernie chciało jej się pić. Już nawet nie wiedziała, dokąd zmierza i czy kiedykolwiek tam dotrze. Nie miała już po prostu sił. Nogi same się pod nią ugięły, a ona padła twarzą w piach, wzbijając tumany drobinek w powietrze. Suche i gorące powietrze. Więc tu kończy się ta podróż bez szans powodzenia? Przepadnie na pustyni, a jej wspomnienia wrócą do Is, utwierdzając ją w przekonaniu, że znikąd pomocy? Najwidoczniej tak miało być...

- Hej! Tam ktoś leży!
Była w tak tragicznym stanie, że miała już omamy słuchowe. Słyszała głos, coś na kształt rżenia, szuranie piasku pod butami. A przecież otaczała ją tylko pustynia, nic więcej.
- To dziewczyna! Trzeba jej pomóc! - znów ten sam głos, a potem coś chwyciło ją za ramię, przekręcając nieco. Czuła dotyk na szyi, spróbowała wziąć głębszy oddech. Powietrze nadal było tak samo suche i gorące. - Żyje! Dajcie wody! Pomóżcie!
Sama nie wiedziała, jak do tego doszło. Nagle przy jej ustach znalazło się coś wilgotnego, ciekłego, co podświadomie zaczęła wciągać i przełykać, choć gardło bolało za każdym razem. Zakrztusiła się, zacisnęła mocniej powieki, a gdy je rozwarła, na tle jasności widziała ciemne zarysy postaci.
- Aż dziw, że przetrwała na pustyni - usłyszała zmartwiony damski głos. - W tym słońcu? I bez wody? Spójrz na nią.
- Spójrz na torbę przy jej pasie, to shinobi
- stwierdził męski głos dość cierpko.
- I co z tego? Nie możemy jej tak zostawić! - nie ustępowała kobieta. - Zanieście ją na wóz.
- Mei...
- Powiedziałam: zanieście ją na wóz.

Nieznajoma nie dała mężczyźnie dojść do głosu. Ten tylko westchnął ciężko, a w następnej chwili poczuła, jak ktoś chwyta ją pod ramionami i za kostki, podnosi i przenosi. Na moment znów odpłynęła, a gdy jej zmysły wróciły do żywych, słyszała skrzypienie drewnianych kół na piasku, ciche strzelanie bicza i rżenie koni. Ktoś ocierał jej twarz wilgotną szmatką, uniosła więc powieki, wyłapując spojrzenie złotych oczu.
- Cii, odpoczywaj - poleciła kobieta znajomym głosem. - Nie damy ci zginąć na pustyni, dziewczyno.
- M-Muszę... - zaczęła płomiennowłosa zachrypniętym głosem, a jej powieki zaczęły opadać ze zmęczenia - do... Sora... do... Asa...mi...
- Spokojnie, zawieziemy cię do tej Asami - zapewniła złotooka. Zapewne powiedziała też coś jeszcze, tego jednak młoda kunoichi już nie dosłyszała.

[z/t] dla klona \o/
Spoiler:
Obrazek
 
Posty: 379
Dołączył(a): 30 lis 2016, o 18:05
Ranga: Jiyūjin

Re: Klif

Postprzez Uchiha Arin » 20 maja 2019, o 00:48

Shouta przyszedł tu z wszystkim co potrzebował do wyruszenia z wioski, po drodze dał znać Mortowi, że musi opuścić wioskę i znalazł się tutaj, na klifie z za ciężkim plecakiem. Ale miał na to plan już, postanowił poświęcić chwilę czasu i potrenować fuuinjutsu o którym to mówił Mort. Wyciągnął więcej jeden ze zwojów i porównał z tym, co dał mu mort w nadziei że nie rozwali się tona wody dookoła... Analizując sharinganem strukturę chakry techniki pieczętującej, mógł mieć domysły jak powinna się kształtować chakra, nie było to oczywiście kopiowanie, chciał tylko "podejrzeć" jak to może być wykonane, zresztą o takich zdolnościach jeszcze Shouta nie miał pojęcia. Po wielu próbach i błędach udało mu się zapieczętować i odpieczętować kunaia. Gdy był już pewien swoich umiejętności, zapieczętował wszystko to co mu ciążyło w plecaku a same zwoje schował do jego wnętrza żeby były tam bezpieczne. Następnie postanowił jeszcze chwilę poświęcić na naukę Suitonu i gdy skończył próbowanie tworzenia go "z ręki", zszedł z klifu do bramy żeby się wymeldować.


MK: Haretsu Shimeji, Ragi
 
Posty: 535
Dołączył(a): 21 wrz 2016, o 22:53
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Kage
Specjalna Ranga: Jinchūriki
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Sunagakure no Sato

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników