Ruiny zasypane śniegiem.

Kraj Żelaza jest jedną z największych potęg tej części świata. Ze względu na ich siłę oraz odmienną kulturę kraje shinobi postanowiły odseparować się od tej krainy i nie podejmować działań militarnych ani politycznych związanych z Tetsu no Kuni. Kraj ten nie posiada shinobi, zamiast tego siłą militarną kraju są samurajowie. Dowodzi nimi Generał, lider stacjonujący wraz z armią w górach Sanrō, które utożsamiane są z tą krainą.

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

Re: Ruiny zasypane śniegiem.

Postprzez Uzumaki Kiyomi » 8 gru 2016, o 23:39

Słysząc słowa znajomej jej osoby, Kiyomi natychmiast odwróciła się w stronę idącego ku niej emo-blondasia-po-przejściach, poprawiając zarazem związane w kitkę włosy. Minę miała nietęgą, bo kto by tam wiedział, co on sobie myślał. Kompletnie go nie rozumiała i od początku był dla niej człowiekiem zagadką. Jego dziwaczne reakcje i zachowanie jedynie nieustannie to podkreślały. No ale brak zrozumienia i niezadowolenie jego postawą nie oznaczał, że go nie tolerowała. Zwłaszcza ona - była chyba ostatnią osobą, która wytykałaby komukolwiek na głos emosiowanie. Niespełna rok wcześniej brakowało jej tylko czarnego lakieru do paznokci, żyletek i przefarbowania się na czarno.
- Cały czas mnie podglądasz? - burknęła. Nie zdziwiłaby się, gdyby te dwa zboczeńce jeszcze zerkały sobie czasami na źródełko termalne. Ot tak, od niechcenia.


Trzeba było mu przyznać jedno - facet nie owijał w bawełnę. Brak wytłumaczenia, jakiegoś mini-wykładziku. Po prostu zrób to i działaj. Instruktorem w akademii to on z pewnością by dobrym nie był, ale nie miała zamiaru go wypytywać. Prawdę mówiąc, to choć nie przyznawała się do tego przed nikim, chciała udowodnić pozostałym, że nie była jakąś tam rudą, nieustannie żalącą się, wiecznie naburmuszoną nastolatką. A teraz miała ku temu doskonałą okazję, toteż według wcześniejszych ustaleń - działała. Przyłożyła do siebie dwa palce, krzyżując je zupełnie tak jak zademonstrował jej Takeru. Pozostałą część wykonała tradycyjnie, próbując zmaterializować utworzony z własnej chakry twór. Ile zajął jej trening? Pewnie tyle, ile czasu potrzebowała na opanowanie tej techniki. Wszak nie była takim beztalenciem, na jakie ją malowano. Po prostu miała długą przerwę.


Opanowywana technika:
Obrazek
Spoiler:

Główne konto
 
Posty: 290
Dołączył(a): 12 mar 2016, o 21:55
Ranga: Genin
Specjalna Ranga: Shintaisei

Re: Ruiny zasypane śniegiem.

Postprzez Senju Kuro » 9 gru 2016, o 00:46

Poranki były zawsze ciężkie. Zwłaszcza, gdy mówiło się tak o przedpołudniu, ale brak jakichkolwiek obowiązków pozwalał na lenistwo, czego Kuro nigdy sobie nie odmawiał. Przynajmniej zawsze wstawał wyspany i w dobrym humorze, nie musiał słuchać dźwięku budzika, który wzywałby do rutynowej roboty. Dziś jednak zaplanował sobie małą wycieczkę, przed którą czekało go ulubione zajęcie, nauka technik. Szczęście mu sprzyjało, bo nie musiał nawet wychodzić na zewnątrz, by zabrać się do dzieła po porannych czynnościach. Przyszedł najwyższy czas, by opanować postawy i sprawdzić zawartość ostatnich przywłaszczonych zwojów.

Spoiler:


Kuro szybko doszedł do wniosku po oględzinach sensorycznymi zmysłami, że znajdująca się u siebie Landryna pewnie śpi jeszcze jak zabita, a Kiyomi z Takeru są w terenie. Oznaczać to mogło, że pewnie trenują razem, co wydawało mu się dziwne. Ruszył więc w tamtym kierunku, bo właśnie to z Rudzielcem miał wyruszyć w małą podróż.
-Mogliście mnie obudzić. - Rzucił z uśmiechem dochodząc na miejsce trzymając pod pachą torbę na uzbrojenie oraz dziwaczny miecz. Prawie tak fajny, jak jego Kusanagi, choć z nim nic nie mogło się chyba równać.
-Gotowa rudzielcu? Mam dla ciebie trochę zabawek, byś później nie mówiła, że nie mogłaś mnie obronić, bo nie miałaś czym. Tylko się nie tnij jak ostatnim razem. - Powiedział żartobliwie i wyciągnął przed nią prezenty. Ostrzegł ją również, by nie robiła numerów, jak na Konoszańskich polach treningowych, bo ofiarowana jej broń jest równie niebezpieczna, a pamiętał o jej skłonnościach do Emowania, co uważał dobry powód do żartów.
-Trochę nas może nie być, ale nie musisz się martwić. - Dodał do Takeru wiedząc, że i tak pewnie zaabsorbuje swój czas bawiąc się z Miko. Wystarczyło tylko, że złapał Kiyomi a znaleźli się na znanej ścieżce w kraju Ognia.

Spoiler:
Obrazek
 
Posty: 584
Dołączył(a): 12 mar 2016, o 01:57
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Shintaisei

Re: Ruiny zasypane śniegiem.

Postprzez Miko Miitsu » 13 gru 2016, o 00:06

Zbudziły ją odgłosy osób trzecich, które kiedy tylko wyjrzała zza pokoju wychodziły. Zdążyła jedynie zobaczyć rudą czuprynę Kijowej i Kuro. Skrzywiła sie zniesmaczona, zostawili ją bez slowa i pewnie uciekli z domu.
Prowizorycznego domu rzecz jasna, było tu zdecydowanie za zimno i zbyt ponuro, nie mówiąc o tych wszystkich rzeczach, które sprawiały, ze dom właśnie był nazywany domem. Chociaz słyszała, ze takowy tworzą ludzie, to nie mogła jeszcze oprzeć sie wrażeniu, ze mimo porwania tak ba prawdę była zbędna.
Chodząc na boso po cichym domu zmierzała do wychodka, miała tak twardy sen, ze nie wstała ani razu w nocy, żeby załatwić potrzebę. Tak teraz idąc z mocno zbolałą miną trzymała sie za brzuch. I mało nie posikała sie, kiedy zza zamkniętych drzwi nieopodal doszedł do niej ryk niczym niedźwiedzia grizzli. Mając juz po tym oczy jak 5zl, wzięła pod pachy cała swoją odwagę i cicho zajrzała, to był nie kto inny jak sam Takeru śpiący w najlepsze.
- Papa... zostawili nas i poszli sie gdzieś miziać, ja ide siku teraz, zrobisz śniadanie? Głodna jestem. - Od razu sie odezwała licząc, ze sie obudzi, a nawet jeśli zareagował to i tak wzruszyła ramionami i zamknęła cicho drzwi idąc tam dokąd zmierzała na początku.

---------///---------

Kilka godzin pozniej za bardzo sie nudziła dokuczaniem Takeru wisząc mu na plecach. Nie miała co robic, ale w końcu przypomniała sobie, ze powinna cos potrenować, żeby za bardzo nie odstawać od Kijowej u całej reszty. Kuro, któregoś razu kupił jej kilka fajnych książek z dziedzin, które ja interesowały i miała ku nim predyspozycje, dlatego ubrała sie ciepło i oznajmiając, ze będzie przed domem postanowiła poćwiczyć.
Upierdliwe zajęcie, ale motywacje miała, dlatego od razu zabrała sie za ćwiczenia w praktyce z dziedziny Iryo.
Udzielanie pierwszej pomocy było ważną dla Landryny lekcją, wręcz podstawowa by kiedyś komuś swoją wiedza uratować życie.
Od razu zabrała sie za trening poświęcając sie zajęciu, aż do kolacji.
Spoiler:

[/spoiler]
Ostatnio edytowano 10 sty 2017, o 23:49 przez Miko Miitsu, łącznie edytowano 1 raz
 
Posty: 534
Dołączył(a): 6 lip 2016, o 23:58
Ranga: Jōnin

Re: Ruiny zasypane śniegiem.

Postprzez Uchiha Takeru » 15 gru 2016, o 01:14

Dni powoli zlewały się w całość, Kuro poleciał gdzieś z Rudą i słuch po nich zaginął, a Miko cały czas gdzieś się kręciła i nie dawała mu spokoju. Po jakimś czasie zorientowała się że powinna trenować, poszedł za jej przykładem i postanowił nauczyć się kilku technik które powinien znać już dawno.




Postanowił zacząć od bardzo zaawansowanej techniki pieczętującej, dzięki której mógł jeszcze bardziej zwiększyć potęgę swoich oczu. Pamiętał jak trzeba było wykonać technikę, musiał jedynie przypomnieć sobie i poćwiczyć to była jedynie kwestia czasu. Mijały minuty, w końcu zmieniając się w godziny aż w końcu jego trening zaczynał przynosić efekty. Pieczęć nie była jeszcze doskonała, wymagała jeszcze trochę treningu i doszlifowania ale był już na dobrej drodze. Minęła zaledwie kolejna godzina i już sprawnie używał tej techniki, teraz mógł chwilę odpocząć i wziąć się za trening kolejnej techniki ocznej.

Spoiler:





Po nauczeniu się nowej techniki nie zamierzał spoczywać na laurach. Po krótkiej przerwie ponownie zabrał się do pracy. Była jeszcze jedna technika której chciał się nauczyć potężnej bariery klanu Uchiha. Wielokrotnie o tej technice czytał ale nie miał czasu się jej nauczyć. Przypomniał sobie cała teorię dotyczącą tego jutsu i przystąpił do praktyki. Z tą techniką szło mu dużo lepiej, po zaledwie kilkunastu minutach potrafił już stworzyć małą barierę. Minęła jeszcze godzina a jego technika nabrała na sile i wytrzymałości, kiedy już stwierdził że opanował ją do perfekcji postanowił odpocząć i pospać, dość się na dzisiaj napracował.

Spoiler:
 
Posty: 396
Dołączył(a): 27 lut 2016, o 21:44
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Kage
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Ruiny zasypane śniegiem.

Postprzez Senju Kuro » 16 gru 2016, o 00:36

Wycieczka z Kiyomi po której można było mieć większe oczekiwania skończyła się inaczej niż Kuro się tego spodziewał. Spotkana na drodze karawana wplątując ich w konwój popsuła wszystkie plany. Na upartego można było kontynuować i nie przejmować się tym, co miało miejsce, ale wieści o nadchodzącym egzaminie nie mogły czekać. Zdobytymi informacjami należało podzielić się jak najszybciej, więc ponownie przeniósł siebie i Rudą do mroźnej krainy. Jakby się nad tym zastanowić, to było to dobre posunięcie. Na drogach było pewnie wiele patroli, których nie chciało mu się omijać.
-Przyjdź później na polanę, jak będziesz miała ochotę. - Rzucił w stronę Kiyomi wychodząc z pomieszczenia kierując się właśnie w tamtym kierunku. Właśnie tam znajdował się teraz jego sensei i Landryna.

-Dostałeś gorączki, czy jak? Nigdy nie widziałem żebyś spędzał tu tyle czasu. - Powiedział do Takeru po czym poczochrał Różową po głowie. Zazwyczaj jedyne, co robił Uchiha to zamulał w ciepłym domu, a nie spędzał godzin w miejscu, gdzie trenowali. Możliwe, że nie tylko Kiyomi chciał czegoś nauczyć, ale i zajął się swoją 'córeczką'.
-Mam same dobre wiadomości. Chyba.. - Przerwał na moment zastanawiając się, czy wciągnięcie do kręgu tajemnic Inozie było dobrym wyborem, by przypomnieć sobie, że to on teraz mógł mieć większą lipę od ich całej czwórki.
-Już wiem skąd ten twój fetysz na Yamanaków. Spotkaliśmy jednego na drodze. Raczej bez przypału, tyle że tak samo jak ja wyczuł lisa. Wyjaśniłem mu co się dzieje z tymi, którzy nie trzymają języka za zębami, ale co ja będę opowiadał. - Dodał, by użyć standardowej metody do przekazywania informacji bez ruszania językiem. Lepiej było pokazać wszystko w genjutsu, niż opowiadać i uważać, by nie pominąć jakiegoś szczegółu. Nie omieszkał oczywiście podzielić się wieściami o jutrzejszym dniu.
-Ja bym poszedł popatrzeć. - Mówiąc to wiedział, że i Takeru nie omieszka zrobić sobie wycieczki do wioski. Wiele z niej nie wyciągną, no może prócz rozrywki, bo patrzenie na okładających się geninów edukacją było słabą.
Obrazek
 
Posty: 584
Dołączył(a): 12 mar 2016, o 01:57
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Shintaisei

Re: Ruiny zasypane śniegiem.

Postprzez Uchiha Takeru » 16 gru 2016, o 00:57

Chwilę po skończonym treningu, w ich domku pojawił się Kuro wraz z Rudą. Znudzony, kiwnął im głową na powitanie i kontynuował bezsensowne gapienie się w ścianę. Jednak kiedy usłyszał wieści od swojego ucznia od razu się ożywił, brakowało mu rozrywki a mała wyprawa na CE byłaby ciekawa. Jednak zanim będą mogli zacząć się bawić musiał nauczyć Kuro kilku rzeczy.
Idziemy tam, też nie chcę tego odpuścić. Tylko muszę Cię czegoś nauczyć.-powiedział i zaczął tłumaczyć swojemu uczniowi jak wykonać obie techniki których przed chwilą się nauczył. Po tym teleportował się do kryjówki korzenia żeby stamtąd pójść na CE, miał pomysł jak pozostać niezauważonym.

 
Posty: 396
Dołączył(a): 27 lut 2016, o 21:44
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Kage
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Ruiny zasypane śniegiem.

Postprzez Senju Kuro » 16 gru 2016, o 02:25

Myślał, że najszybszy mu znany sposób przekazywania wieści zaoszczędzi mu czas, który będzie mógł poświęcić dla siebie, ale się pomylił. W zamian dostał na pysk instrukcjami potrzebnymi do nauki technik. 'Serio? Zajebiście..' - Pomyślał słuchając o Jutsu, których nie potrafił skopiować jego Sharingan. Zamiast zabrać się za planowanie skoku do Konohy musiał zająć się edukacją. Czy było mu to przydatne i kiedyś tego użyje, to pytanie było jedną wielką zagadką aż przez kolejne.. Pięć minut? Właśnie po nich odkrył potencjał jednej z technik.

Spoiler:


Obrazek
 
Posty: 584
Dołączył(a): 12 mar 2016, o 01:57
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Shintaisei

Re: Ruiny zasypane śniegiem.

Postprzez Uzumaki Kiyomi » 17 gru 2016, o 23:33

Jak się okazało, Kuro chyba nie miał tak naprawdę żadnego planu, jeśli nie liczyć jego brudnych myśli, co do ich wspólnej eskapady do Kraju Ognia, bo zaraz po tym jak wywiązali się ze swojej umowy, a blondynek o imieniu Inoza wyruszył w swoją stronę, szatan znów nią miotnął, aż po raz kolejny znalazła się w znajomym sobie miejscu i klimatach. Przez takie gwałtowne zmiany klimatu w którym się znajdowała mogła nabawić się co najmniej jakiegoś przeziębienia.
- Boję się pytać po co - odpowiedziała mu pół-żartem, by zaraz po tym ruszyć ku wiadrze ze świeżo zaczerpniętą wodą, którą ona sama miała zamiar wcześniej użyć do szybkiego odświeżenia się po treningu, a nie miała na to żadnej okazji. Po obmyciu twarzy z trudów treningu oraz walki, rozpuściła włosy, które poprawiła zaraz po tym zarzucając je za plecy i rozczesując grzebieniem. Dopiero gdy w pełni doprowadziła się do stanu świeżości, czyli po jakichś kilkunastu minutach które miały wystarczyć dresowi na jego treningi, wyszła na "polanę", która była bardziej ubitą ziemią wśród śniegu, trzymając w dłoni paczkę paprykowych czipsów którą odnalazła wcześniej wśród swoich rzeczy, a której zawartość zaczęła teraz spożywać.
- Cześć Różowa - odparła mlaszcząc i wyciągając paczkę w kierunku małej, a potem Kuro. Bo prędko zauważyła, że blond-Emo już gdzieś zniknął. Stanęła sobie po prostu na uboczu, wpatrując się przy tym w dresa. Ciszę przerywało tylko jej ewentualne gryzienie przekąski.

Obrazek
Spoiler:

Główne konto
 
Posty: 290
Dołączył(a): 12 mar 2016, o 21:55
Ranga: Genin
Specjalna Ranga: Shintaisei

Re: Ruiny zasypane śniegiem.

Postprzez Miko Miitsu » 19 gru 2016, o 02:52

Mijające dni zlewały się jedność i po jakimś czasie oczekiwania na uciekinierów przestała mieć nadzieje ze wrócąi do końca życia będzie ciężarem Takeru. Musiała przyznać ze miał stalowe nerwy, bo chyba próbowała juz wszystkiego, a tego człowieka nic nie ruszało. Zwyczajnie trenował zupełnie ją olewając. Straciła wiec zainteresowanie i leżąc plackiem na ziemi wpatrywała sie w to co robił. I tak znikąd jak gdyby nigdy nic zjawiły sie gołąbki. Obojętnie spojrzała w ich stronę, by za kilka sekund wrócić do jakże fascynującej obserwacji. Czasy atencji minęły, zrozumiała to kilka dni temu i nawet po próbach zdobycia uwagi przypomniała sobie, ze całe jej dotychczasowe życie właśnie tak wyglądało. *Umiesz liczyć, licz na siebie.* - zabrzmily jej słowa jednego starca z wioski, które kiedyś usłyszała. Miał sporo racji. To, ze leżała na ziemi zostało zauważone jedynie przez Kijową, która ostentacyjnie zaczęła pochłaniać chipsy. Kiedy to Miko ostatni raz je widziała? Minęło troche czasu, juz straciła rachubę.
- Cześc Kijowa, dzięki ale nie lubię paprykowych. - Oznajmiła, chociaz mijała sie z prawda. Nie miała na nic ochoty tak na prawdę.

I tak kilka godzin pozniej została znów sama, ale tak bardzo sama sama. Leżąc z głowa w poduszce nie miała ochoty w ogóle wstać. To chyba rodzaj dziecięcej depresji, emo mode i te klimaty. W sumie było jej obojętnie z tym wszystkim. Po dłuższej chwili użalanie sie nad sobą poszła do "łazienki" , gdzie spojrzała w lustro na swoje pożal sie Boże oblicze.
- Jesteś beznadziejna Miitsu. - Skrzywiła sie do swojego oblicza i tak jak kiedyś starzec powiedział od tej pory musiała powoli nauczyć sie liczyć na siebie. Byle jakie śniadanie, ciepłe ubranie i plecak. Z takim zestawem ruszyła do jednego z opuszczonych domów kilkaset metrów dalej.

Spoiler:
 
Posty: 534
Dołączył(a): 6 lip 2016, o 23:58
Ranga: Jōnin

Re: Ruiny zasypane śniegiem.

Postprzez Senju Kuro » 6 sty 2017, o 17:17

Po uderzeniu ciepłego powietrza nabierało się ochoty nie opuszczać drewnianej, bezpiecznej chatki. Kuro z początku pomyślał, że właśnie z takim zamysłem Takeru zabiera się za porządki. Zwoje walały się już po ziemi dość długo i nie spodziewał się, że w takim krytycznym momencie zacznie sprzątać. Może właśnie chciał sobie radzić ze stresem? A może mieli przez dłuższy czas się tutaj nie pojawiać?
-To może ja też zostawię zbędny balast.. - Skomentował poczynania swojego mistrza i zaczął pozbawiać swój ekwipunek ciężkich zwojów zatrzymując się na ostatnim, tym największym. Jego zawartość mogła przydać się prędzej niż podejrzewał.
-Jaki interes widzisz w niesieniu pomocy w Liściu? Normalnie olałbyś sprawę twierdząc, że sami powinni sobie poradzić, albo zrobił rozpierdol nie dbając o to, kogo przy okazji zabijesz. - Przerwał i usiadł na podłodze rozkładając przed sobą duży rulon.
-Zostaliśmy przykładem prawdziwych shinobi.. Tak sądzę. Za nasze zbrodnie teraz nagradzać nas będą chcieli medalami. - Zaśmiał się i zaczął wyciągać ze zwoju przedmioty, które można było wykorzystać w Liściu. Nie było chyba tam nic, co sam by potrzebował, ale nie wszyscy byli tak wyjątkowi jak on.
-Powinniśmy odwiedzić siedzibę Hokage. Sama się nie obroni. Miitsu również mogłaby się przydać. Nie znam innego zaufanego medyka. Ale najpierw załatwmy romans ze starym. Nie będzie biegał po moim podwórku. - Rzucił propozycją wizualizując sobie swój pomysł. Stworzenie miejsca, gdzie można było przechować bezpiecznie rannych było dla niego banalnie proste. Ratowanie życia tych bobów byłoby stratą czasu gdyby po wszystkim wywinęli kitę z powodu ran. Tylko nie wiedział nadal jak wyobrażał sobie to wszystko Takeru. Co mogło mu siedzieć w głowie? Był to tylko chwilo wy zryw pod wpływem żądzy krwi, czy świadoma akcja.

Mana: 4252 +500 -20 fuuin no jutsu -10shar = 4722
Obrazek
 
Posty: 584
Dołączył(a): 12 mar 2016, o 01:57
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Shintaisei

Re: Ruiny zasypane śniegiem.

Postprzez Miko Miitsu » 9 sty 2017, o 23:40

Wracając ze swoich wypadów nie spodziewała się kogokolwiek zastać, jak zwykle zresztą. Ostatnimi czasy drużyna Wpierdolu miała w zwyczaju zajmowaniem się własnymi sprawami. Miała raczej gdzieś, gdzie gołąbki sobie latają, albo to, że "papa" ma ją głęboko w poważaniu. Robiła swoje i nie przestawała. Tymczasem widząc w/w parę była zdziwiona, zdziwiona tym bardziej, kiedy Kuro wspomniał o niej i "zaufanym" medyku. Przecież jeszcze nim nie była? Ledwie lizała podstawy i nie miała zbyt dużego doświadczenia, aczkolwiek od momentu ich ostatniego obcowania trochę się podszkoliła.
Długo nie zabawili w domu, ruszając gdzieś walczyć o coś. Nie rozumiała i tak wiele z tego co mówił i chyba nawet nie do niej, była jeszcze powietrzem.
Pozostawiona  ponownie samej sobie Landryna nie martwiła się tym zbytnio. Wiedziała że w  przeciwieństwie do tego, co było w wiosce, ktoś w końcu przyjdzie kiedyś. Chociaż taka Kijowa, której podokucza. Bolało ją to, że odstawała od  reszty, dlatego wolny czas postanowiła poświecić na trening z myślą że  jeszcze zaskoczy swoją małą rodzinkę i cokolwiek znów poczuje.

Podstawy w dziedzinie jaką sobie wybrała jakiś czas temu jako swój atut i rzecz przydatną w życiu wymagała wiedzy więcej jak podstawowej. Mimo znajomości już dość obszernej tematu wróciła do banału, ale bardzo ważnego, którego nie powinna zignorować. Wiedza to władza, jak kiedyś ktoś powiedział, dlatego siadając w kącie jednej ze ścian poczeła studiować "pożyczoną" niegdyś księgę. Zaczytała się w nią nieco chłonąc każde słowo, tyle ciekawostek, tyle wiedzy, o której nie wszyscy wiedzieli. Wiedziała, że to będzie kiedyś jej konik. Bycie medykiem to nie tylko bycie lekarzem. Miała przed sobą wielkie możliwości.
Spoiler:


Medyczne jutsu, w których  wydawało jej się, że jest najlepsza były ciężkie do opanowania. Ciężkie i  rzadko przydane, chyba że była ku temu sposobność. Ale technika, którą  teraz ćwiczyła było zupełnie inna. Już po pierwszych próbach powielania  chakrą palca i przecinaniu ubrań stwierdziła, że nadałoby się do tego, co papa tak bardzo lubił - siania zniszczenia. Nie, żeby tak bardzo była spaczona, ale to było bardzo zabawne i przyjemne? I lekkie po kilkudziesięciu próbach, finalnie mogła uważać się za mistrza ostrego cięcia i to bez trzymania noża w ręku. Była zadowolona z siebie, może, któregoś dnia ta technika przysłuży się nawet do tak błahych rzeczy jak wycinanie materiałów?
Spoiler:


Rozhuśtała się w nauce, zdobywanie takich umiejętności bardzo ją cieszyło. Ba, nawet więcej jak jej się podobało. Tym razem zahaczając o coś bardziej odmiennego - truciznę. Z początku nie bardzo łapała co i jak, ale determinacja, która jej towarzyszyła sprawiała, że w końcu widziała rezultaty i pierwsze udane chmury trującego wydechu. Sęk tkwił w odpowiedniej kumulacji chakry w ustach i odpowiednio dużym wdechu, by zmienić ją w fioletowy odcień, który wiązał się z nieprzyjemnymi skutkami. Sprawdziła to... na łonie natury. I się nie przyzna do czynów, bo czasem mniejsze zło jest dla większego dobra.
Spoiler:


Nie mając wyrzutów sumienia brnęła dalej w to co zaczęła, naukę medycznych jutsu. Technika miała duży związek z tym co zrobiła przy poprzedniej, dlatego wyszła na zewnątrz, by dokończyć to co zaczęła, a może raczej naprawić to co popsuła. Lekko było jej nie w smak, ale z drugiej strony, może nie będzie jej żadnej winy. Wróciła zatem do poszkodowanego ssaka, nie jednego i zbierając je ćwiczyła osobno znając już czas działania i okres naprawy. Nie szło jej najlepiej, denerwowała się, kilka straciła, ale zawsze była nadzieja. W pocie czoła tworzyła bańki napełnione wodą, cięła równo swoich pacjentów i wyciągała zeń zło poczynione wcześniej. Sukces? A jakże!
Spoiler:


Nic więc tak bardziej nie budowało ego jak powodzenie w czymś na czym człowiekowi zależy. Uśmiechała się cwanie do siebie, w końcu już trochę potrafiła i mogła śmiało przyznać, że mogłaby teraz komuś uratować życie z powodzeniem. Zostając przy swoich "pacjentach" z otwartymi ranami rozpoczęła próby nowej bańki, z nieco innym zastosowaniem i pieczęcią. Miała ona tamować krwawienie z rany, a takich miała kilka przed sobą. Kiedy tylko odpuszczała, ta słabła, a krwotok był większy. Doczytując z księgi obok zrozumiała, że musi robić to do skutku i otrzymania innej pomocy. Przynajmniej wprawiła się po dłuższym czasie zastosowania tej techniki, musiała przyznać, że rzeczywiście działała. Nie, żeby zostawiła tę biedotę na pastwę losu, acz jak wiedziała - mniejsze zło, dla większego dobra. Nie było jej żal.
Spoiler:
 
Posty: 534
Dołączył(a): 6 lip 2016, o 23:58
Ranga: Jōnin

Re: Ruiny zasypane śniegiem.

Postprzez Miko Miitsu » 10 sty 2017, o 23:48

Maraton zakończyła pomyślnie, musiała odpocząć by następnego dnia wziąć się ostro do pracy znów. Ani myślała o dniu odpoczynku, tym bardziej kiedy obrała sobie cel. A celem było rosnąć w siłę, w końcu musiała kiedyś udowodnić, że mimo wieku i postury nie wolno jej lekceważyć. Chociaż można powiedzieć, że właśnie te rzeczy były jej jednym z atutów. Tym razem musiała podszkolić się z dziedziny swojej natury i już miała plany na kim go użyje. Znając jednak możliwości Kuro - długo by w jej klatce nie pozostał. Mimo to wyszła na zewnątrz ubierając się uprzednio jak należy i znalazła kawałek sporej połaci ziemi bez śniegu, nieco dalej od domu. Tam mogła ćwiczyć i ćwiczyć, aż wreszcie udało jej się stworzyć klatkę, w której pewnie też zamknie Kijową jak jej będzie pyskować.
- Theheheh.
Spoiler:


Techniki predyspozycji do natury, szczególnie Doton miał to do siebie, że świetnie sprawdzał się w roli obronnej. Mii musiała nauczyć się chronić dzięki temu nie tylko siebie jako medyka, ale i swoich pacjentów. O ile takich będzie kiedyś miała, a do tego idealnie nadawała się technika tworząca z ziemi kopułe ochronną, w której można nawet zrobić "okienko". Rodzaj tarczy, przydatny, z pewnością nie tylko takie miałby zstosowanie. Tymczasem nie miała czasu na obmyślanie co może robić z tą techniką, zwyczajnie zabrała się do prób stworzenia solidnej z wieloma wariantami. Po kilkudziesięciu próbach w koło niej było wiele takich kopuł.
Spoiler:


Miała również dobrą okazję pokazać jak można łatwo zniszczyć to co stworzyła, musiała jedynie wbić rękę w ziemię i zacząć siać zniszczenie w promieniu dwudziestu metrów. Brzmi łatwo, ale jak się okazało wcale takie nie było. Pierwsze próby były tragiczne, samo wbicie ręki w podłoże wiązało się z pewnym wyzwaniem. Po czasie jednak udało jej się i pierwsze pęknięcia pokazały się. Musiała włożyć w to więcej siły i chakry. Za każdym razem pęknięcia sięgały dalej i dalej, finalnie na oko widziała te dwadzieścia metrów pokaźnego pęknięcia. Ćwiczyła to niszcząc swoje kopuły, które nie tak dawno właśnie stworzyła. Ileż satysfakcji z tego miała, tyko sama o tym wie.
Spoiler:


Musiała już przestać bawić się w demolkę, robiło się ciemno, a brzuch dał znać o tym jak dawno niczego nie zjadł. Powłuczając nogami wróciła do pustej chaty by tam się posilić i wyszykować do spania.
 
Posty: 534
Dołączył(a): 6 lip 2016, o 23:58
Ranga: Jōnin

Re: Ruiny zasypane śniegiem.

Postprzez Uchiha Takeru » 11 sty 2017, o 20:01

Zwoje zostały szybko zebrane z ziemi, schował zwój z zawartością do wewnętrznej kieszeni płaszcza. W pewnym momencie wróciły wspomnienia jego klona który zniknął z powodu niskiego poziomu chakry, ale przynajmniej udało mu się wszystkich uratować, no prawie wszystkich. Jego poziom chakry zmniejszył się i to sporo dlatego przyzwał grubego, futrzanego power banka który zregenerował zasoby chakry jego i Kuro. A potem usiadł na jego ramieniu żeby móc w razie potrzeby zregenerować ponownie ich zasoby chakry.
Nadal mam jakiś sentyment do wioski, urodziłem się tam i żyłem przez wiele lat. To co mnie spotkało nie było winą wszystkich mieszkańców, jedynie złych ludzi którzy chcieli zdobyć wielką moc czyimś kosztem. Wioskę jednak można uratować dlatego jak to wszystko się skończy zostanę Hokage i wprowadzę Konohę w nową erę shinobi.-odpowiedział uczniowi i po dłuższej chwili dodał:Nie sądzę że Miitsu jest gotowa, nadal jest dzieckiem. Tam nie można mieć oporów, jeśli zachowa się odebrać komuś życie, ktoś odbierze je jej.No ale chodźmy pogadać z byłym Hokage.Przed teleportacją wysłał jednak nowego klona pod bramę wioski.
 
Posty: 396
Dołączył(a): 27 lut 2016, o 21:44
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Kage
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Ruiny zasypane śniegiem.

Postprzez Senju Kuro » 12 sty 2017, o 00:12

Gdyby Kuro teraz stał, to pewnie przewróciłby się po tym, co usłyszał. Sentyment do miejsca urodzenia miał chyba każdy. Mógł objawiać się troską o nią, albo chęcią jej zniszczenia. U Takeru jednak nie było nic pewne. Niechęć miał jedynie do swojej rodziny przez pewnego osobnika, a wioska rzekomo do teraz mało go obchodziła.
-Już się bałem, że ja mam nim zostać.. - Mruknął z krzywym uśmiechem wizualizując sobie spełnienie marzeń rodziny. Przygotowania choć odbywające się spokojnie i bez pośpiechu, były robione z namysłem. Przywołany już dobrze znany tygrysek zaczął uzupełniać ich zasoby energii, co przyspieszyło znacznie proces regeneracji Senju.
-Dzięki, oszczędzi nam to czasu. Co do Miitsu, to myślę, że da radę jak nikt inny. - Dodał zostawiając rzeczy wyjęte ze zwoju na podłodze i wstając, by skierować się do wyjścia.
-Wyrzucę Hokage i go przesłuchamy. Później zawołam Miitsu. I tak nie możemy jej zostawić tu samej. - Powiedział i opuścił demek. Po przejściu kilkunastu metrów i odczekaniu na aż jego sensei również się pojawi, wyrzucił ze świata Kamui Hokage pod jego nogi. Był gotowy, by kolejny raz użyć jakiejś techniki, tym razem nie dla humanitarnego załatwienia sprawy, a po męsku pozbycia się problemu, gdyby stary stawiał opór.
Obrazek
 
Posty: 584
Dołączył(a): 12 mar 2016, o 01:57
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Shintaisei

Re: Ruiny zasypane śniegiem.

Postprzez Uchiha Takeru » 12 sty 2017, o 00:33

Nadal uważał że Miko nie jest gotowa na wojnę, tam panowały inne zasady. Zabij albo zgiń, to jedyna panująca zasada której każdy przestrzegał. Jeśli mają ją zabrać musi udowodnić że potrafi bez wahania odebrać komuś jego nędzne życie. Wyszedł z domu zaraz za Kuro i włączył swoje potężne, oczy zajebistości. Czekał aż Hokage pojawi się przed ich obliczem i od razu przejął nad nim kontrolę. Nie chciał żeby Hokage próbował walki, chciał oszczędzić jak najwięcej chakry była mu potrzebna. W jego głowie zaczął się rodzić plan jak załatwić całą tą sytuację, upiecze dzięki temu dwie pieczenie na jednym ogniu.
 
Posty: 396
Dołączył(a): 27 lut 2016, o 21:44
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Kage
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Tetsu no Kuni - Kraj Żelaza

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników