Tebiki

Kraina pełna dolin i kotlin. Tutejszy klimat jest dosyć łagodny. Nie brak tu lasów liściastych i iglastych, jak również sporych łąk. Kraj ten z powodu ukształtowania jest niezwykle niesprzyjający dla ewentualnych najeźdźców - miejscowi dokładnie znający tajemnicę swojego rejonu potrafią się doskonale tu bronić.

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

Re: Tebiki

Postprzez Takara » 26 lip 2020, o 22:32

- 償還 Odkupienie -
裏切り者 Maji Seitaro, misja A
13/?


Seitaro musiał pomyśleć nad zajęciem na dwa kolejne dni, to było prawdą. Najlepszym także wypadkiem było poznanie dziewczyny, jak sam zauważył. Dobrze było znać jednak osoby które miało się chronić. Ich nawyki szczególnie były przydatną wiedzą, gdyby te nagle zniknęły. Może w ich naturze było wędrowanie bez uprzedniego poinformowania kogoś o tym, lub nie słuchanie się z góry narzuconych poleceń? Trzeba było też znać przecież charakter. Co jeżeli osoba którą to miałby chronić lubiła prowokować niebezpieczne osoby? Wszystkie te informacje były ważne, a jego zadanie nie było typowym. W treści zadania nigdzie nie polecono mu kogoś zabić, co było wbrew pozorom najprostszą robotą. Trochę trudniejsza była już kradzież, jeżeli nie chciało się wszcząć alarmu i zostania wygnanym z wioski. To zadanie jednak które teraz otrzymał, wydawało się odpowiednie do jego osoby. Nie wymagało to umiejętności walki - chociaż one zawsze przydatne - a myślenia.

Mędrzec dostał także wieści z Iwy, które to... nie należały do najciekawszych. Potężnych sojusznik uznał jego atak za bezsensowną przemoc, powiedział mu że sprawy dało się inaczej rozwiązać i właściwie to zakończył ich znajomość. Maji Seitaro nie miał co liczyć na Uchiha Arin'a. Nie miał pewnie nawet co liczyć na Yami Saiko. Maji Seitaro, od teraz, mógł liczyć tylko na siebie i na swoich przywołańców. Swoją drogą, ciekawe jaką one miały opinię o jego działaniach. Popierały? Również go wyzwały od głupca? Zdecydowanie się nie wyrzekły, prawda? Nie było jednak czasu na zastanawianie się nad czymś takim, z racji że spotkał już dawno nie widzianą istotę na tym świecie. Niewinność i dobro, jeszcze nie naruszone, w już dość młodej kobiecie... była to rzecz prawie niespotykana. Bursztynowe tęczówki nawet jej nie przestraszyły jak już było wiadome z jej delikatnego uśmiechu. Dopiero starzec przerwał spotkanie ich spojrzeń, co musiało być dość ciekawym zjawiskiem z perspektywy osoby trzeciej. Wręcz niektórzy by rzucili słowami "Wy co, zakochaliście się?", jednak zamaskowany mędrzec wiedział że to nie było coś takie nieistotnego. To było jak spotkanie się "ciemnością" świata jaką w pewien sposób był Seitaro, a "światłem" w postaci Hikari.
Na jego podziękowania za ich dobroć, starzec kiwnął tylko głową. Widocznie nie był to dla niego żaden problem, jeżeli ten miał chronić jego wnuczki. Pod tym względem zdawał się być typowym dziadkiem, chociaż powinność jako byłego Strażnika musiała na niego zrzucać jakieś obowiązki. Wydawało się, że ludziom tutaj faktycznie nie przeszkadzała prawdziwa natura osoby Seitaro. Ciekawe... czy było to dobre podejście do życia, a może złe? Ciężko było to określić. Kiedy tym razem jego uwagę zabrał ujmujący głos, lwi mędrzec zwrócił uwagę na dość istotną rzecz. Nie chciał być tytułowany jako "-sama". Nie uważał żeby było to sensowne, tak długo jak ktoś nie był kage lub kimś naprawdę wspaniałym, takim jak mędrcy paktu jaki posiadał. Dziewczyna zrobiła trochę niesmaczną twarz, jakby nie była pewna czy na pewno może się tak do niego zwracać. Tak bez tytułu, skoro jej życie leżało w jego rekach. Po chwili jednak, kiwnęła powoli głową rozumiejąc jego przekaz. Poinformował ją następnie o tym na czym będzie polegać jego zadanie i o tym że chciał dowiedzieć się o niej więcej. Ta przekręciła lekko głowę zastanawiając się nad jego pytaniem.
-Kōtei-nii, w takim wypadku. - odpowiedziała spokojnym głosem z trochę szerszym uśmiechem niż poprzednio, jakby zadowolona z tego że dalej z szacunkiem może się do niego zwracać. - Ahh... moglibyśmy się przejść, kiedy będę opowiadać? Ciężko mi coś powiedzieć w tej atmosferze.
Powiedziała trochę niekomfortowo, drapiąc się placem po policzku i zerkając na starca popijającego herbatę, jej autentycznego brata który jej się przyglądał, a także asystenta lorda za którego to miała wyjść - ten ostatni rzecz jasna, miał trochę impi uśmieszek, jakby ta sytuacja go lekko bawiła. Chyba wstydziła się opowiadać o sobie w obecności tylu osób które faktycznie ją znały. Za pozwoleniem Seitaro, wstałaby i skierowała się z nim w stronę wyjścia. Tam założyła by drobne butki i opuściła domostwo, w którym to shinobi nie spędził wiele czasu - co miało najpewniej zmienić się w ciągu najbliższych dni. Po opuszczeniu budynku, odetchnęła lekko z ulgą i zaczęła iść... gdzieś. Chłopak nie znał tych terenów.
- Obecność Opiekunów w naszym domostwie potrafi być trochę przytłaczająca, Kōtei-nii... - skomentowała prosto, nie rozgadując się na ten temat. Spojrzała na niego jednak ze szczerym uśmiechem i szła powolnym krokiem ulicą wioski. - O mnie, hmm?... Kocham naturę, jak każdy mieszkaniec naszej cudownej wioski. To w niej się wychowałam i często tata brał nas do pobliskiego lasu, gdzie oglądaliśmy wyjątkowe stworzenia jakie tam żyły. Kocham także muzykę! Mam nawet skrzypce w swoim pokoju! Jak wrócimy to obiecuję Ci coś zagrać.
Po tych słowach jakby zatrzymała się na chwilę i ostatecznie westchnęła cicho, patrząc na niego ciut smutno.
- Przepraszam. Tak właściwie, to nie mam wiele do powiedzenia o sobie. Od młodości wraz z bratem byliśmy wychowywani żeby któreś z nasz przejęło rolę Strażnika. Mieliśmy opiekować się mieszkańcami tej wioski i przeprowadzać ludzi przez las. Nie poświęcaliśmy wiele czasu na inne rzeczy... Brat jednak okazał się być lepszym kandydatem na Strażnika niż ja, więc ta rola jest dla mnie niedostępna. Muzyka była rzeczą, którą zainteresowałam się jak podróżny bard przeszedł przez naszą wioskę. Wydawało się to odpowiednie i zapełniało dalej moje dni, wraz z codzienną medytacją. Potem pojawił się Hoken... o ile jestem szczęśliwa dzięki mojemu ukochanemu, tak moja codzienność zmieniła się niewiele. Doszły tylko nauki jak powinnam się zachowywać jako przyszła "Pani". Lubię je, ale kiedy słyszę o tym jak inni mają wiele zainteresowań i celów... chyba jeszcze nie znalazłam tego czegoś. Czy jestem dziwna, Kōtei-nii? - zakończyła na koniec pytaniem, starając się dać mężczyźnie szczęśliwy uśmiech, jednak dało się w nim wyczuć drobny smutek. Ahh... tak, kobieta była prawdopodobnie najczystszą duszą jaką znał Maji, ale nawet ona musiała odczuwać negatywne emocje. Dalej jednak nie dało się wyczuć u niej jakiegoś specjalnego zniszczenia, jedynie dziecinną niewiedzę co dalej. Szła z głową uniesioną, rozpychając ciemność wokół siebie i nie znała swojego przystanku.
Obrazek
Main Theme Main Theme v2 Sad Theme Battle Theme
MK: Kurogane Kyōki | MK: Kotoki Jirei
Ubranko
Prowadzone wątki (3/3):
 
Posty: 1207
Dołączył(a): 3 maja 2019, o 16:23
Ranga: Tokubetsu Jōnin

Re: Tebiki

Postprzez Maji Seitaro » 8 sie 2020, o 13:24

Mimo niepowodzenia w Iwie nie zamierzał się zrażać do czegokolwiek. Nie dał po sobie niczego poznać i zamierzał kontynuować swoje zadanie, jednak od teraz dla własnego bezpieczeństwa zamierzał zachować jeszcze większą dozę ostrożności. Teraz skupił się tylko na swojej misji, na Hikari i tym jak zapewnić jej bezpieczeństwo podczas całej uroczystości.
Na honoryfikat ,-nii'' kiwnął twierdząco głową, nie mając problemu z tym, by w ten sposób się do niego zwracano. To właściwie przysłuży się temu całemu aktorskiemu przedsięwzięciu. Nie oponował również, gdy dziewczyna zaproponowała spacer. Zerknął tylko na pozostałych zebranych, by po ich reakcjach i spojrzeniach wyczytać, że się na to zgadzają i poszedł za dziewczyną. Dał jej prowadzić, bo nie znał tak dobrze tego miejsca. W drodze nie omieszkał zerkać na bardziej szczególne elementy otoczenia, tudzież wystroju. Szczegóły miały dla Seitaro znaczenie, zawsze i wszędzie. Często w nich tkwił diabeł. Choć równie dobrze mogło chodzić o wrażenia estetyczne, które nawet tak szorstka osobowść jak Seitaro potrafił docenić.
- Cóż, dziękuję, to miłe. - zareagował na wieść o prywatnym koncercie smyczkowym. Wewnątrz poczuł coś dziwnego, coś co czuł ostatnio kilka lat temu. Zastanowił się przez chwilę przy kim czuł takie ciepło... Ririka? Tak, ona, z pewnością przy niej czuł to przyjemne ciepło i dobroć. Sam nie wiedział czy za tym tęsknił. Wobec chłodu jaki roztaczał wokół siebie i przez fakt, że wszystkie jego relacje jakie dotychczas utrzymywał były wyłącznie formalne, pragmatyczne, Seitaro zdawał się zapomnieć jak reagować, kiedy ktoś jest dla niego od tak po prostu miły, z dobroci serca.

Trząsnął lekko głową chcąc pozbyć się tych myśli i wsłuchał się w dalsze słowa HIkari.
- Dziwna? Nie, w żadnym razie. Myślę, że nie poznałaś świata na tyle dobrze, by stwierdzić, że lubisz robić coś poza tym, co już wymieniłaś. Świat oferuje mnóstwo perspektyw i to od ciebie zależy którą zechcesz poznać i zgłębić. Nie wiem jak wiele zobaczyłaś do tej pory, z wypowiedzi wnioskuję, że niewiele. Są miejsca, w których nigdy nie gasną światła, nigdy nie topnieje śnieg, nie przestaje padać deszcz i gdzie rozgrzany piasek w całości zastępuje dżungle i trawiaste stepy. To tylko część z miejsc, które z perspektywy życia w tej wiosce są niezwykłe, ale i tak to nie wszystko. W każdym razie wszędzie tam można odnaleźć coś interesującego... lub samą siebie, jeśli jeszcze nie zdążyłaś. - odpowiedział idąc krok w krok za dziewczyną. Dokąd ich prowadziła? Do miejsca, które lubiła? Być może, ale wolał za bardzo się z nią nie oddalać by nie wzbudzać obaw u swoich zleceniodawców.
- Jesteś młodą kobietą, a jako małżonka lorda z pewnością odwiedzisz wiele osobliwych krain. Gwarantuję, że takich nie brakuje. Przed tobą... wszystko.- dodał jeszcze tylko. Zaraz spodziewał się, że dziewczyna w swojej ciekawości zapyta o przeszłość, ale łudził się, że jego osoba nie wzbudzi w Hikari na tyle dużego zainteresowania, by musiał jej odpowiadać. Jedyne na co się w tej pokusił, to na zdjęcie maski. W pełni mogła przyjrzeć się jego twarzy i symbolom.
- To jedynie w ramach ciekawostki i wyrazu uczciwości. Na uroczystości będę wyglądał zupełnie inaczej.

Obrazek

Hyou Aka Sennin Mōdo

Spoiler:

Adventurer Theme Sad Theme Fight Theme Main Theme Fight Theme 2 Chill Theme

Obieżyświat, samotny wojownik, pokrętny altruista i idealista, poszukiwacz wiedzy, Książę Mrozu, Generał, Shimo Kara Nikuya i Sandaime Kazekage. Maji Seitaro, do usług.
Spoiler:

Prowadzone misje:
  • -
  • -

Głos Seitaro
 
Posty: 2778
Dołączył(a): 2 wrz 2016, o 18:50
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Kage
Specjalna Ranga: Shintaisei
Dodatkowa Ranga: Sennin

Re: Tebiki

Postprzez Takara » 10 sie 2020, o 10:17

- 償還 Odkupienie -
裏切り者 Maji Seitaro, misja A
15/?


[justify]Seitaro nie był z tych co łatwo się poddawają, dlatego sytuacja w Iwie... może nie tyle co go nie przejęła, jednak nie wywołała u niego depresji na takim poziomie, że najchętniej opuściłby ten świat ze względu na cierpienie jakie odczuwał. Nie. Maji Seitaro, był osobą pracowitą nie będącą w stanie zwyczajnie odpuścić sobie szans na naprawienie reputacji. Wszystko trzeba było jednak robić krok po kroku. Teraz, ochrona panny młodej. Później, bijuu. Potem, naprawiona reputacja. Każda rzecz miała swoją kolejność, więc będąc świadomym tego faktu, Seitaro skupiał się na ich aktualnym zadaniu.
Honoryfikat ani trochę mu nie przeszkadzał. Nawet pomagał ich całemu przedsięwzięciu. Może dziewczyna była tego świadoma, i dlatego to zrobiła? A może zwyczajnie skoro był na czas zdania jej przybranym bratem, to takie zwracanie się do niego było dla dziewczyny naturalne? Druga opcja trochę do niej pasowała, niż jakiś przejaw podstępności jak przy pierwszej opcji.
Nie miał nic przeciwko spacerowi, a jak już sam zauważył, inne osoby również nie miały takich obiekcji. Dziewczyna prowadziła, a rozglądając się po miejscu w poszukiwaniu szczegółów, nie znalazł specjalnie nic... bardzo zadziwiającego. Mieszkańcy wszyscy byli ubrani tak samo. Jedynie to jego klientka wyróżniała się swoim niebieskim, trochę wręcz zimowym, strojem. Na plecach jednak dalej mógł ujrzeć wzór panującego w tej wiosce czarnego kruka. Budynki jakie mijali były właściwie bardzo podobne. Większość z nich wyglądały na chatki mieszkalne, dwa z nich były jakiegoś rodzaju sklepami - jeden z nich na pewno handlował warzywami, drugi chyba ubraniami, z tym że wszystkie był takie same. Obserwując gdzie się kierowali, Seitaro mógł zauważyć że zbliżali się do lasu przez który to wcześniej nie miał okazji przechodzić. Słysząc podziękowania co do prywatnego koncertu smyczkowego, dziewczyna tylko szerzej się uśmiechnęła zadowolona. Ah... jej słoneczna osobowość mogła być chyba wręcz rażąca dla kogoś takiego jak Seitaro.
Nie ma za co, Kōtei-nii. Chociaż tak mogę się odwdzięczyć za Twoją pomoc. - odpowiedziała radośnie, chyba częściowo nie akceptując faktu, że ktoś na nią polował skoro była taka radosna. Interakcja z tą dziewczyną obudziła w nim trochę zapomniane już wspomnienia. Już dawno nie miał okazji rozmawiać z kim ktoś był miły tak z dobroci serca i nie patrzył na jego umiejętności jako shinobi. Czy tęsknił za tym, za typowo ludzkimi uczuciami które posiadał nim wdał się w robotę shinobi? Nie wiedział. Była to jednak przyjemna odmiana od jego pragmatycznej codzienności.

Nie dał się jednak tym myślom zbyt bardzo rozwinąć, decydując się na pozostawienie ich za sobą i wsłuchanie się w słowa Hikari. Pewnie i tak jeszcze nie raz zdarzy się taki moment, gdzie wspomnienia go poniosą. Kiedy odpowiedział na jej zapytanie, Hikari go uważnie słuchała, dalej z tym lekkim uśmiechem w którym to krył się smutek. Po tym jak zaczął wymieniać te wszystkie niesamowite miejsce, ta jakby oddaliła się wzrokiem próbując je sobie wyobrazić. Uśmiechnęła się tym razem już bez smutku, widocznie mając przyjemną wizję przed oczami. Zbliżali się już do wejścia do lasu, kiedy to nazwał ją młodą kobietą i powiedział że przed nią wszystko.
- Kōtei-nii... dziękuję. Te miejsca brzmią niesamowicie. Postaram się znaleźć coś, z czego będę dumna. - odpowiedziała mu, szczerząc do niego zęby i przymykając trochę oczy. Nawet zrobiła jeden szczęśliwy obrót wokół siebie, jakby była jeszcze małym dzieckiem bardzo zadowolonym z własnej sytuacji. Spodziewał się że zapyta się z ciekawości o jego przeszłość, jednak ta nie miała chyba takiego zamiaru. Dziewczyna pewnie bardziej zainteresowana była nim, niż jego przeszłością, biorąc pod uwagę jak pozytywną osobą była - chociaż też na pewno jakieś negatywne wady miała. Seitaro zdjął jednak maskę i ukazał jej swoją twarz. Ta widząc to, otworzyła trochę szerzej oczy i podeszła bliżej, tak że dzieliły ich dwa kroki od siebie. Wyciągnęła jakby rękę w stronę znaków jakie miał na twarzy, jednak zatrzymała ją nim mogła go dotknąć - inna kwestia czy by jej pozwolił.
- Masz naprawdę piękne oczy, Kōtei-nii... - powiedziała mu ze szczerością w głosie i jakby ciekawością w oczach, jak do tego doszło że tak wygląda. Czy jej planował odpowiedzieć, to już jego sprawa. Jakby zaczarowana trochę przez to jak wyglądał, odeszła po chwili zdając sobie sprawę że mogła podejść zbyt blisko aby ten czuł się komfortowo. Bardzo lekkie zarumienienie na jej policzkach o tym świadczyło. Obróciła się więc od niego i wskazała na las.
- W lesie możemy znaleźć naprawdę niesamowite miejsce... przynajmniej dla mnie. Chcesz się tam przejść, czy powinniśmy wracać? - zapytała, autentycznie zostawiając decyzję w jego rękach. Seitaro chyba nie chciał się zbyt bardzo oddalać, ale kto wie? Może zmienił zdanie lub nie uważał las za takie odległe miejsce? Decyzja leżała w rękach lwiego mędrca, jednak czuł że las przed nim jest dość nietypowy. Czuł na sobie spojrzenia z niego, jakby go obserwowali.
Obrazek
Main Theme Main Theme v2 Sad Theme Battle Theme
MK: Kurogane Kyōki | MK: Kotoki Jirei
Ubranko
Prowadzone wątki (3/3):
 
Posty: 1207
Dołączył(a): 3 maja 2019, o 16:23
Ranga: Tokubetsu Jōnin

Re: Tebiki

Postprzez Maji Seitaro » 11 sie 2020, o 17:25

Naiwność tej dziewczyny wręcz powalała Seitaro. Dotąd nie spotkał drugiej takiej osoby o takim poziomie tej cechy. Na jedno było to dobre, bo jak nic innego sprawiała dzięki temu wrażenie osoby krystalicznie dobrej, a z drugiej strony ktoś zechce tę naiwność w końcu wykorzystać. Wyrachowanych pragmatyków nie brakuje. Właściwie sam Seitaro jest jednym z nich, ale nie widział interesu, by jakkolwiek szkodzić Hikari. Po prostu tak dumał i miał nadzieję, że trafi na kogoś gorszego, albo, o zgrozo, by jej przyszły mąż nie okazał się tyranem. Znał aż za dobrze historie o małżeństwach, których początki były wręcz idealne, a potem wychodziło szydło z worka.
W każdym razie dziecinne zachowanie dziewczyny skwitował znużonym sapnięciem. Jej reakcja na symbole i charakterystyczne oczy utwierdziła go w przekonaniu, żeby za bardzo się z nią nie spoufalać. Zaledwie ,,bratersko-siostrzane'' stosunki(nie mylić z pewnym gatunkiem filmów) i nic ponadto. Musiał skutecznie trzymać dystans, nie powinno to być problemem.
Zastanowił się chwilę nad tym czy rozsądnie jest się rozglądać, reszta mogłaby się zaniepokoić. Ale też z drugiej strony wyszli wcale niedawno, więc jeszcze chwila nieobecności nie powinna wzbudzić podejrzeń. Przytroczył maskę do pasa i w milczeniu ruszył za dziewczyną do miejsca, które uważała za niesamowite, a które dla Seitaro będzie zapewne jak każde inne, urokliwe miejsce. Jednocześnie idąc nie mógł nie odnieść wrażenia, że czuje na sobie wiele spojrzeń, choć sensor nie informował go raczej o obecności jakiejkolwiek istoty żywej dookoła. Dla pewności na chwilę zwiększył zasięg do pięćdziesięciu metrów, przeskanował otoczenie i zbliżył się do Hikari.

Obrazek

Hyou Aka Sennin Mōdo

Spoiler:

Adventurer Theme Sad Theme Fight Theme Main Theme Fight Theme 2 Chill Theme

Obieżyświat, samotny wojownik, pokrętny altruista i idealista, poszukiwacz wiedzy, Książę Mrozu, Generał, Shimo Kara Nikuya i Sandaime Kazekage. Maji Seitaro, do usług.
Spoiler:

Prowadzone misje:
  • -
  • -

Głos Seitaro
 
Posty: 2778
Dołączył(a): 2 wrz 2016, o 18:50
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Kage
Specjalna Ranga: Shintaisei
Dodatkowa Ranga: Sennin

Re: Tebiki

Postprzez Takara » 11 sie 2020, o 21:01

- 償還 Odkupienie -
裏切り者 Maji Seitaro, misja A
17/?


Naiwność Hikari była powalająca dla Seitaro, który to dobrze wiedział jak nieprzyjazny dla ludzi jest świat. Po części było to dobre, jednak równie dobrze, istniało tyle osób które ją wykorzystają że było to nawet smutne. On był jednym z nich, ale akurat nie miał interesu w jej krzywdzie, na szczęście młodej panny. W końcu, mógł się pod nią podszyć i wyjść za lorda, prawda? A tego nie robił. Więc był milszym gościem od większości pragmatyków, przynajmniej na ten moment. Mógł też mieć tylko nadzieję, że jej przyszło mąż będzie dużo lepszą od niego osobą i nie będzie jej wykorzystał, gdyż faktycznie, takich historii o jakich pomyślał gdzie miłość znikła było tona.
Musiał się oddalić od dziewczyny. Takie był jego wnioski po dość niewinnych słowach dziewczyny. Musiał utrzymać dystans, jednak z jakiego powodu? To wiedział sam Maji, który nie był przystosowany do relacji bliższych z taką osobą jaką była Hikari. Nie był pewien, czy to powinni się rozglądać, ale ostatecznie postanowił się zgodzić. Nie było ich tak długo, a rodzina panienki pozwoliła na ich spacer. Wynikł on z jej prośby, więc chyba wiedzieli na co się pisali. Widząc że ten planuje za nią podążać, dziewczyna zadowolona weszła w las. Przekraczając jego próg, Maji poczuł jak wzroki na nim stały się jeszcze wyraźniejsze. Jedyne jednak co czuł sensorem to pojedyncze niewielkie istoty, które nie były w zasięgu jego wzroku, kryjące się między liściami. Część z nich odlatywała, część nie, a po jednym kruku który przeleciał przed jego twarzą, mógł wnioskować że to był las ich pełen. Pytanie tylko jakie miały intencje. Idąc lasem, musieli przedzierać się przez sporej wielkości korzenie, krzaki i drzewa. Było tam ciemno, prawie tak jakby nastawała już późna noc. Dziewczyna jednak pewnie szła przed siebie.

W końcu dotarli do miejsca do którego to prowadziła ich młoda dziewczyna i faktycznie było... piękne. Tak jak większość lasu była dość ciemna i łatwo do zgubienia się, na to miejsce padały promienie słoneczne ładnie oświetlającą zniszczoną runę która to leżała na jego środku. W dodatku zielone świetliki kręciły się po tym miejscu, i kiedy tylko ktoś próbował je złapać, te przekradały się przez dłoń i leciały gdzieś dalej. Seitaro widział wiele takich miejsc z pewnością, jednak te miało w sobie coś magicznego. Jak ten cały las. Coś tutaj było, jednak mędrzec lwów nie wiedział co, a też nie było jego zadaniem zbadanie tego miejsca.
- I co sądzisz? Piękne, prawda? - zapytała idąc podskakująco na w stronę zniszczonej runy. O dziwo, Seitaro mógł z niej wyczuć z jakiegoś powodu... energię natury? Była jednak da niego jakby niedostępna. Hmm... ciekawe. Hikari usiadła na niej elegancko i spojrzała w jego stronę z typowym dla niej słonecznym uśmiechem.
- Co możesz mi o sobie powiedzieć, Nii-san? - zapytała jej melodyjnym, ciepłym głosem, tak patrząc w jego oczy skoro postanowił zdjąć maskę na najbliższy czas.
Obrazek
Main Theme Main Theme v2 Sad Theme Battle Theme
MK: Kurogane Kyōki | MK: Kotoki Jirei
Ubranko
Prowadzone wątki (3/3):
 
Posty: 1207
Dołączył(a): 3 maja 2019, o 16:23
Ranga: Tokubetsu Jōnin

Re: Tebiki

Postprzez Maji Seitaro » 12 sie 2020, o 19:41

Miejsce doprawdy urokliwe, ale o ile Seitaro widział takich masę, tak tutaj czuł tą specyficzną magię otoczenia. Ciężko mu było dokładnie stwierdzić co to było, ale określenie ,,magiczne'' zdecydowanie najlepiej pasowało. Jednocześnie czuł się tu nieswojo. Źródła chakry jakie wykrywał należały tylko i wyłącznie do kruków, których była tutaj masa. Seitaro już wcześniej zauważył liczne krucze motywy, jakimi otaczała się ta wioska i jej mieszkańcy. Już nawet nie musiał wypytywać o cokolwiek, po prostu domyślał się, że to miejsce kultu tych zwierząt. Z doświadczenia i wiedzy czuł, że to niekoniecznie jest miejsce kultu zwyczajnych kruków. Trafił kilka lat wcześniej na podobne, tyle że lwie i wcale nie zdziwiłby się, gdyby trafił do wioski, gdzie to kruki stawia się na panteonie. To oczywiście tylko domysły, bo nie miał żadnego jednoznacznego poparcia dla nich, lecz nie było to głupie. Gdyby tak faktycznie było, to musiał się pilnować by niczego nie zbezcześcić. Kolejnym problemem, którego nie potrzebował, to kosa z paktowymi czarnopiórymi.

Westchnął przeciągle słysząc pytanie... więc jednak zapytała i Maji musiał wymyślić jakąś historyjkę. Za nic nie zamierzał się przy niej uzewnętrzniać i mówić kim naprawdę jest. Szybko doszedł do wniosku, że od wymyślania biografii lepsze będzie zignorowanie tematu bądź niemówienie niczego... albo mówienie w sposób wymijający i zniechęcający rozmówcę do dalszego drążenia tematu.
- Tylko tyle, że jestem aktualnie nikim. Człowiekiem o krzywym, ostatnimi czasy, kręgosłupem moralnym. Nie wszystko, co zrobiłem w swoim uważam za dobre i o znakomitej większości tych rzeczy nie chcę mówić, a przynajmniej nie póki nie znamy się lepiej. Wybacz, uwierz, że tak będzie na razie dla ciebie bezpieczniej. - odpowiedział. Na pewno nie zadowolił jej tą odpowiedzią, ale lepszej nie mógł jej zaserwować. Na wypadek dociekań zamierzał je ignorować, choć sądził, że wyraził się jasno.
- To miejsce jest wyjątkowe. - zmienił temat i obrócił się ku kamiennej runie, od której biła skoncentrowana energia natury. O ile z otoczenia mógł ją pobrać, tak z tego kamienia już nie, jak gdyby energia w nim została zapieczętowana. Nie znał sposobu na to, by ją odpieczętować. Zwykłe fuin no jutsu było na pewno bezskuteczne. To raz, a dwa, że nie czuł potrzeby robienia tego. Mogłoby to zagniewać istoty, któremu ten kamień był poświęcony. Domysły wskazywały mu, że są to zbierające się dookoła kruki. Usiłował jedynie odczytać runy, choć prawdopodobnie nie skojarzył ich z żadnym znanym mu pismem. Nic by mu raczej nie powiedziały, to raczej z ciekawości. Ale może... kto wie.

W każdym razie obrócił się zaraz w stronę dziewczyny i wpadł na pewien pomysł. Wyciągnął książkę bingo, w której olbrzymia część stron była po prostu pusta z racji stosunkowo niskiej ilości nukeninów na świecie. Część pustych stron pokrywały geometryczne symbole, jakieś scenerie, zapiski i masa innych rzeczy, w tym portrety. Sporo zapisywał, sporo rysował i miał do tego talent, choć zapewne nadal nieporównywalny do dzieł klanu Gashi. Wyciągnął również ołówek i spojrzał na Hikari.
- Nie zaszkodzi, jeśli cię tu naszkicuję. Ot, swoista zapłata z góry za przyszły koncert. - uśmiechnął się cierpko. Nie za często to robił, a jednak chciał sprawiać wrażenie milszego. - Usiądź pod kamieniem, przybierz wygodną dla siebie pozę, spójrz na mnie i zastygnij. - gdy dziewczyna już była gotowa, przeszedł do szkicowania. Zamierzał jak najlepiej, najrealistyczniej uchwycić jej urodę. Nie śpieszył się, mieli jeszcze trochę czasu.

Obrazek

Hyou Aka Sennin Mōdo

Spoiler:

Adventurer Theme Sad Theme Fight Theme Main Theme Fight Theme 2 Chill Theme

Obieżyświat, samotny wojownik, pokrętny altruista i idealista, poszukiwacz wiedzy, Książę Mrozu, Generał, Shimo Kara Nikuya i Sandaime Kazekage. Maji Seitaro, do usług.
Spoiler:

Prowadzone misje:
  • -
  • -

Głos Seitaro
 
Posty: 2778
Dołączył(a): 2 wrz 2016, o 18:50
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Kage
Specjalna Ranga: Shintaisei
Dodatkowa Ranga: Sennin

Re: Tebiki

Postprzez Takara » 12 sie 2020, o 23:42

- 償還 Odkupienie -
裏切り者 Maji Seitaro, misja A
19/?


Krucze motywy występujące w tej wiosce, źródła chakry tony kruków... to wszystko prowadziło dość jasno do wniosku, że to jest miejsce kultu. Może nawet jest to ponad kult i może być wręcz już nazywane religią?... Nie, raczej nie. Nigdzie indziej na świecie nie widział miejsca tak bardzo zżytego z samymi krukami, a te zwierzęta chyba również czuły coś do mieszkańców tej wioski, skoro żyły z nimi w jakiejś harmonii. Nie wydawało mu się nawet że chodziło tutaj o zwyczajne kruki, z racji że był już w podobnym miejscu. Definitywnie jego myśli nie był głupie, czy jednak prawdziwe? Na to mogła mu jedynie odpowiedzieć dziewczyna jak i jej rodzina, lub może nawet mieszkańcy. Ona jednak miała wyższy status, to pewnie wiedziała więcej o ich kulcie. Tytuł Strażnika o jaki to wcześniej kandydowała z bratem przynajmniej tak brzmiał. Sam jednak doszedł do wniosku, że lepiej w tym lesie mieć się na baczności, bo gdyby faktycznie przebywali tutaj paktowi... no, pewnie nawet lwy by go nie uratowały.

Zapytała. No taka sytuacja wynikła, że no musiała. Seitaro nie planował jednak wymyślać żadnej historyjki po namyśleć, tylko szczerze odrzucić chęć drążenia tematu. Hikari już po jego pierwszych słowach o tym że był nikim zastąpiła swój uśmiech smutną minką i lekko nadętymi policzkami. Chyba chciała mu coś powiedzieć już teraz, jednak pozwoliła mu kontynuować. Nawet nie była to kwestia czy zadowolił ją odpowiedzią. Nadęte policzki wróciły do typowych, jednak smutny uśmiech dalej pozostał.
- ...jesteś kimś. Aktualnie jesteś Kōtei-nii, dla innych pewnie Kōtei. Wszyscy są kimś! - tutaj podniosła trochę głos i podskoczyła, po czym zaplotła swoje ręce za plecami, obracając się raz wokół siebie. - Każdy ma coś czego pragnie, a pragniemy bo jesteśmy kimś. Gdybyś był nikim Kōtei-nii, nie przyszedłbyś tutaj ze mną i nie obchodziłby Cię mój koncert smyczkowy.
Lekki chichot przerwał jej jak naiwną i pozytywną wypowiedź. W sumie to jak stała przy tej runie i padało na nią światło słoneczne... niestety, dodawało to trochę więcej uroku Hikari, którego to mędrzec lwów nie potrzebował. Nie miał czasu ani chęci na tam potencjalne uczucie jakie mogła ona w nim wybudzić. Kiedy nazwał to miejsce wyjątkowym, ta kiwnęła pewnie głową, z powrotem siadając na runie i lekko ją głaszcząc.
- Podobno były to kiedyś wrota prowadzące do świata kruków, gdzie mieszkali nasi przodkowie. Zostały jednak zniszczone podczas jednej z wojen i tylko tyle z nich zostało. Dalej są jednak symbolem dla nas. - powiedziała dziewczyna, nawet nie wiedząc że Majiemu chodziło o chakrę natury - dość nietypową swoją drogą. Jakby zapieczętowaną i poza jego zasięgiem. Może próbowałby ją odpieczętować, ale ani mu na tym nie zależało, ani nie chciał denerwować pobliskich kruków, nie mając pojęcia czego się po nich spodziewać. Może by jeszcze uruchomił te wrota przez przypadek. Tak jak się spodziewał, próba odczytania run nic nie przyniosła. Nie przypominały one nawet żadnych fuinjutsu jakie znał, więc musiały być z jeszcze poprzedniej ery, nim stało się ono rzeczą codzienną dla shinobi.

Porzucając na ten moment energię natury który znajdowała się w kamieniu, wpadł na pewien pomysł. Chciał narysować Hikari. Lubił rysować, a dziewczyna przed nim z pewnością była ładnym krajobrazem do namalowania, biorąc pod uwagę aktualne miejsce. Słysząc co chciał zrobić, ta wyszczerzyła białe ząbki zadowolona i energicznie zaczęła wykonywać jego polecenia. Usiadła pod kamieniem na początku w seizie, tylko po to żeby tyłkiem zjechać na bok i wygodnie sobie w ten sposób (opcja po lewo) usiąść. Poprawiła kosmyki włosów żeby nie zasłaniały jej oczu i posłała mu słoneczny uśmiech.
- Daj znać jak skończysz, Nii-san! - powiedziała mu tylko i zgodnie z jego prośbą stała się zamarznąć. Tylko kącik jej ust trochę latał, bo zbyt bardzo chciała się uśmiechnąć.
Obrazek
Main Theme Main Theme v2 Sad Theme Battle Theme
MK: Kurogane Kyōki | MK: Kotoki Jirei
Ubranko
Prowadzone wątki (3/3):
 
Posty: 1207
Dołączył(a): 3 maja 2019, o 16:23
Ranga: Tokubetsu Jōnin

Re: Tebiki

Postprzez Maji Seitaro » 13 sie 2020, o 08:23

Wszyscy są kimś... tyle że być, a czuć się to dwie różne rzeczy. O ile Seitaro z pewnością był kimś, to jednak czuł się tak jak sam stwierdził. Miał ku temu powody, z których rzecz jasna również nie zwierzał się blondynce. W każdym razie przyjął sobie jej słowa do serca. Odnotował również w pamięci, że cała ta okolica jednak była silnie powiązana ze światem kruków. Więc z czystego szacunku do wszelkich paktowców nie zamierzał ich rozwścieczać jakkolwiek.
Mniejsza już o to, zabrał się do pracy. Nie śpieszył się, chciał jak najlepiej uchwycić wszelkie detale otoczenia jak i samej Hikari. Choć jeśli chodzi o nią samą, to miał nieco inną wizję tego jak wyglądała dla niego aktualnie. Narysował ją tak, jak wyobrażał sobie ją na co dzień - w luźniejszej, mniej oficjalnej fryzurze, z lekko otwartymi ustami i w bluzce zamiast uroczystego kimona. Resztę elementów takich jak poza, otoczenie i żywe spojrzenie zachował. Zerkał na nią co jakiś czas chcąc upewnić się, że szczegóły się zgadzają i że nie pominął niczego, co było istotne. Wreszcie westchnął, schował ołówek, spojrzał raz jeszcze na swoją pracę jak gdyby niepewny był tego, że zrobił dobrą robotę. No ale głupio byłoby teraz nie pokazać tego, co się nabazgrało. Dziewczynie już pewnie ciało ścierpło od tej samej pozy od wielu minut.
- Gotowe. - powiedział wreszcie i ukazał swój szkic. Czy się jej spodoba? Niby było mu to obojętne, ale jednak gdzieś tam w głębi duszy czuł, że chciałby poczuć się doceniony dzięki swojej pracy.
- Kilka elementów dodałem wedle swojej własnej wizji, nie wszystko jest jeden do jednego. Jeśli ci się podoba, to możesz śmiało zatrzymać. - wyjaśnił i jeżeli chciała, to starannie wyrwał stronicę z księgi i podał ją dziewczynie. Po tym zaproponował powrót, bo jednak trochę ich już nie było, a zapewne niedługo zacznie zmierzchać, choć spomiędzy gęstych drzew trudno było ocenić położenie słońca na niebie.

Obrazek

Hyou Aka Sennin Mōdo

Spoiler:

Adventurer Theme Sad Theme Fight Theme Main Theme Fight Theme 2 Chill Theme

Obieżyświat, samotny wojownik, pokrętny altruista i idealista, poszukiwacz wiedzy, Książę Mrozu, Generał, Shimo Kara Nikuya i Sandaime Kazekage. Maji Seitaro, do usług.
Spoiler:

Prowadzone misje:
  • -
  • -

Głos Seitaro
 
Posty: 2778
Dołączył(a): 2 wrz 2016, o 18:50
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Kage
Specjalna Ranga: Shintaisei
Dodatkowa Ranga: Sennin

Re: Tebiki

Postprzez Takara » 13 sie 2020, o 09:32

- 償還 Odkupienie -
裏切り者 Maji Seitaro, misja A
21/?


Mędrzec lwów przyjął sobie słowa dziewczyny do serca, jednak nie rozwiązywały one żadnych jego problemów czy myśli. Co miał poradzić skoro czuł się tak jak się czuł, a nawet miał ku temu powody których to nie można było wymawiać? No właśnie, niewiele dało się zrobić w tej kwestii. Odnotował tam z tyłu w pamięci, że miejsce to było mocno związane z krukami i przeszedł do pracy.
Nie śpieszył się i chciał jak najlepiej uchwycić dziewczynę a także detale dziewczyny - której wizję miał trochę inną. Ładnie to tak komuś wygląd narzucać? W każdym razie, narysował ją mniej formalnie a bardziej na co dzień. Może bardziej taka mu jej wizja pasowała? Nie związana z czymkolwiek pochodzącym po politykę, co by nie musiała tracić swojej niewinności i ciepła? Tylko Maji mógł wiedzieć dlaczego porwał się na taki zabieg. Cały ten zabieg trochę zajął, ale nie było widać na twarzy Hikari zmęczenia wywołanego utrzymywaniem tej samej pozycji przez taki czas. Była silna. Schował ołówek, spojrzał czy aby na pewno zrobił dobrą robotę i pokazał jej swój szkic. Ta przypatrywała mu się chwilę z poważną miną, jakby faktycznie oceniała jego rysunek, po czym spojrzała na kociokiego, zaśmiała się cicho na jego wyjaśnienia i uśmiechnęła się słonecznie.
- Jest naprawdę piękny, Nii-san. Podoba mi się Twoja wizja i z chęcią go zatrzymam. - po tych słowach, przyjęła to stronę którą wyrwał i delikatnie ją złożyła, żeby schować potem kartke wsuwając ją gdzieś do wnętrza stroju. - Faktycznie powinniśmy już wracać.
Zgadzając się na jego sugestię, zaczęła z powrotem prowadzić ją przez las. Podróż była dość cicha z wyjątkiem Hikari nucącej sobie pod nosem jakąś radosną melodyjkę. Podróż z powrotem również obarczona była spojrzeniami kruków. W momencie kiedy dziewczyna zrobiła krok za las, Seitaro mógł poczuć zimno na plecach i nagle obok swojej twarzy mógł zobaczyć gigantyczny kruczy pysk, z okiem wielkości jego głowy.
- Zadbaj o jej bezpieczeństwo, lwi mędrcze. - powiedział mu ochrypłym, zimnym głosem i po chwili zniknął. Iluzja? Majiemu nie wydawało się żeby ten faktycznie się tutaj znajdywał, ale z racji na dość nietypową istotę lasu, nie mógł jednoznacznie stwierdzić co to było. Ah, mniejsza. Już znikło i raczej nigdy tego nie spotka. Hikari zdawała się nie zdawać sobie sprawy z tego co się przed chwilą stało, więc dla niego to lepiej. Jedyne co to zostało powrócenie do domu panienki - pewnie już z założoną maską - i przetrwanie do dnia podróży. Po powrocie, dziewczyna praktycznie natychmiast zafundowała mu koncert w ogrodzie tego domu, co by mieli sporo miejsca. Dziewczyna grając na skrzypcach tańczyła sobie przy okazji po ogrodzie, a Seitaro mógł ją tylko obserwować - chociaż w teorii mógłby dołączyć i zatańczyć, ale wszyscy wiemy dlaczego takie coś by się nie stało. Następnego dnia, dziewczyna miała fryzurę ułożoną tak jak on ją narysował i każdego kolejnego dnia było tak samo.

5 dni później

Byli już w trasie, a ostatnie dni minęły mędrcowi i wrogowi numer jeden świata dość szybko. Jako nocleg do wyboru miał miejsce w pokoju Hikari, lub obok niego, żeby mógł efektywnie jej bronić. Rodzina bardziej była za pierwszym, ale jeżeli Maji z jakiegoś powodu obawiałby się wybrać tej opcji, to zostawała mu zawsze druga możliwość. Większość dni spędzał to z dziewczyną lub sprawdzając pobliski teren przed wrogami, jednak nie mógł znaleźć żadnych śladów aby kolejny zamach miał być wykonany w tym momencie. Rutyna Hikari była dość standardowa. Z rana wstawała trochę śnięta - nie była porannym ptaszkiem, co można było wyczytać po jej trochę martwawych oczach i włosach jakby je piorun strzelił. Po tym szła wykąpać się w ogrodzie, podczas to czego również Maji musiał ją pilnować nie patrząc na nią. Przynajmniej mu zabroniła tego, a de facto, zerknąć sobie mógł jeżeli jego hormony buzowały. Następnie po ubraniu się i względnie normalnym śniadaniu - nie zbyt cichym, nie zbyt głośnym - zaczynała się nauka Hikari i jej autentycznego brata o kulcie kruków, a także o ich obowiązkach. Maji mógł się temu przysłuchiwać z ciekawości, lub mógł się skupić bardziej na... czymkolwiek innym. Głowa rodziny Souchirou nie była zbyt przychylna żeby ten podsłuchiwał ich lekcji, więc musiał się gdzieś oddalić. Co nie zmienia faktu, że był ninja, i podsłuchanie ich nie byłoby problemem. Potem granie na skrzypcach i nauka nowych utworów, nauka jak powinna zachowywać się jako panna którą prowadził Suga Tenkou - był dość wyrozumiałym nauczycielem, i kiedy coś jej wychodziło napawała go duma - a także spacerowanie po wiosce i lesie. Spojrzenia w nim już nie były takie ostre, a bestia którą Seitaro zauważył już nigdy więcej się przed nimi nie pojawiła. Tak zleciały im te dwa dni, po czym następnego dnia, przygotowana na ich odjazd była karawana. Prawdziwy brat kobiety został na miejscu, nie chcąc zmniejszać autentyczności Seitaro co do bycia jej bratem. W końcu na pewno opowiadała o swojej rodzinie. Staruszek jednak zabrał się z nimi, więc po zapakowaniu niewielkich bagaży, wyruszyli tak w czwórkę. Hikari, Suga, Souchirou i Kōtei. Karawana była dość prosta, składająca się z niewielkiego zadaszonego budyneczku który to był ciągnięty przez dwa konie. Oczywiście, nikt z nich nie musiał zajmować się ich kierowaniem. Mieli od tego człowieka z domu lorda. Seitaro mógł siedzieć razem ze wszystkimi wewnątrz karocy, na niej, lub nawet sobie iść obok. Jego wybór co postanowił zrobić z tym faktem. Aktualnie, szli szeroką ścieżką otoczoną przez drzewa i podobno zbliżali się do swojego celu. O dziwo, nikt ich nie zaatakowała po drodze. Podejrzane.

W swoim poście jeżeli robiłeś coś konkretnego podczas tych dni czego nie wymieniłem to opisz to. Jeżeli chcesz żebym jakąś akcję bardziej rozpisał, to też o tym napisz w nawiasach np, lub daj mi znać.
Obrazek
Main Theme Main Theme v2 Sad Theme Battle Theme
MK: Kurogane Kyōki | MK: Kotoki Jirei
Ubranko
Prowadzone wątki (3/3):
 
Posty: 1207
Dołączył(a): 3 maja 2019, o 16:23
Ranga: Tokubetsu Jōnin

Re: Tebiki

Postprzez Maji Seitaro » 13 sie 2020, o 10:43

A więc jednak jej się spodobało. Dobrze, choć z początku nie był tego pewien, bo jej przedłużająca się cisza wiele mogła powiedzieć. Pewnie dobierała słowa, by nie urazić swojego przybranego brata... właściwie, to czemu miałby się tym w ogóle przejmować. Kiwnął głową w podzięce i po raz kolejny się uśmiechnął w swój własny, cierpki sposób. Tego dnia nie miało się wydarzyć już nic więcej, choć sporą jego dalszą część spędził na rozmyślaniu o kruku, którego spotkał i od którego otrzymał polecenie-ostrzeżenie oraz o Hikari, której związku z tą całą wioską i kultem jeszcze nie rozumiał. No i oczywiście koncert, przy którym nie tańczył, ale z przyjemnością słuchał i podziwiał. To akurat było naprawdę miłe doświadczenie, tym bardziej, że w trakcie swoich podróży nie miał czasu na uwrażliwianie się. Kiedy nikogo przy nim nie było przez te dni(a rzadko się to zdarzało), to nucił sobie pieśń, którą mu zagrała.

Przez kolejne dni praktycznie nie opuszczał Hikari na krok. Nawet zgodnie z zaleceniami rodziny spędzał noce w jej pokoju. Rzecz jasna nie należało rozumieć tego dwuznacznie, jego rola w takich chwilach ograniczała się do odczekania aż Hikari zaśnie i czuwanie przy niej do samego rana. Rzecz jasna sam też musiał odpoczywać, dlatego korzystał z klonów, które nie były oparte na podziale cienia, dzięki czemu zmęczenie tych klonów nie wracało do oryginału. Ot, stworzył dla przykładu ziemnego klona i ten pełnił funkcję straszaka i alarmu, bo wiele więcej przez wzgląd na ograniczony potencjał nie mógł zrobić. Towarzyszył dziewczynie nawet w ogrodzie podczas porannych kąpieli i wtedy też tak naprawdę walczył ze sobą, by choć przez chwilę zerknąć, na mrugnięcie oka. Koniec końców był tylko mężczyzną o naturalnych dla tej płci odruchach, ale wiedział, że jest w pracy i nie może nawet próbować angażować się w jakąkolwiek głębszą relację. I podglądanie samo w sobie uchodziło za co najmniej niesmaczne.
Następnie lekcje, podczas których nie wyrażono zgody na to, by mógł ich słuchać osobiście. To mu nie przeszkodziło w znalezieniu miejsca za ścianą, zza której mógł słuchać i nie przeszkadzało mu też nic, by posłać technikę trzeciego oka, by wszystko widzieć. Temat go interesował, tutejsze kruki nie były zwyczajne, a związek mieszkańców z nimi nadzwyczaj silny. Właściwie nie miał już wątpliwości, że tutejsze kruki podlegały pod pakt. Pytanie, kto był powiernikiem? Brat Hikari, który był strażnikiem? W ten sposób należało definiować to słowo? Być może.
Maji prędko przyzwyczaił się do tej rutyny i zgodnie z nią podążał, choć za tym naprawdę nie przepadał. Nie był typem, który potrafi usiedzieć na miejscu zbyt długo i robić to samo. Ciągłe podróże pozwalały mu na to, by każdy dzień był inny. Do tego się przyzwyczaił i tak już lubił, dlatego nie mógłby sprawować funkcji pokroju Kage, nawet jeśli miał do tego jakieś predyspozycje. W każdym razie, w dniu kolejnym okazało się, że brat Hikari zostaje na miejscu. Seitaro zamierzał z tego skorzystać, wziął go na stronę wytłumaczył, że chce ,,użyczyć'' jego twarzy, by idealnie wcielić się w rolę brata. Właściwie wtedy nie byłoby wątpliwości co do tego czy mędrzec aby na pewno jest jej bratem. W związku z tym przybrałby również jego imię. W czasie podróży siedział na karawanie w pozie do medytacji, w totalnym bezruchu jakiego nauczył się podczas treningu senjutsu. Tak też rozszerzał zasięg sensora do maksimum, by wykryć i eliminować zagrożenia zanim się zbliżą.
Podróż była jednak spokojna... za dużo tego spokoju w ostatnich dniach. Czyżby Maji odstraszał potencjalnych agresorów? Możliwe, albo zamachowcy czekali na bardziej odpowiedni moment. Wszystko mogło mieć miejsce dopiero na uroczystości, choć było to bardzo oczywiste założenie.

Obrazek

Hyou Aka Sennin Mōdo

Spoiler:

Adventurer Theme Sad Theme Fight Theme Main Theme Fight Theme 2 Chill Theme

Obieżyświat, samotny wojownik, pokrętny altruista i idealista, poszukiwacz wiedzy, Książę Mrozu, Generał, Shimo Kara Nikuya i Sandaime Kazekage. Maji Seitaro, do usług.
Spoiler:

Prowadzone misje:
  • -
  • -

Głos Seitaro
 
Posty: 2778
Dołączył(a): 2 wrz 2016, o 18:50
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Kage
Specjalna Ranga: Shintaisei
Dodatkowa Ranga: Sennin

Re: Tebiki

Postprzez Takara » 13 sie 2020, o 12:04

- 償還 Odkupienie -
裏切り者 Maji Seitaro, misja A
23/?


Chłopak zadowolony był z faktu że podobało jej się to co narysował. Niby pomyślał że powiedziała tak tylko aby go nie zranić, ale czy wtedy rzuciłaby w niego takim uśmiechem i zaczęła chodzić w fryzurze jaką jej dał? No raczej nie. Hikari nie miała też nic przeciwko jego specyficznemu uśmiechowi. Rozmyślał dalej tego dnia o kruku, którego spotkał i otrzymał polecenie-ostrzeżenie. Lepiej mieć się na baczności, bo jeżeli jej nie obroni, to może zdenerwować tym całkiem potężne i mądre istoty. Koncertu wysłuchał z przyjemnością, a muzyczkę nawet zapamiętał na przyszłość i ją sobie nucił, kiedy to nikogo nie było w pobliżu - może nocami w pokoju dziewczyny?

Oczywiście, w sypianiu w pokoju Hikari była zerowa dwuznaczność. Czysta profesjonalność, co by to nikt jej nie zaszedł. Wcale nie chciał żeby klon obserwował sytuację, a on obserwował jej śliniącą się przez sen słodką twarz i dość zaskakująco dziewczęcą piżamę - różowe spodenki i luźna, biała koszulka z krukiem nadrukowanym na przodzie. W ogrodzie natomiast toczył potężną walkę ze swoimi żądzami. Jego ciało mówił jedno, jednak umysł krzyczał drugie. Cudem udało mu się wręcz zwalczyć ten instynkt myślami że było to niesmaczne i jest teraz w pracy, chociaż fakt że Hikari nuciła sobie wtedy utwór który on sam zaczął nucić pewnie nie pomagał. Oko nawet na chwilę poleciało i ujrzało jej wystawioną w bok rękę, jednak szybko się cofnęło nim dokonał czegoś gorszego. Złe ciało!
Lekcje zamierzał i podsłuchiwać, i obserwować swoją techniką. Nie żeby specjalnie było co obserwować, gdyż przez większość czasu siedzieli w seizie i albo medytowali, albo wysłuchiwali kazań staruszka. Raz zdawało mu się, że Hikari zauważyła fartem jego trzecie oko i puściła mu oczko, jakby rozbawiona sytuacją. Słuchając jednak, nauczył się wbrew pozorom niewielu rzeczy.
Wprowadzanie obcych do lasu było zabronione. Niegodnych, także. Osób mających złe zamiary wobec nich i kruków, tak samo. Wchodząc do lasu, Strażnicy nie mogą wyjawiać jego sekretów. Kruki bacznie obserwują ich wioskę i dbają o nich. W zamian dostają ofiary w postaci zwierząt z hodowli raz na miesiąc. W lesie znajdują się kruki jeszcze ważniejsze od innych, których trzeba wykonywać każdy rozkaz. Ich sprawy są prywatne i mają zakaz o nie wypytywać, a także je kwestionować. Wola ich patronów musi zostać spełniona. Nie mogą być żadni władzy, pieniędzy, ani innych rzeczy których nie posiadają. I tak dalej, i tak dalej... można by wymieniać ile ciekawostek Maji się dowiedział, jednak nic nie wspominali nawet o powierniku ani pakcie. Może to były jedne z tych rzeczy, które to te "wyższe" kruki trzymały w sekrecie? Może gdyby spędzał tutaj więcej dni, w końcu czegoś by się dowiedział.
Mędrzec trochę w niezadowoleniu przyzwyczaił się do tej rutyny, której to nie lubił. Takie było jednak jego zadanie i mógł go się trochę spodziewać kiedy zgodził się na nie. Plus taki, że brat dziewczyny nie jechał. Można by zgadywać że musiało go to boleć - w końcu nie będzie go na weselu siostry, prawda? - jednak jego wyraz twarzy był pełny neutralności. Maji oczywiście zamierzał to wykorzystać biorąc go na bok i informując o swoim planie. Ten się uśmiechnął, widząc do czego zmierza i pozwolił mu dokonać tej... operacji czy techniki. Od tego momentu, zwany był już Hiroki... Ouch. Flashbacki z Vietnamu, czyżby?
Pomijając, to kolejne dni spędził na medytacji siedząc na karawanie w totalnym bezruchu, zwiększając to zasięg swojego sensora. Robota trochę męcząca, wymagająca sporego skupienia, jednak mędrzec był w tym dobry. Spokój z jakim minęła im podróż był jednak podejrzany i nawet Suga wydawał się napięty od tego braku ataku na nich. Jakby nie wiedział czego się spodziewać, zresztą jak oni wszyscy. Souchirou odzywał się do swojego "wnuka" niewiele, jednak Hikari często wystawiała głowę za okno i zerkała na niego z uśmiechem, patrząc czy wszystko okej i czy mu się nie nudzi. Pewno się nudziło, ale taka robota.
W końcu jednak, Seitaro mógł już dostrzec miejsce do którego to zmierzali. Ich woźnica powiedział osobą w karawanie, że mogą wystawić głowę za okno i spojrzeć na zamek, jednak Maji nie musiał tego robić z racji pozycji w jakiej się znajdywał. Cholera, patrząc na wielkość tego, musiał wkopać się w dość potężnych lordów. To wydawało się prawie bardziej prestiżowe od tego co posiadali więksi Daimyo. Suga wychylił głowę i spojrzał na Majiego.
-Hiroki-sama, myślę że lepiej będzie jak już wejdziesz do środka. Podróżowanie na dachu jest dość nietypowe, a lepiej nie zaskakiwać nikogo już na wejściu. Ah, i nie mów lordowi Hokenowi prawdy. Obawiam się, że ściany mają uszy i lepiej pozostawić ten szczegół... między naszą czwórką. - odpowiedział z typowym dla siebie fałszywym uśmiechem. Hmm... tu już chyba nie chodziło o to że kłama, tylko zwyczajnie nie umiał się uśmiechać. Skubany był lepszy w tym od Seitaro. Była to jednak luźna sugestią, którą faktycznie mógł złamać, jednak z różnymi efektami. Minęło jakieś 20 minut, nim dotarli pod bramy (kraty) zamku które to zaczęłe się unosić na ich przybycie. Za nimi mogli zobaczyć jak stoi 10 samurajów w pełnych zbrojach w dwóch szeregach, oddalonych od siebie o jakieś 10 metrów. Jeden szereg patrzył na drugi, a na ich czele stał... chłopak, który był nie wiadomo kim. Ubrany w elegancką białą koszulę i czarne spodnie, trzymał przy ustach czerwoną róże, a przez swoje kolorowe okulary patrzył oczekująco na przybyszy. Karaca wjechała za bramę, która to po ich przybyciu zaczęłą się zamykać. Wszyscy zaczęli z niej wysiadać. Najpierw Suga, potem Hikari, potem Souchioru puścił przodem Hirokiego, a na koniec on. Suga podszedł do mężczyzny który to oczy miał skupione na siostrze Seitaro i uklęknął przed nim.
- Lordzie Hoken, przybywam z... - zaczął mówić, jednak lord nagle ruszył na Hikari z szerokim uśmiechem. Ta zrobiła to samo ze szczęściem na twarzy i rzuciła mu się w ramiona, gdzie to została przez niego obrócona dwa razy. Oboje się śmiali i po długim uścisku dopiero się oddalili.
- Kochanie... pozwól że Ci przedstawię. Souchioru, mój dziadek i głowa mojej rodziny. Hiroki, mój najukochańszy brat. Rodzino, to jest mój ukochany Hoken. - powiedziała trochę rozmażona, a czerwonowłosy lord ukłonił się przed nimi.
-Miło mi was w końcu poznać. Wiele o was słyszałem. - powiedział w ich stronę, po czym wyciągnął jeszcze rękę żeby przywitać się jak normalna osoba a nie arystokrata.

z/t -> Willa rodziny Tenkou
Obrazek
Main Theme Main Theme v2 Sad Theme Battle Theme
MK: Kurogane Kyōki | MK: Kotoki Jirei
Ubranko
Prowadzone wątki (3/3):
 
Posty: 1207
Dołączył(a): 3 maja 2019, o 16:23
Ranga: Tokubetsu Jōnin

Poprzednia strona

Powrót do Tanima no Kuni - Kraj Dolin

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników