Gabinet

Sporej wielkości budynek w którym znajdują się biura Mizukage i jego podwładnych. Tutaj też pracują radni Kirigakure no Sato.

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

Gabinet

Postprzez Hoozuki Sakurai » 4 maja 2015, o 18:08

Obrazek


Gabinet Mizukage jest najprawdopodobniej najważniejszym miejscem w całym Kirigakure no sato. To właśnie tutaj podpisywane są wszelkie dokumenty, to stąd wychodzą wszystkie misje oraz to właśnie tutaj ważne osobistości dostają awanse na wyższe stanowiska.
Sam gabinet jest bardzo dobrze widoczny z praktycznie każdego miejsca w wiosce, gdyż znajduje się on w samym jej centrum, oraz wznosi się na wysokość prawie trzydziestu metrów. Jest prawie cały przeszklony, dzięki czemu Mizukage bardzo dobrze widzi, co aktualnie dzieje się u jego poddanych. Oczywiście w oknach wmontowane są także rolety, który w każdej chwili można zasłonić, dzięki użyciu zmyślnego guzika. Nie są one jednak pancerne, lecz po prostu zasłaniają widok.
Owalne pomieszczenie nie wyróżnia się niczym szczególnym spośród wszystkich gabinetów tego świata. Masywne biurko ze znakiem Kirigakure no sato znajduje się na wprost od wejścia. Po prawej oraz po lewej stronie dostrzegamy kilka mniejszych szafeczek na różne teczki oraz dokumenty. Z sufitu zwisa sporej wielkości żyrandol, który świetnie nadaje się do oświetlenia całego pomieszczenia.
Oczywiście czym byłby gabinet bez kilku ozdobnych roślinek porozsiewanych tu i ówdzie...
Hoozuki Sakurai
 

Re: Gabinet

Postprzez Hoozuki Sakurai » 4 maja 2015, o 19:39

Sakurai podczas przeglądania akt wioski, natknął się na coś bardzo, ale to bardzo dziwnego.. Nie spodziewał się takiego obrotu spraw.. Musiał czym prędzej wyjaśnić tę sprawę, zanim będzie naprawdę nieprzyjemnie. ścisnął kwitek papieru o który rozchodziło się tyle zamieszania. Taki zwitek umieścił w kieszeni swojej kamizelki ANBU. Ubrał płaszcz, na plecach umieścił "Fistaszka" i zamykając za sobą drzwi na klucz wyszedł ze swojego gabinetu.. -Czas odwiedzić Mizukage...- wypowiedział przez zęby.

_____
Podróż mijała spokojnie. Tzn. spokojnie, ponieważ nikt nie zaczepiał WKURWIONEGO Hoozukiego. Jego pewny, poważny krok przywędrował wprost do siedziby Mizukage, gdzie tylko skinął strażnikom na przywitanie i bez słowa podszedł do drzwi. Wziął głęboki oddech, pomyślał o małych chłopcach, których w przyszłości może będzie miał okazję uczyć i ostrożnie zapukał do drzwi. Gdy Mizukage pozwoli, ten wejdzie do środka i lekko się ukłoni. -Witaj Mizukage-sama.- chociaż wewnętrznie był bardzo nabuzowany, musiał sprawiać pozory. A przynajmniej na tyle, na ile potrafił. -Kotki.. Kotki.. myśl o kotkach!- powtarzał sobie w głowie. Kotki zawsze go uspakajały (prawie jak mali chłopcy, których będzie w przyszłości uczył :3).
-Mizukage-sama...- zaczął powoli -Mógłbyś mi powiedzieć.. Skąd wioska zdobyła fundusze na odbudowę? Pytam, ponieważ nie zostały takie informacje ogłoszone na żadnych spotkaniu, choć moim zdaniem jakieś przemówienie w tym stylu by się przydało.- powiedział poważnym tonem, po chwili dodając -Jest to tylko moja rada, która mogłaby w lepszym świetle ukazać władze nowej wioski.
Hoozuki Sakurai
 

Re: Gabinet

Postprzez Remon » 9 maja 2015, o 01:20

Obrazek
~~ Mizukage, Koryusai Sada ~~

Nikt nie stanął mu na drodze, nikt nie próbował i nie miał najmniejszej intencji by go powstrzymywać. Wszak piastował wysokie stanowisko w hierarchii wioski, trzeba było się z nim liczyć - w szczególności, gdy był śmiertelnie poważny. Gdy Sakurai z klanu Hoozuki zapukał do drzwi gabinetu Mizukage, ten zawołał krótko - Proszę! - Starszy mężczyzna siedział za biurkiem przebierając palcami pośród dokumentów zawartych w granatowym skoroszycie o twardej oprawce, tylko na krótką chwilę podniósł swój błękitny wzrok, by spojrzeć na kapitana ANBU a zaraz potem wrócił do dalszego wertowania stronic spiętych w segregatorze. Jego usta bezsłownie się poruszały, gdy czytał nagłówki raportów i śledził wzrokiem po ich treści.
[z][/z] - Hoozuki Sakurai, witaj. - odpowiedziawszy na formalną kurtuazję swojego podwładnego, przerzucił kolejną stronicę i już miał przewertować dalej, gdy jego ręka zamarła w połowie drogi niemalże w teatralnej pozie. Kapitan ANBU całkiem zręcznie sformułował swoje oskarżenie, można powiedzieć, że subtelnie wywalił w twarz swojemu Kage, co leży mu na wątrobie. Ręka powoli powędrowała na blat biurka, zaś spojrzenie błękitnych oczu spojrzało się z iskierką rozbawienia na Sakurai'a, bo wszak Tokubetsu Jōnin wpadł na jakiś trop, ale niekoniecznie na taką aferę za jaką swój trop uznał.
[z][/z] - Tawashi, czy naprawdę uważasz, że nad naszą wioską sprawują władzę nowi rządcy? - złożył ręce na segregatorze i zamknął go, poświęcając uwagę już wyłącznie Hoozukiemu. Postukał palcami w biurko i pokiwał głową w zadumie.
[z][/z] - Jako kapitan ANBU wiesz dobrze, jak przewrotna jest polityka w naszym świecie. - zaczął i nieznacznie pochylił się do przodu - Cztery lata temu nikt nie pomyślałby, że shinobi zostaną zepchnięci na margines, a Daimyō... - tutaj skrzywił się, nie kryjąc zawodu - ...odwrócą się od nas i naślą najemników z Oni no Kuni. Cztery lata temu nie było do pomyślenia, by siły Sojuszu Wschodniego i Zachodniego połączyły się we wspólnej walce. Ale historia pokazuje, że miało to już miejsce wcześniej, a w obliczu zagrożenia jakie stanowił dla nas niejaki Samanosuke należało działać.
Mężczyzna podniósł się z pozycji siedzącej i skierował swoje kroki do okna, by spojrzeć na odbudowane Kirigakure.
[z][/z] - Przez trzy lata żyliśmy na wygnaniu, Sakuraiu. Ścigani przez łowców shinobi i piętnowani przez wszystkich. Obydwa Sojusze shinobi ucierpiały po równo, a tylko w naszym interesie jest żeby stanąć razem na nogi. Nasza niezależność nie zginęła wraz ze spieniężeniem przez Kazekage odbudowy tej wioski. - odwróciwszy się spojrzał na Hoozukiego, by skinąć głową do przytoczonej myśli. - Wręcz przeciwnie. Polityka jest przewrotna. Wczoraj Obydwa Sojusze były sobie przyjazne, dzisiaj być może też jeszcze są, dopóki jest to opłacalne względem Daimyō oraz ich armii, które razem musimy zniszczyć. A później? Kto wie? Pewnie niczego się nie nauczymy i wrócimy do starych zwyczajów. - wzruszył ramionami. - Hokage rozumie potrzebę zmiany. Myślę, że Kazekage też. Stąd jego gest w naszym kierunku. - Mizukage postąpił kilka kroków do przodu, wyciągnął rękę do Sakurai'a i wręczył mu list, który wcześniej leżał pośród papierów ułożonych schludnie na biurku. W trakcie gdy kapitan ANBU mógł się zagłębić w treść listu, Koryusai Sada zasiadł z powrotem przy biurku.
    Rokugama Kohaku,
    Hokage, Ukrytej Wioski Liścia


    [z][/z]do

    Czcigodnego Koryusai'a Sada,
    Mizukage, Wioski Ukrytej w Mgle


Słowem wstępu chcę pogratulować ludowi Mgły szybkiego odbudowania wioski, jest to pokrzepiające dla nas wszystkich, że w trudnych dla shinobi czasach udaje się nam przezwyciężyć nienawiść bijącą z zewnątrz i postępować w zgodzie z naszymi sumieniami. Pragnąc podtrzymać dobrego ducha pośród wszystkich shinobi, postanowiłem zorganizować festiwal celebrujący odbudowę Ukrytych Wiosek, który to odbędzie się w przyszłym tygodniu.

Zaszczytem dla mnie jako gospodarza byłoby ugościć shinobi wszystkich nacji w Konohagakure, niezależnie do którego sojuszu by przynależeli. Jak dobrze wiesz, Czcigodny Koryusai, dożyliśmy dziwnych czasów, w których powinniśmy się jednać, a nie dzielić oraz walczyć między sobą. Wróg nie śpi i czeka aż sami wyniszczymy się nawzajem.

W tym najszczerszym przeświadczeniu, że możemy utworzyć jeden wspólny front, proszę Ciebie, Czcigodnego Cienia Wody oraz Twój Lud, abyś poparł nadchodzące przedsięwzięcie i wspólnie z nami celebrował Dzień Odrodzenia. Niech przyjaźń pomiędzy naszymi wioskami wzrasta w duchu Woli Ognia, a wróg niech popamięta naszą zjednoczoną siłę.Z wyrazami najwyższego poważania,
Rokugama Kohaku

Obrazek

Lemon Remon is back! ^_^ Just... Don't call me Remy! ~_~
Obrazek
Administrator
 
Posty: 344
Dołączył(a): 7 mar 2015, o 15:25
Ranga: Brak
Specjalna Ranga: Akatsuki

Re: Gabinet

Postprzez Hoozuki Sakurai » 9 maja 2015, o 22:16

Nie dało się ukryć, że Sakurai był kłębkiem nerwów, do którego głowy nachodziły to co raz nowsze myśli. Sędziwy, lecz wciąż potężny Mizukage bez najmniejszych problemów wyczuł, że coś jest z nim nie tak.
Hoozuki stał w centralnej części pokoju, około trzech metrów od swojego władcy i w największym skupieniu wsłuchiwał się w jego słowa, starał się wyciągnąć z nich jakieś wnioski, jakieś nieprawidłowości lub chociaż dziwne zająknięcia! I.. dupa kurde! Dziadziuś miał alibi! Co więcej.. GENIALNE ALIBI! Dokładnie tak, jakby wiedział, że Sakurai prędzej czy później go odwiedzi z takimi podejrzeniami, czy oskarżeniami.
Tak czy owak.. Niebieskowłosy mógł tylko słuchać, mruczeć delikatnie pod nosem i przytakiwać. Ze wszystkim.. WSZYSTKIM się kurde zgadzał!
No nic.. nie pozostało nic innego jak po prostu wydusić to z niego siłą! A tak naprawdę to nie, bo w sumie Tawashi kupił jego gadkę. Trzeba było za to trochę się odezwać.
-Czcigodny Kage, nigdy nie wspomniałem o nowych władzach wioski. Miałem na myśli władze nowej wioski, ponieważ przez te 3 lata nie wiadomo kto tutaj wrócił, ani kto stąd odszedł. - zaczął powoli, już o wiele spokojniej. W głębi serca zrozumiał pogląd Mizukage, lecz z drugiej strony.. Wróg zawsze pozostanie wrogiem. -I tak, doskonale pamiętam historię ostatnich trzech lat. I.. - przerwał na chwilę, by zrobić niepewny krok w przód i rozłożyć szerzej dłonie, w geście, który miał podkreślić jego zdanie -I mam nadzieję, że mówisz prawdę, Czcigodny Mizukage.. Mam nadzieję, że faktycznie nie jesteśmy od nikogo uzależnieni oraz, że jesteś świadomy tego, że to może być tylko ich podstęp.- wypowiedział dość poważnym tonem, aczkolwiek trochę mniej poważnym niż na początku rozmowy.
Po chwili jednak nieco się rozpogodził i już nieco żartobliwiej powiedział, jednocześnie wskazując na zabandażowane coś, znajdujące się na jego plecach -Bo w przeciwnym razie, Mizukage-sama, to JA będę musiał Cię powstrzymać wraz z moim "Fistaszkiem".

Po chwili zaczął zagłębiać się w treść listu, który wręczył mu Mizukage. Przez chwilę w pomieszczeniu panowała zapewne dość niezręczna cisza, której Sakurai starał się nie przerywać żadnych niekontrolowanym bąkiem. Na szczęście po chwili zaczął mówić. -Hmm.. A nie sądzisz, Mizukage-sama, że takie przedsięwzięcie może być bardzo niebezpieczne dla pozostałych wiosek? Zobacz.. Wszyscy najpotężniejsi Shinobi znajdą się w Konohagakure no sato.- przerwał na chwilę i łapiąc się za brodę kciukiem oraz palcem wskazującym prawej dłoni, spojrzał za okno.-Czyli pozostałe wioski zostaną praktycznie bez ochrony, bo ktoś Cię, Mizukage-sama, przecież musi eskortować! I to nie mogą być żadne płotki! Wioski pozostawione bez najpotężniejszych ninja staną się łatwym celem.. lub też odwrotnie.. Wróg może zaatakować właśnie Konohę, by zniszczyć wszystkich za jednym razem. Nie wydaje Ci się to zbyt ryzykowne, Mizukage-sama?- powiedział spokojnym tonem.
Sakurai zdawał się całkowicie zapomnieć o celu, w jakim tutaj przybył.
-Oczywiście niestawienie się na tym przyjęciu, również nie może mieć miejsca... Jak zamierzasz to rozwikłać, Mizukage-sama?... Jakbym był trochę silniejszy... to myślę, że w razie jakiegoś ataku wioska by była trochę bezpieczniejsza... Ale czy tydzień jest wystarczającym czasem na zdobycie większej siły?..- zapytał prawie retorycznie.
Hoozuki Sakurai
 

Re: Gabinet

Postprzez Remon » 10 maja 2015, o 13:49

Koryusai Sada, zapuszczony Mizukage swojej wioski, przekrzywił głowę i uśmiechnął się niczym poczciwy starzec, którym po części już był... Gdyby nie godność, jaką piastował oraz moc, którą dzierżył w rękach. Wiadomym było wszak, że Koryusai nie bez powodu był na stanowisku Cienia Wody, wielu ludzi zapomniało już te czasy, w których młody Koryusai Sada siał swoimi umiejętnościami szczery strach w sercach swoich przeciwników. Ale nieliczni pamiętali i wiedzieli, że pod powłoką poczciwego, zarośniętego staruszka cały czas krył się ten młody, potężny shinobi, który z upływem lat tylko stał się silniejszy. Pokiwał powoli głową do słów Sakurai'a.
[z][/z] - Zapewniam Cię drogi Tawashi, że nie dopuszczę do utraty kontroli. Wszak wszyscy na to pracujemy, prawda? By odzyskać należne nam miejsce. - pokiwał głową, a jego oblicze spoważniało - Prawdopodobnie lepiej niż Ty, zdaję sobie sprawę, że wszystkie te gesty dobroci wykonane w naszym kierunku mogą być podstępem, wymuszeniem pewnych zależności, które pogrążyłyby nas. Ale znowu...
Jego błękitne oczy błysnęły chytrze, a na twarzy pojawił się nieco łobuzerski uśmiech.
[z][/z] - Polityka jest przewrotna. Jeśli Kazekage uważa, że poprzez łapówkę mógłby zmanipulować mnie do oddania swoich wpływów w Kirigakure, to srogo się myli. Traktuję jego gest jako przejaw godnego naśladownictwa altruizmu.

* * *
Gdy kapitan ANBU zakończył lekturę listu od Hokage, a Czcigodny Sada oparł się z powrotem na swoim siedzeniu za biurkiem jego oblicze wyraziło zupełną aprobatę słów Hoozukiego.
[z][/z] - Widzę, że rozumiesz aż nazbyt mój dylemat wiążący się z tym zaproszeniem, kapitanie. - podniósł palec wskazujący ku górze, mówiąc - Z jednej strony, możemy narazić na atak własne domy, wszak na rzecz Festiwalu Odnowienia co elitarniejsze jednostki udadzą się do Liścia, by zapewniać ochronę VIPom. - drugi palec zawisł w powietrzu obok wskazującego - Z drugiej strony, zgromadzenie się wielkich osobistości w jednym miejscu to idealna okazja na przypuszczenie ataku. Tak źle i tak niedobrze. Pojawienie się w Konohagakure wiąże się z ryzykiem. Zaś nie pojawienie się tam może zostać odebrane jako akt złej woli, za działanie przeciwko kolektywowi, który próbujemy umocnić. Tak...
Mężczyzna pokiwał znowu głową, a jego spojrzenie powędrowało na drzwi znajdujące się za Sakurai'em.
[z][/z] - Tak, to jest ryzyko... - uśmiechnął się nieznacznie, a jego spojrzenie wydało się trochę nieobecne - Ale czasami musimy ryzykować w swym fachu, prawda Tawashi?
[z][/z] - Umi no Kuni... - powiedział enigmatycznie i zamyślił się. Jego błękitne spojrzenie zupełnie zasnuła mgła nieobecności.
Lemon Remon is back! ^_^ Just... Don't call me Remy! ~_~
Obrazek
Administrator
 
Posty: 344
Dołączył(a): 7 mar 2015, o 15:25
Ranga: Brak
Specjalna Ranga: Akatsuki

Re: Gabinet

Postprzez Hoozuki Sakurai » 10 maja 2015, o 15:21

Z czasem jak rozmowa nabierała tempa, na twarzy Hoozukiego pojawiał się uśmiech. Dlaczego? Ano choćby dlatego, że miał podobne myśli co stary i doświadczony Kage, a sam Sakurai mógł dzięki temu wywnioskować, że potrafi całkiem dobrze analizować. Każdy, kto znał go chociaż trochę, mógł bez obaw stwierdzić, że Niebieskowłosy jest po prostu głupim błaznem, który sam do końca nie wie co robi.. Ale jak widać, gdy robi się poważnie to nawet on potrafi być poważny!
-Cieszy mnie to, Mizukage-sama, że się zgadzamy.-dodał po słowach Staruszka i uśmiechnął się trochę szerzej. -I fakt.. bez ryzyka nie byłbym tym, kim teraz jestem... Ale czy każde ryzyko nie ma swojej granicy? Ajć... - zamilkł na chwilę i zdecydowanie się zamyślił -Moim zdaniem, Mizukage-sama, powinieneś jednak udać się na to spotkanie, lecz proszę - nie zabieraj ze sobą najsilniejszych jednostek. Oczywiście ostateczna decyzja należy do Ciebie, Czcigodny.
Sakurai ukłonił się wyraźnie, wziął głębszy oddech i powiedział -Przepraszam, że zadziałałem pod wpływem impulsu i przybyłem do Twego Gabinetu. Ale z drugiej strony.. Cieszy mnie to, że byłeś w stanie od razu rozwiać moje wątpliwości, Mizukage-sama.- po wyprostowaniu się usłyszał tajemniczą nazwę "Umi no Kuni".

-Kraj Morza?- zapytał niepewnie -Czy tam znajdę rozwiązanie moje...-zrobił krótką pauzę- Naszego problemu?. - do głowy napłynęły mu najróżniejsze wizje - począwszy od znalezienia tam jakiegoś potężnego, tajnego oddziału sojuszniczych ninja, przez dobre ukrycie słowa "wypierdalaj stąd", a na potężnych technikach skończywszy. Cokolwiek by to nie było, jeżeli miało to pomóc wiosce, Tawashi się tego podejmie!
W głębi serca wiedział, że to właśnie o to chodziło, ale z drugiej strony mogło być to rozpoczęcie zupełnie nowego tematu.
Hoozuki Sakurai
 

Re: Gabinet

Postprzez Remon » 10 maja 2015, o 16:56

Nim wypowiedział pojedyncze hasło "Umi no Kuni", z pokiwaniem głowy przyjął do wiadomości słowa swojego podwładnego. Trwając chwilę w zawieszeniu Mizukage pobębnił palcami po gładkiej powierzchni biurka i po chwili przeniósł spojrzenie na Sakurai'a. Jego błękitne oczy na powrót spoglądały z wyrazistą ostrością, a wszelkie ślady jego duchowej absencji wyparowały.
[z][/z] - Opowieść głosiła o zatopionej wyspie położonej na zachód od Kraju Morza. Nic potwierdzonego, to zbiór luźnych podań oraz mglistych legend przekazywanych sobie z ust do ust poprzez nielicznych. Z treści tych wynikałoby, że na wyspie tej osiedlili się ośmioramienni tytani. - przeczesał palcami swą szarą brodę i zmarszczył brwi - Jeśli zawierzyć temu wszystkiemu, tytanów tych, mógłby skłonić do współpracy shinobi, który okazałby się ich godzien. Ale jeśli to tylko legendy, to czas może zosta... - Sada nie dokończył swej myśli, gdyż z łoskotem otwieranych drzwi do jego gabinetu wbiegł zadyszany shinobi. Po charakterystycznej naszywce na jego mundurze, Sakurai bez problemowo odgadł, że należał do Oddziału Bariery Kirigakure.
[z][/z] - Mizukage-sama... Mizukage...-sama... - wydusił z siebie zadyszanym głosem, po drodze kłaniając się nisko po dwa razy przepraszająco. Widać było, że dzielnemu służbiście nie odpowiadała perspektywa przerywania swojemu władcy, ale sprawa musiała być pilna. Sakurai nie widział, by jakikolwiek shinobi z takim oddaniem wkładał serce w to, co robił ten czarnowłosy, przystojny mężczyzna. Hoozuki przyglądał się jak bierze głęboki oddech i wypuszcza powietrze, uspokajając rozedrgane z emocji serce - Ktoś... Ktoś wtargnął do Kirigakure no Sato drogą powietrzną i znajduje się właśnie w hotelu w centrum wioski.
[z][/z] - Jak mniemam, nie wylegitymował się, tak? - z dozą humoru zagadnął stary Mizukage, a oczy błysnęły mu z rozbawieniem.
[z][/z] - Nie, Czcigodny, żadnego legitymowania się, ani nic. Należy działać. - odpowiedział zmachanym głosem przedstawiciel Oddziału Bariery.
[z][/z] - Dobrze. Możesz odejść Hitoshi. - skinął głową na wycieńczonego mężczyznę, a potem przeniósł swoje rozbawione spojrzenie na kapitana ANBU - Zajmiesz się tym, prawda?
Pomiędzy Mizukage a Sakurai'em mogła zawiązać się charakterystyczna nić porozumienia. Jakby obydwaj przynależeli do jednego spisku. Widać było, że chociaż Hoozuki był wyjątkowo specyficzną, ba, ekscentryczną personą, to słusznie znajdował się na stanowisku kapitana ANBU.
Lemon Remon is back! ^_^ Just... Don't call me Remy! ~_~
Obrazek
Administrator
 
Posty: 344
Dołączył(a): 7 mar 2015, o 15:25
Ranga: Brak
Specjalna Ranga: Akatsuki

Re: Gabinet

Postprzez Hoozuki Sakurai » 10 maja 2015, o 17:44

Sakurai z wielką uwagę wsłuchiwał się w historię dotyczącą legendarnej Zatopionej Wyspy oraz równie legendarnych Ośmioramiennych Tytanów! Niebieskowłosy szybko policzył swoje ręce i stwierdził szybko, że... To cztery razy więcej niż posiada on sam! Więc muszą być też co najmniej 4 razy silniejsi od niego.
Wielki uśmiech zawitał na jego twarzy, a w myślach pojawiały się obrazy najpotężniejszych wojowników z ośmioma rękami!
-O-oczywiście Mizukage-sama! D-dziękuję za tak cenne informacje! Uczynię wszystko by zdobyć tę moc, co pozwoli mi jeszcze lepiej bronić wioski!- powiedział niezwykle radosnym tonem i ponownie się ukłonił.

W tym właśnie momencie do pomieszczenia wszedł jakiś czarnowłosy przystojniak, który cięzko sapał - niczym ksiądz w przedszkolu! Po czole spływały mu krople potu, a głos miał przejęty. Mówił coś o nielegalnym przekroczeniu bariery powietrznej Kirigakure no sato. -Wróg? A może wyjątkowo głupi sojusznik...- skomentował szybko w głowie, po czym przeniósł wzrok na Mizukage. Patrząc na niego starał się nie wybuchnąć śmiechem, bowiem Starzec robił takie śmieszne miny! W dodatku ta broda tak wesoło się poruszała! -Hihihi!- skomentował w myślach.
-Hah, oczywiście, Mizukage-sama! Od tego tu jestem.- dodał z entuzjazmem, po czym poprawił swój płaszcz, zza którego po chwili wyciągnął porcelanową maskę i założył ją na twarz. Przy drzwiach obrócił się na piętach w stronę Mizukage i ukłoniwszy się, powiedział szybko -Dziękuję.- po czym opuścił pomieszczenie i szybkim krokiem udał się w stronę Centrum.

z/t do HOTEL
Hoozuki Sakurai
 

Re: Gabinet

Postprzez Hoozuki Sakurai » 18 maja 2015, o 23:47

Po akcji w Hotelu, czuł, że musi pogadać ze swoim ulubionym Mizukage! W tym właśnie celu udał się wprost do jego gabinetu. Wkurwionym krokiem minął spanikowanych strażników nawet na nich nie spoglądając i podszedł pod drzwi Gabinetu. Deżawu? Zapewne, ponieważ już drugi raz tego samego dnia podchodzi wkurwiony pod gabinet Mizukage!
Bez pukania postanowił od razu wkroczyć do środka. -Czcigodny. Mamy problem.- zaczął poważnym tonem i zamknął za sobą drzwi. -T-ten chuj... Rozwalił pół hotelu i uciekł! Zapamiętałem jego chakrę, więc pewnie w razie czego go poznam. - dodał po chwili i zdjął swoją maskę ANBU, ocierając spocone czoło (oczywiście o ile Hoozuki się pocą). -Zabił też wielu cywilów. A jedynego, czego się dowiedziałem, to to, że korzystał z jakichś dziwnych zdolności.. Tworzył białe formy, które posiadały chakrę i mógł nimi dowolnie sterować. A przybył tutaj najprawdopodobniej na spotkanie z jedną z naszych świeżo upieczonych geninek - Sabatayą Hiroshi. Niestety doznała ona bardzo poważnych obrażeń i chwilowo nie jestem w stanie przeprowadzić przesłuchania. Jeżeli lekarzom uda się ją przywrócić do stanu używalności, od razu się tym zajmę. - wypowiedział niemalże jednym tchem i oczekiwał jakichś słów, pytań od strony Starca.
Hoozuki Sakurai
 

Re: Gabinet

Postprzez Madarao » 19 maja 2015, o 00:13

Nie można było zaprzeczyć, że między Mizukage a niebieskowłosym chłopakiem nie nawiązała się pewnego rodzaju nić porozumienia. Oboje mieli dosyć specyficzną osobowość, młody kapitan ANBU był ekscentrykiem natomiast staruszka, który sprawował pieczę nad całą wioską i jej mieszkańcami, nigdy nie opuszczała pogoda ducha i zawsze mógł poszczycić się trzeźwym spojrzeniem na sytuację. Niewątpliwie ułatwiało im to współpracę więc bezpośrednie wtargnięcie do gabinetu Kage nie było niczym dziwnym patrząc na zaistniała sytuację. Sakurai wbiegł do pomieszczenia po czym ledwo co łapiąc oddech wydusił z siebie wszystko co miał do powiedzenia. Co prawda prędkość wypowiadanych słów mogła utrudnić ich zrozumienie ale chyba się udało... Chyba, ponieważ staruszek stał odwrócone w stronę okna i nawet nie drgnął nadal wpatrując się gdzieś w panoramę wioski.Po chwili jednak do uszu chłopaka doszedł dobrze znajomy poczciwy głos:
-Problem powiadasz?
Następnie starzec obrócił sie na pięcie lecz na jego twarzy nie było widać ani śladu pozytywnych emocji, które zazwyczaj niej gościły, spoglądał on teraz na swojego podwładnego i lustrował go wzrokiem by po chwili wybuchnąć:
- Problem to będziesz miał Ty! Powiedz mi do jasnej cholery, jakim cudem jedna osoba zdołała wyrządzić tyle szkód!? Tfuu! Pal licho szkody, życie ludzkie to coś co jest nienaruszalne, i nikt nie śmie o nim decydować! Tym bardziej osób postronnych! Powiedz mi jak wygląda teraz wioska w oczach mieszkańców?! Jak mogę mówić o bezpieczeństwie, o sprawowaniu pieczy nad nimi, skoro zjawia się tu jedna osoba i pozbawia życia niewinnych ludzi?!
To co ujrzał Sakurai wyraźnie go zaskoczyło, ponieważ taka reakcja to ostatnia rzecz jakiej by się spodziewał po wiecznie opanowanym Mizukage. Lecz to nie był jeszcze koniec, choć teraz z mniejszą dawką gniewu co mogło świadczyć o tym iż staruszek trochę się uspokoił poprzez ten upust emocji, wypowiedział:
- Nie należę do osób pochopnych i nigdy bym nie chciał być stawiany obok nich dlatego też masz wyjaśnić to wszystko a intruza, który jest za to odpowiedzialny sprowadzić do wioski gdzie zostanie osądzony wedle prawa. Nie interesuje mnie jak lecz masz to zrobić i mam nadzieje, że nie stracę tak zaufanego człowieka lecz co do kolejnych moich decyzji, wyczekuj na nie i póki co wykonuj rozkazy.... Odejść!

Skwitował krótko staruszek dając do zrozumienia ile ma teraz na głowie...
Techniczne Konto: zbieram wyceny PZ za fabułę od oceniających anonimowo i upubliczniam wycenę. Nie decyduję o wartościach, nie negocjuję. Na to konto proszę nie wysyłać wiadomości prywatnych, to skutkuje natychmiastowym Warnem.
Osoba odpowiedzialna: Cheshire
Temat próśb: Tu gracze argumentują swoje osiągnięcia fabularne.
Temat wynagrodzeń: Tutaj odpisuje tylko Madarao, to lista wynagrodzeń za fabułę.
Administrator
 
Posty: 531
Dołączył(a): 11 maja 2015, o 22:17
Ranga: Brak
Specjalna Ranga: ANBU

Re: Gabinet

Postprzez Hoozuki Sakurai » 19 maja 2015, o 00:25

Sakurai aż przekrzywił głowę ze zdziwieniem, gdy staruszek zaczął nagle na niego krzyczeć. Wziął nawet głęboki oddech, by zaraz mu coś powiedzieć, gdy nagle przez jego głowę przeszła krótka myśl - Menopauza. Niebieskowłosy słyszał kiedyś o takim czymś i wiedział, że "to coś" prowadzi to lekkiego upośledzenia umysłowego, które objawia się nieludzkim zachowaniem, niekontrolowaną agresją oraz przemocą. Aż mu się szkoda zrobiło biednego Mizukage...
-Ano..- próbował wtrącić odpowiedź na pierwsze pytanie -Techniką wypiętrzenia fragmentu obszaru, czy czegoś tam.. Ziemia naruszyła konstrukcję hotelu, przez co gruzy spowodowały śmierć niewinnych osób. A co do jednej osoby.. Czcigodny Mizukage-sama, doskonale wiesz jaki jest świat Ninja, prawda? Jeszcze niedawno wszystkie wioski były doszczętnie zniszczone i to z powodu właśnie JEDNEGO człowieka. Ale spokojnie.. zajmę się tym, jak tylko uporam się z naszym wcześniejszym problemem. On jest chyba ważniejszy, prawda? Ten Shinobi, który dokonał zniszczeń w naszej wiosce to zwykły tchórz i gwałciciel, który zapewne może pochwalić się tylko potężnymi pokładami chakry, gdyż nawet nie próbował wymierzyć jednego ataku w moją osobę. - wypowiedział ze spokojem i współczuciem w głosie, po chwili dodając -Więcej poszlak zdobędę, jak już wspomniałem Mizukage-sama, gdy panna Hiroshi zechce wrócić do świata przytomnych osób. Ona na pewno coś wie. - dodał po chwili, po czym odwrócił się na pięcie i wykonał rozkaz Mizukage. Wyszedł z gabinetu.

z/t
Hoozuki Sakurai
 

Re: Gabinet

Postprzez Dōhito Orinosuke » 28 cze 2015, o 01:23

Reakcja strażników pozwoliła bez zbędnych ceregieli udać się do celu podróży jakim była siedziba Mizukage. Po drodze Orinosuke zwrócił uwagę na trzy rzeczy. Pierwszą z nich była sama wioska. Interesował go układ domów, ich wygląd, sposób ubioru ludzi czy zachowania. Próbował te wszystkie elementy porównać z Iwą. Kolejnym zajęciem było zorientowanie się czy nigdzie w pobliżu nie ma posłańca, który dostarczył mu list. Dzięki temu chciał przygotować się na ewentualny sposób prowadzenia rozmowy z głową innej wioski. Ostatnim elementem godnym uwagi było pilnowanie swojego bezpieczeństwa poprzez zachowanie szczególnej ostrożności. Kiedy już znaleźli się przed siedzibą, wszedł razem ze swoimi ludźmi do środka. Tam zapytał, gdzie znajduję się gabinet Mizukage, aby udać się tam i z nim porozmawiać. Ochrona miała zostać na zewnątrz. Gdy usłyszał pozwolenie na wejście (wcześniej zapukał), otworzył drzwi i zaczął rozmowę:
- Dzień dobry Mizukage! Miło mi poznać tak ważną personę osobiście.
W tym momencie urwał swoją odpowiedź licząc na to, że zostanie mu zaproponowane miejsce siedzące. Jeśliby nie otrzymał takiego przyzwolenia w ciągu dziesięciu sekund (na oko) kontynuował:
- Sprowadza mnie tutaj list na temat jednego z obywateli mojej wioski, który otrzymałem. Zgadzam się, że sytuację należy wyjaśnić i to spowodowało, że stawiam się osobiście. Rozumiem, że podczas pisania listu szastały szanownym Mizukage emocje, więc proszę mi jeszcze raz wyjaśnić co się konkretnie stało. W jakim stanie jest obecnie miejsce, w którym to się stało? Mogę porozmawiać z dziewczyną, która spędziła noc w hotelu? Albo z jakimkolwiek innym świadkiem? Z góry przepraszam za swoją bezpośredniość.
Takie przejście od razu do konkretów mogło być uznane za brak dobrych manier, lecz Orinosuke uważał, że tajemniczy Iwijczyk z każdą chwilą może być coraz dalej od Kiri i szansa na jego odnalezienie może być coraz mniejsza.
 
Posty: 471
Dołączył(a): 17 cze 2013, o 17:28
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Shintaisei

Re: Gabinet

Postprzez Madarao » 30 cze 2015, o 18:55

Idąc tak ulicami Kirigakure mogłeś zauważyć jak bardzo pod względem wizualnym różni się to miejsce od surowej Iwy. W przeciwieństwie do swego skalnego odpowiednika, Kiri wydawało się pełne życia. Co jakiś czas wnosiły się kamienne monumenty porośnięte różnego rodzaju roślinnością zarówno po bokach jak i na szczycie. Dzięki swym gabarytom pełniły rolę budynków co jasno dawały do zrozumienia porozmieszczane tam okna. Przeważająca część jednak stanowiły tu zwyczajne budynki miejskie chociaż w to jesienne popołudnie niezbyt daleko można było sięgnąć wzrokiem. Już zbliżając się tutaj Orinosuke zauważył iż cała wioska znajduje się w dolinie i to własnie w niej osiadła mgła co tylko potwierdziło nazwę wioski ukrytej we mgle. Nigdzie też nie zauważyłeś posłańca, który miał okazję dostarczyć Ci wieści od samego Mizukage. Nagle przed oczyma ukazał Ci się dosyć wyniosły budynek, który był siedzibą głowy wioski. Trzeba było przyznać, ze nie robił on jakiegoś wielkiego wrażenia ale i tak dało się wyczuć powagę samej instytucji.
Na samym dole poproszono aby towarzysząca Ci ochrona została tutaj i dalej będziesz musiał udać się sam. Każdy z tutaj obecnych zdawał sobie sprawę z tego kim jesteś więc teraz miałeś pewność, ze wieść o twej wizycie przybyła wystarczająco wcześnie.Gdy już znalazłeś się przed drzwiami zapukałeś i niemal natychmiast usłyszałeś krótkie:
- Proszę!
Wchodząc zauważyłeś jak starszy mężczyzna siedział za biurkiem przebierając palcami pośród dokumentów zawartych w granatowym skoroszycie o twardej oprawce, po chwili podniósł swój błękitny wzrok, by spojrzeć na Orinosuke a jego usta nawet się nie poruszyły. Tuz za jego plecami na niewielkiej żerdzi siedział brązowy jastrząb z przypięta do karku niewielką skórzaną rolką idealnie nadająca się na przechowanie wiadomości. Domyśliłeś się iż takim to o to sposobem informacje dotarły szybciej niż sam kurier. Po tym jak się przywitałeś, nie dostałeś propozycji zajęcia miejsca siedzącego tak więc kontynuowałeś swoją wypowiedź aby jasno przedstawić cel swojej wizyty. Gdy tylko skończyłeś mówić, staruszek doszedł do głosu:
- Drogi Tsuchikage czy wiesz co trzymam w dłoniach?... Są to dokumenty zawierające raport strat. Głównie znajdują się w nich kwoty, niebotyczne kwoty, które musi zapłacić wioska bo to własnie w jej gestii było zapewnienie bezpieczeństwa. Tym budynkom. Ja jednak mam w głębokim poważaniu starty materialny. To wszystko da się odbudować, to wszystko da się przywrócić do stanu z przed tego feralnego dnia..... Wiesz czego jednak nie da się przywrócić...? życia! Ludzkiego życia tych niewinnych ludzi. Większość z nich byli to cywile, większość z nich miała rodziny, które teraz wylewają morze łez bo ich ojcowie, matki oddali życie przez jakieś seksualne zapędy zwyrodnialca z Iwagakure...
Po tych słowach wlepił wzrok w Orinosuke.
Techniczne Konto: zbieram wyceny PZ za fabułę od oceniających anonimowo i upubliczniam wycenę. Nie decyduję o wartościach, nie negocjuję. Na to konto proszę nie wysyłać wiadomości prywatnych, to skutkuje natychmiastowym Warnem.
Osoba odpowiedzialna: Cheshire
Temat próśb: Tu gracze argumentują swoje osiągnięcia fabularne.
Temat wynagrodzeń: Tutaj odpisuje tylko Madarao, to lista wynagrodzeń za fabułę.
Administrator
 
Posty: 531
Dołączył(a): 11 maja 2015, o 22:17
Ranga: Brak
Specjalna Ranga: ANBU

Re: Gabinet

Postprzez Dōhito Orinosuke » 1 lip 2015, o 13:46

Postawa Mizukage rozczarowała Orinosuke. Ze wszystkich pytań odpowiedział zaledwie na jedno, a nawet nie był skory do wyjaśnienia jeszcze raz na spokojnie całego zajścia. Akurat to ostatnie rozumiał, gdyż w tej chwili daleko mu było od bycia spokojnym. Dōhito miał inne podejście, spokojniejsze, być może dlatego, że w tej chwili bardziej mu zależało na znalezieniu Isao przed Kiri i porozmawianiu z nim. Przed podjęciem jakiejkolwiek decyzji w tej sprawie chciał się w stu procentach przekonać czy to on, a jeśli tak to usłyszeć jego wersję. Bądź co bądź Kiri to wioska z przeciwnego sojuszu, która mogła nawet porwać kogoś z Iwy, aby mieć pretekst do wojny! Wszelkie dywagacje należało teraz odłożyć na potem, a zająć się za to rozmową z Mizukage. Orinosuke nie pasowało ostatnie zdanie, które wypowiedziała głowa wioski. W liście było napisane, że shinobi z Iwy i dziewczyna spędzili noc, a całe zajście działo się dopiero następnego dnia. Skoro zrobili to dobrowolnie to jaki cel był w wysadzaniu hotelu? A jeśli zrobił to siłą to na podstawie czego? Przypuszczeń? Zbyt pochopny osąd Mizukage wydał na temat przybysza z Iwy, lecz w takim stanie jakim jest teraz trudno będzie przekonać go do spojrzenia na sprawę z innej strony. Kiedy tylko ten skończył słowo "Iwagakure", Orinosuke natychmiast powiedział:
- Śmierć tych ludzi jest tragedią, wielką tragedią. To nie ulega wątpliwości. Jednakże co możemy z tym teraz zrobić? Życia im nie zwrócimy, jedynie możemy wyjaśnić sytuacje oraz złapać podejrzanych i na tym powinniśmy się skupić. Wrócę do swojego poprzedniego pytania. Istnieje choć cień szansy, abym mógł porozmawiać z dziewczyną, która była w hotelu? Myślę, że zbyt pochopnie wydaliście wyrok, że działo się tam nie wiadomo co, polegając jedynie na domysłach i podejrzeniach. Chciałbym usłyszeć wersję osoby, która nie będzie przypuszczać, tylko powie jak było. Jest to możliwe?
Orinosuke miał stanowczą minę i równie stanowczą postawę całego ciała. Nie przyszedł tutaj, aby słyszeć płacz Mizukage, więc nie zamierza dalej ciągnąć wątku, który jego zdaniem zaprowadzi ich donikąd.
 
Posty: 471
Dołączył(a): 17 cze 2013, o 17:28
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Shintaisei

Re: Gabinet

Postprzez Madarao » 1 lip 2015, o 23:13

Wypowiedź Orinosuke chyba przebiła się przez te wszystkie kołatające się w głowie staruszka myśli bo ten po chwili jakby zszedł na ziemię. Wyciągnął on otwartą dłoń, która wskazała fotel znajdujący się tuż przy wielkim drewnianym biurku. Przez chwile jeszcze wzrok wlepiony miał w sufit po czym przemówił:
- Masz racje szanowny Tsuchikage, nie powinienem podchodzić do tego w tak emocjonalny sposób lecz traktuje obywateli wioski jak me własne dzieci a wskaż mi ojca, który na wieść o krzywdzie sowich dzieci nie ruszy z gołymi pięściami na całe armie. No dobrze w takim razie musimy podjąć jakieś kroki bo tylko konkretne działania będą mogły nas przybliżyć do sprawcy. W odpowiedzi na Twoje pytanie to wszystko nie jest takie proste. Bezpośredni kontakt z owym morderca miały jak wiesz dwie osoby. Pierwszą z nich jest dziewczyna, od której to moglibyśmy uzyskać wszystkie niezbędne informacje, ta jednak od wielu dni leży w naszym szpitalu w śpiączce. Kontakt z nią jest niemożliwy a wszelkie próby wyciągnięcia jakichkolwiek informacji kończyły się fiaskiem. Drugą osobą jest mój kapitan ANBU Sakurai, ten jednak po zdaniu raportu wyruszył misję nie cierpiąca zwłoki której waga była ie do zignorowania i nadal nie wiem czemu jeszcze nie wrócił. Tu należałoby zapytać czy los może być jeszcze mniej przychylny, ponieważ nie znamy jego dokładnego położenia więc również kontakt jest prawie niemożliwy. Mamy do dyspozycji jego szczegółowy raport. Co do stanu hotelu to wystarczą słowa takie jak klęska, kompletne zniszczenie, nic dodać nic ująć.
Co do samego "wydania wyroku" nie opieralibyśmy swoich sądów na jakiś tam podejrzeniach. Pierwsze potwierdzenie obaw to sposób w jaki dostał się do wioski. Naruszenie strefy powietrznej to nie jest najlepszy sposób aby pokazać się z przyjaznej strony. Kiedy wysłałem Sakuraia po to aby dowiedział się kim jest tajemniczy przybysz ten bez zamiany nawet jednego zdania zareagował agresją. Czy ktoś o czystych intencjach panicznie obawia się wykrycia a na spotkanie z moim przedstawicielem wyprowadza atak? Podczas samej ucieczki pomijając fakt iz miał on za nic niewinnych ludzi, pozostawił po sobie dziwaczny twór. W porę zareagował oddział wsparcia, który przybył na miejsce bo mogę się domyślać tylko, ze była to jakaś technika... teraz jest to tylko kupa gliny.... Mam pewnego rodzaju koncepcje jednak chciałbym najpierw wysłuchać Twoich pomysłów. Zdaje sobie również sprawę, ze tym razem to Ty występujesz w roli wcześniej wspomnianego ojca, którego dziecko najwyraźniej zbłądziło jednak w tym świecie trzeba również ponosić konsekwencje za swoje czyny...
Techniczne Konto: zbieram wyceny PZ za fabułę od oceniających anonimowo i upubliczniam wycenę. Nie decyduję o wartościach, nie negocjuję. Na to konto proszę nie wysyłać wiadomości prywatnych, to skutkuje natychmiastowym Warnem.
Osoba odpowiedzialna: Cheshire
Temat próśb: Tu gracze argumentują swoje osiągnięcia fabularne.
Temat wynagrodzeń: Tutaj odpisuje tylko Madarao, to lista wynagrodzeń za fabułę.
Administrator
 
Posty: 531
Dołączył(a): 11 maja 2015, o 22:17
Ranga: Brak
Specjalna Ranga: ANBU

Następna strona

Powrót do Siedziba Mizukage

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników