Siedziba Kyokukage

Sporej wielkości budynek w którym znajdują się biura Kyokukage i jego podwładnych. Tutaj też pracują radni Otogakure no Sato.

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

Re: Siedziba Kyokukage

Postprzez Nieaktywny3 » 16 gru 2015, o 13:52

Obrazek

Słowa (zimnej hehe) Suki, który doszły do uszu gościa z Ukrytego Liścia, nie miały żadnego znaczenia. Nie oszukujmy się: zwykły genin nie był kimś, z kim posłaniec chciał rozmawiać. A dziewczyna, nie dość, że ciekawska, to również niezwykle niewychowana. O ile brak manier Konoszanina można było uznać za zrozumiałą (list nie może czekać ani chwili dłużej!), to tej młodej, pewnie świeżo po Akademii Ninja, przedstawicielki Wioski Dźwięku, nikt zrozumieć nie mógł. Przecież powinna doskonale zdawać sobie sprawę z tego, że niektóre informacje nie są przeznaczone dla jej uszu? A jeżeli ktoś ją zobaczy po wyjściu z Gabinetu Kyokukage? Porwie i, przy pomocy tortur, wydusi z niej wszystkie usłyszane informacje? To zagrażałoby całej społeczności ninja! Niestety, tego ukryć się nie dało.

Hiroshi wszedł do pomieszczenia. Tak samo jak pozostali członkowie wydarzenia nie bardzo przejęli się tym, co starała się robić kunoichi z Kamijin. Wszyscy byli na tyle doświadczeni, że w przeszłości widzieli setki takich wydarzeń. Posłaniec z Ukrytego Liścia pokręcił z niezadowoleniem głową i wymownie spojrzał na Kyokukage. Następnie, gdy dziewczynka została zabrana, a w pomieszczeniu zrobiło się więcej miejsca, podszedł do półek na książki. Przed nią leżała jedna: ta, która została strącona przez Suki. Podniósł ją i włożył w odpowiednie miejsce. Następnie odwrócił się do Czcigodnej.
- Sarutobi Hiko. Numer rejestracyjny to 0091803. Nie mam przy sobie dokumentów, bowiem wtedy ewentualne złapanie przez wojska Shoguna zakończyłoby się dla mnie śmiercią i niewykonaniem zadania powierzonego mi od Hokage. Przepustki również nie mam, bowiem nie przeszedłem przez bramę wioski.

Posłaniec uważnie przyglądał się dumnej kobiecie. I czekał, aż ta zareaguje w jakiś sposób na to wszystko, co Rokugama zawarł w wiadomości. W normalnych warunkach pozwoliłby sobie schować dłonie do kieszeni, jednakże teraz ma przed sobą kogoś tak ważnego... Niestety, ale nie mógł sobie na to pozwolić.
 
Posty: 113
Dołączył(a): 6 kwi 2014, o 18:43
Ranga: Nukenin
Specjalna Ranga: Akatsuki
Specjalna Ranga: ANBU
Dodatkowa Ranga: Sennin

Re: Siedziba Kyokukage

Postprzez Nagano Yusuke » 16 gru 2015, o 15:01

Ta dziewczyna nie jest normalna, pomyślała Yusuke wpatrując się ze zdziwieniem wyrysowanym na jej twarzy w Suki, która raptem padła na ziemię i zaczęła histeryzować. Nawet jej własna siostrzenica nie była zdolna do takich rzeczy, a przecież była taka niesforna... Całkowicie niewzruszona, patrzyła jak jej najzdolniejszy przyboczny, Hiroshi, radzi sobie bez większych problemów z geninką. Nie martwiła się o to, że coś jej się stało. Doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że ten cios w żadnym razie nie był śmiertelny, a ona jedynie straciła przytomność. Była po prostu zmęczona całą tą szopką.
- Dziękuję, Hiroshi - skinęła głową do przybocznego w geście podziękowania - Rób co musisz - dodała, wpatrując się w plecy odchodzącego mężczyzny, aż ten nie zamknął za sobą drzwi.


Po tej dosyć niezręcznej sytuacji, Kyokukage w końcu mogła skoncentrować się na o wiele ważniejszych sprawach. Kiedy usłyszała jego nazwisko, jej prawa brew lekko zadrgała. Znała ten ród. Był bardzo stary i szanowany, trzeci Hokage, legendarny shinobi Liścia pochodził z tego rodu. Numer rejestracyjny nie był dla niej całkowicie ważny, ale to pytanie nie miało tego na celu - wpatrywała się prosto w twarz młodego mężczyzny, szukając w niej jakichkolwiek zmian. Gdy skończył swoją wypowiedź, skinęła głową, uśmiechając się cierpko.
- Tak jak myślałam, wybacz te środki ostrożności, ale sam rozumiesz, ze względu na obecną sytuacją na świecie, musiałam tak zareagować - oczywiście mu nie zaufała, nie ufała praktycznie nikomu, ale nie miała powodów, by sądzić, że ten ktoś jest szpiegiem Shoguna. Po prostu wiedziała, jak zachowałby się posłaniec Rokugamy i gdyby odpowiedział on jej, że przeszedł on główną bramą wraz z przepustką - najpewniej od razu kazałaby go zamknąć, albo odprawić. Nigdy nie wiadomo, w co mógł sobie pogrywać ten uzurpator - mógł to być z jego strony jakiś sprawdzian dobrej woli Kage.
- Dobrze, pojawię się tam, ale będę musiała jakoś zamaskować moją nieobecność. Shogun widzi wszystko - powiedziała w końcu, dając mu tym samym odpowiedź której od niej oczekiwał Kohaku - Będę gotowa na wezwanie.

 
Posty: 41
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 16:34
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Kage

Re: Siedziba Kyokukage

Postprzez Nieaktywny3 » 16 gru 2015, o 15:39

Obrazek

- Oczywiście, to zrozumiałem Czcigodna Kyokukage - skinął delikatnie głowę wypowiadają tytuł kobiety - Gdy świat stanął na głowie, nie wiadomo kto jest przyjacielem, a kto wrogiem. Tylko najsilniejsi mają przywilej bezgranicznego zaufania - uśmiechnął się również.

Nie często pozwalał sobie na dłuższą rozmowę z kimś tak wysoko stojącym w hierarchii. To nie tak, że czuł się niepewnie: po prostu znał swoje miejsce na ziemi. Był posłańcem, narzędziem swojego władcy. Niczym Hiroshi, który jest gotów na każde zawołanie Kyokukage. Mężczyzna szanował takich ludzi. Wiedział jak wiele oni robią dla dobra ogółu. A niewielu ich docenia. Słysząc kolejne słowa kobiety, ukłonił się troszeczkę głębiej.
- Za przeproszeniem... Mniemam, że Hokage-sama liczy na natychmiastowe spotkanie, jak najszybciej spotkanie. Dlatego kazał mi się niezwykle spieszyć. Nie chciałbym pospieszać, jednakże każda chwila zwłoki może mieć bardzo nieprzyjemne konsekwencje.

Posłaniec ciągle zgięty w pół, nie śmiał spojrzeć Nagano Yosuke w oczy w geście szacunku. Gdy skończył mówić, wyprostował się i wypowiedział ostatnie słowa.
- Jednakże tutaj moja rola już się kończy. Dziękuję za wysłuchanie. Wracam do Liścia.

Ukłonił się raz jeszcze i wyszedł na korytarz. Wiadomość została przekazana. Misja zakończona powodzeniem. Uśmiechnął się. Szedł korytarzem. Trwało to kilka sekund. Wyszedł na świeże powietrze. Pierwsze krople deszczu padały na ziemię.

Posłaniec zniknął.
 
Posty: 113
Dołączył(a): 6 kwi 2014, o 18:43
Ranga: Nukenin
Specjalna Ranga: Akatsuki
Specjalna Ranga: ANBU
Dodatkowa Ranga: Sennin

Re: Siedziba Kyokukage

Postprzez Hebi Oroshi » 28 kwi 2016, o 19:47

Hebi spoglądał na wioskowe mury, które od najmłodszych lat ukrywały go przed światem zewnętrznym. Wszystko wydawało się tak inne w chwili gdy znowu tutaj był. Brama pilnowana przez czujnych strażników, co może by i nie dziwiło, gdyby nie to że w ich następstwie ustawiono drewniane domki w których wojownicy shoguna również dokonywali inspekcji.., Hebi z pewnością został rozpoznany, jednak ludzie z emblematem nuty na czole, nie chcąc wdawać się w słowne potyczki i dawać powodów uzurpatorom do interwencji, zostawili samotnego shinobi w spokoju... Oroshi czuł się dziwnie idąc tymi samymi ulicami, widząc te same miejsca, rozpoznając znajome twarze.
Czuł się jak gdyby ktoś za dotknięciem czarodziejskiej laski, przeniósł go do skrzywionej przeszłości, do miejsca gdzie musiał wrócić, jednak nie do końca wiedział w jaki sposób. Teraz największym problemem był wysoki budynek, gdzie jego niedoszła przywódczyni będzie miała zapewne ciekawy dzień, widząc swego dawnego podopiecznego który jako zaginiony powraca do domu...
Mijając kolejne zabudowania, chłopak poprawił kaptur którym okrywał swe blade oblicze, po czym przeszedł przez próg odzywając się cicho do swego towarzysza...

- A teraz bądź czujny... Inaczej nasz żywot skończy się nim wreszcie będziemy mię siebie dość.

Nie potrzebował pytać o drogę, nie potrzebował prosić o zgodę... Idąc starym korytarzem powróciły wspomnienia, powróciło to oddziałów się nim stał się tym kim był teraz. Ostatnia rozmowa z Page, która zakończyła się prawie jego aresztowaniem... Co będzie teraz?
Trzy krótkie puknięcia, a potem już tylko przejście do gabinetu gdy uzyskał odpowiedź że środka.

" Mówię ci chłopcze, to był bardzo zły pomysł"
Szepnął na koniec, gdy wreszcie znaleźli się w środku.
Obrazek
 
Posty: 1146
Dołączył(a): 28 kwi 2015, o 15:09
Ranga: Nukenin
Specjalna Ranga: Akatsuki
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Siedziba Kyokukage

Postprzez Nagano Yusuke » 28 kwi 2016, o 23:44

Po zakończonym dosyć niedawno egzaminie na chūnina, Yusuke, jako Kage wioski w której owo wydarzenie się odbywało, została rzecz jasna obarczona niewdzięcznymi formalnościami, które oczywiście nie pozwalały jej na siebie czekać. Gdy więc tak przywódczyni Otogakure no sato przewracała kolejne stronice nudnych formularzy, nie można było się dziwić temu, iż w jej głowie pojawiały się niezbyt optymistyczne myśli, w których przeklinała shōgunat za to, iż przejmując kontrolę nad wioską, zapomnieli o tym, by przejąć przy tym też całą tę robotę papierkową.


Ten dzień nie różnił się więc zbytnio od poprzednich. Do chwili, aż Yusuke nie poczuła zbliżającego się za drzwiami źródła chakry - chakry, której nie spotkała od długich miesięcy. Chakry, za której to właścicielem miała już dawno wysłać pościg. Powstrzymywała się przed tym z bardzo prozaicznych powodów - oszczędzała środków, oraz nie miała całkowitej władzy nad własnymi ludźmi. Nie miała też zamiaru oddawać chłopaka w ręce shōguna. Teraz jednak przyszedł do niej, jakby nigdy nic... Jedno musiała mu przyznać - miał tupet. Czekając aż Oroshi zbliży się do drzwi, pod którymi stała dwójka z jej strażników - młoda, purpurowowłosa kobieta, oraz dobrze zbudowany mężczyzna, kobieta kontynuowała dotychczasową czynność. Dziwne, że za każdym razem spotykano ją podczas jakiejś czynności...


Zaledwie w chwili, w której Hebi znalazł się pod drzwiami, Yusuke postanowiła się odezwać, podnosząc głos.
- Wejść - rzuciła jedynie, odkładając gęsie pióro by spojrzeć bezpośrednio w oczy młodzieńca, który przekraczał próg jej gabinetu. Na jej twarzy nie pojawiła się złość, czy też jakiekolwiek inne uczucie - jedynie profesjonalna obojętność. Oczywiście do chwili, w której zwróciła uwagę na jego płaszcz... Płaszcz, którego nie sposób było pomylić z żadnym innym, choć który widziała jedynie na ilustracjach i w zapiskach. Płaszcz, który przeszedł do legendy, płaszcz należący do organizacji przestępczej, terrorystów nazywających siebie Akatsuki. Ludzi, którzy niegdyś zniszczyli Konohagakure no sato i siali trwogę w sercach wielu shinobi sprzed wieku.
- Masz mi naprawdę dużo do wyjaśnienia. Zacznij od tego, dlaczego zostałeś przestępcą - wskazała długim paznokciem bezpośrednio na jego ubranie, nie tracąc czasu na zbędne powitanie. Nie wiedziała czego się po nim spodziewać, postanowiła jednak zachować zewnętrzny, oraz wewnętrzny spokój. Była w tej chwili przygotowana na najgorsze. Zawsze była.

 
Posty: 41
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 16:34
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Kage

Re: Siedziba Kyokukage

Postprzez Hebi Oroshi » 29 kwi 2016, o 07:31

Hebi od pierwszej chwili wiedział że jego plan nie będzie wcale łatwy. Od chwili gdy medytując w wężowej grocie w trybie sennina, zastanawiał się jak poradzić sobie z problemem który go dotyczy. A była nim walka na dwa fronty, gdzie na jednym stał on przeciw shogunowi, a na drugim własna wioska ściągająca go jak lichego przestępcę... Musiał załatwić to szybko, nim sprawy nabiorą szybszego obrotu.
Teraz stojąc w gabinecie Kage, z wężem owiniętym wokół własnej tali, nie potrafił zrozumieć co właściwie powiedzieć osobie, która zapamiętała go jako rozpieszczonego smarkacza, z mlekiem pod nosem, który wtedy jedyne do czego był zdolny, to płacz nad własnym losem... Czy zmienił się chociaż trochę?
Po dłuższej chwili, która dla niego trwała całą wieczność, chłopiec odetchnął głęboko, po czym ugryzł się w język za swą głupotę... Nie spodziewał się że młoda kobieta rozpozna jego płaszcz, a tym bardziej będzie znała przeszłość ludzi wtedy go noszących... Marny początek ich spotkania.

- Witaj, wiem że nie było mnie przez pewien czas- zaczął ze szczególnym naciskiem na ostatnie dwa słowa- jednak wbrew swej woli zostałem zabrany z egzaminu, przez człowieka w którego istnienie i tak mi nie uwierzysz... Potem było jeszcze trudniej, gdy z dnia na dzień stawałem się bardziej pewien że nie zawdzięczam wam nic by tu wracać. Z czasem jednak nabrałem rozumu, i dochodzimy do momentu owego płaszcza... Symbol który na nim widzisz to chęć walki z Shogunem, nie próba zawładnięcia światem. Jak w przypadku mych nieszczęsnych poprzedników... Przychodzę dzisiaj do Ciebie, bo nie chce byś myślała że zostawiłem was na pastwę losu... Walka z Shogunem to teraz mój priorytet, jednak będąc tutaj nic nie zdziałałm. Gdy wraz z innymi zacznę swe dzieło, nie będzie dla mnie powrotu nim nie zniszcze tyrana. Taka jest powinność spadku po Orochimaru, i wreszcie udało mi się to zrozumieć...

To była prawda, jednak nieco ubarwiona... Był przecież Hebi, tacy jak on nigdy nie robią niczego bezinteresownie.
(Brawo młody, widzę że język nieco ci zależał podczas miesięcznego postu)
Zakpił czarny wąż, starając się jak zwykle wytrącić go z równowagi.
Obrazek
 
Posty: 1146
Dołączył(a): 28 kwi 2015, o 15:09
Ranga: Nukenin
Specjalna Ranga: Akatsuki
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Siedziba Kyokukage

Postprzez Nagano Yusuke » 30 kwi 2016, o 00:55

Słowa wypowiedziane przez Oroshiego wywołały u niej mieszane uczucia. Zdawała sobie sprawę z tego, że chłopak został "zabrany" z egzaminu przez jej starą przyjaciółkę. Nie znała szczegółów, lecz wyraziła na to zgodę - no ale było to przecież jeszcze przed tym, jak wrócił do wioski, by zostać przez nią awansowanym. Czyżby szwankowała mu pamięć? Nie było go jedynie przez kilka miesięcy. Nie miała pojęcia o jakim człowieku mówi i prawdę mówiąc nieszczególnie ją to interesowało - jej głównym celem było teraz poznanie zamiarów młodzieńca i osądzenie go. Oczywiście znała historię Akatsuki, wiedziała, że początkowo grupa ta pragnęła pokoju, wiedziała też jak skończyli. Jako Kage była doskonale zaznajomiona z historią tego świata. O ile jednak mogła jeszcze uwierzyć w jego szczere intencje, to nie potrafiła nie odczuwać zaniepokojenia tym, iż historia miała zatoczyć koło. Właściwie, to skąd dowiedział się o tym ugrupowaniu? Od kogo? Skoro nie było go w wiosce, nie mógł sięgnąć do zamkniętych zbiorów w bibliotece, nawet pomimo tego, iż posiadał do nich dostęp. Oczywiście wiadome tutaj było również to, co sądziła o jakimkolwiek jawnym przeciwstawianiu się shōgunowi.
- Nie było cię zaledwie kilka miesięcy... - zaczęła, wzdychając ostentacyjnie - A w twojej głowie już zaczęły gnieździć się tak idealistyczne poglądy - pokręciła głową - Nie wiem w czyim kręgu zacząłeś się kręcić, ale nie sądzę, by Orochimaru, założyciel tej wioski, pragnął tego, byś przeciwstawiał się shōgunowi. Gdyby żył, chciałby najpewniej byś służył własnej wiosce, a nie bawił się w wojnę z siłą, której nie możemy jeszcze zwyciężyć - machnęła dłonią - Walka z nim nie ma w tej chwili sensu, Konohagakure, Iwagakure, a także i nasza wioska... Wszyscy jesteśmy zdani na jego łaskę. Wszyscy wiemy, co stało się z Kirigakure no sato. Jako twoja Kyokukage, nie mogę więc pozwolić jednemu z moich shinobi na taką zabawę, na tworzenie idealistycznej grupy która jest skazana na klęskę. To nie jest żadna bajka, nie zostaniesz bohaterem który jednym pchnięciem sztyletu w serce uzurpatora uratuje cały świat - spojrzała mu prosto w jego zielone, gadzie oczy - Zdejmij ten płaszcz i puść swoje marzenia w zapomnienie, dopóki nie nadejdzie pora na walkę. Mam dla ciebie ważniejsze zadanie - dodała, uśmiechając się do niego pokrzepiająco. Chciała go odwieźć od tego planu, nie chciała przecież, by jego opór został jakkolwiek powiązany z jej wioską. Przede wszystkim chciała chronić Otogakure no sato.

 
Posty: 41
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 16:34
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Kage

Re: Siedziba Kyokukage

Postprzez Hebi Oroshi » 30 kwi 2016, o 11:56

Hebi spokojnie spoglądał na swoją przywódczynie, która z niejasnych mu powodów zawsze przyprawiała go o kilka dodatkowych zszarganych nerwów... Kolejna decyzja którą podjął w swym życiu, która przez wiele tygodni zaprzątała jego głowę. Teraz w jednym zdaniu została odrzucona, po raz kolejny to czego chciał nie miało najmniejszego znaczenia... Gdyby jeszcze kilka miesięcy temu stało się coś podobnego, teraz zapewne jego pięści uderzyły by w stół, a kilka gorzkich słów wylało z ust.

- Rozumiem... Jednak nie mogę się z tobą zgodzić, dawaliście radę bez mojej ingerencji, wioska przetrwała chociaż byłem gdzie indziej... Moja bezczynność nikomu nie pomoże, a walka, nawet szalona, nawet taka bez większych szans na powodzenie, da nadzieję... Wyzwoli w sercu zniewolonych ludzi iskrę o której dawno zapomnieli.

Hebi przerwał na chwilę, w momencie gdy Mora wystawił łeb przez prawy rękaw jego płaszcza.

- Nie mogę zostać tutaj gdy moi przyjaciele podjęli decyzje o walce z wrogiem, nie zostawię ich w chwili gdy ich życie nabiera największego obrotu... Wiesz dobrze tak jak i ja, że wszystko co dzieje się w tej wiosce jest trzymane w szachu przez ludzi shoguna, jeśli nikt nic nie zrobi to kolejne pokolenia nie zaznają prawdziwego życia w wolnym świecie.

Wąż wypełz z jego rękawa, po czym owinął się wokół piersi wystawiając łeb w stronę kage.

- Jeśli nie zaakceptujesz mojej decyzji, rozstaniemy się w tej chwili, a jeśli los pozwoli spotkamy się nad szczątkami tyrana... Nie zawiode tych którzy związali ze mną swój los.

Nie miał zamiaru wszczynać walki, chciał po prostu poparcia i pomocy że strony osady...

- Nic nie wiesz o Orochimaru, jednak masz rację... Nie chciał bym walczył z wrogiem, tego jestem pewien. Jednak nasza osada od zawsze była w cieniu innych, zawsze niewielka i z dala od wpływów na losy świata... Czy nie czas ukazać że inni powinni się z nami liczyć, mam siłę która powinna być wykorzystana... Proszę cię, byś nie zapomniała o tym że jesteśmy wojownikami, dostaliśmy to w spadku po Orochimaru... Czas aby to nas zaczęto się bać.

Po chwili opuścił kaptur odsłaniając do tej pory jego twarz.

- Jeśli jednak nie widzisz sensu moich działań, i boisz się o wioskę. Jestem gotów zrobić to poza tymi murami, tak by żaden niewinny człowiek nie ucierpiał nim nie zakończe swej misji... Jeśli mym losem ma być banicja, niech i tak będzie.
Obrazek
 
Posty: 1146
Dołączył(a): 28 kwi 2015, o 15:09
Ranga: Nukenin
Specjalna Ranga: Akatsuki
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Siedziba Kyokukage

Postprzez Nagano Yusuke » 30 kwi 2016, o 22:00

Na twarzy Yusuke pojawił się cierpki uśmiech. Jak zwykle, niczego nie rozumiał... Od początku ciężko było go utrzymać w ryzach, od początku nie rozumiał istoty przynależności do wioski. Zawsze starał się iść własnym torem, na przekór temu co mu mówiła - powinna była go sprowadzić na ziemię, nawet próbowała to zrobić, ale jej to nie wychodziło. Wszystko przez krew płynącą w jego żyłach, oraz trudną przeszłość, którą tak często jej wypominał, pomimo tego iż nie miała z tym nigdy nic wspólnego. Może dlatego, że mieszkańcy Otogakure nie kierowali się niczym takim jak Wola Ognia, czy Wola Kamienia? Nie mieli przecież niczego takiego jak "Wola Dźwięku". Nawet w myślach brzmiało to absurdalnie. Jeszcze raz wciągnęła nosem powietrze, wzdychając cicho. Jej paznokcie wędrowały ku niezapieczętowanej jeszcze kopercie, która miała zawierać ważne rozkazy.
- Doceniam twój zapał. Naprawdę, wierz mi, że go doceniam - powiedziała, uśmiechając się do Oroshiego - Musisz jednak pamiętać, że przede wszystkim jesteś shinobi Otogakure no sato. To za tymi murami się wychowałeś, to opaskę z tym symbolem od nas dostałeś, gdy stałeś się pełnoprawnym ninja - wskazała na niego paznokciem - Jesteś nam potrzebny, każdy shinobi, nawet genin, jest potrzebny tutaj, na miejscu. Fundamentem wioski są mieszkający w niej ludzie, jesteśmy przede wszystkim najemnikami, utrzymujemy się z zapłaty którą oferują nam zleceniodawcy. Shōgun poza patrolowaniem naszych własnych ulic nie podzielił się niestety z nami swoimi funduszami - uśmiechnęła się do niego w ironiczny sposób, wstając ze swojego miejsca, by powolnym, pełnym kobiecej gracji krokiem zbliżyć się do chłopaka, spoglądając na niego z góry. Głównie dlatego, że miała na stopach buty na koturnach.


- Nie pozwolę ci odejść z wioski. Uciekając, staniesz się przestępcą. Zdajesz sobie chyba sprawę, co się dzieje z przestępcami? - spytała, wpatrując się w niego ze stoickim spokojem, wręcz ukazując mu namacalnie swój autorytet. Uciekinierzy byli określani mianem nukenina. Byli piętnowani, poszukiwani. Wszyscy shinobi od chūnina wzwyż byli instruowani, co z takimi osobami zrobić - wszyscy mieli dostęp do księgi Bingo. Za tego typu osobników były wyznaczane nagrody pieniężne. Czasami proszono o sprowadzenie ich żywych, czasami proszono po prostu o ich głowy. Chyba nikt nie chciał podzielić takiego losu i w tej chwili miała nadzieję, że tymi słowami przekona chłopaka do pozostania na miejscu - Zostań. Spełnij swój obowiązek. Możesz przysłużyć się światu shinobi w inny sposób. My, Kage, również chcemy wyzwolenia. Ale musimy do tego podejść rozważnie, dlatego mam dla ciebie zadanie. Czy zechcesz wysłuchać, co mam ci do przekazania? - po zadaniu pytania, wskazała lewą dłonią obite skórą krzesło, stojące bezpośrednio przed jej biurkiem.

 
Posty: 41
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 16:34
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Kage

Re: Siedziba Kyokukage

Postprzez Hebi Oroshi » 3 maja 2016, o 16:05

Hebi od dłuższego czasu spoczywał w jednej pozycji, bacznie obserwując poczynania Kyokukage. Jego misja miała bardzo niewielkie szansę powodzenia, a kolejna odmowa przywódczyni, tylko go w tym uświadczyła...

- Jeśli taka jest twoja decyzja, nie mogę się sprzeciwić... Nie zrobię nic o czym byś nie wiedziała.

Orsohi przez chwilę bawił się włosami opadającymi na twarz, po czym przemówił spokojnie, na nagłe polecenie przełożonej, które było czymś niesamowicie dziwnym w obecnej sytuacji, gdy ledwo wrócił jako niedoszły zaginiony. Przez chwilę nawet zastanawiał się czy jej oferta jest w pełni uczciwa, i nie ma na celu położenia kresu jego swawoli, i samozwańczych wybryków. Jednak po chwili ciekawość jak zwykle wzięła górę nad rozsądkiem, a on zasiadł na miejscu wskazanym przez wysoką postać...

- Jestem bardzo ciekaw co to za zadanie... Chociaż z drugiej strony, i tak zapewne dla własnego dobra, lepiej bym go nie lekceważył.

Zakończył radośnie, oblizując wargi, które pozostawały suche od momentu wejścia do niewielkiego gabinetu. Wiedział że to wszystko odciągnie go od spotkania z towarzyszami, których sam zebrał i pozostawił, na pastwę świata. Jednak w tej chwili nie miał innego wyjścia. Rezygnacja z oferty kage, i wyjście z wioski od tak, wiązało się z jego aresztowaniem, lub pościgiem który zapewne bardzo utrudnił by mu życie. Z dwojga złego wolał zająć się tajemniczą sprawą, a na koniec zająć się swym problemem. By wreszcie przestać kryć się niczym zranione zwierzę, a zaatakować pozostawiając pierwszy cierń w boku shoguna.
Obrazek
 
Posty: 1146
Dołączył(a): 28 kwi 2015, o 15:09
Ranga: Nukenin
Specjalna Ranga: Akatsuki
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Siedziba Kyokukage

Postprzez Nagano Yusuke » 4 maja 2016, o 00:10

Kiedy Oroshi zasiadł na krześle, Yusuke skinęła z aprobatą głową, by sama następnie podejść do własnego fotela, na którym również po chwili usiadła. Fakt, że chłopak nie sprzeciwiał jej się, ani też nie postanowił jej wyśmiać uznała za dobry znak - zdecydowanie nieco się zmienił. Śmiałaby nawet sądzić, że jego nieobecność wyszła mu na dobre. Jeszcze dwa lata wcześniej, najpewniej wybuchłby, zareagował z agresją, a ona wtedy musiałaby go sprowadzić na ziemię. Jeśli zaś chodzi o misję... Cóż, prawdą było to, że częściowo użyła tej propozycji tylko po to, by spróbować go zatrzymać. Zadanie, które miała mu teraz zlecić miało zostać przekazane zupełnie innej osobie, jednakże Hebi nadawał się do tego jak każdy inny. Nie do końca wiedziała, czy powinna mu ufać, nie do końca wiedziała, czy fakt, iż miał na sobie ten płaszcz naprawdę był tylko głupim wybrykiem... No ale to już się miało okazać.
- Chciałabym, żebyś wyruszył na poszukiwanie Kage Kirigakure no sato, Koryusai Sada - odparła w końcu, łapiąc za niewielki, metalowy dzbaneczek w którym znajdował się wosk. Uniosła go następnie nad płomyk świecy, by nagrzać jego zawartość - Od chwili, w której siły w jego wiosce zostały rozgromione, ukrywa się gdzieś na kontynencie. Informacje, które o nim posiadamy nie są jednak zbyt dokładne, nawet moi najbardziej zaufani szpiedzy mają problem z jego znalezieniem - gdy uznała, że wosk został w wystarczająco dużym stopniu nagrzany, wylała jego niewielką ilość na kopertę, by tym samym ją zapieczętować. Zanim różowa konsystencja ostygła, złapała za pieczęć swego urzędu, którą utworzyła symbol Otogakure no sato - Musi on otrzymać tę wiadomość - wpatrując się z wyczekiwaniem w Oroshiego, przesunęła ku niemu zapieczętowaną kopertę. Wszystko zależało w tym momencie od jego reakcji.

 
Posty: 41
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 16:34
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Kage

Re: Siedziba Kyokukage

Postprzez Hebi Oroshi » 4 maja 2016, o 08:29

Hebi spoglądał na Kyokukage, gdy ta wolnym krokiem zasiadła na swym fotelu, przygotowując wosk do pieczętowania. Omal nie zaśmiał się na głos, gdy kobieta wyjawiła cel jego nowego zadania... To było coś, odnalezienie zaginionego przywódcy, oraz dostarczenie mu tajemniczej koperty. Wszystko balansowało jednak na granicy cudów, co wcale nie pomagało mu w podjęciu decyzji...

- Jeśli mam się tego podjąć, potrzebuje dokładnej mapy z trasą do Kirigakure, oraz wszelkich dostępnych informacji o tym co udało się ustalić twym ludzią... Mogą być to nawet mgliste wzmianki, jednak według mnie poszukiwania powinny rozpocząć się w dawnej osadzie mgły... Nie widzi mi się genianie za nim po całym kontynencie, jednak dziwić może to że mimo ucieczki z miejsca walki, nadal nie spróbował się z wami skontaktować... Wyjścia są dwa, albo na prawdę umarł, albo macie w swych kręgach zdrajcę który zyskał więcej na poddaniu osady a niż walce której sam nie był w stanie wygrać...

Hebi przez chwilę milczał spoglądając na kopertę wyciągniętą tuż przed nim, po czym uśmiechnął się do Mory wystawiającej właśnie łeb z szerokiego rękawa płaszcza.

- Jeśli dostanę wszystko czego chce, jeszcze dzisiaj mogę wyruszyć na poszukiwania zaginionego.
Nie obiecuje jednak że dojdzie żywy perzed twe oblicze, jeśli stanie się tak że jednak pozostał wierny swym nowym właścicielom.

Zakończył ironicznie, by ukazać prawdę o swym udziale w owym zadaniu... To na jego zasadach uciekinier zostanie odnaleziony... Teraz pozostało mu tylko czekać. Chociaż może jednak zbyt szybko udzielił odpowiedzi, czy taka opieszałość nie wzbudzi podejrzeń, w końcu to przecież jego nie tak dawno uznawano za zaginionego...
Obrazek
 
Posty: 1146
Dołączył(a): 28 kwi 2015, o 15:09
Ranga: Nukenin
Specjalna Ranga: Akatsuki
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Siedziba Kyokukage

Postprzez Nagano Yusuke » 5 maja 2016, o 02:34

Kyokukage uniosła do góry brew, usłyszawszy wypowiedź Oroshiego.
- Nie sądzę, by był aktualnie w Kirigakure. Według moich informacji, uciekł wraz z resztą wiernych mu ludzi z wysp statkami, którymi dobili do naszego kontynentu - zaśmiała się głośno - Umarł? A czy Mutō Mort, Kage Sunagakure no sato umarł? Według moich doniesień, nadal żyje, a jednak nie kontaktował się z nami. Takawa Soh, Rokage Amegakure no sato również usunął się w cień - postukała palcami po blacie biurka, jakby się nad czymś zastanawiając - Możesz zacząć w porcie, do którego dobiło większość jego statków. Nie wyślę cię na wyspy Mizu no kuni, to byłoby samobójstwo... Dla ciebie - spojrzała na niego wymownie - Nie uważam go za zdrajcę, a ty zważaj na słowa - uniosła głos - Mizukage walczył do końca i przegrał, jego wyspa została zajęta. Czy mnie również uważasz za zdrajczyni? Również poddałam się władzy shōguna, właśnie po to, by nie zostać zmiecioną w pył tak jak siły Kirigakure no sato. To samo zrobili Tsuchikage oraz Hokage. Jak śmiesz w ogóle o tym wspominać? Ty, który opuściłeś wioskę na tyle miesięcy i wracasz z podkulonym ogonem? - wstała z miejsca, wpatrując się w niego z góry. Teraz można było wyczuć po niej realny autorytet głowy Wioski Dźwięku - Nie wiesz nic o ochronie wioski, o ochronie jej ideałów. Koryusai Sada nie jest zdrajcą. Walczył do końca i zapłacił za to wysoką cenę, tak jak ludzie, którzy mu służyli, ludzie którzy zginęli w tej sprawie - westchnęła, uspokajając się trochę - Masz po prostu dostarczyć mu tę wiadomość, odnaleźć go własnymi sposobami. Porozmawiasz z moimi ludźmi, a oni powiedzą ci, czego się dowiedzieli.

 
Posty: 41
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 16:34
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Kage

Re: Siedziba Kyokukage

Postprzez Hebi Oroshi » 5 maja 2016, o 15:57

Hebi spokojnie wpatrywałem się w twarz swej przywódczyni, gdy ta zalewała go kolejną falą krytyki za słowa które przed chwilą wypowiedział. W sumie może i miała rację, jednak Hebi miał to do siebie, że nie zwracał uwagi na rangę osoby o której, lub do której przemawiał... Łatwo można było to stwierdzić w momencie gdy omal nie stał się pokarmem dla białego węża, gdy nazwał go wiekowym wariatem.

- Nie przyszedłem żeby się kłócić, a wojna to nie moja sprawa... Jednak nie bądź egoistką, skoro sama przed chwilą zabroniłaś mi walczyć z Shogunem i jego ludźmi.

Dodał poważnie, wstając powoli od stołu.
Koperta przeznaczona dla Kage, zniknęła w fałdach jego płaszcza, czekając na chwilę gdy wreszcie trafi na ślad zaginionego.

- Gdzie są ludzie z którymi mam porozmawiać,?

Droga do Kirigakure była mu obca, jednak jeśli Kyokukage miała rację, to jego podróż będzie jeszcze trudniejsza,... Coraz bardziej wydawało mu się że szukanie tajemniczego człowieka, to nic innego jak odciągnięcie go od głupich planów, na rzecz poszukiwania igły w stogu siana...

"Odradzałem Ci powrót do wioski cymbale, teraz stracimy kilka tygodni, albo nawet miesięcy nim dostarczymy tej wariatce informacje o śmierci dawnego kage... Z wami Hebi zawsze takie problemy, łapięcie się za rzeczy najbardziej niewykonalne, opłacone najmniejszym zyskiem."
Obrazek
 
Posty: 1146
Dołączył(a): 28 kwi 2015, o 15:09
Ranga: Nukenin
Specjalna Ranga: Akatsuki
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Siedziba Kyokukage

Postprzez Nagano Yusuke » 6 maja 2016, o 02:39

Prawdę mówiąc, Yusuke z niemałym trudem panowała nad swoimi emocjami. Prędko uzmysłowiła sobie bowiem, że była w błędzie - Oroshi wcale nie dorósł. Wciąż był tym samym, aroganckim chłopakiem, któremu obcy był szacunek wobec przełożonych. Zdawała sobie sprawę z tego, że powinna go ukarać, nawet o tym myślała... Postanowiła jednak odłożyć karę dla niego na później, na inny moment. Teraz, w tej właśnie chwili, o wiele ważniejsze było zadanie które miała mu do przekazania, misja, którą miał dla niej wykonać, a którą mogłaby zlecić komuś o wiele bardziej kompetentnemu. Prawdę mówiąc, to powinna była to zrobić.
- Gdybyś zwracał się w ten sposób do mojego poprzednika, już dawno zostałbyś zamknięty w jednej z celi w lochach wioski - odpowiedziała mu stosunkowo beztroskim tonem. Znała poprzedniego Kyokukage. On również należał do klanu Hebi, ale on nie był taki jak siedzący przed nią chłopak. Był zupełnie inny.
- Twoim brakiem szacunku zajmę się jednak przy naszym następnym spotkaniu, gdy wykonasz swoje zadanie. Do tego czasu znajdę też dla ciebie karę za twoją nieobecność - spojrzała na niego przy tym wymownym wzrokiem - Chyba nie myślałeś, że cię to ominie? - postanowiła puścić mimo uszu jego bezsensowną uwagę o walce. Wierzyła, że ta uwaga była po prostu nieprzemyślana. Przecież każdy musiał zdawać sobie sprawę z jej sytuacji. Nawet Oroshi. Prawda?


Gdy chłopak schował kopertę za płaszcz, Yusuke jeszcze przez chwilę zastanawiała się, czy zlecenie mu tej misji było dobrym pomysłem... Prędko jednak uzmysłowiła sobie, że musiała korzystać z każdych środków. Nawet tych najbardziej niepewnych.
- Udaj się najpierw do Hibiki Hikaru, znajdziesz ją pod tym adresem... - wypowiadając te słowa, wzięła z lady biurka niewielki kawałek kartki, po czym zamoczyła pióro w kałamarzu i zwinnymi ruchami dłoni, nakreśliła tam znaki odpowiadające za miejsce, w którym miałby on znaleźć tę osobę. Wręczyła mu następnie ten papier - Ona zaznajomi cię z sytuacją, jest jedną z najlepszych tropicielek.

 
Posty: 41
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 16:34
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Kage

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Siedziba Kyokukage

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników