Pole treningowe Hitoshiego

Tereny lasów sąsiadujących z Kirigakure no Sato. Shinobi wykorzystują je często w celach treningowych, czy też do prywatnych spotkań.

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

Pole treningowe Hitoshiego

Postprzez Yuki Hitoshi » 8 sty 2015, o 15:50

Obrazek
Musiałem w końcu wyjść z uścisku czterech ścian. Jako shinobi muszę uczyć się nowych technik, a przecież nie będę strzelał nimi w swoim pokoju. Co prawda, jeżeli kiedykolwiek do tego dojdzie, trening umiejętności klanowych rozpocznę w mieszkaniu, jednak inne sztuki będę opanowywał tutaj. To miejsce znajduje się na obrzeżach Kirigakure no Sato i jest nieźle ukryte. Nikt mnie nie znajdzie, specjalnie o to zadbałem. Cóż, jest tutaj kilka pni treningowych, ale generalnie to odkryte pole, bez większych udziwnień. Jeśli stanie się na skraju skarpy, będzie można dostrzec osadę. Swoją drogą, to dosyć niebezpieczne miejsce. Jeden krok za daleko i spadnie się z klifu, który jest naprawdę imponujących rozmiarów. Wystarczy jednak zachować trzeźwość umysłu i nic się nie stanie. O żadną napaść się nie boję. Zwłaszcza, że posiadam umiejętności sensoryczne, dzięki którym na pewno w porę wykryję ewentualnego wroga. W każdym razie, to właśnie tutaj będę szkolił swoje umiejętności. Im wyższy poziom osiągnę, tym lepiej. Będą mnie wówczas wysyłać na bardziej wymagające misje, za które otrzymuje się też kolosalne wynagrodzenie, a przecież o to mi chodzi. Muszę pomóc rodzicom w opłacaniu rachunków, to jest mój priorytet. W końcu po to zostałem shinobi. Nie mogę ich zawieść, nie pozwolę na to.
Yuki Hitoshi
 

Re: Pole treningowe Hitoshiego

Postprzez Yuki Hitoshi » 8 sty 2015, o 16:05

To będzie mój pierwszy samodzielny trening. Właśnie z takim przekonaniem wędrowałem przez miejscowe uliczki, by dotrzeć do swojej polany. Wybrałem ją już nieco wcześniej, jest idealna. Z dala od ludzi i całego zgiełku. Będę wolny od wścibskich oczu gapiów. Chciałem zająć się technikami Suitonu. Czułem, że posiadam do nich wrodzony talent. Zresztą, był to żywioł składowy do moich umiejętności klanowych. Nic więc dziwnego, że mnie do niego ciągnęło. Gdy w końcu dotarłem do celu, mogłem zaczynać. Bez większego przedłużania. Na pierwszy ogień szło Kirigakure no Jutsu - technika wykorzystywana głównie do kamuflażu i tak zwanego "cichego zabijania". Trzeba stanąć w odpowiedniej pozycji i wytworzyć gęstą mgłę. Co prawda wymaga się w tym przypadku źródła wody, jednak ze względu na moje wrodzone umiejętności do kontrolowania żywiołów wiedziałem, że ze mną będzie inaczej. Zaraz miałem się przekonać, czy mam rację. Stanąłem w lekkim rozkroku, a następnie przeskoczyłem na jedną nogę, unosząc dłoń ku górze.

- Kirigakure no Jutsu! - krzyknąłem, doskonale zdając sobie sprawę z tego, że w pobliżu nie ma żadnego źródła wody. Zwykła koncentracja chakry wystarczyła, by wykorzystać do sztuki otaczającą mnie wilgoć powietrza. To niesamowite! Niemal całe pole treningowe spowiła gęsta mgła. Sam prawie nic nie widziałem. W moim przypadku jest to jednak plus, ponieważ posiadam zdolności sensoryczne, więc z łatwością zlokalizowałbym wroga. Tego samego nie można powiedzieć o moim potencjalnym przeciwniku, który zapewne nie będzie miał takiego luksusu. To na pewno będzie przydatna technika, której trening uważam już za zakończony. Pora brać się za następne jutsu.
Yuki Hitoshi
 

Re: Pole treningowe Hitoshiego

Postprzez Yuki Hitoshi » 8 sty 2015, o 16:15

Następna technika nosiła nazwę Mizutensou no Jutsu i wydawała się prosta w użyciu, choć nieco nieprawdopodobna. Pozwała na ukrycie się nawet w małej kałuży. Wystarczy choćby parę milimetrów głębokości, by móc się w niej schować. Na samym początku musiałem sobie jakoś stworzyć wodę, w której mógłbym się skryć. W tym celu znajduję gdziekolwiek odrobinkę wody, a gdy jestem pewien, że wszystko jest na swoim miejscu - zwyczajnie staję w tamtym punkcie na ziemi. Ilość była wystarczająca, w końcu wymagane jest tylko parę milimetrów głębokości. Stanąłem na wodzie, po raz kolejny koncentrując w sobie energię. Po chwili skupienia otwieram również powoli swe usta, by wyrzec inkantację sztuki.

- Mizutensou no Jutsu - wymruczałem pod nosem, momentalnie wsiąkając w podłoże. Byłem wodą, zwykłą kałużą. Mogłem nawet wychylić z niej głowę, by pooglądać otoczenie. Fascynujące, naprawdę! Nie sądziłem, że coś takiego jest możliwe. Zostanie shinobi ma jednak swoje plusy. Prędko anulowałem jutsu, wychodząc z kałuży i z powrotem stając się normalnym człowiekiem. Ucieszyło mnie to na tyle, że przykucnąłem przy wodzie, która pozostała. Przyłożyłem do niej dłoń i tknąłem ją palcem wskazującym. Niewielki fragment błyskawicznie pokrył lód, a ja zacząłem się uśmiechać. Szybko jednak przypomniałem sobie o wszystkim, czego uczyli mnie rodzice i zacząłem się nerwowo rozglądać. Nikogo jednak tutaj nie ma. Chyba zaczynam świrować, co źle o mnie świadczy. Albo nie, jestem po prostu ostrożny.

- Popadam w paranoję - skwitowałem w myślach, niszcząc małą krę za pomocą stopy. Zwyczajnie kopnąłem kawałek lodu, który natychmiast się zniszczył. Dobra, jeszcze tylko jedna technika. Opanowałem już dwie nowe, ale to nie koniec. Cieszę się, że zostałem ninją, mimo wszystko. Zawsze to jakieś nowe przeżycia, a nie tylko siedzenie w domu i zamartwianie się. Strach przed tym, że ktoś odkryje moje prawdziwe pochodzenie i moc, jaką posiadam. Nie mogę dać mu zwyciężyć, wciąż pozostając w ukryciu. No nic, mniejsza z tym. Uczymy się dalej, nie ma czasu do stracenia. Do roboty.
Yuki Hitoshi
 

Re: Pole treningowe Hitoshiego

Postprzez Yuki Hitoshi » 8 sty 2015, o 17:45

Ostatnia technika na dziś przede mną. Teppōo to jedno z najprostszych jutsu z zakresu Suitonu. Polega na zebraniu chakry w ustach, a później wypluciu jej w formie prostego strumienia wody. Nie wyrządzi on co prawda krzywdy przeciwnikowi, ale z pewnością ugasi jakiś mały ogień czy też porządnie zmoczy oponenta. Może także się przydać do innych technik, na przykład do Mizutensou no Jutsu. Staję w lekkim rozkroku, a następnie rozpoczynam kumulację energii. Gdy jestem pewien, że moje usta wystarczająco nabrzmiały, skupiam się i je otwieram. W efekcie wystrzeliwuję wodny strumień.

- Całkiem nieźle. Na pewno mi się to kiedyś przyda - stwierdziłem w myślach, spoglądając na mokry grunt. Mógłbym się w nim schować dzięki wspomnianej już wcześniej sztuce. Dobra, na dzisiaj koniec. Muszę wrócić do mieszkania i opowiedzieć rodzicom, jak mi poszło. Pewnie nieźle się o mnie zamartwiają, choć uprzedzałem ich, że nie wiem kiedy wrócę. Zbieram manatki i wracam do swoich czterech ścian. Robi się późno, muszę się wyspać. To był męczący dzień. Zasłużyłem na odrobinę relaksu. W końcu regeneracja sił jest bardzo ważna, nigdy nie wiadomo, kiedy znowu spotka mnie jakaś misja.

[ z / t ]
Yuki Hitoshi
 

Re: Pole treningowe Hitoshiego

Postprzez Yuki Hitoshi » 11 sty 2015, o 23:30

Postanowiłem udać się na swoje pole treningowe, by rozpocząć naukę pierwszej techniki z asortymentu żywiołu Fūton. To właśnie połączenie go z Suitonem pozwala mi na manipulację śniegu i lodu, ale mniejsza z tym. Kiedy tylko znalazłem się na miejscu zacząłem działać. Enshō No Kaze, bo tak nazywało się to jutsu, polegało na wytworzeniu dużego podmuchu wiatru, który odepchnie wszystko, co mnie otacza. Włącznie z przeciwnikami i bronią, rzecz jasna. Trzeba przyznać, że technika całkiem przydatna. Nie zwlekając ani chwili kumuluję w swoim ciele chakrę.

- Enshō No Kaze! - krzyknąłem, aktywując technikę. Całkiem spory podmuch powietrza błyskawicznie rozsunął się na odległości dwudziestu metrów wokół mnie, natomiast na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Udało się. Wypróbowałem sztukę jeszcze kilka razy, zyskując tym samym stuprocentową pewność dotyczącą tego, że jutsu zostało opanowane. Mogłem wracać do mieszkania. Odwróciłem się na pięcie i wolnym krokiem ruszyłem w jego kierunku. Z dnia na dzień coraz bardziej się rozwijam, co mnie niezmiernie cieszy. Wiem, że tak trzeba, jednak mam w pamięci zasadę, by kontrolować swoje emocje i nie ujawniać własnego pochodzenia. W przeciwnym razie życie mojej rodziny rozsypałoby się.

[ z / t ]
Yuki Hitoshi
 

Re: Pole treningowe Hitoshiego

Postprzez Yuki Hitoshi » 13 sty 2015, o 15:55

Nadszedł czas, by opanować nowe, potężniejsze techniki żywiołowe. W tym celu opuszczam mieszkanie, w którym ostatnio i tak bardzo rzadko bywam, a następnie udaję się na pole treningowe. Kiedy tylko dotrę na miejsce, zaczyna się zabawa. Na pierwszy ogień pójdzie Mizu Bunshin no Jutsu, czyli lepsza wersja klonów. Tym razem są one materialne, stworzone z wody. O wiele lepsze od standardowych replik z Akademii Shinobi. I choć sztuka wymaga źródła wody, to ze względu na mój wrodzony talent do Suitonu mogę ominąć ten aspekt. W efekcie stworzę klony nawet bez tego, pozbawiając je ich jedynej wady - tego, że nie mogą oddalić się od źródła wody. Będą musiały trzymać się mnie i wszystko będzie na swoim miejscu. Na mojej twarzy pojawia się delikatny uśmiech, gdy składam pojedynczą pieczęć. Koncentracja chakry i trach, do dzieła.

- Mizu Bunshin no Jutsu - wykrztusiłem wreszcie, manipulując wilgocią powietrza. Obok mnie w dosyć szybkim tempie uformował się klon, niemal identyczny. Rozkazałem mu wykonanie jakiejś prostej, wodnej techniki. Jak, dla przykładu, Teppōo. Replika z łatwością to uczyniła. Innymi słowy, sztuka zakończona sukcesem. Jestem z siebie naprawdę dumny, moje jutsu zyskują na sile, a to oznacza, że ja również staję się coraz lepszy. Składam po raz kolejny pieczęć, by zlikwidować klona, który prędko zmienia się w kupkę wody pozostawiając po sobie jedynie kałużę. Mogę przejść do następnego treningu.
Yuki Hitoshi
 

Re: Pole treningowe Hitoshiego

Postprzez Yuki Hitoshi » 13 sty 2015, o 16:00

Mizu Kamikiri - tak nazywała się kolejna technika, której zamierzałem się nauczyć. Miała dwa zastosowania. Jednym z nich była strona ofensywna, polegająca na wystrzeleniu w wybranym kierunku ostrych strumieni wody, które potrafią z łatwością rozciąć nawet ziemię. Druga strona medalu polegała na prędkim przemieszczaniu się dzięki powierzchni wody, która wytwarza się pod stopą użytkownika. Szybkość poruszania się zależy od stopnia zaawansowania Suitonu, jaki posiada dana osoba. To brzmi naprawdę ciekawie i może być przydatne nie tylko do atakowania wrogów, ale również do wykonywania uników. Po chwili koncentracji zaczynam powoli otwierać swoje usta, by coś w końcu wyrzec.

- Mizu Kamikiri! - krzyczę, składając pojedynczą pieczęć i unosząc nogę ku górze. Wraz z tupnięciem zostaje rozerwana ziemia, z której wyfrunął ostry strumień wody. Zaraz po tym przeskoczyłem na kolejną stopę, wytwarzając na jej powierzchni substancję, która umożliwia mi prędkie poruszanie się po podłożu. Zacząłem robić ósemki, śmiejąc się przy tym. Dawno się tak nie czułem. Odskoczyłem na chwilę na bok, anulując tym samym technikę. Nie potrafiłem przestać się uśmiechać. Sprawia mi to tyle radości, że czasem sam siebie przerażam. Świat byłby taki piękny, gdyby takie sztuki nie były wykorzystywane do niecnych celów. W każdym razie, jutsu zostało opanowane. Mogę więc zająć się inną techniką.
Yuki Hitoshi
 

Re: Pole treningowe Hitoshiego

Postprzez Yuki Hitoshi » 13 sty 2015, o 16:15

Kolejna technika różniła się od pozostałych. Tym razem wystarczyło skoncentrować chakrę w dłoni, by po chwili wystrzelić z niej dość silny strumień wody, dzięki któremu możemy odepchnąć nadlatującą broń lub przeciwnika. To przydatne jutsu, kiedy ktoś będzie chciał zaatakować mnie z bliska. Nie wymaga pieczęci, więc łatwo z niego skorzystać. Suihachi, bo tak nazywała się technika, wydawała się prosta w wykonaniu. Zaraz zobaczymy, jak to wygląda w rzeczywistości. Stanąłem naprzeciwko pierwszego lepszego pnia treningowego, a następnie skierowałem w jego stronę prawą dłoń.

- Suihachi - wymamrotałem pod nosem, zaś równocześnie z moimi słowami pojawił się strumień wody. Wbił się w pień wytwarzając w nim niewielką wyrwę. Ciśnienie jest spore, trzeba przyznać. Od razu widać, że mam wyjątkowy talent do technik Suitonu. Opanowuję je z wrodzoną łatwością, a ich siła wydaje się większa niż powinna być. To dobrze, cieszę się z tego. Przynajmniej będę mógł polegać na swoim żywiole. To on będzie moim największym atutem. Pozostała mi jeszcze tylko jedna sztuka do opanowania, a później wracam do mieszkania odpocząć, ale o tym opowiem nieco później.
Yuki Hitoshi
 

Re: Pole treningowe Hitoshiego

Postprzez Yuki Hitoshi » 13 sty 2015, o 16:20

Ostatnia technika na dziś nosiła nazwę Teppōdama i należała do jednej z bardziej ofensywnych sztuk, jakich do tej pory się uczyłem. Koncentracja sporej ilości wody w ustach, a później wyplucie jej w formie pocisku. Bezpośrednie uderzenie może nieźle poobijać i odrzucić przeciwnika nawet na kilka metrów. W dodatku sztuka jest szybka w wykonaniu i locie. Nic więcej mi nie trzeba, biorę się za trening. Ponownie staję naprzeciwko pnia treningowego, tym razem wybierając jednak jakiś obok. Skupiam energię w ustach, składam pojedynczą pieczęć, a następnie wypluwam wodną kulę.

- Teppōdama! - krzyczę przy tym, jednocześnie koncentrując się na celu. Pocisk wbija się z impetem w pień, wywołując w nim pokaźnych rozmiarów wyrwę i rozpryskując wodę na wszystkie strony. Sam jestem pod wrażeniem działania tej techniki, jest silna. Uśmiecham się odruchowo, zaciskając pięści. Super, to na dzisiaj koniec. Odwracam się na pięcie i zadowolony z siebie opuszczam pole treningowe. Zaraz po powrocie opowiem rodzicom o tym, czego się nauczyłem. Przy okazji nadrobimy trochę rozmów na temat moich misji, ostatnio nie ma mnie ciągle w mieszkaniu. No nic, wracam i odpoczywam.

[ z / t ]
Yuki Hitoshi
 

Re: Pole treningowe Hitoshiego

Postprzez Yuki Hitoshi » 16 sty 2015, o 17:40

Niedługo po tym, jak wróciłem z misji rangi C i opowiedziałem o swojej przygodzie rodzicom postanowiłem przyjść na pole treningowe, by nauczyć się dwóch nowych technik. W głowie układałem już plan dotyczący nauki. Opanuję jedną sztukę Suitonu i jedną Fūtonu. Na pierwszy ogień pójdzie żywioł wody, bo do sztuk z tego zakresu mam największe predyspozycje. Mizu no Tatsumaki polegało na wytworzeniu wokół użytkownika tornada, które miało pełnić funkcję defensywną. W efekcie obroni mnie przed bronią miotaną, atakującymi wręcz przeciwnikami, a także prostymi technikami typu Katon. Po raz kolejny pojawia się tutaj wzmianka wymaganego zbiornika wody, lecz mnie to nie dotyczy. Dzięki moim wrodzonym zdolnościom jestem bowiem w stanie wytwarzać wodę chociażby z otaczającej mnie wilgoci.

- Mizu no Tatsumaki - wymruczałem pod nosem, składając ostatnią pieczęć i dociskając do siebie dłonie. Po krótkiej chwili wokół mojego ciała zaczęła wirować woda, która z zawrotną prędkością przysłoniła moje ciało tworząc piękną kopułę. Prostym machnięciem dłoni przerwałem działanie jutsu, będąc pewien, że wyszło mi perfekcyjnie. Powtórzę sztukę jeszcze parę razy, a później przejdę do techniki Fūtonu. Nie ma sensu zbyt długo rozwodzić się nad tym, co wychodzi mi idealnie. Kolejne wodne jutsu do kolekcji. Na mojej twarzy pojawia się delikatny uśmiech, zwiastujący dobry humor.
Yuki Hitoshi
 

Re: Pole treningowe Hitoshiego

Postprzez Yuki Hitoshi » 16 sty 2015, o 17:45

Zaraz po zakończeniu nauki wodnej techniki, mogłem wziąć się za następną. Tym razem sztuka pochodziła z asortymentu natury Fūton, więc zapewne będzie bardziej ofensywna. Zgodnie z moimi przewidywaniami, Daitoppa jest silnym jutsu, który idealnie sprawdza się w kombinacji z elementem ognia. Użytkownik biorąc w tym przypadku głęboki wdech połyka duże ilości powietrza, które po chwili wypuszcza w formie kuli wiatru. Powiększa się ona z każdą sekundą lotu i ma siłę, by połamać gałęzie drzew czy odrzucić przeciwnika na kilkanaście metrów. Niesamowite! Przyznaję, że podoba mi się ta technika i z chęcią ją wypróbuję. Składam więc pięć prostych pieczęci, a następnie zaczynam nabierać powietrza.

- Daitoppa! - krzyczę razem z otworzeniem buzi i tym samym wypchnięciu z niej powietrznej fali. Celowałem w pobliskie pnie, za którymi znajdowało się także kilka starych drzew. Prawie pozbyłem się materiału do treningów, bo technika okazała się iście niszczycielska. Niemal wyrwała pnie z ziemi, tnąc je w wielu miejscach, natomiast gałęzie znajdujących się za nimi drzew błyskawicznie zostały ścięte i prędko pospadały na ziemię. Poszatkowane, rzecz jasna. Wytrzeszczyłem oczy ze zdziwienia, ciesząc się niezmiernie. Coraz częściej mi się to zdarza, choć w przeszłości rzadko doświadczałem tego uczucia. Zostanie shinobi wprowadziło do mojego życia szczęście. Zupełnie się tego nie spodziewałem, ale teraz widzę, że tak jest. Nawet mniej przejmuję się swoimi zdolnościami klanowymi i lepiej je kontroluję. Dzięki temu nikt się o nich nie dowie. Cóż, koniec gadania. Pora wracać do mieszkania i solidnie odpocząć. Po prostu należy mi się to po tym wszystkim.

[ z / t ]
Yuki Hitoshi
 


Powrót do Tereny Treningowe

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników