"Willa don Sakurai'a

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

"Willa don Sakurai'a

Postprzez Hoozuki Sakurai » 10 maja 2015, o 21:46

Domek ten znajduje się w dzielnicy mieszkalnej należącej do klanu Hoozukich. Swoją wielkością nie wyróżnia się z tłumu, w zasadzie to kształtem też nie bardzo, ogólnie - nie wyróznia się niczym! Jest po prostu domem.
Skromna sadzawka wita przybywających do jego równie skromnych drzwi, przez które tylko najodważniejsi są w stanie przejść! Aby tego dokonać, muszą przejść próbę trzech pytań. Jakie są to pytania? Tego nie wie nikt!
Jednakże gdy już uda się przeżyć śmiercionośne próby, można wejść do środka. Na wycieraczce widnieje napis "Willa Don Sakurai'a".
Malutki korytarzyk nie robi wrażenia na gościach, lecz to co dzieje się dalej jest po prostu oszałamiające!
Średniej wielkości salonik z kanapą, akwarium (bez rybek, sama woda i glony) oraz dwoma krzesłami łączy się bezpośrednio, wąskim przejściem, z normalnie wyposażoną kuchnią.
Kawałek dalej znajduje się para tajemniczych drzwi. Dokąd mogą prowadzić?!
Odpowiedź jest równie szokująca co twarz Gesslerowej! Sypialnia z jednym dwuosobowym łóżkiem oraz akwarium bez rybek. A za drugimi - normalna łazienka, tj. Wanna, zlew, śmietniczek oraz ulubiony środek lokomocji wszystkich Hoozuki - MUSZLA KLOZETOWA!
Hoozuki Sakurai
 

Re: "Willa don Sakurai'a

Postprzez Nieaktywny MG » 20 maja 2015, o 20:15

W POSZUKIWANIU OŚMIORĘKICH TYTANÓW!*
"Misja po pakt" dla Hoozuki Sakurai (Poziom misji: A)

*© Guren, All Rights Reserved



[z][/z]Kolejny, jesienny poranek zapowiadał się dokładnie tak samo jak poprzednie. Można by tu długo rozprawiać o majestatyczności bladego słońca które wznosiło się na błękitnym niebie, czy o melodyjnym świergotaniu ptaszków radośnie zapowiadających nowy dzień. No ale niestety narratorce daleko do kunsztu pisarskiego znanych pisarzy, no bo pisarka z niej jak... a, nieważne. No ale i tak wypadałoby spróbować choć trochę naśladować ich geniusz. Tak więc, jak można było wywnioskować z poprzedniego barwnego opisu wschodzącego słońca, w chwili w której zaczęła się ta opowieść, był początek poranka. Tylko oczywiście trzeba by do tego opisu dodać jeszcze mgłę, bo co to za Owsia... przepraszam, jeszcze Kirigakure no sato, bez przyjemnej mżawki nad budynkami. Swoją drogą, ruch drogowy to tutaj zdecydowanie byłby utrudniony. O tej porze dnia mieszkańcy wioski właśnie opuszczali swe domostwa aby udać się do pracy w sklepach spożywczych, sklepach z odzieżą, sklepach wędkarskich, hotelach, zakładach fryzjerskich, salonach manicure, salonach pedicure, siłowniach, biurach ubezpieczeniowych, restauracjach, barach, kwiaciarniach, kasynach, gorących źródłach, pralniach, zakładach pogrzebowych, biurach turystycznych, policji, straży pożarnej, szpitalu, no... wszędzie tam gdzie pracowali. No ale nie ty! Ty, mój drogi kapitanie ANBU, wylegiwałeś się właśnie w łóżku, być może wtulony do swojego Fistaszka oraz śniąc koszmary o słodkich szczeniaczkach. Twój sen został jednak gwałtownie przerwany. Usłyszałeś głośne stukanie do drzwi. Kiedy do nich podszedłeś, ujrzałeś doskonale znanego ci chłopaka, który być może śnił ci się po nocach od wielu miesięcy. Był to nie kto inny, jak ten dzieciak, ten straszliwy dzieciak, teraz przemoczony dzieciak, który zrobił dla ciebie naprawdę straszną rzecz. Dlaczego przemoczony? Być może wpadł do sadzawki przy wejściu, albo przepłynął drogę do twojego domu wpław po chodniku. Różne rzeczy ludzie robią przecież, niektórzy cenią sobie towarzystwo kamyczka i nazywają go Kasztankiem, a inni moczą się płynąc suchymi ulicami wioski. W każdym razie był to posłaniec, który zlecił ci twoją poprzednią misję, na której przeżyłeś tak wspaniałą przygodę jako Majestatyczny Kapitan Antuan de Magnifity bon Żakłe Żulipapą em Suan vol Demoniczna Ryba Hoozuki, no i co ważniejsze... straciłeś Kasztanka! A teraz ten sam nicpoń stał przed twoimi drzwiami w koszulce "I love Rock"!
- D-d-d-dzień d-d-d-dobry.
Ostatnio edytowano 21 maja 2015, o 00:40 przez Nieaktywny MG, łącznie edytowano 1 raz
Obrazek
 
Posty: 726
Dołączył(a): 4 maja 2015, o 14:31
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Akatsuki
Specjalna Ranga: ANBU
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: "Willa don Sakurai'a

Postprzez Hoozuki Sakurai » 20 maja 2015, o 20:59

Ten dzień już od samego początku zapowiadał się na popieprzony... Zwłaszcza, że to nie był dzień, tylko najbardziej środkowy ze wszystkich środków świata środek nocy! No doobrze, wiele ludzi wstawało o tej godzinie do pracy jako sprzedawcy w spożywczaku, sprzedawcy w odzieżowym, sprzedawcy w wędkarskim, hotelarze, fryzjerzy, manicure'żystki, pedicure'żystki, trenerzy na siłowni, ubezpieczyciele, kucharze, barmani, kwiaciarze, kasyniarze, gorąco-źródlarze, praniarze, zaklado-pogrzebywacze, biuro-turystatoży, policjanci, strażacy, szpitalniarze, złodzieje i chimu, ale to nie zmienia faktu, że dla Sakuraia był to wciąż środek JEBANEJ NOCY!!
W jego głowie wesoło pojawiały się senne obrazy, w których.. Albo nie, najpierw zacznijmy od hierarchii lubienia czegoś. Najbardziej na świecie Sakurai kochał chyba SPANIE, następnie oglądanie kaczek, przytulanie się z "Fistaszkiem" no i wyszukiwanie sobie nowych przyjaciół w postaci rzeczy, które są dla niewiernych, niegodnych, parszywych laików "nieożywione". Tak więc wróćmy do snu przytulonego do "Fistaszka" Sakuraia - znajdował się on gdzieś na zewnątrz, prawdopodobnie w sielankowym zagajniku leśnym, w którym znajdowała się sadzawka.. A w tej sadzawce.. KACZUSZKA! Taka ładna, kaczuszkowa kaczuszka! Czarniutka, z kawałkami brązowego i zielonkawego, no po prostu śliczna! No i tak Sakurai sobie siedział na trawce z ręką na kolanie oraz kroczu, i oglądał kaczusię. To w sumie tyle.. no, nie wszystkie jego sny muszą być dynamiczne, prawda? No ale.. NAGLE! Kaczusia się zerwała, usiadła na gałęzi i zaczęła stukać dziobem w drzewo jak dzięcioł! *PUK PUK!* *PUK PUK!* *PUK PUK PUK!* *PUK PUK!* *PUK PUK!* *PUK PUK PUK!* *PUK PUK!* *PUK PUK!* *PUK PUK PUK!* *PUK PUK!* *PUK PUK!* *PUK PUK PUK!* *PUK PUK!* *PUK PUK!* *PUK PUK PUK!* *PUK PUK!* *PUK PUK!* *PUK PUK PUK!* i tak przez dobre 10 minut! No co za szalona kaczusia! Wyjadała spokojnie robaczki i rosła w siłę by móc płodzić nowe, malutkie kaczuszki.
Ale wtedy.. -Eeej! To jest nierealistyczne! Kaczusie nie jedzą robaków z drzew!- krzyknął w swojej głowie i aż z przerażeniem otworzył oczy. *PUK PUK!* *PUK PUK!* *PUK PUK PUK!* *PUK PUK!* *PUK PUK!* *PUK PUK PUK!* -C-co?!- krzyknął sam do siebie, uświadamiając sobie, że to pukanie to.. PUKANIE DO DRZWI!
Narzucił na siebie czym prędzej kołdrę i owijając się niczym pierzynowa larwa, w podskokach udał się do drzwi.
Wtedy też... -C-co?! Ty g-gnoju! Jak masz czelność się tu w ogóle pokazywać?! Ty PODŁY WYRZUCACZU KASZTANKÓW!- wykrzyczał wkurwionym tonem i gdyby mógł to pewnie by się zagotował! A wiadomo.. gotujący się Hoozuki to wyparowany Hoozuki. Niebieskowłosy już miał rozszarpać swojego wroga numer 1, gdy nagle uświadomił sobie, że jest całkowicie nagi, a ma na sobie tylko kołdrę... -Tym razem Ci się upiekło, gnojku.- wypowiedział przez zęby. -Co chcesz?!- dodał z oburzeniem.
Hoozuki Sakurai
 

Re: "Willa don Sakurai'a

Postprzez Nieaktywny MG » 20 maja 2015, o 21:26

[z][/z]Chłopak spojrzał na twoją twarz, a następnie na twoje okrycie i znów na twoją twarz... Przemierzał tak nerwowo wzrokiem po twoim ciele i podrapał się po głowie. Nie wiedział co powiedzieć. Nie to żeby kiedykolwiek wcześniej miał coś do powiedzenia do kogokolwiek. Bo on z natury peszy się za każdym razem, kiedy ma z kimś rozmawiać, no i również się jąka, ale nie jest ciężko akurat tego zauważyć. Kto by pomyślał, że tak nieśmiały i skryty w sobie podrostek w rzeczywistości jest bezwzględnym mordercą Bogu ducha winnych kamyczków. Wciąż ociekając wodą, chłopiec zaczął się trząść. Zapewne z zimna, w końcu był środek jesieni. Choć mogła być też taka możliwość, że było to z twojego powodu, autorytet i te sprawy. W każdym razie, kiedy on zastanawiał się co tobie powiedzieć, z naprzeciwka mogłeś usłyszeć głośny krzyk jakiegoś mężczyzny.
- Cześć sąsiad!
Po spojrzeniu w tamtym kierunku, mogłeś zorientować się że był to nie kto inny, jak twój sąsiad z naprzeciwka! Prawdę mówiąc to musiałeś go przez chwilę szukać wzrokiem, aż odnalazłeś jego głowę. Dokładnie tak, głowę! Bo źródłem tego zawołania była głowa Hoozukiego wystająca z wiadra napełnionego wodą.
- Jak tam mija poranek? Bo u mnie bardzo aktywnie!
Na twoją odpowiedź, jakakolwiek by ona nie była, aktywny sąsiad zniknął pod powierzchnią wody w wiadrze, a następnie wystawił jedynie rękę z wyciągniętym kciukiem do góry. Uroczy człowiek. Wtenczas posłaniec chyba przypomniał sobie słowa które miał ci przekazać.
- P-p-p-p-prze-p-p-praszam. P-p-p-p-a-n-n H-h-h-h-o-o-o-o-o-o-o-o-o-zuk-k-i S-s-s-a-a-a-k-kurai? M-m-mam d-d-dla p-p-p-p-pana w-w-w-wi-ad-d-dom-m-m-m-mość-ć-ć.
Następnie zaczął grzebać w kieszeni, z której po pięciu minutach uciążliwego szukania znalazł... guzik. Nie w sensie że nic, ale guzik. Bardzo ładny, niebieski guzik. Z czterema dziurkami. Takimi żeby wpleść tam nitkę. No i znalazł też jakąś tam głupią kartkę, którą zaczął tobie głośno czytać. A raczej próbować.
- W-w-w-w-w-w-wia-d-d-d-o-m-m-mość...
Nie doczytał jednak tobie reszty przesłania, bo właśnie padł nieprzytomny na ziemię.
Obrazek
 
Posty: 726
Dołączył(a): 4 maja 2015, o 14:31
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Akatsuki
Specjalna Ranga: ANBU
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: "Willa don Sakurai'a

Postprzez Hoozuki Sakurai » 20 maja 2015, o 23:03

Gdy Sakurai wykrzyczał co miał wykrzyczeć, Zabójca Kasztanka wciąż stał przed nim bez słowa! Zrobiło się nerwowo, ale co gorsza.. niezręcznie. Cisza zawsze jest niezręczna. Na szczęście przerwał ją nie kto inny jak wspaniały sąsiad Hoozuki - Pan Janushi (Taak, dodanie końcówki "shi" zawsze zmienia śmieszne imię, w epickie japońsko-brzmiące imię! Np. Natalia - Natalishi). Ten mężczyzna był po prostu kwintesencją Hoozukistości! Wspaniały, elokwentny, miły, mądry, Zaradny! Sakurai od razu uśmiechnął się szeroko i bez zastanowienia podniósł rękę do góry, którą zaczął radośnie wymachiwać, krzycząc -Ohaio, Sąsiedzie!! Poranek mija średnio, jak widać...- po tych słowach wskazał ręką na Wyrzucacza Kasztanków. No i nagle uświadomił sobie, że gwałtowny ruch ręki do góry, zrzucił z niego kołdrę... Nagie, średnio umięśnione, blade ciało Hoozukiego prężyło się teraz w geście schylania się po nakrycie. Miejmy nadzieję, że żaden murzyn nie użyje Hirashina teleportując się tuż za niego...
No, to by wyjaśniało dlaczego chłopak zaczął się tak nagle jąkać i stracił po chwili przytomność.. Mały pedał! Zboczuch i niemoralna świnia! Hoozuki od razu wiedział co z nim zrobić! Zemsta za KASZTANKA!!
Naślinił swoje palce wskazujące i nachylając się nad chłopakiem czym prędzej wepchnął mu je w uszy! -Mwahaha! Mokry Johnny, Wyrzucaczu Kasztanków!!- wykrzyczał, a następnie z wielką satysfakcją przerwał swoje szatańskie zagranie, chwycił guzik oraz "wiadomość" i wszedł do środka, zostawiając chłopaka leżącego przed drzwiami - no raczej nie zginie.

W środku pójdzie do swojego pokoju, odłoży kołdrę i z listem uda się do łazienki, przed lustro.. By nago móc przeczytać na głos jego treść do lustra. Tak! To najwyższy czas by poćwiczyć charyzmę!
Hoozuki Sakurai
 

Re: "Willa don Sakurai'a

Postprzez Nieaktywny MG » 21 maja 2015, o 00:09

[z][/z]Kiedy tobie zleciał z ciała ręcznik, a mały zboczuszek właśnie przed tobą zemdlał, Janushi właśnie wyszedł z wiadra - również całkiem nagi i nie przejmując się niczyimi spojrzeniami, czy też tym że ty również byłeś bez okrycia, zaczął prężyć się niczym olimpijczyk do skoku z trampoliny do basenu i wskoczył do wiadra wśród oklasków jego żony siedzącej na balkonie i przyglądającej się jego poczynaniom, która wyciągnęła skądś tabliczkę z numerem "10".
- Brawo! Wiedziałam że ci się uda! Cóż za skok!
Szkoda że mały posłaniec nie miał okazji zobaczyć tego zdumiewającego wyczynu. Kiedy wsadziłeś mu obślinione palce do uszu i zniknąłeś za drzwiami, ten wcale nie miał zamiaru się sprzed nich ruszać. Jedynie synek twojego sąsiada wybiegł z mieszkania i ściągnął z niego spodnie i poleciał do domu. Co z nimi zrobił później? A no powiesił na ścianie swojego pokoju, oprawiając je w ramkę i przyczepiając pod nimi plakietkę "Jakiś chłopak który zemdlał", tuż obok innych, różowych dziewczęcych spodni z plakietką "Nie chciała mi oddać zużytego patyczka do uszów". W późniejszych latach otworzył on własne muzeum ze spodniami, do którego uczęszczała cała jego rodzina!
Ty zaś, czytając nago kartkę należącą do chłopaka, mogłeś przeczytać następującą wiadomość:

Wiadomość musi zostać przekazana Hoozukiemu Sakurai, pamiętaj co masz powiedzieć.
Obrazek
 
Posty: 726
Dołączył(a): 4 maja 2015, o 14:31
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Akatsuki
Specjalna Ranga: ANBU
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: "Willa don Sakurai'a

Postprzez Hoozuki Sakurai » 21 maja 2015, o 16:23

Pan Janushi był na prawdę barwną postacią! Prawdziwą kwintesencją Hoozukistości - stary, ale jary, szalony i opanowany! No po prostu szablonowy Wodnik. Co więcej.. potrafił nieziemsko lądować we wiadrze! Będzie musiał kiedyś spotkać się z Sakuraiem i urządzić jakieś zawody. Gdyby Niebieskowłosy miał przy sobie jakąś plakietkę, dałby mu za ten skok mocne 4, a tak żeby gnojek był smutny i żeby myślał, że jest od niego gorszy!

Po chwili Sakurai wszedł do swojego mieszkania z kartką i guzikiem, a następnie nago udał się łazienki, ustał przed lustrem, przyłożył zaciśniętą pięść do ust, odchrząknął, wciągnął powietrze, rozluźnił przeponę i przez przypadek zwieracze (co zaowocowało wydobyciem się przepięknego dźwięku porannego bąka. Aż przypomniały mu się kołysanki grane na zwieraczu przez jego kochanego ojca, achh.. to były czasy! W sumie to Sakurai ostatni raz widział tatę jak ten zasnął w wannie i żeby się nie wychłodził, mały Sakurai postanowił wyciągnąć gumowy korek i wypuścić wodę... Tata się chyba obraził, bo już więcej go Sakuraiek nie zobaczył... :< ) No więc ten.. Ponownie odchrząknął, wyciągną kartkę przed swoje oczy, podrapał się lewą dłonią po mosznie i zaczął przemawiać - głośno i dostojnie. -Wiadomość.. ACH WIADOMOŚĆ! Musi zostać przekazana.. - emocje aż w nim buzowały! Byłby idealnym Władcą, mówcą i golasem! -Hoozukiemu Sakuuuurai! PAMIĘTAJ! ACH! PAMIĘTAJ! Co masz powiedzieć...- aż łezka zakręciła się w oku! Cóż za wspaniały sonet! Po chwili, gdy już uspokoił wzruszenie, otarł oczy i przyjrzał się kartce jeszcze raz, bo w sumie.. Trzeba przyznać, że trochę popierdolona misja. -Eee... Ale że co mam sobie powiedzieć? Ach! Już wiem! SAKURAI! Przecież miałeś coś załatwić dla Pana Mizukage! No taak! Ośmioramienni Tytani! Dzięki karteczko! <3- wypowiedział z wielką radością i pobiegł czym prędzej do swojego pokoju by nieco się ubrać. W sumie dobrze, że jego penis jest niezwykle mały, bo wbiegając do pokoju z zawrotną prędkością prawie zahaczył nim o futrynę! Tak więc.. rozmiar ma znaczenie :3 A Sakurai mógł się poszczycić najmniejszym penisem w swojej rodzinie! A co! Nie może być najlepszy, to chociaż będzie najgorszy!
Narzucił na siebie wszystkie ubrania, Fistaszka na plecy no i czym prędzej postanowił wyjść z domu.. Ale wtedy też przypomniał sobie o chłopaku - może powinien oddać mu guziczek? Tak! Z pewnością powinien!
Nachylił się więc nad biednym chłopakiem i klepnął go kilka razy w twarz, tak by ten odzyskał przytomność. -Widzisz ten guzik?- zaczął powoli i pokazał mu go Widzisz ten guzik, KURWA?!- wykrzyczał ostrzej -TO MASZ!- krzyknął i wyrzucił go do sadzawki. -HAHAHAH! ZEMSTA! ZEMSTA! ZEMSTA!! - wykrzyczał i uniósł ręce triumfalnie do góry niczym Konrad w III cz. Dziadów. Pozostało tylko poczekać na reakcję, płacz i może jakieś słowa od tego półnagiego dzieciaka!
Hoozuki Sakurai
 

Re: "Willa don Sakurai'a

Postprzez Nieaktywny MG » 21 maja 2015, o 17:01

[z][/z]Tak więc, kiedy wróciłeś na próg swego domu, twój posłaniec nadal leżał tam gdzie wcześniej. No... tyle że teraz nie miał tylko spodni, a jedynie bokserki z motywem "Rolling Stones", gdzie główną postacią był mężczyzna toczący spory głaz. W ogrodzie posiadłości naprzeciwko zabawa zaś trwała w najlepsze. Janushi wraz z żoną, ubrani w hawajskie kiecki oraz z kokosami na klatce piersiowej tańczyli właśnie razem w rytm muzyki heavy metalowej, bawiąc się przy tym w limbo. Warto zauważyć, że mężczyzna robił to z wiadrem na głowie, w którym dorobił sobie dwa otwory na oczy.
- Niżej, niżej!
- Ej, nie oszukuj! Nie zamieniaj się w wodę!
- Auć! Nie rzucaj we mnie kokosem!
Tak więc jak mogłeś zauważyć, doskonale się oni przy tym bawili. Po tym jak ocuciłeś chłopaka, ten otworzywszy oczy zaczął wpatrywać się w ciebie nieprzytomnym wzrokiem. Chciał coś do ciebie powiedzieć, ale z jego ust wydobyło się jedynie niewyraźne bulgotanie. No ale przecież musiał przekazać ci wiadomość, bo gdyby tego nie zrobił, to jego wuj nie pozwoliłby mu zapisać się do klubu pasjonatów guzików. Ten który miał w spodniach i którego ty właśnie posiadałeś, był jego najcenniejszym nabytkiem. Przez całe swoje życie szukał takiego guziczka, z idealnie wymierzonymi odstępami pomiędzy dziurkami, idealnie wykonanym wgłębieniem... Przez dobre trzy godziny mierzył je linijką, zanim w końcu zdecydował się odkupić go od tamtego chłopca, który zresztą był bardzo zdziwiony kiedy tamten podszedł do niego i kazał mu zdjąć koszulę. No ale dostał za to wysoką zapłatę, dzieciak nieźle się ucieszył kiedy dostał 1000 ryo, a czego się nie robi dla pasji, czyż nie? Dlatego też kiedy zobaczył jak jego ukochany nabytek właśnie wpadł do stawu, serce mu zamarło. To był ten moment, w którym widział jak to się dzieje, ale nie mógł w żaden sposób zareagować. Był zbyt wolny, zbyt ślamazarny.
- Nieeeeeeeeeeeee!
I wskoczył do sadzawki.
Obrazek
 
Posty: 726
Dołączył(a): 4 maja 2015, o 14:31
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Akatsuki
Specjalna Ranga: ANBU
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: "Willa don Sakurai'a

Postprzez Hoozuki Sakurai » 21 maja 2015, o 17:27

Sakurai dokonał najwspanialszej rzeczy w swoim życiu! I nie mówi tutaj o zostaniu jakimś tam nędznym Kapitanem ANBU, czy ulubieńcem Mizukage... Mówi tutaj o dokonaniu zemsty na swoim arcywrogim wrogu! Szkoda, że nikt tego nie nagrał! Szkoda, że nikt tego nie widział! Tylko bawili się w limbo przy "Slayerze" - tak, to ten popularny zespół, który gra muzykę heavy metalową na harfach, fletach i innych usypiających instrumentach.
Widok dzieciaka, który wskakuje zrozpaczony do sadzawki w poszukiwaniu przyjaciela aż wywołał ukłucie w sercu Sakuraia... Tak, to była duma!
Hoozuki jeszcze obejrzał się za tym dziwnym dzieciakiem i następnie udał się na w stronę głównej bramy Kirigakure no sato, by pozdrowić strażników głośnym -Ohaaio! Wyruszam, nie wiem kiedy wrócę! Jego nogi maszerowały dalej traktem, który miał go doprowadzić do Kraju Morza. To właśnie o nim opowiadał mu Mizukage i to właśnie nieopodal tego kraju miał dowiedzieć się o historii Ośmioramiennych Tytanów, które być może nauczą go jakiejś potężnej techniki, dzięki której Sakurai będzie w stanie obronić wioskę pod nieobecność Cienia Wody.
-Achuj Przygodo!- wykrzyczał radośnie, a na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech. Taak, przygoda była czymś, co Hoozuki lubią najbardziej!
Hoozuki Sakurai
 

Re: "Willa don Sakurai'a

Postprzez Nieaktywny MG » 22 maja 2015, o 11:08

[z][/z]Mszcząc się na tym chłopaku nie wiedziałeś jednak, że w przyszłości przyniesie to naprawdę srogie konsekwencje. Po godzinie poszukiwań, młody posłaniec wreszcie znalazł swój ukochany guziczek, po czym pieszczotliwie go głaszcząc udał się w samych bokserkach do swojego domu. W międzyczasie sąsiedzi zakończyli taniec i limbo, po czym jedząc kokosy które mieli wcześniej na sobie, wrócili do domu i zaczęli śpiewać karaoke które było słychać na całej ulicy. Co też śpiewali? Ależ oczywiście że muzykę Jazz! Ich syn do nich dołączył, wtórując temu przy pomocy miksera i szczoteczki do zębów. Ale wracając już do naszego mściciela... Ten od tego momentu postanowił ułożyć plan zemsty na twojej osobie. Chciał żebyś cierpiał tak jak on, chciał żebyś zobaczył jak bliski ci sercu przedmiot wpada gdzieś do wody w stawiku przy czyjejś willi. Ale do tego potrzebował dwóch rzeczy. Willi i stawu. No i od tego postanowił zacząć. Ty zaś, wychodząc z wioski na być może najbardziej ekscytującą przygodę w twoim życiu, pożegnałeś się ze strażnikami, którzy właśnie bawili się ze sobą w "szczyp wąsa". Zabawa ta polegała na szczypaniu się w ramię, by następnie szybko uderzyć drugą osobę z liścia w twarz. Dlaczego w ramię, skoro nazwa nosi taką nazwę? A no bo ich po prostu nie mieli. Skłonili się jednak przed tobą oficjalnie, przerywając zabawę.
- Do zobaczenia Sakurai-senpai!
Po czym wrócili do poprzedniego zajęcia.

z/t
Obrazek
 
Posty: 726
Dołączył(a): 4 maja 2015, o 14:31
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Akatsuki
Specjalna Ranga: ANBU
Dodatkowa Ranga: S-Rank


Powrót do Hōzuki

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników