Sala 22

Główny szpital w Konohagakure no Sato, właśnie tu kurują się ranni na misjach shinobi. Duża część tutejszych medyków to specjalnie wyszkoleni shinobi.

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

Re: Sala 22

Postprzez Yamanaka Isu » 1 paź 2015, o 22:44

Nie zdążyła zadać Natarī kolejnego pytania, ponieważ drzwi po raz kolejny skrzypnęły, otwierane. W wejściu pojawił się nie kto inny, a Kirito! Jej zaskoczenie było tym większe, że trzymał w dłoni bukiet kwiatów. Nim zdążyła choćby uchylić usta, on zaczął mówić. Obwiniał się za to co się stało? Dotąd nie pomyślała o tym w ten sposób, chociaż...faktycznie, gdyby nie on, zapewne nie stanęłaby do walki. I do końca życia chowała się za plecami innych, a także nie miała okazji poznać odrobinę bliżej Yuno oraz Arashiego. Miała pewność, że gdyby mogła cofnąć czas, wybrałaby tak samo. Stłuczenia dało się przełknąć w obliczu kwiatów, które chłopak jej wręczył. Nadal nie potrafiąc znaleźć słów, przyjęła go, odruchowo spoglądając na jego dłonie. Były w strasznym stanie. Co takiego robił? Nie jest łatwo zedrzeć sobie skórę do żywego mięsa, Kirito musiał więc bardzo się postarać. Nim zdążyła znaleźć odpowiednie słowa, zniknął za drzwiami, pozostawiając ją z bukietem gardenii i przeprosinami. Powinna go zawołać? Dogonić? Co miałaby wówczas powiedzieć? Myślenie okazało się zgubne - po kolejnych kilkunastu sekundach nie było już za kim biec. Wpatrywała się w kwiaty, nie zwracając uwagi na ciszę, która zapadła wokół. Już teraz żałowała, że pozwoliła mu tak po prostu pójść. Choćby nawet dla samego faktu, że chłopak raczej nie potrafi odpowiednio opatrywać ran, a ręce w takim stanie nie nadają się do niczego. Każde zaciśnięcie dłoni w pięść musiało rozrywać dopiero co powstałe strupy...jak miałby składać pieczęci? A przecież czekała na niego walka! Albinoska nie wiedziała, czy Natarī może wziąć dwie pod rząd, a nawet jeśli, nie pozwoliłaby jej na to. Nie mogła pozwolić białookiej ryzykować aż tak bardzo! Miała ogromną nadzieję, że jej przeciwnik okaże się słabeuszem i idiotą.
Zapewne siedziałaby tak jeszcze długo, bardzo długo. Ciszę przerwała jednak Yuno, wstawszy i obwieściwszy, że idzie się przebrać. Albinoska musiała zrobić to samo. Koniecznie chciała zdążyć na najbliższą walkę, bez względu na to, czy stroną walczącą będzie Natarī czy Kirito. Obojgu była coś winna. Porwawszy swoje rzeczy ze stolika, wraz z całym żelastwem w postaci shurikenów, kunai i innych notek, wyszła z sali. Jedyną damską toaletę na piętrze zajęła różowowłosa, a Isu nie w smak było bieganie po całym szpitalu. Wobec takiego obrotu sprawy zajrzała po prostu przez szparę w najbliższych drzwiach. Dwa łóżka, a na nich para staruszków. Nie tego szukała. Spojrzawszy przez kolejną, dostrzegła obdrapane, białe pręty metalowego łóżeczka. Gdzieniegdzie farba została zdrapana przez setki jego użytkowników, przez co sprawiało nieco nieprzyjemne wrażenie. Wewnątrz, podłączone do kilkunastu kabli, nieruchomo leżało niemowlę. Zdawało się być pogrążone we śnie, jedynie szeroko rozwarte niebieskie oczy, których niewidzące spojrzenie wbijało się w sufit przeczyły temu. Albinoska wsunęła się do środka. Pomachała ręką nad głową dziecka, jednak nie zareagowało nawet zmrużeniem oczek. Współczuła mu. Ciekawe, na co takiego chorowało? Rozmyślając nad różnymi możliwymi opcjami, przebrała się w swoje czarne kimono, obi wraz z żelastwem kładąc obok. Dopiero kiedy zawiesiła torbę i, o zgrozo, zestaw medyczny, ubrała się do końca. Zajęło jej to dobrą chwilę - porozkładanie wszystkich przedmiotów tak, jak były, nie należało do rzeczy łatwych.
Kiedy wróciła do sali, Yuno już tam była, kontrolując dwie, zawieszone w powietrzu chmurki z piasku. Chcieli na tym lecieć?! Przecież różowowłosa już raz straciła nad tym kontrolę, co będzie, jeśli tak się zdarzy w czasie lotu wysoko ponad wioską? Spotkanie z betonem z wysokości dwudziestu metrów nie jest zabawne. W ogóle. Isu nie uważała jednak Sunijki za głupią, miała więc pewność, że ta wie, co robi. To wersja oficjalna, prawdziwa była bowiem taka, że albinoska po prostu nie potrafiła odmówić sobie lotu na takim wynalazku. Kto wie, czy kiedykolwiek jeszcze trafi się taka okazja? Nie zastanawiając się wiele, wpełzła na chmurkę obok Natarī. Z szerokim uśmiechem popatrzyła po reszcie, ciekawa zarówno samego lotu, jak i tego, jaka okaże się najbliższa walka.
Yamanaka Isu
 

Poprzednia strona

Powrót do Szpital

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników