Starcie 3

Tajemnicza kraina o której niewiele wiadomo. Shinobi rzadko tu docierają. Kraj Mgieł leży w okolicach Kraju Żelaza.

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

Re: Starcie 3

Postprzez Shotoko Hayate » 13 lut 2015, o 15:06

Zbliżali się przeciwnicy, a z tego co mówił ten konoszanin o tych śmiesznych czerwonych oczach wynikało, że ich liczebność była dość znacząca. Dla mnie, świeżo upieczonego samuraja nie była to na pewno dobra wiadomość, gdyż wbiegnięcie z kataną w taką grupę byłoby samobójstwem. Wszystko pogarszało fakt, że nie znałem żadnych rzeczy dystansowych, a raczej nigdy nie będę miał. Byłem bowiem jedynie prostym samurajem i do tego dość marnym. Myśl ta, choć pesymistyczna nie wpłynęła na mnie, aż tak negatywnie jakby można było się spodziewać. Nie ma co płakać na swoim losem i pozostało mi jedynie zaufać umiejętnością moich nowych towarzyszy i czekać, aż liczba przeciwników drastycznie się zmniejszy przez co moje możliwości będą nieco wyższe. Teraz gdy przeciwnik był oddalony nie pozostało mi nic innego jak wygodnie rozsiąść się na ziemi i czekać na to co będzie dalej. Dwójka wyglądająca na bardzo silnych zaczęła już działać, więc kwestią czasu jest zmiana obecnej sytuacji. Tymczasem postanowiłem trochę zagadać dwójkę nie posiadających w swoich asortymentach niczego dystansowego, co by niewątpliwie teraz pomogło, ale rzeczywistość jest jaka jest.
-Pozwólcie, że się rozsiądę. Tak jak mówiłem wcześniej nie jestem zbyt biegły w walce, a dopóki wrogów jest taka spora ilość, mam związane ręce. Wy tam, też nie możecie nic zrobić? - pytanie skierowałem w stronę młodego człowieka z Konohy, miał chyba na imię Kyasupa, czy jakoś tak oraz drugiego, pochodzącego z Iwygakure chłopaka, który tak na dobrą sprawę się nie przedstawił przez co jego personalia nie były mi znane. On również nie palił się do ataku, może nie mógł, a może nie chciał, zresztą nie ważne. Miałem nadzieję, że jakoś to będzie i nie damy się powybijać i jakoś to przetrwamy. Zapewne niektórzy tu zgromadzeni spodziewali się ode mnie jakieś wielkiego kunsztu czy honoru, ale szczerze mówiąc będę musiał ich rozczarować. Postanowiłem jednak wykorzystać tę chwilkę czasu na małą pogawędkę.
-Kyasupa, tak? Pochodzisz z klanu Hyuga, tak mówiłeś. Co to za klan? W czym się specjalizujesz? Mam nadzieję, że nie jestem zadumanym w sobie shinobim jakich pewno na tym świecie. Może jak ten cały koszmar się skończy spotkamy się gdzieś w Konoha, chciałbym kiedyś się tam wybrać. Oprowadzisz mnie wtedy po wiosce? Na pewno macie tam dużo fajnych rzeczy. - zawaliłem go gradem pytań. Cały czas mówiłem płynnie, przez co nie można było uciszyć mojego gadania, ale coś trzeba przecież robić. Interesowało mnie bardzo jaki jest ten młody konoszanin, wyglądam na dumnego, a może mi się tylko wydawało. A może jest taki beztroski jak Shouta, który wywarł na mnie dość przyjemne wrażenie, wydawał się być bowiem bardzo otwartym i przyjaznym człowiekiem. Czy tak będzie z innym liścianem, cóż zobaczymy.
Shotoko Hayate
 

Re: Starcie 3

Postprzez Uchiha Saito » 13 lut 2015, o 17:55

Saito siedział i przyglądał się młodym walecznym. Większość to były jeszcze dzieci... ale skoro zostali tu wysłani to oznacza, że to są niebywałe dzieci. Póki co wróg był zbyt daleko by Saito mógł zareagować w jakikolwiek sposób, więc nie ruszył się z miejsca ani na chwilę. Siedział dokładnie w tym samym miejscu i w takiej samej pozycji jak chwilę temu i przysłuchiwał się wspaniałym planom które tworzyła tutejsza młodzież.
Wróg szybko pojawił się na horyzoncie i to w dość sporej liczbie... Kosiarz nie przejął się tym zbytnio. Do póki byli zbici w jednym miejscu stanowili łatwy cel na obszarowe techniki. Nadal byli jednak za daleko, by jakakolwiek znana kosiarzowi technika mogła im zdmuchnąć chociaż czapkę z głowy, więc wyczekiwał aż się zbliżą.
Był również ciekaw jakie umiejętności posiadają jego tymczasowi współtowarzysze. Jak zareagują i jakie działania podejmą. Była to doskonała okazja by zaczerpnąć sporej dawki informacji, wzbogacenia się czy po prostu okazja do dobrej zabawy. Ponadto niezależnie co by zrobił, zostanie na pewno jakoś uhonorowany przez wioskę za swoje czyny, a to oznacza dostęp do większej ilości informacji w ANBU i większe zaufanie ze strony władz... co było mu jak najbardziej na rękę... Tym bardziej, że niedługo miał odwrócić cały pogląd na jego postać o sto osiemdziesiąt stopni.



________________________________


Co by łatwiej było się połapać Sukeru. Ja nic nie robię. Siedzę, obserwuję i czekam aż przeciwnik się zbliży.
Uchiha Saito
 

Re: Starcie 3

Postprzez Nieaktywny3 » 14 lut 2015, o 19:11

Dla walczących :)
Dla Naszej Chluby :D
Dla nic nie robiących ;)

    Cóż nie ma was za dużo walczących. Rozumiem że dajecie mi szanse się rozgrzać :D
    Tak na poważnie. Sharingany, Byakugany odpalone. Źródła chakry są i będą ! ale do rzeczy!
    Shouta! Wspaniały plan, klon wtargnął w oddział prawie nie zauważony?! A no własnie prawie, kilku przeciwników zostało zmasakrowanych jednak twój klon skończył śmiercią poprzez spopielenie! Pół oddziału samo odskoczyło bojąc się tego co znajdowało się w środku! Było to największe skupisko chakry! Twój klon widział co zmasakrowało go w sekundę. Monstrum o jednym oku! Czy podzielisz się z resztą siedzących jak zginą dzisiejszego dnia? Wybór należy do Ciebie!
    Kenjiro! Twój klon Szybko wpadł w kolejny oddział! Szczerze? To jestem Ciekaw czy bez Uchihów reszta nadal by tak sobie gawędziła i wymieniała się doświadczeniem. Coś czuję że spodnie by już pękały a śladu by po nich nie było! Oddział został zdziesiątkowany. Klon poległ ! Ale za to w jakim stylu zostało tam może z pięciu przeciwników? Ich ostrza naładowane chakrą w końcu doleciały do celu jednak nie przejmuj się tym! Walczymy dalej!
    Kyasupa- Ty nasza chlubo Konohy ! Twoje oczęta przejrzały pole walki, jednak doświadczenie robi swoje! Nie zdążyłeś ostrzec swoich rodaków. Nie przejmuj się bo to co widzisz po drugiej stronie góry nakazuje tobie ze strachu pozostać przy Kenjiro i Shucie!
    Żaden z was nie wyczuwa innych źródeł chakry ! Jeszcze !
    Reszta..... Stoicie, myślicie (chyba), reszta sobie rozmawia jak na biwaku( a kto bogatemu zabroni, co nie ?)
    Ciepłe strumienie powietrza rozchodziły się od oddziału gdzie wpadł Shouta( a raczej jego klon) !! Przeraźliwe dźwięki rozchodziły się z tamtego miejsca. Kyasupa widząc tego potwora który własnie oderwał głowę swojemu pionkowi automatycznie zamknął oczy ! Takie widoki nie dla genina!

    Podsumowując
    Siedzący samuraj usiadł chyba na jakiejś roślince bo wszystko zaczyna go swędzieć!
    3/4 Czeka na przeciwników
    Uchiha walczą, jednak czy nie zdemotywuje ich zachowanie reszty?
    Jeden zdziesiątkowany oddział ledwo zipie po rozgrzewce Kenjiro. Drugi stanął, chyba nie macie głupiego przeciwnika! Trzeci natomiast nie wie kogo się bać. Czy potwora w środku czy was(ale raczej nie bo zaraz ktoś zacznie grać w łapki). Jednak teraz bez żartów. Trzeci oddział zaczął się zbliżać do was jednak jednooki został prasnął śmiechem jednak nie wiem z jakiego powodu...
 
Posty: 113
Dołączył(a): 6 kwi 2014, o 18:43
Ranga: Nukenin
Specjalna Ranga: Akatsuki
Specjalna Ranga: ANBU
Dodatkowa Ranga: Sennin

Re: Starcie 3

Postprzez Uchiha Kenjiro » 15 lut 2015, o 17:32

Kenjiro wyczuł dokładnie jak jego klon i Shouty znikały. O ile Iwa Bunshin nie podołał takiej ilości przeciwników to Drewniany Klon został zniszczony prze kogoś znacznie potężniejszego. Jak na razie tyko on i jego krewniak wykazali zainteresowanie walką, chyba trafili do grupy, która wolała walczyć z bliska, przynajmniej miał nadzieję, że to nie wrodzone lenistwo przez nich przemawiało w tej sytuacji.

Uchiha musiał przeanalizować sytuację dość dokładnie. Jeden oddział u góry liczy dość mało żołnierzy i nie wyczuwa się tam nic silnego. Drugi oddział stoi za drzewami i czeka na coś. Trzeci przystępuję do natarcia i ma tą silną chakre w swoich szeregach. Mógł się zbliżyć i walczyć wręcz lecz szansa że skończy jako drewno na rozpałkę było duże w końcu był tylko klonem i jego chakra była połowiczna. Nie lubił korzystać ze swoich atutów wśród nieznajomych lecz chyba nie miał wyboru. Kenjiro złożył błyskawicznie dwie pieczęci cały czas trzymając ostatnią.
-Mokuton Hijutsu: Jukai Kōtan!- mruknął pod nosem.

Obrazek

Zaczął od razu tworzyć coraz więcej ogromnych pnączy tuż przednimi. Wszystkie miały kierować się w różne strony pola walki i nie zostawić szansy na przeżycie przeciwnikom. Minęło całkiem sporo czasu odkąd to oglądałem. - pomyślał kapitan ANBU Liścia ciągle tworząc las lecz nie zapominając, że przeciwnik może chcieć zmniejszyć dystans. Jeśli tak się stanie to przerwie tworzenie lasu i po prostu wykorzysta Sharingan aby uniknąć ataków i licząc że reszta potraktuję to tak poważnie jak on właśnie to zrobił.


Spoiler:


URLOP

Info: Kenjiro i Jerraru opuścili wioskę w nieznanych nikomu okolicznościach.
 
Posty: 141
Dołączył(a): 26 sty 2015, o 21:35
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: ANBU
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Starcie 3

Postprzez Hyūga Kyasupa » 15 lut 2015, o 19:54

Nasz trzynastoletni genin, dzięki Byakuganowi, mógł dostrzec wyraźnie potężniejszego przeciwnika, który zdecydowanie wyróżniał się z tłumu. Jednooki, bo tak go właśnie nazwał, łatwo rozprawił się z drewnianym klonem. Trochę było to wszystko dziwne - musiał być jakimś wysoko postawionym generałem, który jest bardziej wartościowy od całej armii. W pewnym momencie Genin zamknął oczy chcąc uniknąć brutalnego widoku odrywanej głowy.
- Pionki wokół dowódcy. Też coś.

Doskonale dało się słyszeć przytłumiony głos chłopca, który ciągle obserwował wszystko to, co działo się na jego polu walki. Liczył na to, że nie każdy z trzech oddziałów miał kogoś tak potężnego w swoich szeregach. Przyglądał się tym którzy zostali po wcześniejszym ataku Kenjiro, jak również chowającym się za drzewami żołnierzami. Będąc skupiony początkowo nie zamierzał odpowiadać na pytania zadane przez samuraja. Również z politowaniem zerknął na przedstawiciela Kumogakure no Sato. Jednakże chwilę później otworzył swoje usta i, patrząc Hayate w oczy, mruknął:
- Porozmawiać możemy gdy już wstąpisz do Ukrytego Liścia. Teraz jednak nie ma na to czasu. W tej grupie wojowników jest ktoś, kto wyraźnie odstaje poziomem. Na twoim miejscu lepiej byłbym czujny.

Nie miał zamiaru plamić honoru swojej rodziny, a tym bardziej swojego. Klan Hyūga liczy na niego, a on nie mógł ich zawieźć. Nawet, jeżeli zbyt wiele w ofensywie zdziałać nie mógł, to w inny sposób postara się przydać towarzyszom. Dzięki swojemu wyjątkowemu Dōjutsu Kyasupa rozglądał się po polu bitwy, ale nie tylko. Jego zasięg wynosił całe cztery kilometry. Jest w stanie jako pierwszy dostrzec zagrożenie i ostrzec pozostałych. Widząc popisy przedstawicieli klanu Uchiha nie mógł wyjść z podziwu. Bardzo dużo mu do nich brakuje. Bardzo dużo. Jednakże to nie oznacza, że jest bezwartościowy. Ciągle przesyła chakrę do oczu. Co dziesięć sekund patrzy w inną stronę świata i w razie gdyby coś wydało mu się dziwne, natychmiastowo informuje o tym pozostałych. Tak, chce się przydać. Najwięcej uwagi skupia na tym, co dzieje się po drugiej stronie góry.
Hyūga Kyasupa
 

Re: Starcie 3

Postprzez Uchiha Saito » 15 lut 2015, o 22:35

Saito uważnie przyglądał się bitwie między trzema oddziałami a dwoma osobnikami o bardzo podobnych oczach. Popisów nie było końca, bo panowie bez większego namysłu przeszli do ofensywy robiąc niemały popłoch w szeregach wroga. Jeden oddział został niemal całkowicie zmasakrowany, drugi został zniszczony w nieco mniejszym stopniu, jednak co dało się zauważyć nawet z tej odległości. Niemal połowa oddziału po prostu odskoczyła od osobnika, który jak się okazało chwilę później został określony jako "odstający poziomem".
Najwyraźniej to właśnie był ich prawdziwy przeciwnik. Ukryty za zasłoną oddziału ujawnił się dość szybko.
Nie to jednak zaskoczyło go najbardziej. A ogromny las który powstał niemal w kilka sekund na oczach kosiarza. Jego tymczasowi partnerzy najwidoczniej nie mieli zamiaru spędzić tu całego dnia i z miejsca zaczęli wyciągać najcięższe działa. Chociaż... Może mają coś silniejszego w zanadrzu? Kto wie.
Saito podparł się na kosie by wstać. Przekręcił szyją w prawo, później w lewo i ospale się przeciągnął.
Bez słowa wyskoczył w powietrze i wzbił się na dość sporą wysokość, tym samym kierując się w samo centrum walki. Był w powietrzu, a przeciwnicy byli zajęci techniką pana od popisów, więc kosiarz miał wolne pole działania.
Nie posiadał żadnych sensorycznych zdolności, więc grupka za drzewami nadal była dla niego wielką tajemnicą. Sprawa wyglądała dość jasno. Wróg praktycznie został zgładzony... Saito upatrzył sobie jednak swoje trofeum w samym środku kolumny nacierającej. Upatrzył sobie dokładnie tego przerażającego przeciwnika, od którego uciekali nawet kompani. Jego wcale ładna głowa idealnie nadawała się do jego kolekcji.

Saito będąc już w powietrzu (za sprawą techniki Kaze Furai) zaczął nurkować wprost na przeciwnika. W powietrzu złożył kolejne kilka pieczęci i wysłał w stronę przeciwnika kulę wiatru która miała ogromną moc destrukcyjną. (Kami oroshi)
Nie liczył, że wróg umrze tak łatwo. Wręcz przeciwnie. Liczył, że będzie mógł poświęcić jego życie przez rytuał.
Pociągnął za łańcuch podczas nurkowania i dobył kosy która była do niego przymocowana. Nacisnął guzik i kosa zmieniła ułożenie ostrza. Teraz przypominała bardziej halabardę, bowiem ostrze było skierowane w tym samym kierunku co drzewiec.
Miał zamiar zaatakować przebić wroga na wylot. Celował w brzuch, a "nurkowanie" cały czas kontrolował przy pomocy techniki latania. Nie mógł przecież pozwolić sobie na złamaną nogę czy rękę, bo to całkowicie wykluczyło by go z walki.
Niezależnie od tego czy ostatnia faza jego ataku się powiedzie, czy też nie, odskoczył od wroga. To była najrozsądniejsza decyzja zważając na fakt, że nie znał zdolności tego "wystającego po za poziom" przeciwnika.



______________________________________________

Wzbijam się w powietrze, obserwacja, początek "nurkowania", użycie techniki wiatru, i atak kosą. Na końcu odskok.


Spoiler:
Uchiha Saito
 

Re: Starcie 3

Postprzez Uchiha Shouta » 15 lut 2015, o 23:12

Klon wrócił i przyniósł informacje, chłopak otworzył więc szybko oczy ze zdziwienia, nie był pewien czy takie coś na prawdę miało prawo istnieć...jak to możliwe że ten człowiek miał jedno oko, jak pradawny cyklop...spojrzał na swoich sojuszników, Kenjiro wyparował z potężną techniką mokutonu, czyli albo Kuro nie jest jedyny, albo on też w jakiś sposób pozyskał jego DNA, ale...taka moc...to jest coś godnego...własnie...godnego lidera klanu Uchiha, ale...jeszcze kto tutaj jest? Jakiś Hyuuga, latający Kumończyk, denerwujący samuraj i koleś z iwy który...nawet nie do końca wiem co robi
-No to pięknie... trzech coś znaczących w tym świecie oraz trzech, którzy znaleźli się tutaj przez przypadek
Westchnął, przetarł dłonią po twarzy i chwilę się zastanowił, następnie znów popatrzył na swoich kompanów i powiedział
-Wasza trójka...Kyasupa, Samuraj oraz Iwijczyk...Powiedzcie mi, co wy tutaj robicie? Macie zamiar walczyć? To spinać poślkady i robić co potraficie, skoro nie możecie nic zrobić...to po co jesteście tutaj? Na polach bitwy od której zależą losy shinobi?
Nie czekał na odpowiedź, odwrócił się i wykonał znów drewnianego klona który wbiegł na konary drzew jakie stworzył jego krewny, sam zaś odpieczętował dwa kunai'e z plakietki która była połączona ze zwojem podczepionym pasami do plecaka na plecach i wystrzelił dwa pioruny w kierunku nieba aby spowić je chmurami
-Kenji, jesteś w stanie wyczuć mojego klona prawda? Postaraj się go wynieść wysoko ponad przeciwników jeżeli możesz.

Spoiler:
Uchiha Shouta
 

Re: Starcie 3

Postprzez Mori Michio » 16 lut 2015, o 00:04

Zabawa zaczęła się na całego. Przypadkowi towarzysze naszego dzielnego chunina z wioski Iwagakure no Sato postanowili nie czekać na wspólny plan, lecz działać w oparciu o swoje najcięższe działa. Tak przynajmniej w pierwszej chwili odczuł Michio, ponieważ dopiero po raz drugi jest świadkiem tak potężnych technik. Wiedział jednak, że każdy musi dać z siebie sto procent, ponieważ wystarczy, że jedna osoba kolokwialnie oleje sprawę, a stan drużyny może na tym dotkliwie ucierpieć. Mori nagle powstał i zwrócił się w stronę dosyć gadatliwego samuraja.
- Ruszajmy razem. Oboje specjalizujemy się w walce przy pomocy broni ostrej. W pojedynkę nie za dużo zdziałamy, lecz w dwuosobowej drużynie powinno nam się udać. Zajmijmy się ocalałymi z dziesiątkowanego oddziału. W końcu po coś się tutaj znaleźliśmy. - przerwał na chwilę, gdyż w tle zabrał głos przedstawiciel rodu klanu Uchiha z wioski ukrytej w liściu. Jego słowa miały w sobie prawdę, gdyż potwierdziły one odczucia naszego chłopaka. Ten odpowiedział mu. - Oczywiście, że mam zamiar walczyć. Nie przepuszczę im haniebnego ataku na moją wioskę. - po tych słowach chunin ruszył po utworzonych konarach. Nie czekał na samuraja. W końcu nie zmusi go do działania. Michio starał się nie oddalać od potężnych sojuszników. Dodatkowo starał się w tym całym zamieszaniu dostrzec na przykład pojedyncze, zdezorientowane jednostki, oczywiście te słabiej wyszkolone. Dzięki swej umiejętności, czy też technice był wstanie nawet z niedogodnej pozycji dobyć swój dłuższy oręż (Technika: Iaidō, broń: Tachi). Następnie niezwłocznie przelał swoją chakrę na ostrze, tak aby wzmocnić swoją broń, w skutek czego jego destrukcyjność wzrosła. Również jego naturalna, czy też wrodzona predyspozycja do szybkości powinna mu nieco ułatwić życia. Starał się w zwarciach dokładnie sparować ewentualne ciosy i w dogodnych momentach kontratakować prostymi cięciami.

PCH: 3000 - 250 = 2750

Spoiler:
Mori Michio
 

Re: Starcie 3

Postprzez Shotoko Hayate » 16 lut 2015, o 15:21

Sytuacja na polu walki pomimo wielkiej niechęci, bo tak to chyba trzeba nazwać większości naszej grupy nie była zła, w końcu jeden oddział prawie całkowicie zniszczony, a na kolejne zmierzał już atak drzew. Tak właśnie drzew. Jak to jest możliwe, że człowiek może od tak sobie stworzyć las, ci shinobi są jacyś niesamowici, ale moje zdanie o nich znacznie się pogorszyło, za sprawą Shouty. Z początku uważałem go za spoko gościa i w ogóle, a teraz wydawał mi się dzieciakiem, który za wszelką cenę chce się wyżyć na polu walki, zresztą nieważne, kto by się przejmował tą grupką niezdyscyplinowanych wojowników, do których niewątpliwie można zaliczyć wszystkich shinobi. Jednakże, aby również coś zrobić, w końcu siedziałem tylko na ziemi, bez większych oporów przystałem na propozycję mieszkańca ukrytego kamienia, w końcu w dwie osoby są już w stanie coś zrobić. Tak więc stałem z zmieni, wyciągnąłem swoją katanę i ruszyłem za nim(Mori Michio) i jeszcze powiedziałem do niego w taki oto sposób.
-Widzę, że ty także posługujesz się orężem, dobry wybór. Tak więc zajmijmy się tymi niedobitkami. - to były moje ostatnie słowa i już teraz byłem tylko skupiony na otaczającym mnie świecie, jeśli groziło by nam zagrożenie, to wolałbym o tym wiedzieć, przynajmniej chwilę przed atakiem, zawsze coś. Miałem nadzieje, że spotkamy osłabionych, przestraszonych i zdziesiątkowanych wrogów, których z łatwością pokonamy. Gdy tak się stanie zaczynam używać
swojego jednoręcznego stylu mieczyka, koncentrując się przede wszystkim na obronie lub pewnych atakach, za pomocą Kumo-Ryū Mikazukigiri, które służy mi zarówno do obrony, jak i do ataku. Było to wszystko co w tej chwili mogłem zaoferować, ale przynajmniej już nie siedziałem z założonymi rękami.
Spoiler:
Shotoko Hayate
 

Re: Starcie 3

Postprzez Nieaktywny3 » 16 lut 2015, o 22:48

Ok zaczynamy !

    Kenjiro (-,-) Całe pole walki prawie zaczęło pochłaniać mokuton. Jednak Stop.
    Kyasupa- Przeciwnik się zbliżał ! Baaaa nawet dwóch byli już za oddziałem który był najbardziej oddalony od was. Jeden szybko wyskoczył na pole bitwy, jednak to już każdy widział! Szybko zatrzymał Mokuton lodowymi kolcami !
    Kenjiro twój mokuton został zatrzymany, jednak nie to Ciebie martwiło. Kolce lodu zmieniły się szybko w dwa smoki pędzące o wiele szybciej niż twój mokuton w waszą stronę ( tak powstanie zaraz tam tornado! )
    Shouta, twój klon poszybował w powietrze za pomocą Mokutonu, widząc jak lód zatrzymał atak twojego towarzysza powijasz niebo chmurami.....
    Saito- Odważny krok! Wparowałeś na przeciwnik, a raczej jeszcze leciałeś. Ataki wiatru dały Tobie do zrozumienia że to błąd... Już gdy się zbliżałeś poczułeś jak powietrze zaczyna zwiększać swoją temp. Używając techniki wiatru sprawiłeś że przeciwnik zapłonął jednak jego to nie raziło. Gdy znów zacząłeś się utrzymywać w powietrzu, z kłębu ognia przeciwnik wyskoczył z ogromną szybkością w twoją stronę zadając Tobie cios w brzuch. Zapach przypieczonego mięsa plus połamane żebra to nic przyjemnego. Zostałeś wybity w powietrze.
    Mori Michio,Shotoko Hayate- Byliście przy prawie dobitym oddziale, jednak i tam przybył was boss a zanim ruszył koleiny i zarazem ostatni. Gdy zabiliście już po góra pięciu przeciwników Micho jako pierwszy poczuł na sobie taijutsu przeciwnika który z okrzykiem -Kusakage-Ryū Happa Shō -Szybko powali Ciebie na ziemię, żyłeś i nie wiesz co się stało .... ciosy były nie do zauważenia. Hayate ! Przeciwnik zbliża się do Ciebie ! Miej nadzieję że kolega pomoże. Bo dookoła was stało jeszcze dwudziestu przeciwników przyglądających się wam jak szef załatwia to szybko i sprawnie.


    Saito masz edita. Więcej nie będzie. Swój post ze skargami możesz zmienić na fabularny aby nie było niepotrzebnego spamowania.
    Liczba przeciwników zgadza się gdyż do dwójki naszych kompanów doszedł oddział który znajdował się za drzewami.
    Druga sprawa, Byakugan musi się skupić na konkretnym miejscu, nawet jeśli to 10km. A do tego jeszcze dochodzi doświadczenie shinobiego.
 
Posty: 113
Dołączył(a): 6 kwi 2014, o 18:43
Ranga: Nukenin
Specjalna Ranga: Akatsuki
Specjalna Ranga: ANBU
Dodatkowa Ranga: Sennin

Re: Starcie 3

Postprzez Uchiha Kenjiro » 16 lut 2015, o 23:24

-Lód?- szepnął Kenjiro i patrzył jak z lodu powstają dwa smoki. Nie wróżyło to nic dobrego zwłaszcza, że młody Hyūga był najbliżej ataku. Uchiha nie czekając długo znów zaczął mieszać chakre i składając kilka pieczęci chciał stworzyć w oka mgnieniu dwa drewniane smoki tuż przed Kyasupą i wysłać je w stronę tych lodowych aby je powstrzymać przed dalszą podróżą w ich kierunku. Smoki powinny powstrzymać zagrożenie dzięki temu, że znacznie trwalsze niż lód a dodatkowo pochłaniają chakre.

Obrazek

Jakaś trójka dołączyła do walki co raczej dobrze nie wróżyło. Teoretycznie w najgorszej sytuacji był Shinobi Kumo, który miał dwóch przeciwników po obu swoich stronach. Jednak był on na wyższym poziomie niż Iwijczyk i Samuraj którzy nie mogli sobie dać rady we dwóch nawet z jednym przeciwnikiem. Shouta, obyś miał dobry plan. - pomyślał Kenjiro i myślał jak dalej postąpić.




Spoiler:
URLOP

Info: Kenjiro i Jerraru opuścili wioskę w nieznanych nikomu okolicznościach.
 
Posty: 141
Dołączył(a): 26 sty 2015, o 21:35
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: ANBU
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Starcie 3

Postprzez Uchiha Saito » 17 lut 2015, o 01:46

Plan Saito się nie powiódł. Najwidoczniej przeciwnik był prawdziwym potworem. Jego pierwszy atak wiatru został dodatkowo wzmocniony przez naturę katon. Przeciwnik coś szykował i sam padł ofiarą swojej techniki, jednak wyglądało na to, że nic sobie z tego nie robił. Już wtedy Jashin był pewien, że przeciwnik jest twardy jak skała i nic mu nie zrobi zwykłymi technikami. Jego wachlarz umiejętności również był mocno ograniczony, więc jedyne co mu pozostawało to zdobyć kroplę jego krwi.
Jakież było jego zdziwienie gdy przeciwnik do niego doskoczył, za nim ten zdążył w ogóle zadać cios kosą... Poczuł ogromny ból w brzuchu i klatce piersiowej. Poczuł nieprzyjemny zapach palonego mięsa... ludzkiego mięsa...
Przed oczami zrobiło się ciemniej. Usłyszał też trzask kości. Jego żebro, lub żebra były połamane. Ból był ogromny, jednak kosiarz odczuwał już o wiele cięższe rany. Wbicie noża w serce nie mogło równać się w najmniejszym stopniu ze spaloną skórą i połamany żebrami, co jednak nie zmieniało faktu, że nadal był to ogromny ból.
- Kurwa!
Krzyknął Saito wylatując w powietrze. Jego rozpęd dodatkowo zwiększył siłę ciosu przeciwnika.
Kosiarz spojrzał w dół. Na ranę i adrenalina zaczęła działać. Wpłynęła do jego mózgu niczym narkotyk który sprawił nie tylko, że jego dotychczas tłumiona agresja została uwolniona, ale dodatkowo ból zmalał do poziomu który pozwalał na walkę. Kilka sekund później rany powinny się po prostu zagoić jak zawsze...
Saito złapał pewnie za maskę i oderwał ją od twarzy wyrzucając za siebie. Na jego twarzy malował się szeroki uśmiech, a jego oczy otworzyły się nadnaturalnie szeroko.
- Zajebie!
Ryknął, nieco dławiąc się w połowie. Jego kosa wypadła mu z rąk w momencie ciosu. Nie był aż tak dobry w władaniu bronią. Złapał więc za nadgarstek i odpiął metalową klamrę która łączyła go z kosą. Jego broń odleciała na ziemię.
Saito chwycił za mały zwój przywiązany do paska i odpieczętował jego nowy nabytek. Miecz z dwoma dziwnymi zębami. Doskonale wiedział jak ostry może być po przelaniu w niego chakry. Wszystko działo się w ułamkach sekundy. Saito wykorzystując fakt, że leci jeszcze do góry przez bardzo potężny cios przeciwnika zdołał odpieczętować Kibę, a dopiero gdy trzymał ją w prawej dłoni, ponownie aktywował technikę wiatru odpowiedzialną za latanie.
Na pełnej prędkości wyleciał w górę do tyłu. W momencie gdy miał schodzić do "nurkowania" jego plecy były w kierunku ziemi, jego oczy zaś obserwowały niebo. Przynajmniej z pozoru.
Był to niebezpieczny manewr bo przeciwnik mógł go uderzyć w odsłonięte plecy a wtedy było by po zabawie. Był jednak wysoko i bardzo szybko się przemieszczał. Liczył, że przeciwnik nie potrafi latać, a przynajmniej nie z taką prędkością.
Skoro wyskoczył to musiał też wylądować i właśnie ten moment miał zamiar wykorzystać Saito. Zanurkował i wykorzystując siłę grawitacji rozpędził się spadając w dół. Pięć metrów przed przeciwnikiem zbliżył się do ziemi na odległość jednego metra i leciał w stronę przeciwnika kierując się na jego prawe ramię.
W ostatnim momencie przelał chakrę do kiby i próbował zahaczyć ostrzem o jego ciało, tylko po to by zdobyć kropelkę krwi.
Nie potrafił posługiwać się kosą w stopniu dobrym, a mieczem nie potrafił walczyć w ogóle. Wiedział jednak do czego miecze są przeznaczone i jak się nimi tnie, szczególnie, że Kiba była jedynie większym kunaiem, była ostrzejsza i miała kolce... Miał zamiar jedynie zdobyć krew, więc nie potrzebował specjalnych umiejętności walki mieczem...

_________________________________________

W skrócie.
Adrenalina zaczęła działać więc i ból był przytłumiony. Saito wyrzucił kosę i maskę ANBU po czym aktywował technikę fuutonu odpowiadającą za latanie.
Ciężko mi wytłumaczyć ten manewr ale myślę, że zrozumiesz o co mi chodzi. Postać leciała w górę ale po skosie do tyłu (tzw w kierunku jej pleców) zatoczyła półokrąg w powietrzu (w tym momencie była skierowana plecami do ziemi a twarzą w kierunku chmur) po czym "zanurkowała". Wykorzystując grawitację rozpędziła się spadając twarzą w kierunku ziemi i kilka metrów nad ziemią zaczęła kierować się w stronę przeciwnika (tym razem plecy w kierunku chmur, a klatka piersiowa w kierunku ziemi).
Leciała 1m nad ziemią dopiero w odległości pięciu metrów od przeciwnika próbując trafić w moment kiedy przeciwnik będzie lądować i zadać cios Kibą by zdobyć krew.
Cały czas był skoncentrowany i próbował przewidzieć ruchy przeciwnika czy monitorować czy ktoś nie zajdzie go nagle od pleców.


Spoiler:
Ostatnio edytowano 18 lut 2015, o 16:47 przez Uchiha Saito, łącznie edytowano 2 razy
Uchiha Saito
 

Re: Starcie 3

Postprzez Cheshire » 17 lut 2015, o 10:56

Kilka uwag - Hyuga musi skupić się na odpowiednim kierunku by zobaczyć kogoś za drzewami etc. Bez tego nie zobaczył jak naruto podkopał się pod niego. Nie ma zobaczenia kogoś z automatu.
Nie można wykonać innego jutsu gdy lecisz nawet jeśli to ten sam żywioł. Resztę zostawiam MG.
Administrator
 
Posty: 1618
Dołączył(a): 4 cze 2013, o 17:24
Ranga: Brak

Re: Starcie 3

Postprzez Shotoko Hayate » 17 lut 2015, o 14:33

Sytuacja nie zapowiadała zbyt pozytywnego rezultatu, a co za tym idzie szans na przeżycie. Gdy mój nowy towarzysz Michio został bez trudu rozłożony na łopatki, dobiegła mnie mała wizja katastrofy. Facet, który tego dokonał, był najpewniej hersztem całej tej bandy, która w mgnieniu oka otoczyła mnie i mieszkańca kamienia, w taki sposób, że ucieczka była prawie niemożliwa. Drugim bardzo ważnym aspektem była wręcz niewyobrażalna szybkość naszego przeciwnika. Należało zastanowić się co dalej, ale czasu na myślenie nie było prawie w ogóle. Pozostawała tylko krótka chwila na jakąkolwiek reakcję czy też po prostu odruch, bo to owy demon prędkości zmierzam w moim kierunku. Rzecz jasna nie miałem z nim żadnych szans, jeśli chodzi o szybkość, ale nie zamierzałem dać mu łatwej przeprawy. Zamierzałem skorzystać z tego, że posiadałem o wiele większy zasięg za sprawą swojego oręża oraz tego, że spodziewałem się szybkiego ataku przeciwnika. Zamierzałem dostosować swój sposób poruszania, aby przewidzieć i skontrować ciosy rywala, a raczej wyprowadzić swój nieco wcześniej, aby spotkał się z ciosem rywala, który swoją drogą nie posiada broni, a walczy wręcz przez co mój cios powinien być pierwszy i nawet jeśli uda mu się go uniknąć, to wyprowadzam kolejny i kolejny, tak by trzymać go na dystans i spróbować wyrządzić mu jakąś krzywdę. Gdyby nadarzyła się okazja na przecięcie mu nogi, korzystam z niej bez namysłu nawet jeśli by to oznaczało otrzymaniu poważnych obrażeń. Ogólnie rzecz biorąc moja strategia opierała się na zrobieniu krzywdy hersztowi, zanim ten zdąży mnie skasować.

Obrazek

Spoiler:
Shotoko Hayate
 

Re: Starcie 3

Postprzez Uchiha Shouta » 17 lut 2015, o 22:22

Klon był wysoko, burza już była na niebie...ale nie, nie będzie jeszcze używał techniki raitonu, tej która była jego atutem. Postanowił zabawić się z trochę inną...a nawet dwiema. Wykonał pieczęć klonowania, ale ta cienista aby nie tracić na czasie i utrzymując się na konarze wykonanym przez kenjiro, dwójka Shout tworzy dwie różne techniki.
Obydwoje celują w miejsce gdzie są oddziały wroga, jeden tworzy podmuch ognia, drugi zaś ogniste kule lecące z nieba...nie patrzy czy są tam jacyś sojusznicy, jeżeli tacy się tam znajdą...cóż, ich problem i lepiej by było jakby uciekali, a jak umrą...no co?Nikt nie umarł na wojnie? Jedyny prawdziwy sojusznik był twórcą tego lasu, ale też...coś nie pasowało mu bo miał strasznie mało chakry...może nie strasznie, ale mniej niż sam Arin.

No własnie, co robił Arin główny? Ano sobie stał przy swoim krewnym i podziwiał co on tworzy
-Nauczyłyś mnie kiedyś tego tworzenia lasu? Smoki to akurat...ech, nie ten kaliber, ale ten las wydaje się być całkiem wykonalny dla mnie. Co ty na to?
Zapytał się obserwując i czuwając zarazem nad tym co się dzieje na polu bitwy.
Katon w stronę saito a kulki w stronę dwójki :3




Uchiha Shouta
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Moya no Kuni - Kraj Mgieł

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników