Sala 22

Główny szpital w Konohagakure no Sato, właśnie tu kurują się ranni na misjach shinobi. Duża część tutejszych medyków to specjalnie wyszkoleni shinobi.

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

Sala 22

Postprzez Yamanaka Isu » 27 wrz 2015, o 15:24

Kiedy otworzyła oczy, poraziło ją światło.
Głowa eksplodowała bólem, sprawiając, że albinoska z jękiem opadła na poduszki.
Poduszki?
Rozejrzała się wokół na tyle, na ile zechciało pozwolić potłuczone ciało.
Szpital.
Przegrałam.
Powoli w jej głowie zaczęły rozbłyskiwać wspomnienia.
Spadające z nieba skały, ból i strach, że przygniotą. Różowe włosy szarpane wiatrem i cicha melodia dzwoneczka. Kunai chybiający celu i piasek. Dużo piasku. Skąd go tutaj tyle? Przecież jest zima, wszędzie tylko śnieg...skąd ten piasek? Kim ona jest, co robi? Dlaczego? Zabije mnie? Zabije? Zimno...muszę wstać, zimno. Nie mogę. Co mnie tu trzyma? Piasek? Skały spadają z nieba, jeśli nie wstanę, zabiją mnie. Gdzie ona jest? Gdzie Różowa? Dlaczego to robi? Odłamek...leci wprost na mnie. Muszę wstać. Za chwilę mnie uderzy.
...krew. Czyja? Moja? Gdzie jest Różowa? Gdzie ja jestem? Kto to? Kim jest ten mężczyzna w białym kombinezonie? Dlaczego ma krew na rękach? Co on chce mi zrobić? Nie dotykaj mnie! Nie mogę się ruszyć...co się dzieje? Ciemno...i ciepło...co on zrobił? Czemu...

Jęknęła cicho, dłonią szukając potłuczonych miejsc. Na pewno udo...i chyba plecy. Co tam się stało?
Uniosła się na łokciu, zagryzając wargi. Naprzeciw niej stało łóżko, a w nim? Różowe włosy rozsypane na poduszce i krwistoczerwone oczy. To ona.
Nie przegrałam?
Co jej się stało, dlaczego tutaj leży? Przecież wygrała...może jednak nie? Wie co się stało? Powinna...
Albinoska powoli podniosła się do pozycji siedzącej, sycząc z bólu promieniującego od stłuczeń na plecach. Z wahaniem opuściła nogi, zeskakując na chłodną posadzkę. Ze zdziwieniem dostrzegła, że ubrana jest nie w swoje czarne kimono, a w śnieżnobiałą szpitalną koszulę. Czyżby miała być to jakaś aluzja pielęgniarek do koloru jej skóry, w kontraście z którym siniaki wyglądały makabrycznie? Na szczęście jej prawowite rzeczy leżały rozłożone na stoliczku tuż obok. Niczego nie brakowało, ktoś pokusił się nawet o zabranie z areny jej kunai. Po krótkiej inspekcji wstała i powoli, uważając na potłuczoną nogę, przez którą utykała lekko, podeszła do łóżka swojej niedawnej przeciwniczki.
Jak jej było? Yuno? Chyba takie imię widniało wtedy na tablicy...musiała zaryzykować.
- Cześć...Yuno.
Zimno bijące od podłogi przenikało przez bose stopy albinoski. Marzła. Nie pytając o specjalne pozwolenie usiadła na skraju łóżka Różowej, podciągając do siebie kolana.
- Co tam się stało?
Yamanaka Isu
 

Re: Sala 22

Postprzez Sabaku no Yuno » 27 wrz 2015, o 19:33

Delikatnie otworzyłam oczy, czy ktoś mnie wołał? Stanowczo słyszałam, że ktoś wymawiał moje imię. Był to kobiecy głos, nie znam żadnej dziewczyny która wie jak brzmi moje imię. Gdy mój wzrok, przestał być rozmazany zobaczyłam moją przeciwniczkę. Czy walka dalej trwa? Rozjarzałam się i zobaczyłam, sale szpitalną. Więc jednak pojedynek skończony. Dziewczyna o pięknie bladej cerze, spytała mnie co tam się stało. Dobre pytanie, nagle poczułam że moje ciało nie jest mi posłuszne. Nie mogłam kontrolować piasku, a nawet wykonać skoku. Ale skoro ona też tu jest, to znaczy że był remis a przynajmniej chciałabym żeby tak było. To że przygniótł ją spadający piasek, nad którym nie posiadałam już władzy, jest jednym rozsądnym wytłumaczeniem w jakim mogłam ją zranić. Zauważyłam jak dziewczyna siada, na końcu mojego łóżka. Mogłam jej się lepiej przyjrzeć, miała ona tak śliczną cerę. W mojej wiosce, jest ona nie spotykana przez słońce. Gdybym miała taką, to na pewno bardziej podobała bym się Arashiemu i Mortowi. Postanowione, muszę wiedzieć jak taką zdobyć. Przybielałam się gwałtownie do dziewczyny, tak by moja twarz była jakieś dziesięć centymetrów od jej. Uśmiechnęłam się i powiedziała
-Sama nie wiem, co tam się stało czy to ważne? Ty mi lepiej powiedz, jak mieć tak słodką cerę jak ty masz!

Obrazek
 
Posty: 611
Dołączył(a): 5 cze 2015, o 20:33
Ranga: Jiyūjin

Re: Sala 22

Postprzez Yamanaka Isu » 27 wrz 2015, o 22:25

Różowa nie zrzuciła albinoski z łóżka, jednak kiedy podniosła się z impetem, Isu ledwie udało się utrzymać równowagę. Ona też nie wiedziała co się stało. Cholera, gdzie są Natarī i Kirito? Przecież byli na trybunach, powinni wiedzieć co się wówczas wydarzyło.
Nie przyszli jej odwiedzić. No tak, nie dziwiła im się zbytnio - teraz była już pewna, że przegrała, przynosząc hańbę ich drużynie, dlatego się nie pojawili. Zapewne postąpiłaby tak samo. Chociaż...Kirito jeszcze rozumiała, ale Natī?
Dlaczego albinoska porwała się na tę bezsensowną walkę? Żadno z jej kompanów nie zepsułoby tego, miała pewność. Musiała...musiała trenować. Jak długo zamierzano więzić ją w tym szpitalu? Nawet jeśli oblała Egzamin, nie zostanie przecież wyrzucona z wioski!
A może jednak?
Może ta Sunijka o różowych włosach jest uważana za słabeuszkę a ten, kto jej nie pokona zasługuje tylko na wygnanie? Albinoska nie była gotowa na zostanie nukeninem. Ani na śmierć.
Słabeuszka czy nie, wydawała się miła. Coś tam musiało pójść nie tak...przecież gdyby to ona chciała ją wówczas zabić, nie rozmawiałyby teraz ze sobą jak równa z równą. Isu skręcało z ciekawości. Ci, którzy je tu przynieśli - bo ktoś przecież musiał - nie zostawili nawet kartki, bezdusznicy! Pielęgniarki raczej nie mogły nic wiedzieć, pozostawało więc czekać, aż pojawi się ktoś bardziej poinformowany. Może jacyś znajomi Yuno? W końcu ona też miała swoją drużynę, która, być może, nie zostawiłaby jej samej, szczególnie po tym, jak wygrała. A może zdarzył się remis? Nie...raczej nie. Skały z nieba nie spadają same, to musiała być jakaś technika. Tak niebezpieczna, że skrzywdziła nawet samą jej użytkowniczkę.
Z zamyślenia wyrwał ją delikatny głos Różowej zadającej pytanie. Pytanie, nad którym dotąd się nie zastanawiała i, co gorsza, nie znała na nie odpowiedzi.
- Nie wiem...od kiedy pamiętam, zawsze taką miałam - powiedziała, wyciągając przed siebie dłoń.
Zimne światło poranka przeświecało pomiędzy palcami albinoski, nadając im jeszcze bielszego wyglądu niż zazwyczaj, jeśli to w ogóle było możliwe.
Światło poranka...ile czasu minęło? Walka toczyła się wieczorem, więc przynajmniej jedna noc. Oby nie więcej! Przecież czekają jeszcze pojedynki Kirito i Natarī, które musiała obejrzeć! Ale...czy oni chceliby, żeby je oglądała? Czy nie prościej i łatwiej będzie zostać tu, w szpitalu? O wynikach dowie się i tak, prędzej czy później...a oni zapewne nie mieli najmniejszej ochoty teraz jej widzieć.
Yamanaka Isu
 

Re: Sala 22

Postprzez Hyūga Natarī » 27 wrz 2015, o 22:31

Przez niemalże cały czas jak trwała trzecia walka, Natarī zupełnie nie zwracała na nią uwagi. Tak jak poprzednio, fakt, iż Oroshi wyszedł z własnej skóry, a potem pełzł niczym wąż, w jej obecnym stanie nie zrobił na niej większego wrażenia. Czekała po prostu na moment, w którym mogłaby opuścić stadion i polecieć do szpitala, żeby sprawdzić co się dzieje z Isu. Choć równie dobrze, mimo tak niskiej temperatury, mogłaby zostać zmuszona do walki. Wcale by się nie zdziwiła, zresztą mróz jej zbytnio nie przeszkadzał. Odetchnęła jednak z ulgą, gdy usłyszała od sędziego informację, że mogą iść do domu. Chyba oczywiste tutaj było to, że natychmiast pobiegła tam, gdzie chciała.


W szpitalu natomiast nie chcieli jej rzecz jasna wpuścić do sali. Tłumaczono jej, że obie dziewczyny są nieprzytomne, że jest późna godzina i tak dalej... Mówiąc krótko, wszystko to, żeby ją jak najszybciej zbyć i kazać jej przyjść dnia następnego. No i tak też zrobiła (przy okazji dowiedziała się, że Sunijka jest w tym samym pokoju, co albinoska). Nie żywiła większej urazy do tej obcej - nie była głupia i zrozumiała, że to było spowodowane przede wszystkim tym, że z jakiegoś powodu straciła kontrolę nad własną technikę. Z jakiego? O tym być może nigdy nie miała się dowiedzieć. Nie mając co ze sobą zrobić, po prostu wróciła do domu. Po krótkiej wymianie zdań i odpowiedzi na pytanie gdzie Isu w postaci beznamiętnego "w szpitalu", wzięła szybki prysznic i po prostu, najzwyczajniej w świecie, poszła spać.


Następnego ranka wstała za to bardzo wcześnie - i to nie po to, żeby przygotować się do dalszej części egzaminu. Oczywiście chciała najpierw odwiedzić przyjaciółkę, a zanim to miała zrobić musiała... Odwiedzić kwiaciarnię. A gdzie były najlepsze kwiaciarnie? Na dzielnicy Yamanaka! I tam też się udała. Po krótkiej konsultacji z florystką, wybrała dwa odpowiednie kwiatki. Dwa, bo jeden miała zamiar dać dla Yuno, tudzież włożyć go do wazonu przy łóżku. Dla Isu wzięła czerwonego tulipana, a dla drugiej dziewczyny, kosmos. Mimo, iż była zima, szklarnie i odpowiednie warunki poprzez umiejętności ninjutsu z pewnością mogły pomóc przy utrzymaniu interesu. Po owinięciu każdego z nich folią, ruszyła w końcu do szpitala.


Będąc już na miejscu, ta sama kobieta co wcześniej, tym razem bez większych problemów podała jej numer sali w której znajdowały się obie kunoichi - 22. Nie zwlekając zbyt długo, Natarī udała się jednym z wielu korytarzy ku drzwiom oznaczonym tymże numerkiem, trzymając w dłoni dwa kwiatki. Obok nich siedział zielonowłosy chłopak, tak bardzo podobny do Suzu. Jak dobrze pamiętała, był on w jednej drużynie z Sunijką. Jak zauważyła, był pogrążony w śnie, lecz nie miała najmniejszego zamiaru go budzić i go po prostu minęła. I wtedy, nie czekając na specjalnie zaproszenie, weszła do środka. Ujrzała tam je obie, obandażowane (?), jedną leżącą na jednym z ustawionych naprzeciwko siebie łóżek, druga siedząca obok różowowłosej. Obie były również przytomne, co wskazywało na to, że nie stało się im nic gorszego. Wpatrywała się teraz w albinoskę, by na chwilę rzucić krótkie spojrzenie na Yuno, do której uśmiechnęła się lekko na powitanie. Ale CZEMU Isu siedzi przy niej na łóżku? Zamknęła za sobą drzwi.
- Cześć - powiedziała do nich krótko, a następnie podeszła do przyjaciółki. Wciąż trzymała w lewej dłoni kwiaty.

Rozwiń mnie :<:

No one can determine… another's destiny.


MK: Kiyomi
 
Posty: 1265
Dołączył(a): 10 mar 2015, o 18:41
Ranga: Jōnin

Re: Sala 22

Postprzez Rindou Arashi » 28 wrz 2015, o 01:19

Kiedy zakończono pierwszy dzień walk, nie myśląc o niczym innym popędziłem do szpitala, gdzie moja przyjaciółka została zabrana przez lekarzy. Oczywiście w tej głupiej wiosce nie może iść nic po twojej myśli. Po 10 minutach delikatnej kłótni dałem sobie spokój z wchodzeniem do pokoju gdzie leżała. Nawet, to że powiedziałem, że jestem jedną z niewielu ważnych dla niej osób nie pomogło, nie byłem z rodziny, więc nie mogłem odwiedzać nieprzytomnej. Przez chwilę myślałem czy nie wejść przez okno. Postanowiłem poczekać na krzesłach przy wejściu do sali. W końcu tego mi nie zabronią. Usiadłem i czekałem aż się wybudzi. Nie wiedząc kiedy, zasnąłem oparty o niezbyt wygodne krzesło.

Obudziła mnie jedna z pielęgniarek, która próbowała przykryć mnie kocem. Wtedy wstałem i szybko zapuściłem żurawia do pokoju, a raczej próbowałem, gdyż ktoś przed chwilą zamknął drzwi. Przecież cały czas były otwarte, komu to przeszkadzało. Na szczęście słyszałem z środka damskie głosy, w tym jeden był Yuno, więc domyśliłem, że się obudziła. Pewnie ta druga leżała też w tym pokoju, no cóż, wystarczy, że wejdę i się dowiem.Zapukałem po czym nie czekając na odpowiedź wszedłem.

W środku było całkiem sporo ludzi. Poza różową była tam jej przeciwniczka, jasnoskóra piękność, oraz jej przyjaciółka, która po wczorajszej walce zareagowała tak samo jak ja. Siedziały na jednym łóżku i gadały, więc chyba się polubiły. Uśmiechnąłem się do wszystkich pięknych pań, po czym wyjąłem z torby pudełko Dango, które otrzymałem od Mamy jako talizman na szczęście. Miałem je zachować dla Suzu, która chciał ich skosztować, ale teraz one potrzebowały tego bardziej. Pierwsze co to wypadało się przedstawić i przywitać z tutejszymi dziewczynami.

Hej, nazywam się Rindou Arashi i jestem znajomym Yuno, widzę, że się dobrze czujecie. Przyniosłem wam najlepsze słodycze na świecie, słyszałem, że kobiety to lubią.

Położyłem pudełeczko na łóżku, tak żeby każda z nich bez problemu mogła zjeść. Po czym zwróciłem się do Konoszanek.

Czyli tak jak myślałem, jesteś jej znajomą, to by tłumaczyło twój wczorajszy skok przez barierkę, z resztą bardzo ładny, mogłaś nie widzieć, ale biegłem tuż za tobą, tylko do tej drugiej.

Zadowolony, że skończyło się to bez poważnych ran uśmiechnąłem się do Natari, po czym podszedłem do Yuno.

Martwiłem się o Ciebie. Nie strasz mnie tak więcej....
 
Posty: 3039
Dołączył(a): 4 sie 2015, o 00:10
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: ANBU
Specjalna Ranga: Hai Jōnin

Re: Sala 22

Postprzez Yamanaka Isu » 28 wrz 2015, o 21:00

Albinosce rzadko kiedy zdarzało się usiąść tyłem do drzwi. Poczucie zagrożenia, złowrodzy cichociemni ANBU i te sprawy sprawiały, że najczęściej za plecami miała ścianę. Niestety, tym razem wpatrzona była w okno, a uśpiona lekami czujność nie zarejestrowała skrzypnięcia drzwi.
Dźwięk powitania Natarī przestraszył ją tak bardzo, że spadła z pościeli. Z pomrukiem niezadowolenia weszła nań z powrotem, rozcierając przy okazji potłuczoną nogę.
- Cześć - odparła.
Czyli jednak nie przegrała? Czy po prostu nie mieli jej tego za złe? Ile już tu leżała, dlaczego Natī nie pojawiła się wcześniej?! Te pytania malowały się w jej oczach, gdy wzrok skierowała na trzymane przez białooką kwiaty, bardzo dyplomatycznie udając, że ich nie widzi. Wolała czekać do momentu, w którym przyjaciółka wręczy je sama.
Po niedługiej chwili okazało się, że odwrót przodem do drzwi nie był wcale takim głupim pomysłem. Gdyby nie to, zapewne przyszłoby jej przywitać się z podłogą po raz drugi, do sali wpadł bowiem chłopak do złudzenia przypominający niedawną kochankę Oroshiego. Sezu? Sazu? Suzu? Nie pamiętała i, szczerze mówiąc, nie chciała pamiętać. Ten tutaj był jej bratem?
- Hej - przywitała go, słuchając, jak mu na imię. - Jestem Isu.
Przyniósł słodycze! Oj, plusował chłopak już na samym początku. Z zadowoleniem sięgnęła do pudełka, które postawił między nią, a Yuno. Pochłaniając smakołyk, zastanawiała się nad jego kolejnymi słowami.
Skok przez barierkę? Naprawdę Natī to zrobiła? Dopiero w tym momencie Isu uświadomiła sobie, jaka jest głupia. Przecież wcześniej była noc! Jakim cudem jej kompani mieli się tu dostać? A ona śmiała robić im wyrzuty...miała to sobie teraz za złe, niestety nic już nie mogła zrobić.
Ciepłe przywitanie pomiędzy dwójką Sunijczyków wskazywało, że oni również znają się nie od dzisiaj. Kim jest dla niej ten chłopak? - zastanawiała się albinoska, szukając w krwistoczerwonych oczach Yuno odpowiedzi. Zwykły kolega z drużyny nie przyszedłby do szpitala. Pięknie przekonała się o tym na własnym przykładzie - po Kirito nie było ani widu, ani słychu.
Mimo to, na brak towarzystwa narzekać nie mogła, więc całkiem zadowolona tym faktem, sięgnęła po kolejne dango, z mocnym postanowieniem przysłuchiwania się rozmowie.
Yamanaka Isu
 

Re: Sala 22

Postprzez Sabaku no Yuno » 29 wrz 2015, o 03:39

Gdy do albinoski przyszła jej koleżanka, trochę posmutniałam czy Arashi znowu ugania się za zielonowłosą i mnie olał. Odpowiedziałam krótkim
Hej
oraz nieszczerym uśmiechem, nie żeby miała coś do nowej znajomej. Po prostu, byłam przygnębia.
Mogłam się tego spodziewać, świat jest zły a ja muszę go naprawić. Mam szesnaście lat, a czuje się jak bym miała czterdzieści w moim życiu od małego panowało prawo pięści. Czy już zawsze, będę spędzała czas w samotność? Powoli zaczęłam myśleć, że to nic złego przynajmniej się na nikim nie zawiodę. Usłyszałam że ktoś jeszcze wchodzi do sali, ujrzałam że to chłopak którego chciała zobaczyć. Moje wcześniejsze myśli, zostały rozwiane w kilka sekund. Skupiłam swój wzrok na kompanie z drużyny, a moja mina od razu zmieniła się na weselszą.
Obrazek
Więc jednak przyszedł, byłam tak szczęśliwa. Przyniósł słodycze, które bardzo lubiłam on jest najlepszy. Już dawno oszalała bym, gdyby nie on. Jednak zamiast do mnie pierwszej, on odezwał się do dziewczyn z Konohagakure no Sato. Czy on mnie olał? Czy powinnam zabić konoszanki? Szybko przegryzłam, sobie wargę by otrzeźwieć. Rzekłam sama do siebie w myślach Przestań. Tak muszę zachować zdrowy rozsądek, chciał się z nimi przywitać. Po czym usłyszałam że przebiegł, przez barierę do mnie. Była coraz bardziej zadowolona, czy on się o mnie martwił? Jeszcze chyba nikt się o mnie nie martwił? To bardzo dziwne uczucie. Postanowiłam wstać i delikatnie przytulić się do Arashiego. Po czym ciuchutko wyszeptałam mu do ucha.
Dziękuje


Obrazek
 
Posty: 611
Dołączył(a): 5 cze 2015, o 20:33
Ranga: Jiyūjin

Re: Sala 22

Postprzez Hyūga Natarī » 29 wrz 2015, o 12:48

Białooka z rozbawieniem uniosła do góry brew, gdy albinoska upadła na ziemię. Nie rozwiązywało to rzecz jasna problemu co do tego, dlaczego w ogóle na tym łóżku siedziała - zdecydowanie powinna teraz leżeć we własnym i wypoczywać po walce którą stoczyła wraz z Różową. Krótkie, może nawet oschłe powitanie które jej zgotowała przyjaciółka na ułamek sekundy zbiło ją z pantałyku, by krótką chwilę później, uśmiechnąć się do niej szeroko. Mimo to, bardziej górowało nad jej emocjami uczucie, że nic się jej nie stało. Udała też, że nie zauważyła dziwnego zachowania Yuno, która z jakiegoś powodu najwyraźniej jej nie lubiła. A może to było tylko złudzenie? Co raz bardziej zaczynał ją przygnębiać fakt, że najwyraźniej niezbyt wiele z jej rówieśniczek, za nią przepadało. Podobnie sprawa miała się przecież z Suzu. W tej kwestii, Isu, jako jej przyjaciółka, a zaraz po nią Aiko, były niezastąpione. Spojrzała krytycznym wzrokiem na włosy dziewczyny. Miała ochotę złapać za szczotkę i je rozczesać. Aby jednak powstrzymać się od tej czynności, postanowiła wręczyć w końcu tej dwójce kwiaty, które kupiła w kwiaciarni.


Mimo to, jej plany znów musiały ulec zmianie, gdy do pomieszczenia wszedł kolejny osobnik - zielonowłosy chłopak, tak bardzo podobny do Suzu, dziewczyny Oroshiego, do której ten amant się przystawiał. Ale on nie był Suzu. No chyba, że zmieniła płeć. Albo to było jakieś ninjutsu, którym sprytnie się maskowała. Chociażby Henge. Swoją drogą, zdała sobie sprawę, że zupełnie zapomniała zmienić swój kolor oczu i teraz paradowała ze znienawidzonymi przez nią białymi ślipiami. Dobrze, że zamówiła te soczewki. W każdym razie, gdy ten się przywitał, Hyūga tym razem stosownie się przed nim ukłoniła, nie zapominając o wpojonych jej głęboko do świadomości zasadach uprzejmości. Miała tylko szczerą nadzieję, że to nie był kolejny psychol i nie miał zamiaru skuć ją kajdankami.
- Miło cię poznać, nazywam się Hyūga Natarī - przedstawiła się, koniecznie zawierając w tym wszystkim nazwisko. Może to było dziwne, ale była dumna z przynależności do swojego rodu. Po prostu nie akceptowała tych okropnych oczu. Przekrzywiła na bok głowę, kiedy zaczął jej opowiadać o tym, że biegł tuż za nią. Prawdę mówiąc, rzeczywiście go nie zauważyła. W ogóle nie zwracała wtedy uwagi na otoczenie. Posłała mu, mimo wszystko, uśmiech który miał oznaczać podziękowanie za komplement. Nie uważała tego skoku za coś mega specjalnego. Potem już oboje zaczęli się obejmować, na co Natarī stosownie odwróciła od nich wzrok, by zwrócić go ku Isu.


Najpierw jednak podeszła do niej i wręczyła jej kwiat, który trzymała w dłoni od jakiegoś czasu. Był to ten czerwony tulipan, specjalnie wybrany właśnie dla albinoski. Powąchała go ostatni raz i wręczyła jej go z nieśmiałym uśmiechem. Potem oczywiście musiała zrobić to samo z tym, którego przyniosła Yuno. Tutaj nie chciała przerywać obmacywania się dwójki przyjaciół, albo też pary i włożyła go do przezroczystego wazonu stojącego na stoliku - ktoś wcześniej pomyślał, aby wypełnić go wodą. Dla niej był to kosmos (taki kwiat). Gdy załatwiła i tę sprawę, podeszła do okna i odsłoniła jeszcze bardziej zasłony, a następnie usiadła "w stopach" pustego łóżka przyjaciółka, zwrócona w jej stronę. Nie miała zbyt dużo czasu, niedługo miał się rozpocząć egzamin na chūnina. Chciałaby, żeby Isu również tam była, a nie tkwiła w tym szpitalu. Pewnie Sunijka również zresztą by wolała taki stan rzeczy.

Rozwiń mnie :<:

No one can determine… another's destiny.


MK: Kiyomi
 
Posty: 1265
Dołączył(a): 10 mar 2015, o 18:41
Ranga: Jōnin

Re: Sala 22

Postprzez Rindou Arashi » 29 wrz 2015, o 15:59

Kiedy widziałem jak dziewczyny ze szczęściem na ustach zaczęły pałaszować słodycze, od razu zrobiło mi się przyjemnie. Dla takich drobnych gestów powinno się żyć. Natari się ukłoniła więc sam też pochyliłem głowę, pomimo że nie pochodzę z jakiejś bardzo znanej i szanowanej rodziny, zdarzyło mi się kilka razy z ojcem wizytować bogate rody, przez co liznąłem trochę etykiety. A skoro dziewczyna wykazuje się wysoką kulturą, to powinienem odpowiedzieć tak samo. Chciałem coś powiedzieć, ale Yuno mi w tym przeszkodziła. Stałem blisko łóżka więc tylko stanęła na ziemi po czym przytuliła się. Nie wiedziałem o co może dokładnie chodzić, ale pewnie było jej to teraz potrzebne, więc też ją objąłem.

Obrazek

Spojrzałem po reszcie jak na nas patrzą, Albinoska była zajęta jedzeniem słodkich zielonych kuleczek, a białooka odwróciła się i poszła otwierać okno. W sumie to tak jak byśmy byli tutaj sami. Tuliłem ją przez chwilę, po czym lekko odsunąłem, spojrzałem w różowe oczy i się uśmiechnąłem.

Nie wiem czy zdążyli ci powiedzieć, ale walka skończyła się remisem, z jakiegoś powodu straciłaś kontrolę nad piaskiem i prawie zasypałaś Isu. Reszta walk się nie odbyła, i przeniesiono je na dzisiaj o 14. Tak więc jest jeszcze trochę czasu. Skoro jesteś w szpitalu to ja się zajmę reprezentowaniem naszej drużyny, ty masz tu zostać i zdrowieć, nie chcę słyszeć sprzeciwu.

Po tym długim monologu spojrzałem na dziewczynę jeszcze raz, chciałem zobaczyć jej reakcję. Nie chciałem by jej się coś stało, a walka z niepełnymi siłami mogła być ciężka. Dodatkowo po cichu liczyłem na to, że uda jej się z kimś tutaj zaprzyjaźnić.

Nie musisz się martwić, nie przegram, teraz jest moja kolej.

Starałem się mówić to z pełną powagą, ale dobry słuchacz mógł wyczuć pewną nutkę niepewności. W końcu nie ma się co dziwić, przeciwnicy na tym egzaminie byli silni, a ja pomimo tego, że byłem najlepszy w klasie, nie czuję się tak silny jak różowa.
 
Posty: 3039
Dołączył(a): 4 sie 2015, o 00:10
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: ANBU
Specjalna Ranga: Hai Jōnin

Re: Sala 22

Postprzez Yamanaka Isu » 30 wrz 2015, o 01:05

W końcu się doczekała! Natarī, z uroczym uśmiechem podała jej kwiatek, który Isu przyjęła z niekłamaną radością. Taki drobny gest, a jak bardzo może poprawić humor! Albinoska zastanawiała się, czy w wybierając tę akurat roślinę, białooka kierowała się impulsem, czy też świadomie chciała jej coś przekazać. Nie...nie. Czerwone tulipany symbolizowały przecież miłość, i to nie byle jaką. Odbierając podarunek, uśmiechnęła się w sposób zrozumiały dla Hyūgi tylko, gdyby znała znaczenie takiego tulipana.
Festiwal miłości rozpoczęty przez Natī i jej kwiatki, a kontynuowany dzięki Yuno i Arashiemu twałby zapewne w najlepsze, gdyby ta pierwsza nie postanowiła wpuścić do pokoju odrobiny światła więcej. W pierwszym odruchu Isu zmarszczyła twarz, zakrywając oślepione oczy dłońmi, ale po chwili zdołała się przyzwyczaić.
Słowa zielonowłosego, choć nieskierowane do niej, zawierały odpowiedzi na wiele pytań. Nie chciało jej się wierzyć, że Różowa mogła stracić kontrolę nad swoim piaskiem, którym przecież tak wprawnie operowała od samego początku. Jak to było możliwe? To pytanie zadawało sobie zapewne bardzo wielu niedawnych widzów, tak jak i albinoska nie mogąc znaleźć na nie odpowiedzi.
"Reszta walk się nie odbyła..."
To zdanie okazało się balsamem na jej zniecierpliwiony bezczynnością umysł. Nic nie straciła! Jeśli tylko uda jej się stąd wyrwać, będzie jeszcze miała szansę ujrzeć walki swoich towarzyszy.
- Teraz walczysz ty czy Kirito? I z kim? - zapytała, zwracając się do Natarī.
W gruncie rzeczy nie było ono konieczne, na stadionie musiała znaleźć się tak czy inaczej, niemniej jednak była bardzo ciekawa, co teraz nastąpi. Była tylko trochę poobijana, nie mieli prawa jej tu trzymać! Zobaczywszy, że Yuno i Arashi nie obejmują się już, odezwała się po raz kolejny.
- Zmywamy się stąd - zakomunikowała Różowej z łobuzerskim uśmiechem. - Jak nas drzwiami nie wypuszczą, to oknem, nie mamy wysoko - stwierdziła, podchodząc do szyby aby oszacować odległość dzielącą ich wszystkich od ziemi.
Yamanaka Isu
 

Re: Sala 22

Postprzez Cheshire » 30 wrz 2015, o 19:24

Koniec rozmówek, anuluje wszelkie rozmówki jakie będą blokować CE. Osoby walczące CE mają w następnym poście opuścić szpital. Działą mi już forum na lapku, wrócę to odpisuję i czekam na odpis na CE.
Administrator
 
Posty: 1618
Dołączył(a): 4 cze 2013, o 17:24
Ranga: Brak

Re: Sala 22

Postprzez Kosuke Kirito » 30 wrz 2015, o 20:01

Biorąc pod uwagę, że jestem szybki, nie zajęło mi długo aby dotrzeć do szpitala. Tuż przed wejściem wyhamowałem i przez próg przeszedłem spokojnym krokiem. Podszedłem do lady recepcji i zapytałem gdzie mógłbym znaleźć Isu Yamanakę. W którym pokoju się ona znajduje. Lekarka oczywiście musiała sprawdzić w systemie informację zanim mi jej udzieliła. Minęło około 3-4 minut zanim otrzymałem odpowiedź. Otrzymawszy ją skierowałem się do sali z numerem 22. Adrenalina, która towarzyszyła mi podczas ćwiczeń zaczęła opadać i coraz bardziej zacząłem odczuwać ból w dłoniach. Głównie na ich zewnętrznej stronie( pięści). Jednak uparcie trzymałem bukiet, który kupiłem dla Isu. Miałem nadzieję, że kwiaciarka dobrze mi doradziła i Isu spodobają się gardenie, które przyniosłem.


Obrazek

Może nie był to najpiękniejszy bukiet świata, jednak musiał wystarczyć. Ruszyłem więc w kierunku sali. Nie wiedziałem co powiem jak tylko zobaczę Isu. Czułem się winny jej obrażeń i chciałem jej o tym dać znać i przeprosić zarazem. Doszedłem do rzwi z numerem 22. Otworzyłem je i wszedłem do środka najciszej jak umiałem. Nie wiedziałem czy Isu leży tam sama czy nie. Więc nie chciałem przeszkadzać w wypoczynku ewentualnemu współlokatorowi.


Jak tylko przekroczyłem próg, zobaczyłem w środku Isu, Natari i jakieś dwie inne osoby. Jedną z nich była różowowłosa dziewczyna, która była przeciwniczką Isu. Drugą osobą zaś... Zapewne był nią jej współtowarzysz z drużyny. Miałem nadzieję, że nie zwróciłem zbytnio swojej uwagi. Jeśli jednak by tak się stało to podszedłem i przywitałem się ze wszystkimi. Nie chciałem być niegrzeczny. Nie chciałem także aby Natari mi gadała jaki to ja nie jestem. Miałem nadzieję, że obejdzie się bez tego. Szybko więc podszedłem do Isu i idąc do niej powiedziałem:


Witajcie. Dla tych co mnie nie znają... Jestem Kirito współtowarzysz Isu i Natari.- powiedziałem zwracając się do różowowłosej i zielonowłosego chłopaka. Następnie starając się ignorować ewentualne obelgi rzucane na mnie przez Natari( swoją drogą jak najbardziej zasłużone) i zwróciłem się prosto do Isu.


Cześć Isu. Wybacz, że przeze mnie doznałaś takich obrażeń. Czuję się winny.- zacząłem tyradę. Musiałem jej powiedzieć jak się czułem. Musiałem jej powiedzieć wszystko. Ciągnąłem więc dalej.- To ja zaproponowałem abyś walczyła. To moja wina. Nie chciałem abyś doznała przeze mnie bólu. Wybacz mi.- powiedziałem niemalże ze łzami w oczach. Moje przeprosiny były szczere. Chyba najszczersze jakie w życiu wypowiedziałem. Miałem nadzieję, że Isu je zaakceptuje.


W tym momencie przypomniałem sobie o bukiecie. W prawdzie był on gówno warty, ale zawsze o czymś świadczył. Wyciągnąłem więc go lekko przed siebie poranionymi dłońmi. Wyciągnąłem go w stronę Isu mając nadzieję, że będzie chętna przyjąć go z poranionych rąk. Niestety na kilka płatków i gałązki spadło kilka kropel mojej krwii. Przez co kwiaty nie były już śnieżno białe.


Przyniosłem Ci coś na jako dowód mojej skruchy. To nie wiele, ale zawsze coś.- powiedziałem wręczając Isu bukiet.- Chciałbym abyś przyjęła ten bukiet jako znak szczerości moich przeprosin. Mam nadzieję, że wszybko wrócisz do zdrowia.


Po tym co właśnie zrobiłem, wstałem i ruszyłem bez słowa w stronę drzwi. Nie liczyłem na to, że ktokolwiek mnie zatrzyma po tym co zrobiłem biednej Isu. Nie chciałem jej krzywdy. Chciałem tylko by pokazała nam i całemu światu co naprawdę potrafi. Niestety skończyło się to jak skończyło. Zatrzymałem się przy progu drzwi.


Przynajmniej pokazałaś, że nie jesteś bezużyteczna i że stać Cię na wiele.- powiedziałem półuśmiechnięty do Isu po czym opuściłem salę.

 
Posty: 966
Dołączył(a): 14 mar 2015, o 18:12
Ranga: Nukenin
Specjalna Ranga: ANBU
Specjalna Ranga: Akatsuki

Re: Sala 22

Postprzez Sabaku no Yuno » 30 wrz 2015, o 23:04

Byłam taka szczęśliwa w objęciach Arashiego, chciałam by ta chwila trwała wieki. No ale moja prośba raczej się nie spełni, dlatego trzeba wrócić do rzeczywistość. Czyli zremisowałam, to nie tak źle dobrze że nie przegrałam. Nie mogłam odmówić chłopakowi, następnej walki. Powiedziałam do niego, oburzonym tonem głosu
-Dobrze walcz, wierze w ciebie. Ale nie ma mowy żebym nie oglądała twojej walki!
Pojawiało się tu coraz więcej osób, czułam się z tego powodu przytłoczona. Rzadko tak blisko mnie jest tylu ludzi, poczułam że wypadało by opuścić to miejsce. Przywitałam się z Kirito, krótkim słowem.
-Cześć.
A także widząc kwiatka od dziewczyny z białymi oczami powiedziałam.
-Dziękuje.
Ludzie w tej wiosce, są na prawdę mili wypadło by się jakoś im odwdzięczyć. Jednak teraz zaczęłam szukać swoich rzeczy, wzięłam wszystkie i wyszła, z sali, do toalety się przebrać. Gdy przekraczałam drzwi sali krzyknęłam
-Idę się przebrać.
Gdy już byłam w kiblu, weszłam do kabiny zmieniłam ubrania i wróciłam do sali 22. Po czym, zwróciłam się do wszystkich obecnych.
-Lecę na piasku do stadionu, jak ktoś chce może zabrać się ze mną.
Wiedziałam że członek mojej drużyny skorzysta, więc zrobiłam jedną chmurkę na której moglibyśmy polecieć. Jeśli dziewczyny, też będą zainteresowane to tworzę drugą chmurkę.
Ostatnio edytowano 30 wrz 2015, o 23:59 przez Sabaku no Yuno, łącznie edytowano 1 raz
 
Posty: 611
Dołączył(a): 5 cze 2015, o 20:33
Ranga: Jiyūjin

Re: Sala 22

Postprzez Rindou Arashi » 30 wrz 2015, o 23:51

Kiedy Yuno się ode mnie odsunęła do sali wszedł ciemnowłosy chłopak, jak się potem okazało znajomy tej dwójki z konochy. Ponieważ on się przedstawił, nie mogłem być gorszy więc też wypowiedziałem swoje imię. Yuno chyba speszyła się do ilością ludzi, więc wyszła się przebrać do łazienki. W tym czasie byłem świadkiem bardzo interesującej sceny, która rozegrała się między Isu i Kirito. Chłopak podszedł do sprawy bardzo emocjonalnie i ze łzami w oczach przepraszał ją za to co się stało. Nie do końca zrozumiałem o co dokładnie chodzi, ale chyba czuł się winny za to, że ta walka się skończyła. Nawet chciałem powiedzieć mu coś co by go pocieszyło, przecież to nie jego wina, ale on szybko skończył i wyszedł. W tym momencie do pokoju weszła różowa ubrana w swoje standardowe ubranie. Kiedy weszła uśmiechnąłem się do niej i podszedłem. Wyglądała ładnie jak zwykle, nawet te kilka siniaków nie przeszkadzało, a nawet dodawały pewnego smaczku. Zaproponowała ona abyśmy polecieli na jej piasku na Stadion, był to bardzo dobry pomysł więc od razu go poparłem i podszedłem do otwartego Okna.

Wyskoczyłem przez nie, a pode mną uformowała się piaskowa chmurka na której wylądowałem. Potem spojrzałem w stronę koleżanek.

Chodźcie, tak będzie szybciej.

Kiedy wszyscy się zdecydowali, i mogliśmy już lecieć usiadłem sobie na piaszczystej chmurce, nogi mi spokojnie zwisały więc mogłem nimi majdać w trakcie lotu.

Yuno, liczę że będziesz mnie dopingować, to moja pierwsza poważna walka. Ale dam radę.

Uśmiechnąłem się i zobaczyłem zbliżający się, wypełniony ludźmi stadion. Czas walk się zbliżał, więc wystarczyło teraz się rozgrzać i wskoczyć na arenę.
 
Posty: 3039
Dołączył(a): 4 sie 2015, o 00:10
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: ANBU
Specjalna Ranga: Hai Jōnin

Re: Sala 22

Postprzez Hyūga Natarī » 1 paź 2015, o 00:12

Czy Natarī znała znaczenie tamtego tulipana? Pozostawmy to lepiej tylko i wyłącznie domysłom. Gdy albinoska posłała jej tamten uśmiech, Hyūga odwróciła odruchowo głowę ku innemu miejscu. Oczywiście nie w kierunku obściskujących się Yuno oraz Arashiego, średnio jakoś ją interesował ten widok, jakkolwiek słodki on nie był. Zresztą, słowa wypowiedziane przez tego drugiego nie były dla niej jakąś nowością, doskonale wiedziała jak przebiegła tamta walka, widziała to wszystko na własne oczy. Nie trzeba jej było przypominać o tej dramatycznej sytuacji. Z opresji wyratowała ją Isu, która postanowiła zapytać ją o kolejność walk. Prawdę mówiąc, to nie miała czasu na to, żeby się nad tym zastanawiać. Dla niej to było wszystko jedno. Wzruszyła więc ramionami.
- Nie wiem, chyba ja pójdę, będę walczyła z jednym z dwóch członków drużyny siódmej, nie znam ich imion - powiedziała, kierując swój wzrok ku ulicy obok szpitalu, którą widziała przez okno. Nie wiedziała nic o swoich przeciwnikach, poza tym, że jeden z nich przegrał z tamtym Belmondem, od którego zielonowłosa Suzu otrzymała płaszcz. Ciekawe, czy byli równie silni jak co ta Sunijka, która stała teraz za nią.


Chwilę później, do środka wszedł nie kto inny, jak winowajca całego tego wydarzenia. Tak, tak! Jasne, że Natarī obwiniało go o to, że jej przyjaciółka jest aktualnie w takim stanie. To on ją do tego wszystkiego namówił. Gdyby to ona była tam na jej miejscu... Sama nie wiedziała, jak by to się skończyło. Być może sama by teraz tutaj leżała, obandażowana. Ale lepiej ona, niż Isu, prawda? Patrzyła więc na Kirito nieprzychylnym wzrokiem, lustrując go od stóp do głów. Nie odezwała się nawet słowem, ale zarejestrowała w jego dłoni bukiet kwiatów. Gardenie. Znajomość Aiko dawała jej dodatkowe plusy, takie jak właśnie znajomość kwiatów. Gdy tak wyznawał swoje winy, miała szczerą ochotę krzyknąć mu w twarz "Tak, to twoja wina!", ale powstrzymała się od tego, trzymając po prostu skrzyżowane ręce na piersiach. "Przynajmniej pokazałaś, że nie jesteś bezużyteczna i że stać Cię na wiele." - w tym właśnie momencie miała ochotę skorzystać ze swoich umiejętności klanowych. Wbiła jednak we wnętrze dłoni paznokieć, by poczuć ból wystarczająco duży, by zaprzestać takich chęci. Gdy wychodził, odprowadziła go wzrokiem. Nawet się nie pożegnał. Co za tłuk.


Jeszcze bardziej zaniepokoiła ją jawna propozycja albinoski, co do zwiewania ze szpitala. Czy to aby na pewno było mądre? Może i nie wyglądała na ciężko ranną, ale mimo to, według niej powinna nadal leżeć w łóżku. Już nawet otworzyła usta, żeby jawnie zaprotestować, gdy uświadomiła sobie, że to i tak nic nie da. Zamknęła je więc szybko z cichym plumknięciem, co dla Isu i reszty mogłoby wydawać się komiczne. Zbyt dobrze ją znała - wiedziała, że to i tak nie poskutkuje i jej protesty tak czy inaczej miały spełznąć na niczym. Chociaż, z drugiej strony mogłaby się z nią pokłócić... Tak dla zasady. Zrobiłaby to, gdyby nie zdawała sobie sprawy, że potrzebowała wszystkich żeber do później walki. Nad wszystkim zadecydowała zresztą Yuno, której najwyraźniej spodobał się ten pomysł, bo mimo iż była bardzo poobijana, natychmiast poszła się przebrać. Isu zresztą pewnie zrobiła to samo, więc białooka cierpliwie poczekała, by następnie zawahać się przy propozycji Sunijki. Lecieć na tym piasku? W sumie... Czemu nie? Zobaczyłaby, jak to wygląda. Skoro Różowa dawała sobie z tym radę, to i ona pewnie też. Gdy zrobiła im jedną chmurkę, Natarī nieco niezdarnie się na nią wdrapała,
- Dziękuję - powiedziała do dziewczyny z uśmiechem.
Lot na "pisaku" pełną parą!

Rozwiń mnie :<:

No one can determine… another's destiny.


MK: Kiyomi
 
Posty: 1265
Dołączył(a): 10 mar 2015, o 18:41
Ranga: Jōnin

Następna strona

Powrót do Szpital

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników