Karczma Suri'ego

Kraj położony nieopodal kraju ognia. Ludność zajmuje się głównie plantacją herbaty, ale też hodowlą kawy, chmielu czy winogron. Stąd bierze się większość napoi alkoholowych. Słynna jest herbata Tai-chihay, która jest z zielonych, młodych liści, czerwonego pieprzu, płatków róż i owoców mandarynki.

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

Re: Karczma Suri'ego

Postprzez Hideki Shun » 23 mar 2015, o 17:59

- Dotrzymać to dotrzymam o ile przeżyje. W najgorszym wypadku dostaniesz moje zwłoki. - powiedziałem, po czym nie wszedłem już do baru. Postanowiłem pożegnać się z Takeru i wyruszyć własną drogą.
- Sajonara Uchiha. Mam nadzieję że jeszcze się spotkamy. - powiedziałem po czym udałem się w stronę kolejnej wioski. Tym razem na celowniku Amegakure. Może tam spotkam jakąś ciekawą osobę. No nic, zrobiłem to co miałem zrobić teraz pozostało mi dalsze szukanie. Szukanie nadziei na lepsze życie. Technikę którą wytłumaczył mi Takeru nauczę się już w Ame teraz nie mam czasu. Byłoby to rozsądniejsze jednak "Kto nie ryzykuje, nie wygrywa".

z/t
Hideki Shun
 

Re: Karczma Suri'ego

Postprzez Shouta » 15 lut 2019, o 17:39

Gentaro powraca


W twojej pamięci, jedyne co zostało to ból całego ciała i ciemność, jaka cię ogarnęła wraz z uczuciem szarpnięcia. Potem tylko jazgotliwy pisk w głowie i zamglone wspomnienia o drodze i spalonych budynkach. Gdy się obudziłeś, pierwszym co zobaczyłeś była całkiem przyzwoitej jakości pierzyna, która pokrywała twoje obolałe ciało. Gdy przez chwilę leżałeś i zastanawiałeś się, skąd tutaj cię przywiało i w jaki sposób, w twojej głowie zabrzmiał głos poczciwego, staruszka
-O, wreszcie się obudziłeś. Masz przygotowane ubrania i picie na szafce po swojej lewej stronie. Ubierz się, napij jeżeli chcesz i pogadamy o tym skąd się tutaj wziąłeś
Znałeś ten głos, był to smok...dziadek... wszystko jedno. Był to ktoś, kogo poznałeś parę dni wcześnie. Jednak, wiadomo, jak to każda osoba pojawiająca się z brzucha i strzelająca ogniem, miał on wiele do wytłumaczenia
Gdy byłeś już uszykowany, dziadek, nie czekając na pozwolenie od razu zaczął mówić swoim poczciwym tonem, pełnym zrozumienia
-Widzisz... pomimo mojej pomocy, niemało oberwałeś. Skorzystałem więc z faktu iż byłes jeszcze półprzytomny i...bogu ducha wiedzieć jak, udało mi się Cię tu dotargać...teraz czekam na twoje pytania
Gdybyś teraz wszedł do swojej podświadomości, zauważyłbyś że dziadek rozłożył się wygodnie na swoim wyimaginowanym leżaku i rozluźnił się, czekając na potok niepewności, który miał nie lada wypłynąć z twoich ust.
 
Posty: 383
Dołączył(a): 21 wrz 2016, o 22:53
Ranga: Nukenin

Re: Karczma Suri'ego

Postprzez Kamizuru Gentarō » 15 lut 2019, o 18:10

Wspomnienia shinobi przeważających go umiejętności w pełnej szarży wciąż wypełniały nieprzytomną głowę, a nozdrza wypełniała niezbywalna woń spalonych ciał. Ta potęga katonu, jego przekleństwa w klanie pszczelarzy, powodu jego wielu kłopotów i własnych obrażeń.. Powoli wyczuwał swoje ciało, wszystko co go dotykało, pierzynę i stagnację powietrza. Jego rany po pierwszym spotkaniu z dziadygą bolały tak, jakby były świeżo wypieczone. Usłyszał konkretne informacje, z zadowoleniem poruszając nieznacznie kącikami ust w mimowolnym uśmiechu. Może i dopiero się przebudził, ale jego mózg już pulsował, godzony wyobrażonym raitonem i brzęczący rojami analiz. Bitewny lakonizm, jakiego używał tuż przed zapadnięciem w agonalny sen, wciąż tkwił rusztowaniem w jego ośrodku mowy. Zgodnie z poleceniem, wstał, oblekł się i napoił. Brał swój czas garściami, nie chcąc przeciążyć przebudzonego ciała. Jego relacja z dziadygą nie została jeszcze ustalona, a wygodny pokój może być podstępem, jak i sprytnym genjutsu dla jeńców. Gotowy, słysząc głos dziadygi, siadł na krańcu łóżka i przewertował wzrokiem raz jeszcze pokój. Chciał znać każdy detal, żeby uzupełniać swoją wiedzę niezależnie od smoka. Nie był pewien zależności umysłowej ze swoim.. pasożytem? Ale ostrożny dwa razy dmuchał i się nie sparzył.
-Czas, lokacja, sytuacja nasza, na zewnątrz.. Ririka.
Umęczone ciało zdawało się być zadowolone z oszczędności Dziedzica Kamizuru. Choć ostatnie słowo, pytanie, poprzedzone było głośnym przełknięciem śliny i niemalże wywołało płaczliwą konwulsję. Ciało głośno zaprotestowało pieczeniem, gdy umysł zaczął odganiać jakiekolwiek ciągi myślowe sugerujące jej śmierć i upokorzenie.
Obrazek
 
Posty: 645
Dołączył(a): 31 sie 2016, o 23:44
Ranga: Chūnin

Re: Karczma Suri'ego

Postprzez Shouta » 15 lut 2019, o 19:38

Gentaro powraca


Smok westchnął pod nosem tak, jakby wiedział że będą to te pytania. Uśmiechnął się i zaczął bez większych ceregieli opowiadać o tym, co jak sam stwierdził po zadanym mu pytaniu, o czym chciał usłyszeć młodzieniec
-Jesteśmy niecały tydzień po wydarzeniach z konohy, cały ten czas spałeś a ja starałem się pozałatwiać wszystko, żeby ktoś cię leczył. Udało mi się dotargać Ciebie do tej karczmy, która nalezy do niejakiego Suri'ego. Jest dość tanio, no i całkiem dobrze się zdarzyło że był tutaj akurat medyk, który powiedział że bez zapłaty opatrzy cię. Mówił coś o spłaconych długach, chyba znał Ciebie. Nie wiem, w sumie jestem z tobą od niedawna. Może raczej...w tobie.
Poprawił się i siorbnął łyka napoju, który dziwnie zalatywał alkoholem...skąd ten dziadek mógł to mieć...w głowie Genciaka?
-Kontynuując... Siedzimy tu, czekam aż się obudzisz, wiele się nie dzieje... Jesteśmy w kraju Herbaty i jest spokojnie. A co do tej dziewczyny... wybacz chłopcze, ale nie jestem jasnowidzem. Nie potrafię ci na to odpowiedzieć. Nie mam zielonego pojęcia co dzieje się z ta dziewczyną. Ale moje stare kości mówią mi, że masz nadal powód by żyć...dla kogo żyć, inaczej byś się nie wybudził
Ostatnie jego słowa były pełne spokoju, jakby chciał go przelać na umysł Kamizuru, który jak powszechnie wiadomo, należał do tych z ognistym temperamentem.
-Coś więcej chcesz wiedzieć?
 
Posty: 383
Dołączył(a): 21 wrz 2016, o 22:53
Ranga: Nukenin

Re: Karczma Suri'ego

Postprzez Kamizuru Gentarō » 15 lut 2019, o 19:58

-Jak idzie wojna?
Dziadyga musiał nie załapać, że na zewnątrz odnosi się do całej sytuacji związanej z bitwą i, cóż, podejrzewał, że wojną. Gentarou starał się nie zerkać do umysłowego obrazu, dalej obserwując karczemny pokój. Sprośny dziadyga musiał być tak samo wstrząśnięty wydarzeniami, jak on sam, skoro mówił tak poważnie. Aczkolwiek było niewybaczalnym, że nie upewnił się o stanie Ririki. Jak dobrze pamiętał, Bito miał jej pomóc się wydostać i jakoś to szło do przodu. Może i miał rację. Co nie zmienia faktu, że powinien się przegrupować z resztą sił Iwy. Jest szansa, że ich ojczyzna też została zaatakowana i będą musieli porzucić Konohę na rzecz własnych interesów. Zacisnął pięści na krańcu materaca, sprawdzając siłę i reakcję swoich umęczonych mięśni.
Obrazek
 
Posty: 645
Dołączył(a): 31 sie 2016, o 23:44
Ranga: Chūnin

Re: Karczma Suri'ego

Postprzez Shouta » 15 lut 2019, o 22:34

Gentaro powraca


-Wojna...wojna... tylko bitwy ci w głowie, ale nie pomyślisz szerzej...
Westchnął głos w twojej głowie, do której zagłębić sie nie chciałeś z niewiadomych powodów
-Spójrz na Siebie. Jesteś w opłakanym stanie i to nie pierwszy raz. Czy tak wygląda stan wielkiego wojownika, za którego chcesz się uważać? Masz potencjał młodzieńcze, jesteś jak diament. Ale potrzebujesz jubilera który wyszlifuje twoje niedoskonałości i zamieni w brylant.
Mogłeś poczuć jakby od gniewu głosu, będącego w twojej głowie, całe twoje ciało zapłonęło. Wiedziałeś że wszystko z nim w porządku, jednak nie mogłeś się pozbyć wrażenia że temperatura diametralnie wzrasta
-Możesz wiele zdziałać, jeżeli będziesz chciał ze mną współpracować. Jednak musisz zrozumieć, że siła to nie jedyne, co zaprowadzi cię do potęgi. Musisz zrozumieć, co jest dla Ciebie ważne i spojrzeć przeszłości w oczy. Zobaczyć kiedy zawiodłeś sam Siebie i nie dopuścić do tego drugi raz. Jestem w stanie ci w tym pomóc. Tylko musisz być na to gotów
Kolejne zdania spadały na ciebie niczym grad w letnie popołudnie.
 
Posty: 383
Dołączył(a): 21 wrz 2016, o 22:53
Ranga: Nukenin

Re: Karczma Suri'ego

Postprzez Kamizuru Gentarō » 16 lut 2019, o 00:33

Na pierwsze słowa wcale nie zareagował źle, myślał, że może faktycznie przegapił większy obraz. Jakiś detal, który stawiał wszystko w innym świetle? Nie, ten atak wydawał się czymś prostym i.. Oh bogowie miodnych krain, cóż za cliche bzdury. Słowa, o których mógł marzyć dzieciak, a nie morderca i żołnierz w małym ciele. Nie ktoś, kogo rdzeniem egzystencji była służba Ichizoku i wiosce.
-Nie jestem jakimś safandułą. Jestem shinobim Iwagakure no Sato i takoweż mam powinności.
Z doświadczenia mógł przewidzieć, że smok nie może kontrolować jego ciała. W najgorszym wypadku je opuści, z pewnością żeby się poddać ze współpracą. Wielką moc można pozyskać na wiele sposobów, ale będzie ona zbędna, jeśli jego kraj nie przetrwa.
-Doceniam pomoc, ale obowiązek wzywa.
Zerwał się z łóżka, ignorując doznania którym z pewnością był winny smoczy dziadyga. Gorzej było z ignorowaniem nagłej fali bólu, po tak szybkim ruchu. Zacisnął szczękę, niemalże połykając swój język ze śliną i ostrożnie ruszył do drzwi. Riri, musiał się upewnić, że jest ona żywa i mogą dalej bronić swojego kraju. Potem mogą się przejmować jakimiś treningami i banałami o nieoszlifowanych diamentach.
Obrazek
 
Posty: 645
Dołączył(a): 31 sie 2016, o 23:44
Ranga: Chūnin

Re: Karczma Suri'ego

Postprzez Shouta » 16 lut 2019, o 03:04

Gentaro powraca


-Masz powinność bycia podporą, nie kulą u nogi. Jestem tu żeby z tobą współpracować, pomogłem ci, uratowałem życie...a ty nadal wątpisz w to co mówię?
Pokiwał głową i westchnął, musiał zastanowić się jak przekonać młodego chłopaka do współpracy. Której sam dziedzic...jak to się zwał Gentaro... nie chciał podjąć
-Może mi w takim razie wytłumaczysz. Jaki jest twój plan. No bo rozumiem, iż idziesz w poszukiwaniu tej dziewczyny, doceniam to... możesz spróbować, ale czy jesteś pewien że możesz ją ochronić? Co jeżeli to właśnie przez twoją pewność siebie, stracisz ja raz na zawsze?
Jednak wszystko zależało tylko od Ciebie i twoich działań, jeżeli chciałbyś stąd wyjść, droga wolna. Jeżeli chciałeś zostać, mogłeś liczyć na pomoc. Wiedziałeś o tym. Jednak jak postąpisz, wiedząc o tym iż nie jesteś gotowy żeby stawić czoła wojnie, jaka się dzieje na całym świecie? Pamiętałeś ją, czujesz jej ból nawet teraz, idąc w stronę wyjścia. Czy zawrócisz, żeby wysłuchać starca, czy też stwierdzisz iż bez niczyjej pomocy, jesteś w stanie ocalić dziewczynę, która była silniejsza od samego Ciebie. Masz wolną wole, jesteś panem swojego losu.
 
Posty: 383
Dołączył(a): 21 wrz 2016, o 22:53
Ranga: Nukenin

Re: Karczma Suri'ego

Postprzez Kamizuru Gentarō » 16 lut 2019, o 03:43

Dziadyga nic nie rozumiał. Memłał, najzwyczajniej w świecie memłał, bełkotał, wajukał, ględził bzdury. Została wypowiedziana wojna, więc trzeba walczyć. Tu nie ma nic do rzeczy siła czy chronienie Riri, a ważna jest służba swojego krajowi jako shinobi. Zapewne i ona walczy gdzieś teraz, albo wykonuje inne zadania bojowe. Może i jest w oddziałach medycznych, miał nadzieję..
-Chcesz we mnie siedzieć, to siedź. Ale w ciszy.
Warknął, sięgając po klamkę. Kraj Herbaty.. Będzie miał długą drogę do przebycia. Chyba. Dziadyga strasznie mu działał na nerwy, Dziedzic nie potrafił teraz sobie przypomnieć jakichś map które by mu podpowiadały gdzie jest. Cholerny ból od ran, nawet mu się porządnie łeb nie zagoił po ostatnim katonie smoka..
Obrazek
 
Posty: 645
Dołączył(a): 31 sie 2016, o 23:44
Ranga: Chūnin

Re: Karczma Suri'ego

Postprzez Shouta » 16 lut 2019, o 16:46

Gentaro powraca


Smok nie mógł więcej słuchać bełkotu człowieka, który był pewien swoich umiejętności, których nawet nie posiadał. Musiał zrobić coś żeby go zatrzymać, zagrać nie fair, żeby go ochronić
-Nie mam zamiaru siedzieć bezczynnie
Powiedział dziadek wychodząc w swojej ludzkiej formie z obolałego ciała Gentaro. Chłopak ujrzał przed sobą dziadka ubranego w plażowy strój, z bujnym owłosieniem na twarzy i czapką na czubku, prawdopodobnie łysej głowy. Był on dość typowej postury, jak na każdego wysuszonego dziadka przystało. Pokiwał on głową i zatrzymał cię, łapiąc za ramię
-Ludzie mówią że wojna idzie po naszej myśli. Jesteśmy w karczmie, myślisz że nie podsłuchiwałem rozmów? Wiem, że wojska Shougna podupadły w ostatnich dniach, więc nie potrzeba każdej pary rąk do walki. Swoje wojny przeżyłem i wiem jak to zawsze przebiega. Jest spokojnie Gentaro.
Mogłeś zobaczyć uśmiech na twarzy dziadka. Osoby, która omijała w swoich zapewnieniach wiele faktów o tym co się dzieje dookoła. Owszem, ta okolica była spokojna, jak i parę innych krajów. Ale czy aby na pewno Shogun osłabł? Tego powiedzieć nie można było...
-A co do tej twojej dziewczyny. Wiesz dobrze że mamy coś takiego jak list, co nie? Możemy powysyłać do paru miejsc, nie musiałbyś się nigdzie kłopotać, ktoś z jednej z wielkich wiosek będzie wiedział co się dzieje z kimś tak ważnym jak ona.
 
Posty: 383
Dołączył(a): 21 wrz 2016, o 22:53
Ranga: Nukenin

Re: Karczma Suri'ego

Postprzez Kamizuru Gentarō » 16 lut 2019, o 17:35

Fakt, że wojownicy shoguna nie byli najwyższej jakości, skoro Gentarou potrafił amatorsko wytrzymać tak długo - jak na genina - przemawiał za słowami Dziadygi. Ale wojna nigdy nie była taka prosta i niemożliwe, żeby globalna ofensywa - za czym przemawiał fakt obecności wojsk Shoguna tak daleko od jego kraju - była tak szybko zatrzymana. Aż takiego błędu w obliczeniach samuraje by nie poczynili. Emocje wrzały, czuł, jak mu przez pobliźniaczone ciało wydziera się pot.. Tak! Pot. Uśmiechnął się szyderczo i rozejrzał za..
-Gdzie są moje roje?
Warknął, zaciskając pięści. Ból, który z nich się rozniósł po ciele, zdawał się być wystarczający by wyrwać go nawet z potężnych genjutsu. Bez rojów jego wartość bojowa mocno spadała, jak i poczucie bezpieczeństwa. Czyżby dlatego dawał się ponieść emocjom, zamiast chłodno wszystko przekalkulować? Do teraz smok już powinien zdać sobie sprawę, że Gentarou utworzyłby katon ze swojej własnej duszy, byleby się odpłacić za spowodowanie krzywd jego klanowi i ojczyźnie.
Obrazek
 
Posty: 645
Dołączył(a): 31 sie 2016, o 23:44
Ranga: Chūnin

Re: Karczma Suri'ego

Postprzez Shouta » 16 lut 2019, o 17:49

Gentaro powraca


Kokuu czuł że młody choć w połowie łyknął jego drobne kłamstwa, musiał wreszcie je łyknąć, bo inaczej musiałby prawdopodobnie szukać innego pojemnika, który by chciał się rozwijać pod jego okiem. Ale jak widać, po zaistniałej sytuacji. Gentaro, już nie chce aż tak bardzo znikać z oczu dziadka. Wyjście z ciała jako człowiek chyba zrobiło swoje
-Nie ma ich tu. Myślisz że bym ja, smok. Ratował jakieś pszczoły? Owad jak owad, kiedyś się znajdzie. Przecież skądś je bierzecie, wy-Kamizuru? Zresztą... nie będą teraz potrzebne. Musimy się zbierać... Podróż nas wzywa
-Oczywiście że je wziąłem...ale zobaczmy co powiesz na ich brak...hehe
Pomyślał dziadek i pomimo tego co powiedział, nic w sumie wielkiego nie zrobił. Usiadł jedynie na krześle i czekał, na to co ty powiesz, jak zareagujesz, czy stwierdzisz może jednak że wszystko co ci wystarczy to twoja wola walki, czy może jednak usiądziesz i popłaczesz się z niemocy, jaką zgotował ci stary dziadyga.
 
Posty: 383
Dołączył(a): 21 wrz 2016, o 22:53
Ranga: Nukenin

Re: Karczma Suri'ego

Postprzez Kamizuru Gentarō » 16 lut 2019, o 17:59

Uniósł brwi, nie wierząc zbytnio jego słowom. Nie doceniałby podstawowej siły Kamizuru? Prowokacja, bezczelna prowokacja. Najprawdopodobniej nie miał pojęcia jak je zgarnąć, albo zginęły w walce. To też by wyjaśniało brak czułego brzęczenia w jego płaszczu, który dawał komfort zarówno niemu, jak i Ririce. Rozejrzał się raz jeszcze za sprzętami w pokoju i sięgnął po swoją maskę. Nawet nie chce sobie wyobrażać, jak teraz wygląda jego twarz.
-Idziemy. Chcę osobiście poznać dokładne raporty z frontów. Jeżeli nie odpowiada Ci współpraca z kimś, kto jest wierny swojej wiosce, to powinieneś poszukać sobie nukenina. My, z Iwagakure, jesteśmy znani z żelaznej dyscypliny. Nawet jeśli moja jest nadtopiona katonem.
Uśmiechnął się podle na swój żart. Cała wypowiedź była w tonie iście żołnierskim, mimo, że jego głos wciąż należał do dwunastolatka. Maska siadła wygodnie na twarzy, a on spojrzał swoim okiem na smoka.
-Dowiem się, dlaczego chcesz mnie trzymać z dala od walki. Lepiej, żeby to był jakiś wyższy cel bliższy legendom o młodych bohaterach, niż jakaś zależność, która wpływa na Twój żywot.
Stawał się poważny. Ból całego ciała, coraz mocniejszy, ogarniał jego umysł tak mocno, że oczyszczał z uczuć i emocji. Pozostawiał tylko brutalną, bolesną kalkulację i zimnokrwiste cechy Dziedzica.
Obrazek
 
Posty: 645
Dołączył(a): 31 sie 2016, o 23:44
Ranga: Chūnin

Re: Karczma Suri'ego

Postprzez Shouta » 16 lut 2019, o 18:16

Gentaro powraca


Dziadek pokiwał głową. Nie widział rozpaczy w oku zdeformowanego wojną dziecka. Można powiedzieć, że przez jego stare kosci przebiegła fala dumy i zadowolenia, dreszczyk emocji który nie pojawiał się już od dłuższego czasu w jego życiu, które życiem stricte nie można było nazwać
-Chodźmy więc stąd
Powiedział krótko, pozornie ignorując patriotyczne słowa młodego. Uśmiechnął się tylko pod wąsem, poprawiając przy tym okulary. Poszedł pierwszy, otwierając drzwi przed Gentaro. Mógł on zauważyć zmianę w jego nastawieniu do chłopaka, która to była zdradzana drobnymi gestami i spojrzeniami oraz samym tonem w głosie.
Kiedy byli w główej hali, dziadek podszedł do karczmarza i poprosił go o coś. Po chwili, facet który dowodził tym przybytkiem, pojawił się ze strachem w oczach niosąc jakieś wielkie dzbany
-Paaanie. Weź pan to dziadostwo stąd...tyle razy ile to by mi się prawie przewróciło to nie ma pan pytań...a po tym jednym ukąszeniu to nadal mam ból d....
Dziadek walnął karczmarza w plecy, żeby ten nie kończył swojej wypowiedzi i kiwnął głową na Gentaro
-Masz swoje zguby, dziadek o nie zadbał...tylko, byś je nauczył kultury, inni Kamizuru mają je lepiej wychowane
Ostatnie słowa w wypowiedzi starca były powiedziane ci pół-szeptem do ucha.
Tak właśnie rozpoczęła się podróż Gentaro oraz "jego" smoka Kokuu.
 
Posty: 383
Dołączył(a): 21 wrz 2016, o 22:53
Ranga: Nukenin

Re: Karczma Suri'ego

Postprzez Kamizuru Gentarō » 16 lut 2019, o 18:32

Gentarou z ciekawością rozglądał się po przybytku, obserwując zachowania ludzi i wsłuchując się w ich słowa. Każda informacja była na wagę roju. A o rojach mowa? Dzbany? Niby wyglądały na przerobione, żeby pomieścić w sobie owady, a przynajmniej suzumebachi.. Ninhachi musiały sobie znaleźć schronienie gdzieś na zewnątrz, były bardziej zaradne względem zimowej pogody. Z zadowoleniem wyciągnął rękawy, szepcząc słodkie słówka przeprosin względem swych towarzyszy. A te, spokojnie, oblatywały go i na nowo zapoznawały się z zapachem. Nieśmiało wlatywały w płaszcz i przeprowadzały zwiady, żeby na nowo się rozlokować ze swoim potomstwem i matkami.
-Tłustego mięsiwa i zupy. Trzeba się przygotować na drogę.I gazetę poproszę.
Powiedział do karczmarza, licząc, że staruch skombinował jeszcze jakieś pieniądze. Na chwilę obecną nie mieli dostępu do jego konta bankowego, ale niedługo to pewnie naprawią. Nie ściągając maski, zajmował się dalej pszczołami, a potem zaczął czytać gazetę oczekując jadła. Wpierw myślał o swoim wyglądzie, będąc skrępowanym względem reszty gości, ale zapach i widok jedzenia wyczyścił mu umysł. Zatopił usta w posiłku, wysłuchując planu Smoka...

[z/t]
Obrazek
 
Posty: 645
Dołączył(a): 31 sie 2016, o 23:44
Ranga: Chūnin

Poprzednia strona

Powrót do Cha no Kuni - Kraj Herbaty

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników