Tebiki

Kraina pełna dolin i kotlin. Tutejszy klimat jest dosyć łagodny. Nie brak tu lasów liściastych i iglastych, jak również sporych łąk. Kraj ten z powodu ukształtowania jest niezwykle niesprzyjający dla ewentualnych najeźdźców - miejscowi dokładnie znający tajemnicę swojego rejonu potrafią się doskonale tu bronić.

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

Tebiki

Postprzez Jelonek » 17 gru 2017, o 16:45

Tebiki
[ てびき ]
Skromna wioska, mieści się w najdalej odsuniętym od cywilizacji punkcie Kraju Dolin, przez co jej kontakt ze światem zewnętrznym jest niemalże zerowy. Miejsce to ma swoje własne tradycje oraz kulturę, która zgoła różni się od tej jaką można zastać po za bramami tej osady: zdobienia wewnątrz wioski, wśród których dominuje motyw kruków, jak i dwumetrowe rzeźby kruków, rozstawione na drodze do wioski, pośród pól uprawnych, pastwisk oraz zagajników mogą częściowo traktować o animalistycznej wierze lokalnej społeczności, a przynajmniej o respekcie jakim darzy ona te ptaki. Mieszkańcy Tebiki traktują bowiem o krukach jako o swoich Opiekunach, tudzież Patronach.

Wiosce przewodzi starszy, zwany również Strażnikiem - strzeże on tajemnic związanych z sąsiadującym z Tebiki lasem, którego aura jest niemalże mistyczna, a także pełni on powinności na rzecz Opiekunów. Podróżnicy z zewnątrz wchodzący do lasu, czują coś przytłaczającego pośród ciemnych drzew, a ci, którzy mają doświadczenie i świetną orientację w terenie - tutaj są w stanie się zagubić. Cóż takiego kryje się w tajemniczym lesie? O tym wie najlepiej starszyzna wioski.

Sama wioska żyje zaś spokojnym trybem. Nie nękani przez cudzoziemców, mieszkańcy oddają się uprawie roli, hodowli oraz sielance jaka panuje w Tebiki. Raz do roku, przy okazji letnich zbiorów organizowany jest festyn na cześć Opiekunów - przez tydzień są organizowane wtedy turnieje shōgi i jūdo. Wioskę Tebiki łączy przyjazny stosunek z Wioską Ukrytą w Liściach.
 
Posty: 396
Dołączył(a): 7 mar 2015, o 13:25
Ranga: Nukenin
Specjalna Ranga: Shogun
Specjalna Ranga: Akatsuki
Dodatkowa Ranga: Daimyō

Re: Tebiki

Postprzez Gurenshiddo » 22 paź 2018, o 20:45


ROK '60
Można by rzec, że obecność dwójki młodych shinobi z Wioski Liścia przyniosła wiele dobrego mieszkańcom wioski Tebiki. Wszystkie dotychczasowe znaki - zaginięcia pojedynczych mieszkańców, niewytłumaczalne burze i martwe kruki - okazały się być spowodowane działalnością bandy nukeninów handlujących żywym towarem. Wszyscy mogli zaznać spokoju, oddać się świętowaniu, goszcząc jeszcze w swych stronach: Narę Shikamę, który nie pozwolił by ktokolwiek na terenie wioski ucierpiał i Massai'a Gurenshidda, który wyruszył w pogoń za oprawcami lokalnej społeczności i uwolnił zakutych w kajdany niewolników. Uczta, śpiewy i tańce, wszystko z dala od Shōguna, który okupował Ukryte Wioski, zacieśniając pomału pętlę na szyjach wszystkich shinobi, którzy nie byli skłonni szczerze uznać jego tyranię. Rutynę chociaż na moment przerwała chwila beztroski.

Nieliczni tylko wiedzieli, że oprócz pogoni za renegatami shinobi, Gurenshiddo przeżył jeszcze jedną, bardziej mistyczną przygodę. Wszystkie wierzenia lokalnych, opowiadane z pokolenia na pokolenie, okazały się być prawdziwe, gdyż Tebiki faktycznie posiadało swoich kruczych Opiekunów, o czym doskonale wiedział starszy wioski, Otakura, a o czym przekonał się młody Gurenshiddo wkraczając do Krainy Kruków, do której przejście znajdowało się w głębii okalających Tebiki lasów. Sam prastary Yamagarasu, widniejący na szczycie Wzgórza Jikanhanten spojrzał na młodego Massai'a - rzucając mu wyzwanie w Godzinę Próby i wyznaczając go nowym powiernikiem paktu.

* * *Wyekwipunkowany, z obszernym zwojem na którym zagościł jego podpis przewieszonym przez plecy, Gurenshiddo Massai odwrócił się do Otakury, Mami i Miny, którzy to wraz z większością mieszkańców Tebiki wyszli przed domy, by pożegnać dwójkę Liścian. Zielone spojrzenie blondwłosego Gurena uśmiechało się, spoglądając na przyjaciół i sojuszników z tej niewielkiej wioski z niesamowitymi tradycjami, uniósł dłoń w geście pożegnania i otworzył usta:
  - Do zobaczenia niebawem! - obiecał, wiedząc, że wróci tu dosyć prędko by zgłębić historię ptasich mieszkańców tego regionu, ale też by spędzić czas pośród ludzi, których naprawdę obdarzył dobrymi emocjami. Rzucił półuśmiech do Nary i ruszył w podróż powrotną do Konohy. Gdzieś na niebie zakrakały czarne ptaki, strzegące tych, którzy oddawali im cześć.


~~~ parę miesięcy później ~~~
Wzgórze Jikanhanten

Zgodnie z obietnicą, zawitał ponownie do Tebiki, ciesząc się gościnnością: Otakury oraz Mami, którzy zabawiali go ciężkimi partiami shōgi; szarookiej Miny o kasztanowych włosach, która jak za czasu misji służyła ciepłą strawą i codzienną rozmową. Sam z siebie pomagał mieszkańcom przy pracy na uprawach i pastwiskach, zżywając się coraz bardziej z tym miejscem, jego tradycjami i szczególną kulturą hołdującą kruczych Opiekunów. Wieczorami przygrywał na gitarze ku uciesze mieszkańców, w szczególności tych najmłodszych albo zdawał relacje Aiko, która raz na jakiś czas nawiązywała z nim telepatyczne połączenie. Nocami przed snem konsultował się nieco z Resshinem, potężnym smokiem ognia, który dzielił przestrzeń w jego podświadomości i zamieszkiwał jego ciało. Najważniejszym jednak punktem pobytu Massai'a w Tebiki było zbliżenie się do Patronów i nauczenie się od nich wartościowych lekcji.

Sanzengarasu no Jutsu
Pośród obowiązków, które wykonywał pomiędzy ludzkimi mieszkańcami wioski, znalazł on bowiem też czas by wędrować do Krainy Kruków, gdzie trenował - synchronizował się z innymi krukami, ale też i pobierał lekcje od Ryokuina, noszącego tytuł Yogarasu. Czarny Mędrzec przesiadywał wraz z Massai'em na Wzgórzu Jikanhanten tłumacząc technikę Sanzengarasu no Jutsu, pozwalającą przywołać stado kruków usłużne powiernikowi paktu i jego gestom. Teoria wydawała się prosta, wystarczyło złożyć trzy pieczęci, a stado pojawiało się by pod dyrygencją Gurenshidda lecieć w określonym kierunku i atakować wyznaczone cele. W praktyce jednak wszystko szło Massai'owi topornie. Przez trzy pierwsze dni prób, przywołanie kruków było dla zielonookiego zupełnie niemożliwe, co powodowało w nim niemałą frustrację. Skoro był w stanie przywołać za pomocą swojej krwi potężne kruki, które z nim paktowały, to dlaczego nie był w stanie przywołać dzikich czarnopiórych pobratymców, którzy mogli służyć jedynie za dystrakcję.
  - Być może problem polega na tym, że składając pieczęci nie myślisz, ani nie czujesz jak kruk. - zasugerował Ryokuin, przekrzywiając swój sędziwy łeb i spoglądając na Massai'a jednym ze swych surowych oczu, siedząc na jednym z kamiennych posągów symbolizujących udręczonego kruka.
  - ...być jak kruk...? - zwerbalizował na głos, spoglądając pytająco na Czarnego Mędrca. To mogło mieć sens. Może zamiast wkładać w tą technikę większe pokłady chakry, czy też może skupienia - powinien był włożyć nieco serca i empatii?
Zamknął oczy i na moment rozpostarł ramiona, czując łagodny powiew, który sięgał go na wzgórzu górującym nad ukrytym przed światem lasem. Otworzył oczy i spojrzał na niebo, uśmiechając się łagodnie, gdy wyobrażał sobie lecącego wśród chmur majestatycznego kruka. Jego dłonie powędrowały ku sobie, by złożyć pierwszą pieczęć. Tygrys. Obraz kruka, szybującego na nieboskłonie, przemienił się w jego głowie w grupę kruków. Dzik. Wyobraził sobie radość płynącą z lotu. Był pomiędzy krukami, które sobie wyobrażał, był ich towarzyszem i wraz z nimi podróżował po niebie. Baran. Rozległo się krakanie. Gdzieś spośród drzew z trzepotem skrzydeł wzniosło się czarne ptactwo, które zaczęło zmierzać ku Gurenowi. Udało się. Wskazał na jakiś punkt na niebie i strzelił impulsem chakry z palców, zmuszając grupę kruków, by wzniosła się w danym kierunku, a następnie zakończył technikę, sprawiając, że te zniknęły. Udało się.

Karasu Bunshin no Jutsu
Chociaż przyswojenie Sanzengarasu no Jutsu miało zająć jeszcze jakiś czas, równolegle z oswajaniem się z Techniką Tysiąca Rozproszonych Kruków, na Gurenshidda spadł obowiązek nauki Techniki Kruczego Klona. Unikatowej techniki pozwalającej tworzyć powiernikowi klony z przesyłanej przez siebie chakry pod postacią kruków. Technika ta nie wymagała żadnej pieczęci, a cały sekret tkwił w odpowiednim przekierowaniu chakry na zewnątrz. Oczywiście, kilka pierwszych dni, gdy Gurenshiddo próbował wykonać technikę nie przynosiło zbyt wielkich rezultatów. Wysyłana na zewnątrz chakra była w stanie przybrać formę kruka, lecz kolejne odrzuty chakry nie łączyły się ze sobą w klony i prędko się rozpadały. Miał minąć niecały tydzień od rozpoczęcia nauki tejże techniki, zanim pierwszy klon zdołał nabrać formy fizycznej. Niedługo potem byt się rozpadł na kruki i przestał istnieć. Nie był to nawet sukces, ale dostateczna motywacja do dalszej pracy. Jeszcze w przeciągu tego samego dnia Gurenshiddo dwukrotnie stworzył klona o stabilniejszej formie. Z każdym kolejnym dniem pomału opanowywał obydwie techniki do perfekcji.

* * *
Przyszedł czas, gdy tęsknota za rodzimą wioską oraz do Yamanaki Aiko stała się już dość nieznośna. Spędził czas wśród dobrych ludzi, jak i kruków, ale jego miejsce było w Wiosce Ukrytej w Liściach. Dom i bliscy wzywali go.

[z.t. - dalszy timeskip]
There's always something behind nothing.
Obrazek
| THEME2 | THEME3 |
| THEME1 |
 
Posty: 738
Dołączył(a): 19 lis 2014, o 21:55
Ranga: Tokubetsu Jōnin

Re: Tebiki

Postprzez Maji Seitaro » 18 lip 2020, o 13:50

Wyszedłszy z Sawanny Czerni i Złota zapuścił się wgłąb Kraju Dolin. Nie znał tego rejonu za dobrze, nie miał do tej pory najmniejszej potrzeby, żeby się tutaj kręcić. Jednakowoż tak odludne terytorium działało tylko na korzyść Seitaro. Im mniej ludzi, tym mniejsza szansa na to, że ktoś się nim zainteresuje. Jednocześnie mniejsza szansa na to, że spotka jakieś większe bądź mniejsze sioło, gdzie będzie mu dane dowiedzieć się czegoś więcej na temat bijuu. Należało wreszcie ten temat ugryźć w jakiś sposób, a raz już udowodnił, że potrafi rozwiązać problemy o rozmiarze ogólnoświatowym. Może i tym razem się uda, choć problem jest z pewnością bardziej złożony i trudniejszy do ugryzienia niż ten poprzedni. Nie wiedział i nie przeczuwał tego, jaką siłą mogą te bestie posiadać. Należało z góry założyć, że skoro doprowadziły do zniknięcia z powierzchni ziemi całych miejscowości, to bezpieczniej będzie na razie pozbierać informacje.
A wracając na chwilę do rozpoznawalności, to by ją znacznie ograniczyć założył maskę, którą do tej pory trzymał i nie używał. Teraz była nazbyt przydatna, choć jeśli uda mu się spotkać samotnego cywila, to zapewne skradnie jego lico. Ale to potem.
Idąc spokojnym krokiem przez leśne ścieżki udało mu się trafić do niewielkiej wsi. Zastanawiał się czy ktokolwiek faktycznie tu żyje, choć to z pewnością wyczuje swoim sensorem. A jeżeli faktycznie ktoś tu był, to nurtujące było to, jak w ogóle tutaj żyją. Pośrodku lasu, z dala od wszelkiej cywilizacji. Okolica ładna, choć aura ponura przez te wszystkie symbole nawiązujące do kruków. No nic, wszedł do wioski licząc, że wzbudzi jakieś poruszenie i wyjdzie mu na przeciw wódz Tebiki. Jeśli nie to, uda się do gospody, o ile takowa się tu znajdowała. Ostatecznie będzie musiał popytać jakiegokolwiek miejscowego.

Obrazek

Hyou Aka Sennin Mōdo

Spoiler:

Adventurer Theme Sad Theme Fight Theme Main Theme Fight Theme 2 Chill Theme

Obieżyświat, samotny wojownik, pokrętny altruista i idealista, poszukiwacz wiedzy, Książę Mrozu, Generał, Shimo Kara Nikuya i Sandaime Kazekage. Maji Seitaro, do usług.
Spoiler:

Prowadzone misje:
  • -
  • -

Głos Seitaro
 
Posty: 2778
Dołączył(a): 2 wrz 2016, o 18:50
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Kage
Specjalna Ranga: Shintaisei
Dodatkowa Ranga: Sennin

Re: Tebiki

Postprzez Takara » 18 lip 2020, o 15:52

- 償還 Odkupienie -
裏切り者 Maji Seitaro, misja A
1/?


Najbardziej aktualnie poszukiwany człowiek na świecie dotarł do kraju Dolin. Faktycznie nie znał tych rejonów, jednak to jak mało zaludnione były te tereny zdecydowanie pomagało w jego aktualnej sytuacji. Raczej nikt nie chciał go widzieć, przynajmniej nikt z wielkich wiosek. Jedni by przed nim uciekali, silniejsi by na niego polowali. Taki oto był smutny żywot młodego mężczyzny. Chciał pewnie przywrócić zaufanie ludzi do siebie, co mogło być jednym z powodów przez które zainteresował się sytuacją bijuu. Jeżeli kolejny raz uratuje świat, z pewnością mu ludzie wybaczą ten pojedynczy wybryk, prawda? Nie do końca, ale trzeba było być pozytywnej myśli. Zbieranie informacji w tak mało zaludnionym terenie jednak mogło być problematyczne jak sam zauważył. Nie mniej jednak, wiele mu opcji bezpiecznych nie zostało.
Zakładając na swoją twarz maskę - której brakowało wiele do anonimowości, jednak nie można było zaprzeczyć że ludzie będą mieli problem aby go rozpoznać - szedł leśną ścieżką aż trafił do wsi. Nie była ona wielka jak już zdążył zauważyć i wręcz można było uznać ją za prawie opuszczoną. Żyli tutaj jednak ludzie, co mógł faktycznie wyczuć swoim sensorem jak znajdował się dostatecznie blisko. Zwykli ludzie, którzy żyli w harmonii z lasem. Mógł też stwierdzić że zajmują się głównie uprawami, dzięki temu że już na wejściu widział parę osób które z uśmiechami na twarzy nosiły kosze ze zbożem i rzepą.
Liczył na poruszenie w momencie kiedy wejdzie do wioski. Nie spotkało go ono jednak. Faktycznie, osoby które go widziały przyglądały mu się przez chwilę, jednak dalej miały uśmiech na twarzy. Mówiły mu uprzejmie "Dzień dobry" kłaniając się, zupełnie jakby był jednym z nich. Nie było to... codzienne. Ubrani oni też byli w dość proste ubrania, mężczyźni jak i kobiety. Wszyscy mieli zielonkawe kimona, z krótkimi rękawami i spodenkami do kolan w tym samym kolorze. Szukał zatem jakiejś gospody której... też nie udało mu się znaleźć. Widocznie wieś była zbyt biedna, a może raczej nie potrzebowała tego typu miejsca. Udało mu się jednak trafić do bardzo niewielkiej restauracji - właściwie lepszym określeniem byłaby budka przed którym to stały dwa stoły po 3 krzesełka przy każdym. Sprzedawano tam jakieś bardzo proste posiłki z tego co zauważył. Trochę mięsa, warzyw i chleba. Bez żadnych przypraw. Przy jednym ze stołów siedział jakiś młodszy facet z kobietą i młodą dziewczynką, a przy drugim... no, już bardziej nietypowa osoba. Chyba również tędy przychodził i aktualnie opychał się chlebem zamaczanym w jakiejś... zupie? Kto wie, kucharzem Seitaro nie był. No, i standardowo stał też mężczyzna w budce który przyglądał się z uśmiechem jak ludzie jedzą jego danie. Raczej nie znajdzie lepszego miejsca do zadawania pytań. Może z wyjątkiem starosty tej wioski, ale na niego jeszcze chyba nie natrafił. Przynajmniej nie rzucał on się w oczy kiedy Maji szedł ulicą.
Obrazek
Main Theme Main Theme v2 Sad Theme Battle Theme
MK: Kurogane Kyōki | MK: Kotoki Jirei
Ubranko
Prowadzone wątki (3/3):
 
Posty: 1208
Dołączył(a): 3 maja 2019, o 16:23
Ranga: Tokubetsu Jōnin

Re: Tebiki

Postprzez Maji Seitaro » 19 lip 2020, o 11:00

Całkowicie zapyziałe sioło z dala od cywilizacji. Brak gospody, brak noclegowni, brak kogokolwiek, kto sprawiałby wrażenie osoby kompetentnej lub chociaż muśniętej nią. Było o tyle dobrze, że tutejsza społeczność zdawała się być przyjaźnie nastawiona do obcych, więc nie chcąc obracać tego faktu o 180 stopni, reagował na każde pozdrowienie jakie mu przysyłano.
Podszedł do jedynego miejsca w Tebikach, które dawało nadzieję na zdobycie jakichkolwiek informacji. Przysiadł na jednym ze stołków i spojrzał na menu. Wykwintnej kuchni się tu nie spodziewał i tak faktycznie było, ale nie był głodny, więc zamówił jedynie wodę i rzucił wymaganą kwotę. Zanim odezwał się w swojej sprawie do sprzedawcy, spojrzał po zebranych. Jedna osoba odstawała od reszty, więc mógł cofnąć swoje myśli o tym, że nie znajdzie tu nikogo, kto będzie sprawiał wrażenie inne od pańszczyźnianego chłopa bądź leśnego dzikusa.
- Co słychać na świecie? Przede wszystkim, wiadomo coś o ogoniastych w okolicy? - rzucił niezobowiązująco, niby to z czystej ciekawości, chcąc najpierw dowiedzieć się jak wiele informacji dociera do takiego miejsca. Powiedział to wystarczająco głośno, by intrygujący osobnik zajadający zupę go usłyszał.

Obrazek

Hyou Aka Sennin Mōdo

Spoiler:

Adventurer Theme Sad Theme Fight Theme Main Theme Fight Theme 2 Chill Theme

Obieżyświat, samotny wojownik, pokrętny altruista i idealista, poszukiwacz wiedzy, Książę Mrozu, Generał, Shimo Kara Nikuya i Sandaime Kazekage. Maji Seitaro, do usług.
Spoiler:

Prowadzone misje:
  • -
  • -

Głos Seitaro
 
Posty: 2778
Dołączył(a): 2 wrz 2016, o 18:50
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Kage
Specjalna Ranga: Shintaisei
Dodatkowa Ranga: Sennin

Re: Tebiki

Postprzez Takara » 19 lip 2020, o 20:22

- 償還 Odkupienie -
裏切り者 Maji Seitaro, misja A
3/?


Fakt że ludzie byli pozytywnie nastawienie zdecydowanie musiał odpowiadać mędrcowi. W końcu, jakby nie spojrzeć, aktualnie bardzo wiele osób na świecie nie było do niego przyjaźnie nastawionych, w tym jego dawna wioska. To miejsce wydawało się z tego - jak i paru innych faktów - oderwane od rzeczywistości. Mieszkanie tutaj musiało być czymś zdecydowanie specjalnym. Nie koniecznie fajnym, zależy kto co wolał, ale zdecydowanie specjalnym.
Przysiadając, zauważył że właściciel budki jak i inny podróżny na niego zerknęli. Rodzina przy innym stole była zajęta sobą, więc nawet jego pojawienia się nie zarejestrowali. Menu nie było wykwintne, w końcu daleko tutaj od cywilizowanego świata, ale jako że mężczyzna nie był głodny, poprosił zwyczajną wodę. O dziwo, nawet ona nic nie kosztowała. Trochę podejrzane, ale z drugiej strony może takie mieli tutaj zwyczaje? Wzrokiem obleciał zebranych i kiedy zatrzymał się na jedynej osobie która odstawała - poza nim - mógł zauważyć jak tamten kiwa do niego głową z delikatnym uśmiechem. Nie był to szczery uśmiech jakie do tej pory rzucali mieszkańcy tej mieściny. Był on raczej zwyczajnie z grzeczności. Następnie osoba ta wróciła do swojego jedzenia, a Seitaro miał okazję zapytać się zgromadzonych o sytuację na świecie. "Karczmarz" przekręcił trochę swoją głowę i spojrzał na niego smutnym wzrokiem.
- Pan wybaczy, ale dla nas "świat" to nasza wioska i pobliski las. A tam spokojnie. Nie wiemy wiele o waszym świecie. -odpowiedział po chwili, ale nagle pojawił się uśmiech na jego twarzy. - Ah! Z jednym wyjątkiem. Córka Strażnika będzie się żenić z jakimś lordem który przejeżdżał tędy parę miesięcy temu. Wszyscy w wiosce są uradowani że droga Hikari-chan znalazła kogoś dla siebie... chociaż trochę smutne że będzie nas opuszczać.
Huh... jedyne co Seitaro się dowiedział to tak naprawdę zbędne dla niego informacje. Nie chodziło mu o jakieś śluby, tylko o ogoniaste bestie. Mógł jednak usłyszeć jak drugi przybysz się zaśmiał cicho. Był to ten inny podróżny, które definitywnie nie był stąd.
- Nie masz co tutaj pytać miejscowych. Poza tym ślubem, nie wiedzą nawet kto teraz włada tymi ziemiami. No... może Strażnik wie, ale tak to zbędne im te informacje do życia. - powiedział to z uśmiechem skierowanym w stronę "karczmarza", żeby ten się nie uraził. Oczywiście, jak to mieszkaniec Tebików, nie zrobił tego. Przegryzł następnie zupę chlebem i wrócił wzrokiem na Seitaro. - Czemu szukasz tych bestii, nieznajomy? Może będę w stanie pomóc.
Obrazek
Main Theme Main Theme v2 Sad Theme Battle Theme
MK: Kurogane Kyōki | MK: Kotoki Jirei
Ubranko
Prowadzone wątki (3/3):
 
Posty: 1208
Dołączył(a): 3 maja 2019, o 16:23
Ranga: Tokubetsu Jōnin

Re: Tebiki

Postprzez Maji Seitaro » 21 lip 2020, o 11:28

W pewnym sensie zazdrościł tutejszym takiej niewiedzy, takiego spokoju ducha i życia. Sam był odludkiem, szlajał się po różnych miejscach, ale w żadnym nie czuł się spokojnie, ani tym bardziej bezpiecznie. Może jako silny shinobi nie miał tak bardzo czego się bać, jednak chodziło o inny rodzaj niebezpieczeństwa, przeciw któremu ninjutsu było bezskuteczne. W tej chwili refleksji omal nie pominął wypowiedzi karczmarza. Choć niewiele mógłby stracić, bo te słowa nie miały dla niego najmniejszego znaczenia.
- Winszuję. - odparł jedynie, nie chcąc wyjść na nieuprzejmego rozmówcę. Mimo wszystko z przyzwyczajenia odnotował podaną mu informację, choć wątpił, by do czegokolwiek mu się przydała. Nawet sama historia była nieprawdopodobna. Podręcznikowy przykład mezaliansu, ot co. Seitaro zaczął coraz bardziej tracić nadzieję, że dowie się tutaj czegokolwiek na temat, który chciał się dowiedzieć. Tę miejscowość należało potraktować bardziej jako przystanek do dalszej części podróży. A ta w przypadku Seitaro chyba nigdy się nie skończy...
Aż jego uwagę zwrócił intrygujący nieznajomy, również obcy w tej wiosce, to bez wątpienia. Maji zwrócił zamaskowane oblicze w jego stronę. Spomiędzy otworów na oczy błyszczały bursztynowe tęczówki. Kocie źrenice tym razem nieco uważniej zlustrowały nieznajomego.
- Są problematyczne, a będą jeszcze bardziej. Chciałbym przyjrzeć się zniszczeniom przez nich dokonanych, sporządzić notatki, zbadać je i, jeżeli opatrzność nade mną nie będzie czuwać, spotkać je. - odpowiedział, dając do zrozumienia, że jest tylko uzbrojonym badaczem z ograniczonym instynktem samozachowawczym. Jasne, że ściemniał, robił to niejednokrotnie, choć nie zawsze umiejętnie. Bajeczka o poszukiwaczu przygód przyszła mu na myśl jako pierwsza.
Skupił się na chwilę sensorem na mężczyźnie obok, chcąc zeskanować jego poziom chakry. Chciał się upewnić czy ma do czynienia z shinobi, a jeśli tak, to jakiego był poziomu.
- Więc jak myślisz, zdołasz mi pomóc?

Obrazek

Hyou Aka Sennin Mōdo

Spoiler:

Adventurer Theme Sad Theme Fight Theme Main Theme Fight Theme 2 Chill Theme

Obieżyświat, samotny wojownik, pokrętny altruista i idealista, poszukiwacz wiedzy, Książę Mrozu, Generał, Shimo Kara Nikuya i Sandaime Kazekage. Maji Seitaro, do usług.
Spoiler:

Prowadzone misje:
  • -
  • -

Głos Seitaro
 
Posty: 2778
Dołączył(a): 2 wrz 2016, o 18:50
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Kage
Specjalna Ranga: Shintaisei
Dodatkowa Ranga: Sennin

Re: Tebiki

Postprzez Takara » 21 lip 2020, o 17:07

- 償還 Odkupienie -
裏切り者 Maji Seitaro, misja A
5/?


Słowa karczmarza nie były czymś co specjalnie obchodziło Majiego. Nie był jednak niemiłym rozmówcą, a na jego słowa mężczyzna się uśmiechnął w podziękowaniu za gratulacje. Gdzieś tam w kącie swojego umysłu odnotował tą sytuację, jednak nie spodziewał się by kiedykolwiek mu się przydała. Musiał skupić się na ważniejszych rzeczach niż szczęściu jakiejś pannicy i lorda, którą ją wybrał. Mędrzec powoli tracił nadzieję na zdobycie jakichkolwiek informacji w tej okolicy, biorąc pod uwagę jak oddaleni mieszkańcy byli od cywilizowanego świata.
Na jego szczęście - ewentualnie nieszczęście, ale nie zapowiadało się na to - nieznajomy, również przybysz w wiosce, przybył z... pomocą? Tak jakby. Kiedy Seitaro skupił na nim swoje oczy, ten trochę zaciekawiony im się przyglądał jednak nie komentował ich w jakikolwiek sposób. Istnieli różni dziwni shinobi. Bursztynowe, kocie źrenice nie musiały być czymś specjalnym, prawda? Maji odpowiedział na pytanie nietypowego mężczyzny, a ten przez chwilę kontemplował jego odpowiedź. Następnie uśmiechnął się, w ten sam mało szczery sposób jak poprzedni.
- Nie mogę zaprzeczyć że sprawiły problem i staną się niebezpieczniejsze. Pytanie tylko, czy same z siebie czy przez ingerencję ludzi w nich... - odpowiedział początkowo dokańczając zupę i wstając z krzesełka. Seitaro był w stanie określić dzięki swojemu sensorowi, że facet przed nim był zwykłym człowiekiem. Nie miał rozwiniętej chakry ani trochę. - Cóż... nie jest to jednak dla mnie tak istotne. Daleko mi do kogoś kto może poradzić coś na egzystencje tych bestii. Zdołam Ci pomóc. Mówiąc dokładniej, znam osoby które mogą Ci pomóc. Przysługa jednak z przysługę. Mam pewien problem, któremu mógłbyś chyba zaradzić. Znajdźmy tylko jakieś bardziej ustronne miejsce. Nie chciałbym przeszkadzać tym miłym mieszkańcom.
Po tych słowach, spojrzał na karczmarza kiwając do niego głową jak i na rodzinę siedzącą przy stole obok, która się spojrzała na niego jak ten wstał. Następnie założył swoje ręce za plecy i zaczął gdzieś iść wyprostowany. Po jego sposobie poruszania się, Seitaro mógł łatwo rozpoznać że jest on kimś z wyższych sfer. Przeciętne osoby tak nie chodziły. Jakby jego strój nie mówił wystarczająco w tej kwestii. Nie oglądał się nawet za mędrcem, zwyczajnie gdzieś zaczął iść. Oczywiście, jeżeli Maji chciał usłyszeć ofertę jaką dla niego miał, to wypadało za nim podążyć.
Obrazek
Main Theme Main Theme v2 Sad Theme Battle Theme
MK: Kurogane Kyōki | MK: Kotoki Jirei
Ubranko
Prowadzone wątki (3/3):
 
Posty: 1208
Dołączył(a): 3 maja 2019, o 16:23
Ranga: Tokubetsu Jōnin

Re: Tebiki

Postprzez Maji Seitaro » 21 lip 2020, o 21:14

Dziwił go fakt, że nieznajomy nie był shinobi. Ilość chakry porówywalna z pierwszym lepszym napotkanym cywilem, więc co on właściwie tutaj robił? Ktoś, kto nie był shinobi mógł łatwo napytać sobie biedy w tak nieprzyjaznej krainie. Dla Seitaro właśnie stał się nie tyle intrygujący, co wręcz podejrzany. Jeszcze nie zakrawało to o paranoję, ale zwykł mieć na uwadze tego typu szczegóły. No i oczywiście, im dalej przysłuchiwał się jego wypowiedzi, tym większej pewności nabierał w tym, że to jeden z tych typów, co da ci brylanty, srebro i złoto, ale w zamian zażąda rzeczy wręcz niepojętych. Biedny nie był, o chleb nie poprosi, to jasne. Mimo wszystko nie miał innego punktu zaczepienia, więc mógł chociaż wysłuchać tego na czym miałaby ta przysługa polegać. Majiemu odebrano ostatnio wiele, ale nie prawa do odmowy w razie gdyby coś mu nie podeszło, tak więc podążył za mężczyzną.
- No więc co to za przysługa?

Obrazek

Hyou Aka Sennin Mōdo

Spoiler:

Adventurer Theme Sad Theme Fight Theme Main Theme Fight Theme 2 Chill Theme

Obieżyświat, samotny wojownik, pokrętny altruista i idealista, poszukiwacz wiedzy, Książę Mrozu, Generał, Shimo Kara Nikuya i Sandaime Kazekage. Maji Seitaro, do usług.
Spoiler:

Prowadzone misje:
  • -
  • -

Głos Seitaro
 
Posty: 2778
Dołączył(a): 2 wrz 2016, o 18:50
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Kage
Specjalna Ranga: Shintaisei
Dodatkowa Ranga: Sennin

Re: Tebiki

Postprzez Takara » 22 lip 2020, o 01:36

- 償還 Odkupienie -
裏切り者 Maji Seitaro, misja A
7/?


Seitaro nie podobał się specjalnie ten typ. Uważał go za dość podejrzanego, biorąc pod uwagę że nie miał wytrenowania shinobi i poruszał się po krajach. Spodziewał się także od niego jakichś wielkich zadań, które raczej nie byłyby do spełnienia przez niego - znaczy, pewnie by było. Maji Seitaro był potężny. Mogły jednak okazać się zwyczajnie nieopłacalne w kwestiach czasowych. Nie mniej jednak, podążył za facetem mając nadzieję odnaleźć jakiś punkt zaczepienie. Nie odpowiedział na jego pytanie, tylko podszedł do większego domu w tej niewielkiej wiosce. Chyba największego, jak tak Maji na niego patrzył. Miał ona dwa piętra i wyglądał jakby mieszkał w nim ktoś ważny - głównie przez specyficzne ułożenie budynku przypominające literę U. Podchodząc do drzwi, mógł zauważyć że po ich bokach widniały bannery z namalowanymi na nich krukami.
- To dom Strażnika. Mieszkam tutaj podczas mojego pobytu. Ah, ale wszystko zrozumiesz jak już Ci wyjaśnię sprawę. - odpowiedział i bez pukania otworzył drzwi. Wchodząc do środka, Seitaro mógł zobaczyć dość standardowy hol. Ot jakaś pojedyncza szafeczka na buty, wieszak na ubranie wierzchnie i inne takie nieistotne bzdety. Dużo było jednak kruczych malunków na ścianach, mówiący o tym jak ważne ta ptaki musiały być dla mieszkańców. Nieznajomy mu mężczyzna skręcił w prawo i zaczął kierować się gdzieś głębiej do budynku, a mędrzec nie miał specjalnie innej opcji poza podążeniem za nim. Nie wyczuwał w okolicy nikogo z rozwiniętym układem chakry, więc raczej go specjalnie zaskoczyć nie mogli. Po krótkiej przechadzce, dotarli do... salonu? Tak można było zgadywać. Stał tutaj podłużny lecz wąski, drewniany stół, z 8 poduszkami rozłożonymi wokół niego. Po 3 na bokach, 1 z przodu i 1 z tyłu. Tajemniczy osobnik wskazał żeby usiadł na jednej z pojedynczych. Seitaro mógł zauważyć, że przed nim na ścianie znajdowało się największe malowidło kruka jakie do tej pory widział w tej wiosce. Chyba oznaczało, że był to jakby "główny" pokój w tym miejscu. Taką atmosferę z niego odczuwał. Ciekawszą częścią był jednak brak lewej ściany w salonie. Dawało im to widok na kawałek tarasu przykrytego daszkiem, a także na ogródek w którym to... siedziały aktualnie 3 osoby i... medytowały? Huh... ciekawe. W każdym razie, kompletnie nie zwróciły one uwagi na dwie osoby które ich odwiedził.
- Herbaty? - zapytał dalej nieznajomy mu osobnik, siedzący to już przy stole i wskazujący na czajniczek z paroma kubkami stojącymi na jego środku. Jeżeli Maji by chciał, dostałby herbatę. Jeżeli by nie chciał, tamten zwyczajnie wzruszyłby ramionami i nalał sam sobie. - Ah, tak też poinformuję, że maska ta jest niepotrzebna. Jeżeli się ukrywasz, rzecz jasna. Mieszkańcy Ciebie nie rozpoznają, a mi zależy na tym żeby robota został wykonana. No, chyba że jest to element Twojej tajemniczości. Wtedy wybacz moje oskarżenia.
Przerwał swoją wypowiedź, upijając łyk herbaty i przymykając oczy. Po paru sekundach jest otworzył i odłożył kubeczek.
- Przejdźmy więc do sedna. Historia którą usłyszałeś od karczmarza? Jest prawdziwa. Lord Hoken, młodzieniaszek mający 24 lata dopiero, urzędujący przy granicach z Krajem Gór postanowił poślubić dziewczynę z tej wioski, Hikari. Ślub odbywa się za lekko ponad tydzień. Jeżeli zastanawiałeś się przez ten czas kim jestem, to już odpowiadam. Nazywam się Suga Tenkou, osobisty lokaj i asystent lorda Hoken'a. Jestem tutaj jako pewna forma... zabezpieczenia chciałbym powiedzieć, chociaż nie mogę konkurować z ninja w tej kwestii. W każdym razie, mam zadbać o bezpieczeństwo panienki Hikari. Możesz się zastanawiać dlaczego Ci to wszystko mówię... otóż, jest pewien problem. Istnieją osoby w środowisku lord Hoken'a które nie chcą żeby do tego ślubu doszło. Zwyczajnie, nie chcą pozwolić żeby ktoś z tak nieznaczącym nazwiskiem jakie posiada panienka Hikari był częścią ich rodu. Są mentalności, że jedynie równe bogate osoby zasługują na ten zaszczyt. Wysłały już za panienką asasynów, jednak do tej pory im nie wyszedł zamach. Nasze próby odkrycia kim jest to osoba były niestety równie nieefektywne. Zdecydowanie jednak sobie jeszcze nie odpuściły. - powiedział, przerywając ponownie swoją wypowiedź na łyk herbaty. Przez chwilę ją upijał, dmuchając pierw lekko żeby się nie poparzyć, po czym wrócił wzrokiem na mędrca. - Pańskie zadanie byłoby następujące. Chronić panienkę do czasu - jak i podczas - jej wesela, a także odkryć kto stoi za napaściami. Wesele będzie dość spore i z pewnością pojawi się na nim osoba która nasyłała zabójców. Z pewnością też, ponownie czegoś spróbuje w ukryciu. Będzie to jednak akt desperacji, bo nie zostanie jej wiele czasu. Tak zakładamy z lordem. Wtedy jest szansa na złapanie go, jak ryzykowana by nie była. Może być to ktokolwiek z naszego rodu i najbliższych rodzin... co niestety powoduje, że jest co najmniej 120 osób do sprawdzenia. Chcielibyśmy też uniknąć większego zamieszania, więc dyskrecja byłaby istotna. Musiałby pan przebrać się za jednego z gości i wtopić w tłum... może udawać brata panienki? Metody są do ustalenia. Za ochronienie jej, jak i odkrycie kto jest winowajcą, zapewnię panu informację o jednej z tych ogoniastych bestii. Jak już mówiłem, ja i lord Hoken mamy znajomości. Mogą one przekazać panu informacje które same uzbierały, jak i wysłać pana do miejsca zdarzenia żeby pan na własne oczy zobaczył co bestie narobiły.
Po tych słowach nastała cisza. Mężczyzna wrócił do popijania herbatki, dając czas mędrcowi lwów na przyswojenie informacji. Huh... a niby miały być to nic nieznaczące informacje. Kto by się spodziewał, że wyniki z tego całego ślubu możliwość pracy dla niego. Ten cały Suga z góry też zakładał, że Maji będzie w stanie rozwiązać jego problem. Dlaczego? Co takiego w nim widział? Kij wie. Może zwyczajnie ryzykował, wiedząc że nie pozostało mu wiele czasu.

Mapka poglądowa, co byś dobrze ogarnął jak to mniej więcej wygląda.
Obrazek
Main Theme Main Theme v2 Sad Theme Battle Theme
MK: Kurogane Kyōki | MK: Kotoki Jirei
Ubranko
Prowadzone wątki (3/3):
 
Posty: 1208
Dołączył(a): 3 maja 2019, o 16:23
Ranga: Tokubetsu Jōnin

Re: Tebiki

Postprzez Maji Seitaro » 22 lip 2020, o 12:08

Idąc w milczeniu za przyszłym zleceniodawcą zastanawiał się w jaką kabałę się miał wpakować. Musiał teraz ważyć każdy krok, by łowcy głów nie wpadli na jego trop. Mimo braku obaw, że by sobie z nimi nie poradził, to jednak wpadnięcie na jednego z takich typów byłoby problematyczne przez wzgląd na to, że jeśli raz go złapali, to uda się i drugi. Z drugiej jednak strony Maji nie raz był wyjęty spod prawa i zawsze zdarzało mu się trzymać od problemów, a ostatecznie obrócić swoją reputację o sto osiemdziesiąt stopni. Tym razem zrobił to ponownie, ale skala winy była znacznie większa. Wcześniej w jego ściganie została zaangażowana tylko Iwa, a teraz cały cywilizowany świat. Właściwie teraz już nigdzie poza Amegakure, odludziem, swoją krainą i być może jeszcze jakimś miejscem, o którym nie wiedział nie mógł czuć się bezpiecznie. Cóż, pił piwo, które naważył.
Wkroczył do okazałego jak na tą wioskę domostwa i zajął miejsce po lewicy nieznajomego. Uprzednio oczywiście przyjrzał się i wyczuł co lub kto znajduje się w środku. Nic nie wzbudziło jego podejrzeń, ot, najlepszy dom w okolicy tymczasowo wynajmowany przez zamożnego obcego.
- Nie, dziękuję. - odparł na zapytanie o wspólne wypicie herbaty. Nie miał ochoty, to po pierwsze, a po drugie musiałby chociaż uchylić maskę, a z tym wolał mimo wszystko nie ryzykować. Tak więc zapewnienia o tym, że maska mu się nie przyda po prostu zbył totalnym milczeniem. Wolał, żeby przeszedł już do rzeczy, a kiedy tak się stało Seitaro wsłuchał się uważnie w każde jedno słowo.

Informacji było sporo i każda z nich cenna, o ile zdecydowałby się na przyjęcie zlecenia. W przeciwnym razie na nic mu te dane. Oczywiście póki co nie odmawiał, słuchał dalej, aż na końcu powstała głucha cisza, która trwała do dziesięciu sekund. Maji kierował się chłodnymi kalkulacjami, więc na wzór rachmistrza musiał obliczyć, pomyśleć, czy to wszystko mu się opłaca. Stracił nieco z altruisty, zwyciężał w nim pragmatyzm, dlatego milczał. Do czasu...
- Nie chciałem urażać karczmarza i kogokolwiek z tutejszych, ale nie chciałem wierzyć, że taki mezalians może mieć miejsce. Dotychczas słyszałem o tym jedynie w baśniach czytanych dzieciom na dobranoc. Nie pomyśleliście, że związek z całą tą akcją miałaby najbliższa rodzina pana młodego? To pierwsze i najbardziej oczywiste podejrzenie. Rodzicom może być nie w smak, że ich dziedzic żeni się z kobietą z pospólstwa o zapewne biednym posagu, która bogatemu rodowi nie przyniesie żadnych znaczących korzyści? Miłość i polityka to wyrazy silnie przeciwstawne. Nawet jeżeli bezpośrednio nie mają związku z wynajętymi zabójcami, to mogą tę kwestię rozwiązywać poprzez pośredników. Czego właściwie dowiedzieliście się dotychczas, jak wyglądali zamachowcy, w jakich okolicznościach dochodziło do ataków i z jakim natężeniem? - wypowiedział się i westchnął lekko.
- Zlecenie oczywiście przyjmuję i trzymam za słowo. - skoro nawiązali współpracę, to wypadałoby dla wygody zdradzić chociaż swoją godność. Seitaro w naprędce uznał, że posługiwanie się przydomkiem, które nadały mu lwy(i który był znany tylko w tym środowisku) będzie najlepsze.
- Gwoli ścisłości i wygody, jestem Kōtei.

Obrazek

Hyou Aka Sennin Mōdo

Spoiler:

Adventurer Theme Sad Theme Fight Theme Main Theme Fight Theme 2 Chill Theme

Obieżyświat, samotny wojownik, pokrętny altruista i idealista, poszukiwacz wiedzy, Książę Mrozu, Generał, Shimo Kara Nikuya i Sandaime Kazekage. Maji Seitaro, do usług.
Spoiler:

Prowadzone misje:
  • -
  • -

Głos Seitaro
 
Posty: 2778
Dołączył(a): 2 wrz 2016, o 18:50
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Kage
Specjalna Ranga: Shintaisei
Dodatkowa Ranga: Sennin

Re: Tebiki

Postprzez Takara » 22 lip 2020, o 15:24

- 償還 Odkupienie -
裏切り者 Maji Seitaro, misja A
9/?


Mędrzec zdecydowanie nie mógł sobie teraz pozwolić na bycie nieostrożnym. Jeden zły ruch, wywoła panikę, rozejdzie się o tym w jakiej był krainie i nagle wyślą prosta za nim lowców. Znaczną większość z nich był w stanie zwyczajnie zwalczyć, ale zawsze lepiej być ostrożnym w takich sytuacjach. Miał nadzieję że i tym razem uda mu się naprawić swoją reputację, ale w praktyce będzie musiał zobaczyć co z jego prób wyjdzie. Zachowywał nawet tą ostrożność podczas kontaktu z nieznajomym mu mężczyzną, nie uchylając to maski żeby napić się herbaty i nie zdejmując jej, pomimo zapewnienia jego pracodawcy że nic mu nie grozi. Ten wzruszył ramionami na takie podejście, jednak nie komentował. Widocznie nie zależało mu tak na tym jak niektórym.
Został następnie zalany falą informacji i praktycznie każda była cenna na swój sposób, mniej lub bardziej. Kalkulował chłodno, jak bardzo mu się opłacało podjąć tego zlecenia i jakie luki miała logika, a także sytuacja do jakiej chcieli go wciągnąć. W milczeniu myślał nad sprawą, a Suga go nie pośpieszał. Zwyczajnie zajął się piciem herbaty i podziwianiem ogrodu, jaki to mogli dojrzeć za tarasem. Kiedy w końcu mędrzec odpowiedział, mężczyzna odłożył pusty już kubek i spojrzał na niego z delikatnym - jak to już bywało, trochę fałszywym - uśmiechem.
-Ahh... nie dziwie się że nie chciał pan dowierzać w sytuację. Faktycznie takie rzeczy zdarzają się bardzo, bardzo rzadko. Prawie nigdy, a rodziny którego tego dokonują nie starają się tego ogłaszać otwarcie. Nie mniej jednak, gdyby znał pan lorda Hokena... - tutaj westchnął jakby zmęczony i po chwili dopiero kontynuował - Można powiedzieć że jest on swego rodzaju rewolucjonistą. Wiele z przyjętych zasad uważa za idiotyczne i bez żadnych skrupułów je łamie. Nie jest to jego taki pierwszy wybryk, jednak ma na tyle szczęścia, że jeszcze poważnie się na nim to zachowanie nie odbiło.
Kończąc temat jak do tej nietypowej sytuacji doszło, natychmiast zaczął odpowiadać na pytania już bardziej związane z samym zadaniem.
- Jak najbardziej jest to największe jak i pierwsze nasze podejrzenie, ale... próba znalezienia na nich jakiegoś dowodu nie powiodła się. Nic nie łączyło ich z zabójcami, a generalnie są szczęśliwi zwyczajnie dlatego że lord Hoken jest. Rodzice byli sceptyczni na początku, ale chyba udało mu się ich przekonać. Rodzeństwo jakie ma, starszego brata Fu i trochę młodszą siostrę Kin, różnie. Dziewczyna lubi Hikari. Po pojedynczym spotkaniu tak zadecydowała. Lord Fu natomiast... jest już bardziej typowym "lordem", że tak to ujmę. Wydaje mu się że to małżeństwo jest błędem, jednak z racji na Hoken'a - bracie się kochają bardzo, tak dodam - toleruje ją. Nawet zaczął akceptować po spotkaniu z nią, taka panienka Hikari jest niesamowita. Wuj jest chyba najbardziej sceptyczny... wraz z ojcem Hoken'a przewodzą oni rodem i zajmują się utrzymaniem jego pozycji. Na imię ma Tessen i nie jest jej zbyt przychylny, z racji że właśnie nie przyniesie to małżeństwo korzyści materialnych. Go sprawdziliśmy wielokrotnie, jednak dalej nie byliśmy w stanie nic znaleźć. Jak pan mówi, miłość i polityka nie lubią się. Z tego powodu ta cała sytuacja. - tutaj przerwał na chwilę, dolewając sobie herbaty i rozmyślając na odpowiedziami na już trudniejsze pytania ze strony Majiego. Podmuchał, upił kawałek elegancko i spojrzał z powrotem na mędrca. - Chciałbym mieć jakieś dobre informacje, ale... oryginalnie podejrzanych było 480. Zwyczajnie z racji że inne bliskie nam rody też zostały o tym poinformowane. Nie byli pierwszymi podejrzanymi, wręcz ostatnimi, jednak byli najłatwiejsi do wykluczenia... nie ma tutaj specjalnie co wchodzić w detale, nasi agenci zwyczajnie upewnili się w kwestii że polecenia do zabójców wypływały gdzieś z naszej posiadłości. Nie była to łatwa praca i trochę zajęła. Poślizgnięcie się języka jednego z zabójców właściwie nam to powiedziało, dzięki czemu śledztwo stało się trochę prostsze. Dalej jednak nie ustaliliśmy kto konkretnie wydaje te rozkazy, co jest dość niepokojące. Ten ktoś naprawdę musi umieć udawać inną osobę, ponieważ po przesłuchaniach dalej nikt się nie ugiął. Może jest trochę większe podejrzenie wśród młodych kobiet w rodzie, z racji że któraś mogła mieć nadzieję na rękę lorda. Rodzina jest jednak duża jak już wiemy... postaram się przygotować dla pana listę z najbardziej podejrzanymi osobami jak już dotrzemy do dworu mojego lorda. Wygląd zamachowców... ehh... ubierali się w całe czarne stroje, nawet z zasłoniętą twarzą. Nie mieli specjalnych znaków charakterystycznych. Wszyscy ciemne włosy i ciemne oczy, używali też krótkiej katany do mordu. Żadnych listów także na sobie nie mieli lub innego rodzaju poleceń, czy nawet szyfru. Zachowali więc profesjonalizm, nawet jak ich umiejętności były trochę niższej skali. Jeszcze gorszy jest fakt, że ciała niektórych spalały się po ich śmierci lub sami się zabijali. Ktoś musi im płacić wiele za te starania. Okoliczności ataków... łącznie odbyły się 3 ataki. Na samym początku, jak panienka Hikari odwiedzała naszą rodzinę. Przebywała tam 3 tygodnie. Dzień przed wyjazdem do jej pokoju zakradł się zabójca, najprawdopodobniej przez okno. Na szczęście ma ona lekki sen. Straż w porę usłyszała hałas jaki wynikł z jej obrony i pojmała zabójcę. Nic jednak na nim nie znaleźliśmy. Następnie, doszło do zamachu podczas podróży. Tutaj już zaatakowała nas większa grupka. 5 zabójców. 2 z nich ukazało techniki ninjutsu, jednak mieliśmy przewagę liczebną i jakoś udało nam się ich pokonać. Tutaj wszyscy właśnie spłonęli czy popełnili samobójstwa. Zadziało się to miesiąc temu. Ostatni, 2 tygodnie temu był kiedy jedynie ja przebywałem z panienką już w tym domostwie. Na szczęście była to tylko dwójka asasynów i nie używali potężnych technik ninja, więc byłem w stanie ich powstrzymać - ahh, uczono mnie od młodości walki kataną i łańcuchem, to dlatego. Jeden z nich właśnie miał problemy trzymać język za zębami i dzięki niemu, jak i upewnieniu się przez szpiegów co do prawdy, wiemy że to z pewnością ktoś z naszej rodziny.
Po tej jakże wyczerpującej odpowiedzi, asystent lorda ponownie wziął parę głębszych łyków herbaty w kubku. Uśmiechnął się jednak - tym razem szczerze - kiedy Seitaro zgodził się na przyjęcie zlecenia. To jakby jego zmartwienia uciekły gdzieś w dal. Może tymi wszystkimi pytaniami wykazał też że jest kompetenty? Słysząc "imię" mędrca, kiwnął także głową. Skrzywił jednak lekko twarz.
-[b][color=#000040] Ah, Kōtei-san... jak mówiłem, przydałoby się żeby pan wyglądał jak gość na weselu. Ta maska więc będzie musiała zniknąć. Przypominam tylko, żeby pan miał wystarczająco czasu na zastanowienie się jak zaradzić temu problemowi.
Obrazek
Main Theme Main Theme v2 Sad Theme Battle Theme
MK: Kurogane Kyōki | MK: Kotoki Jirei
Ubranko
Prowadzone wątki (3/3):
 
Posty: 1208
Dołączył(a): 3 maja 2019, o 16:23
Ranga: Tokubetsu Jōnin

Re: Tebiki

Postprzez Maji Seitaro » 22 lip 2020, o 18:47

Przekonał się o jednym - zleceniodawca był nieludzko wygadany. Seitaro nie bardzo rozumiał jak to jest mieć tak długi język. Zaledwie trzy, cztery krótkie pytania wystarczyły do tego, by z ust Tenkou wylał się wodospad słów. Już w pierwszej części wypowiedzi czuł, że wypowiedź nie skończy się tak szybko, dlatego gestem ręki przerwał słowotok. Wyciągnął z kieszeni płaszcza czysty zwój i poprosił o coś do pisania. Dopiero wtedy pozwolił dalej mówić lokajowi. Zapisywał to, o czym była mowa, oczywiście własnymi słowami, parafrazując. Maji wolał znać każdy szczegół rozmowy i w każdej chwili do niego sięgnąć. Pamięć miał dobrą, ale nie nadludzką, a że człowiek czasem o czymś zapomina, to wolał spisać sobie wszystko.Diabeł tkwi w szczegółach. Przypominało to trochę protokolanta, który zapisuje wszelkie zeznania świadka.
Spojrzał na swego zleceniodawcę i to co go w nim ujęło i na co nie zwrócił uwagi wcześniej, to na nieszczery uśmiech. Zmrużył oczy w zaciekawieniu, ale zaraz wrócił do zapisywania. Nieszczery uśmiech jako cecha osobowościowa czy oznaka kłamstwa? Tego nie wiedział, ale póki co musiał zaufać Sudze. Jednak jego też weźmie na celownik, tak w razie czego. No i jeszcze jedno - czyżby Tenkou był obecny podczas większości ataków i do tego potrafił jeden z nich odeprzeć? Seitaro z jakiegoś powodu nie chciał tłumaczyć tego pozycją mężczyzny, w końcu jako lokaj zawsze musiał być w pobliżu nobilów. Tylko że podejrzenia podejrzeniami, na razie miał tylko je i nic ponadto. Więcej dowie się raczej na miejscu.

Przede wszystkim wykluczył obecność Yohei w tym wszystkim, mimo że ta organizacja chętnie pokusiłaby się na takie zlecenie. Gdyby to byli oni, niewiele osób byłoby w stanie ich powstrzymać. Tak więc to był ktoś, kto dysponował znaczną sumą pieniędzy, ale nie na tyle wielką, by wynająć choćby jednego najemnika z Amegakure. Jeżeli cywil wyszkolony w kusarijutsu był w stanie powstrzymać dwóch zabójców, to ciężko było mówić o dobrym wyszkoleniu bojowym zamachowców. Kiedy zleceniodawca skończył mówić, odłożył pióro, zwinął zwój i wsadził go tam, skąd go wyjął.
- Mówi pan, że panienka HIkari spędziła u was trzy tygodnie. Czy w tym czasie miały miejsce jakieś konflikty, zauważył pan nagłą zmianę relacji między Hikari, a kimkolwiek z rodziny, przede wszystkim z Tessenem? Jeżeli ataki nie miały miejsca wcześniej, to dlatego, że nie było powodu, by ich przeprowadzać. - zastanowił się przez chwilę - ...lub możliwości. Hmm, więcej dowiem się już chyba tylko na miejscu. Jeśli chodzi o dyskrecję, to o nią zadbam, bez obaw. Motyw z wcieleniem się w rolę brata Hikari uważam za niegłupi, to pozwoli mi na stałe przebywanie w jej obecności.
Właściwie więcej pytań nie miał. W stosownym czasie, czyli kiedy lokaj uzna, wyruszą w drogę. Seitaro w międzyczasie zniknie na niedługi czas, by ,,ukraść'' twarz niczemu nie spodziewającemu się cywilowi w podobnym do niego wieku. Nikogo zabijać nie zamierzał, ot w środku nocy wpadnie do któregoś domostwa i użyje techniki. Bez świadków, a zważywszy na to, że Tebiki to dziura na krańcu świata, nikt nie zorientuje się, że twarz należy do jednej z mieszkańców tej wsi. Na miejscu zaś załatwi się stosowniejszy strój, zresztą poprosi o niego Sugę, tak będzie najprościej.



Spoiler:
Obrazek

Hyou Aka Sennin Mōdo

Spoiler:

Adventurer Theme Sad Theme Fight Theme Main Theme Fight Theme 2 Chill Theme

Obieżyświat, samotny wojownik, pokrętny altruista i idealista, poszukiwacz wiedzy, Książę Mrozu, Generał, Shimo Kara Nikuya i Sandaime Kazekage. Maji Seitaro, do usług.
Spoiler:

Prowadzone misje:
  • -
  • -

Głos Seitaro
 
Posty: 2778
Dołączył(a): 2 wrz 2016, o 18:50
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Kage
Specjalna Ranga: Shintaisei
Dodatkowa Ranga: Sennin

Re: Tebiki

Postprzez Takara » 23 lip 2020, o 00:06

- 償還 Odkupienie -
裏切り者 Maji Seitaro, misja A
11/?


Po wyglądzie pracodawcy mogło się nie wydawać że jest on osobą wygadaną. Przypominał bardziej jednego z tych cichszych mężczyzn, którzy odzywali się tylko wtedy kiedy musieli. Ilość słów jaką obrzucił Majiego była zbyt wielka nawet dla niego. Może zwyczajnie chciał przekazać mu jak najwięcej detali, albo naturalnie był taki wygadany i wcześniej tego nie ukazywał. Czas pokaże. Przerwał jednak słowotok w celu poproszenia o coś do pisania, żeby to w swoim zwoju móc pozapisywać informacje. Tonę informacji. Oby tylko starczył mu ten pojedynczy zwój, nawet jeżeli pisał skrótowo, tak by jak najlepiej zrozumieć bez zbędnych słów. Suga uniósł tylko na widok notesika brew i uśmiechnął się tak samo jak zawsze. Ah... ten uśmiech. To teraz Seitaro zwrócił na niego większa uwagę. Czy chodziło o kłamstwa? Nie miał pojęcia. To wszystko było dla niego praktycznie niewiadomą, więc ciężko było określić które jego słowa były prawdą a które nie. Mędrcowi jednak mogło się zdawać, że to nie o to chodzi. Ten uśmiech bardziej przemawiał do niego coś w stylu "nie wiem jak się uśmiechać, ale wiem że powinienem to zrobić". Dość dziwny przypadek, jednak nie dało się wykluczyć że również było tam gdzieś ukryte kłamstwo. Maji ostatecznie postanowił zwracać uwagę także na lokaja. Kto wie, może to on stał za tymi wszystkimi napaściami? Nie miałoby to jednak sensu, to że teraz zamawiał kogoś do ochrony jego ofiary, prawda?

Wykluczenie obecności Yohei było dość proste dla osoby już trochę z nimi doświadczonej. Oni nie byli tak słabi, żeby zostać powstrzymani przez byle kogo. Ba, nie byli nawet na tyle słabi żeby zostać wykryci. Ktoś musiał skorzystać z jakiejś pomniejszej, i dużo słabszej, grupki zabójców. Może żeby zaoszczędzić pieniądze, a może był takim amatorem że nawet nie wiedział gdzie się zgłosić? Ciężko było powiedzieć. Mimo braku umiejętności jednak, można było im chociaż przyznać że stosunkowo dobrze zacierali po sobie ślady. Albo Ci agenci również nie byli bardzo doświadczeni w tropieniu. Ciężko było powiedzieć mędrcowi jakie standardy panowały w tych rejonach. Ostatecznie, Suga skończył mówić dając Seitaro moment na odłożenie zwoju - który mógł się skończyć potencjalnym ponownym jego wyciągnięciem, ale może mu się poszczęści? Na szczęście tym razem chłopak zadał jedno pytanie, także powinno być w porządku.
- Nie... nie kojarzę nic takiego. Znaczy, relacja jak najbardziej się zmieniła, ale nie było to nagłe. Był to pierwszy raz kiedy rodzina lorda mogła ją zobaczyć. Przedtem jedynie o niej słyszeliśmy - no, z wyjątkiem mnie, jako że towarzyszyłem paniczowi kiedy przybył tu do wioski. Jak mówiłem, siostra zaakceptowała panienkę Hikari bez problemów, starszego brata przekonał jej charakter, a rodzice zostali przekonani przez Hoken'a - chociaż to też pewnie zasługa osobowości panienki. A Tessen... eh, już od samego początku patrzył on z daleka na całą sytuację. Było trochę smutno patrzyć na to, jak bardzo jej nie akceptuje. Żaden konflikt raczej nie wystąpił, a przynajmniej o żadnym mi nie wiadomo. Panienka też nic nie mówiła. Co do tego że ataki nie miały miejsca wcześniej... mogę tylko zgadywać, ale jest szansa że ktoś miał nadzieję na rozpad związku. Teraz jednak, kiedy jest już tak blisko, może nie mieć na co liczyć. Ciesze się że zadbasz o dyskrecję, Kōtei-san. Jeżeli wyniknąłby z tego wielki skandal, reputacja rodziny ucierpiałaby aż zbyt bardzo. - i tym akcentem ich rozmowa została zakończona. Przynajmniej, Seitaro miał taką nadzieję, jednak został powstrzymany. A raczej, Suga podniósł rękę prosząc go żeby zaczekał chwilę i spojrzał w stronę ogrodu. Trójka ludzi która tam wcześniej siedziała, w końcu skończyła medytować i zaczęli się do nich kierować. Wchodząc na taras, powoli weszli do pokoju. Seitaro w końcu miał lepszą okazję im się przyjrzeć. Jednym z nich był starzec. Łysa głowa, długa siwa bródka, oczy tak pomarszczone że człowiek mógł się zastanawiać jak on w ogóle widzi. Ubrany był w tradycyjne zielone kimono japońskie, z czarnymi akcentami. Narzucone miał na siebie czarne haori, z zielonkawym krukiem na plecach. Za nim szedł mężczyzna wraz z młodą kobietą. Oboje poruszali się z elegancją. Mężczyzna nie patrzył nawet na Seitaro, jednak dziewczyna już tak. Patrzyła z ciekawością na jego maskę i w momencie gdy ich spojrzenia mimowolnie się spotkały, uśmiechnęła się delikatnie. To nie był taki uśmiech jak Sugi. Ten uśmiech był czysty. W momencie Maji mógł odnieść wrażenie, że kobieta ta nie była splamiona złem świata. Była prawdopodobnie "najczystszą" osobą jaką spotkał w swoim życiu. Tyle powiedziało mu to pojedyncze spojrzenie.
Starzec usiadł na końcu stołu, mężczyzna w blond włosach po jego prawicy, a kobieta... na lewo od Seitaro, tak że byli naprawdę blisko siebie.
- Jako że masz jej bronić, uznałem że wypadałoby chociaż się z nią zapoznać, nieprawdaż? Hikari-sama. To jest Kōtei-san. Jest tutaj w kwestii o której już wielokrotnie rozmawialiśmy. - powiedział do dziewczyny z naciskiem na wielokrotnie, na co ta nadęła policzki z delikatnym rumieńcem. Odwrócił się następnie do starca, który to kiwnął głową na jego pytające spojrzenie.
- Witamy Cię, Kōtei-san. Nazywam się Souchirou, a to mój wnuk Hiroki. Wierzę, że o mej wnuczce już słyszałeś. Jest jeszcze jedna osoba która to mieszka, jednak chwilowo go nie ma więc przedstawimy ci go jeśli nadejdzie okazja. Nie wiem czy już wiesz, ale mamy zamiar wyruszyć dopiero za dwa dni. W międzyczasie, możesz śmiało u nas przenocować jeżeli nie masz gdzie. Nasza wioska nie jest znana z bycia odwiedzaną przez przyjezdnych, więc nie mamy żadnych noclegowni. - powiedział, oferując mężczyźnie darmowy nocleg. W końcu miał chronić Hikari, więc w pewnym sensie spanie w tym samym domu było korzystne dla jego pracy. Brat dziewczyny jednak się nie odzywał, tylko patrzył skupionym wzrokiem na mędrca, jakby próbując odkryć kim on tak naprawdę jest i czy mogą mu ufać. Był chyba opiekuńczy, na to wychodziło.
-Ano... Kōtei-sama. - wypowiedział głos który ciężko było opisać. Był delikatny, ale jednocześnie bezpośredni. Donośny, lecz jednocześnie cichy. Huh... dziwne. Na pewno można było powiedzieć jedno, kobieta miała głos którego chciało się słuchać nie ważne kim się było. - Miło Cię poznać.
Mówiąc to, odsunęła się trochę od stołu i ukłoniła się w jego stronę aż do ziemi. Suga patrzył ze satysfakcją na dziewczynę, jakby to on był nauczycielem manier dziewczyny. Raczej w takiej wiosce formalność nie była czymś popularnym. Czy psuło to jego plany żeby wyjść i zdobyć "maskę" na twarz? Trochę. Raczej by go jednak puścili wolno, gdyby powiedział że musi coś załatwić. Lub mógł lepiej poznać osobę którą ma chronić. Może nawet czegoś ciekawego się dowie. W sumie, to nie kazano od niego zadawania się z nimi, więc mógł robić co chciał.
Obrazek
Main Theme Main Theme v2 Sad Theme Battle Theme
MK: Kurogane Kyōki | MK: Kotoki Jirei
Ubranko
Prowadzone wątki (3/3):
 
Posty: 1208
Dołączył(a): 3 maja 2019, o 16:23
Ranga: Tokubetsu Jōnin

Re: Tebiki

Postprzez Maji Seitaro » 23 lip 2020, o 14:07

Seitaro westchnął lekko. Co chciał, to się dowiedział, wiele więcej informacji od sługi rodu nie uzyska. O reszcie faktów będzie musiał przekonać się empirycznie. Na teraz konieczne będzie znalezienie sobie jakiegoś twórczego zajęcia, jako że mają tu spędzić jeszcze dwa dni przed wyjazdem(co dopiero miało się okazać). W takim wypadku dobrze byłoby poznać osobę, którą miał ochraniać. To pozwoliłoby mu na wczucie się w rolę jej brata, poznanie jej charakteru, nawyków, tego co lubi, jakie wyglądają relacje w rodzinie z jej własnej perspektywy. Sporo tego było, wbrew pozorom sprawa nie była taka prosta. Nie chodziło tu o zwykłe idź i zabij, idź i przejmij zwój. To wszystko wymagało trochę dedukcji, zdolności łączenia faktów i logicznego myślenia. Seitaro się tym cechował, nie był zapalczywy i wolał coś przemyśleć zanim zrobi, choć ten jeden raz w Iwie dowiódł, że nie zawsze kieruje się przezornością. No ale to właśnie robi pożądanie potęgi z ludźmi, czasem ciężko się opanować i nie popełnić błędu. Był tego w stu procentach świadomy.

A propos Iwagakure... właśnie dotarły do niego informacje od klona, który zajmował się niedługą pogadanką z Tsuchikage i Kyokukage. Właściwie niewiele z niej wyniósł, poza pewnością, że w Arinie już nie może szukać przyjaciela. Nie dał po sobie poznać żadnej reakcji, co najwyżej zastygł na chwilę w zastanowieniu, ale nic ponadto. Szybko wrócił myślami do rzeczywistości. Skierował spojrzenie na wchodzącą trójkę osób, która dotychczas w spokoju sobie medytowała. Każdą z tych osób zlustrował badawczym spojrzeniem, ale dopiero na dziewczynie skupił dłuższą uwagę. Seitaro poczuł coś, czego nie czuł od lat. Od tej dziewczyny biła całkowita niewinność i dobro, cechy spotykane co najwyżej u dzieci, które nie zdążyły się skazić złem tego świata, a to i tak nie u wszystkich. Długo wpatrywał się w jej oczy, ona zresztą również mogła dostrzec bursztynowe tęczówki, świecące z ciemni maski. Spojrzenia krzyżowały się długo i dopiero gdy odezwał się starzec, Maji obrócił wzrok na niego.
- Dziękuję za waszą dobroć, chętnie skorzystam. - skinął uprzejmie głową. Tutejsi byli nadzwyczaj uprzejmi, ale chyba tylko dlatego, że nie wiedzieli kim naprawdę jest i zobowiązał się pomóc. Choć z drugiej strony, czy robiło im różnice kogo zatrudniają? Byle zadanie zostało wykonane co do joty. Na razie wolał jednak nie ryzykować i nie ukazywać swej facjaty, mimo wszystko.
Kocie spojrzenie ponownie zostało skierowane na Hikari. Głos miała ujmujący, wprawiający w jakieś przyjemne uczucie, które ciężko było opisać. Także i tym razem pokłonił się z serdecznością.
- Z całym szacunkiem, ale nie ma konieczności tytułować mnie w ten sposób, szczególnie, że sam rzadko stosuję tego typu honoryfikaty. Po prostu Kōtei. - nawet nie przypominał sobie, by zwracał się takim tytułem do kogokolwiek poza Kage i mędrców paktu. Zwyczajnie nie uważał tego za konieczne, nie czuł wyższości kogoś nad sobą poza nielicznymi przypadkami. No, ale skoro znajdował się wśród rodziny nobilów, to wypadałoby, by do nich zwracał się z szacunkiem. Może i był silny i pochodził ze szlacheckiego klanu Suny, lecz w tej chwili był anonimowym najemnikiem na usługach.
- Na czas twojej ochrony, Pani, będę twoim przybranym bratem. Dzięki temu będę mógł stale być przy tobie, ale chciałbym się dowiedzieć o tobie czegoś więcej, by wpasować się w rolę i niejako stać się częścią twojego życia na jakiś czas. Co możesz o sobie powiedzieć? - uśmiechnął się pod maską. Głos Seitaro był niski, ale ton o wiele bardziej uprzejmy. Wiedział, że sprawiał złe wrażenie przez swoją aparycję, więc nie zamierzał tego pogarszać.

Obrazek

Hyou Aka Sennin Mōdo

Spoiler:

Adventurer Theme Sad Theme Fight Theme Main Theme Fight Theme 2 Chill Theme

Obieżyświat, samotny wojownik, pokrętny altruista i idealista, poszukiwacz wiedzy, Książę Mrozu, Generał, Shimo Kara Nikuya i Sandaime Kazekage. Maji Seitaro, do usług.
Spoiler:

Prowadzone misje:
  • -
  • -

Głos Seitaro
 
Posty: 2778
Dołączył(a): 2 wrz 2016, o 18:50
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Kage
Specjalna Ranga: Shintaisei
Dodatkowa Ranga: Sennin

Następna strona

Powrót do Tanima no Kuni - Kraj Dolin

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników