Szpital na obrzeżach miasta

Stolica Kraju to jak na swoją funkcję niewielkie miasto. Nie posiada ono nic, co interesowałoby shinobi z wyjątkiem siedziby Daimyō władającego tą krainą.

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

Re: Szpital na obrzeżach miasta

Postprzez Koseki Kitashi » 17 wrz 2017, o 15:03

Nukenini wyraźnie byli przestraszeni, trudno było się dziwić, w ledwo kilkanaście sekund ich towarzysze padli trupem. Niestety i ich Kitashi nie miał zamiaru oszczędzać, korzystając z tego że technika którą wykorzystał nie wymaga pieczęci, mógł udawać że ciągle jest ogłuszony i bezbronny, przez co przeciwnicy nie mogli być świadomi tego, że ledwo za ich plecami wyrasta śmiertelna pułapka, która w kilka chwil odebrała życie wszystkim, ale mimo to fala ognia mimo że osłabiona, to ciągle parła do przodu, dlatego chłopak złożył cztery pieczęci i dotykając ziemi postawił na drodze płomieni kamienną ścianę na której znajdowała się kamienna głowa hieny, która miała za zadanie przyjąć na siebie ogień. Po chwili gdy sytuacja się unormowała chłopak pomiędzy już cichnącym piskiem usłyszał kobiecy głos, głos medycznej Kunoichi z jego drużyny.
-Wszystko w porządku, wybuch mnie ogłuszył. Rozumiem, zostawiam go w Twoich rękach, jak się ocknie możesz mu przekazać że odwalił kawał dobrej roboty, prawie wszyscy zakładnicy żyją i sa tylko lekko poturbowani i przysypni gruzem. Jak z Karao będzie w porządku, to postaraj się tu przedostać od drugiej strony i pomóc tym ludziom.
Powiedział spokojnym tonem. Po chwili usłyszał tez głos Naomi Wysłuchał ich powstrzymując przekleństwo.
-Zostali osłabieni, jest ich obecnie o ponad 20 mniej, więc wolą uciec z zakładnikiem aby żądać okupu w postaci tego, czego tu szukali. Idę do nich, dalej miej to na oku, świetnie się sprawujesz, odezwę się gdy odbiję dziewczynkę.
Powiedział, po czym puścił przycisk. Podszedł do ściany, która już powinna przyjąć ogień i ostygnąć i posłał do niej impuls chakry, sprawiając że powinna zniknąć, po tym wykonał kilka pieczęci tworząc kryształowe lustro, a następnie złożył kolejnych dwie pieczęci, Tworząc 4 swoje klony. Po tym chłopak rozgryzł pigułkę żywnościową, która po uderzeniu w ścianę wpadła mu do policzka. Od razu poczuł powrót chakry i wydał rozkazy. Każdy z klonów po dotarciu w okolicę do której szli bandyci z wnuczką radnego miały wykonać na sobie technikę kryształowego pierścienia, a następnie miały złożyć pieczęcie do Kesshō: Rokkaku Shuriken: Ranbu i wytworzyć po piętnaście shurikenów. Kitashi wtedy na nowo wytworzyłby pierścień z kryształu, oraz składając pieczęć barana stworzyłby wokół siebie dziesiątki kryształowych shurikenów i szybko ruszyłby w stronę przeciwników, a za nim klony. Manewrując szybko między przeciwnikami chłopak i jego klony shurikenami celowałby u wszystkich przeciwników w gardła, w końcu dzięki znajomości anatomii oraz niejednokrotnego wykorzystania tej metody wiedział że nawet niewielka rana w tym miejscu może szybko zabić. Podobnie celowałyby jego klony, ale cała czwórka uważałaby na osobę niosącą dziewczynkę i u owej osoby wbiliby spora ilość shurikenów w brzuch, by pozbawić go możliwości obrony. Wtedy oryginał Kitashiego szybko zabrałby dziewczynkę, a reszta klonów wykończyłaby mężczyznę. Gdy wszyscy padliby martwi, klony posprawdzałyby czy aby na pewno tak jest, a Kitashi odszedłby na bok, by dziewczynka nie widziała ciał i powiedziałby do dziewczynki.
-Spokojnie, jesteśmy shinobi Iwagakure, jesteś już bezpieczna.
Powiedział, po czym wcisnąłby przycisk krótkofalówki.
-Mam małą, jak wygląda sytuacja?
Spytałby trzymając małą blisko siebie,, oczywistym było że po tym wszystkim może być w szoku.
Spoiler:
 
Posty: 1077
Dołączył(a): 19 kwi 2016, o 13:38
Ranga: Tokubetsu Jōnin
Specjalna Ranga: ANBU

Re: Szpital na obrzeżach miasta

Postprzez Ex Adm » 19 wrz 2017, o 01:23


45 / ...


Chwilę po ostatnich słowach w radio, Kitashi oraz jego podobizny byli gotowi do ataku na ostatni z konwojów. W radiu zapadła cisza, co oznaczało, że dziewczyny rozpoczęły odgruzowywanie, pozostawiając wszystko w rękach czerwonowłosego. Chłopak miał pewne informacje o pozycji przeciwników i kierunku w jaki się kierują, jednak nie spodziewał się, że oni będą go oczekiwać. Prawdopodobnie dzięki informacjom od poprzedniej grupy, wiedzieli jakiej taktyki użyje kryształowy shinobi. Kiedy wypadł na swoich przeciwników, człowiek dotychczas niosący dziewczynę szybko przerzucił ją przed siebie, zasłaniając swój korpus i przyłożył ostrze do szyi dziewczyny w taki sposób, że powinno ono zatopić się w jej gardle w razie bezwładnego opadania jego ciała. Pozostali utworzyli ciasne koło, dzięki czemu łatwiej było im wzajemnie się osłaniać. - Zrób chociaż jeden krok a dziewczyna umrze. Doskonale wiemy kim jest i twoim przełożonym nie spodoba się jej śmierć. - uśmiechnął się pewny swojego zwycięstwa, jednak czy aby na pewno je osiągnął?? Klony w kryształowych dyskach krążyło w koło okręgu ze stojących obok nukeninów, którzy powoli drobili w stronę schodów. Oczekiwały tylko na prosty rozkaz co mają zrobić..

[] <- Kim jestem ?? -> []
|
\/
Nim<3:
Administrator
 
Posty: 566
Dołączył(a): 28 lut 2016, o 23:01
Ranga: Brak
Specjalna Ranga: Shogun
Specjalna Ranga: Generał
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Szpital na obrzeżach miasta

Postprzez Koseki Kitashi » 19 wrz 2017, o 02:28

Niestety niby idealny plan ponownie nie zadziałał tak jak powinien, ale Kitashi coś czuł że przez ciążący na nim dziś pech znów pójdzie coś nie tak więc miał się z klonami na baczności, dlatego też w drodze wydał im rozkazy co robić, w razie gdyby coś szło nie tak i słusznie, ponieważ gdy klony wraz z Kitashim wbiegły na korytarz i już miały zacząć składać pieczęci i kumulować chakrę, cała grupa zauważyła że jeden z mężczyzn zakrywa się dziewczynką która była wnuczką radnego, a Kitashi musiał wyraźnie się powstrzymać aby nie zakląć. Chłopak stanął, ale klony ciągle krążyły wokół grupy. Przez cały czas tej misji prześladował go potężny pech, była to niby misja rangi B, a co krok musiał działać przeciwko wyzwaniom, które o stokroć przebijały trudnością tę z jego poprzednich misji. Chłopak zmierzył mężczyznę wzrokiem i powiedział
-Naprawdę bardzo odważne. Zasłanianie się dzieckiem to jest na pewno odruch osoby bardzo silnej i odwaznej która ma przewagę liczebną nad przeciwnikiem
Powiedział spokojnym tonem unosząc ręce w geście poddania. czyżby tak było, czyżby Kitashi się poddawał? Prawda była zgoła odmienna. Kiedy on zajmował przeciwnika gadaniem wypuszczał do ziemi chakrę, która w ledwie kilka sekund powinna wyrosnąć pod stopami mężczyzny tworząc kryształową sferę igieł. Zwykła gadka na skupienie przeciwnika miała jeszcze jeden cel, albowiem Kitashi dokładnie ustalał miejsca i kąty w których miały wyrosnąć kryształy, albowiem były one od przodu mężczyzny wyrośnięte skosem, aby ominęły dziewczynkę i odseparowały ją od mężczyzny a następnie powinny powbijać się w jego ciało. Poza tym kilka kolców unieruchomiło i odsunęło rękę z ostrzem, które jeden z klonów powinien w tym momencie szybko wyrwać mu z dłoni, jednocześnie posyłając do jego ciała dawkę kryształowej chakry która po pewnym czasie powinna go całkowicie zakleić i unieruchomić a drugi powinien zabrać w tym czasie dziewczynkę i błyskawicznie pobiec w stronę z której przyszli, by znaleźć się kilka do kilkunastu metrów za plecami oryginału, zaś trzeci szybko złożył 4 pieczęci i wytworzył kamienne pilary, które po odseparowaniu dziewczynki od grupy, miały zamknąć przeciwników w jednym miejscu.. W tym czasie i oryginał nie próżnował. Szybko złożył pieczęć tygrysa i gdy klon zabrał dziewczynkę poza zasięg techniki chłopak wypluł 6 niewielkich ale niezwykle niebezpiecznych głów ognia w tłum. Sposób w jaki się ustawili, oraz to że byli w zamknięciu działał teraz na ich niekorzyść, ponieważ dzięki temu wszyscy byli bliżej siebie, a tym samym bliżej potwornie gorącego ognia. W razie gdyby ktoś jakimś cudem uniknął śmierci chłopak tuż po tym złożył 6 pieczęci i po całym korytarzu posłał podmuch ognia który powinien dobić resztę przeciwników.
Spoiler:
 
Posty: 1077
Dołączył(a): 19 kwi 2016, o 13:38
Ranga: Tokubetsu Jōnin
Specjalna Ranga: ANBU

Re: Szpital na obrzeżach miasta

Postprzez Ex Adm » 20 wrz 2017, o 21:37


47 / ...


Kiedy czerwonowłosy zaczął podnosić ręce do góry, trzymający zakładnika nukenin uśmiechnął się pod nosem. Nie wiedział jednak co go za chwilę czeka. Wykonał krok przed siebie, kierując się w stronę schodów, którymi chciał wspiąć się w stronę wyjście, niestety chwilę później potężne ukłucie w plecach, do jego ust napłynęła krew, którą chwilę później zaczął się dławić. Próbował jeszcze w jakiś sposób zepsuć dzień Kitashiemu i dźgnąć dziewczynę w szyję, jednak zakończyło się na pozostawieniu tylko delikatnego nacięcia, ułamek sekundy po tym osunął się na ziemię. Dziewczyna nie wiedziała co się dzieje, pisnęła głośno przyglądając się temu co działo się z jej porywaczami. Kapitan nie patyczkował się i w chwilę przerobił przeciwników w czerwoną kupkę ciał. Ta tylko wtulała się w jego korpus, starając się nie patrzeć w tamtą stronę. Niestety, zapach palonych ciał nie robił sobie nic z zasad "nie widzę ciebie, więc ty nie widzisz mnie" i zaatakował nozdrza naszych bohaterów. Poczuli paskudny swąd od którego robiło się wręcz niedobrze...
- Grupy z dachu chyba słyszały co dzieje się na dole, próbują uciekać do lasu, chyba mamy ich z głowy.
- Kapitanie, Karao jest ustabilizowany, jednak nie obejdzie się bez hospitalizacji, czekamy przy tunelu którym weszliśmy wraz z kilkoma pacjentami, których spotkaliśmy po drodze.
- Odezwały się kobiece głosy z radia, które ciągle wisiało przy pasku czerwonowłosego shinobiego.
- Dalej nie mogę zajrzeć co jest w ostatnim pomieszczeniu, być może tam są pozostali pacjenci. - zameldowała Naomi, po czym radio zamilkło, zapewne oczekując nowych rozkazów.

[] <- Kim jestem ?? -> []
|
\/
Nim<3:
Administrator
 
Posty: 566
Dołączył(a): 28 lut 2016, o 23:01
Ranga: Brak
Specjalna Ranga: Shogun
Specjalna Ranga: Generał
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Szpital na obrzeżach miasta

Postprzez Koseki Kitashi » 20 wrz 2017, o 22:47

Plan chłopaka zadziałał idealnie, kolce wbijane w ciało mężczyzny stanowczo pozbawiły go możliwości pozbawienia dziewczynki życia, a tą szybko zabrał klon, dając miejsce do popisu oryginałowi, który w kilka sekund zabił całą grupę przeciwników sprawiając że do jego nozdrzy dotarł zapach, który przyprawiał o mdłości. Chłopak przełknął ślinę, odchrząknął i odpowiedział na słowa które usłyszał w krótkofalówce. Słysząc to wszystko podjął decyzję.
-Grupą z dachu zajmą się funkcjonariusze, my spotkajmy się przy tunelu, zaraz do was dołączę. Pacjentów i dziewczynkę odeskortują moje klony i ktoś jeszcze, kto prawdopodobnie może postawić karao na nogi . Potem zajmiemy się pomieszczeniem z barierą i tym laboratorium o którym wcześniej mówiłaś Naomi, czy na drodze z mojego punktu do was znajdują się jeszcze jacyś przeciwnicy?
Po tych słowach i uzyskaniu odpowiedzi szybko zabrał dziewczynkę i ruszył do miejsca z którego wyruszyli. Po drodze powiedział do dziewczynki.
-Za chwilę moje klony i moja przyjaciółka odeskortują Cie w bezpieczne miejsce. Potem zabierzemy Cię do iwagakure.
Po czym biegł dalej. Po dotarciu na miejsce ugryzł się w palec, złożył pięć pieczęci i przyzwał jedyną znaną sobie hienią medyczkę. Spojrzał na nią i powiedział.
-Witaj, wybacz że Cie niepokoję , ale chciałbym Cię prosić o dwie rzeczy. Po pierwsze chciałbym wiedzieć czy jesteś w stanie wykurować rany tego chłopaka, a po drugie gdy już tu skończysz, chciałbym abyś odeskortowała tą dziewczynkę wraz z dwójką moich klonów do miasta. Moje klony pokierują Cię gdzie iść. Gdy skończymy tutaj i do was dołączymy będziesz mogła wracać
Po tych słowach tylko pokazał do oddziału gestem by na razie nic nie mówili i czekał na to, co zrobi samica hieny. Ta po złożeniu dwóch, dość dziwnie wyglądających przez to ze jest hieną, pieczęci i i przyłożyła do ciała Karao łapy, które zostały pokryte niebieską chakrą, która powinna naprawić wszelkie szkody w jego organizmie. W tym czasie zadał pytanie dla Naomi.
-Naomi, a co się dzieje w tym laboratorium o którym wcześniej mówiłaś? Ta dwójka dalej próbuje wyciągnąć coś z sejfu czy już gdzieś się udali?
Spytał czekając aż hiena uzdrowi marionetkarza.
Spoiler:
 
Posty: 1077
Dołączył(a): 19 kwi 2016, o 13:38
Ranga: Tokubetsu Jōnin
Specjalna Ranga: ANBU

Re: Szpital na obrzeżach miasta

Postprzez Ex Adm » 21 wrz 2017, o 23:07


Licznik dawno przekroczony :D


Czerwonowłosy wraz z kobietą i swoimi klonami bez problemu dotarł na miejsce zbiórki, gdzie dziewczyny opoatrywały rannych zakładników. - Kapitanie, pod gruzami zginęło trzech pacjentów i jeden lekarz. - powiedziała ze spokojem Yomi, po czym przeniosła swój wzrok na dziewczynę, którą chłopak niósł. Kiedy Kitashi wezwał kolejną Hienę, ta pojawiła się w chmurze dymu, rozglądając się po otoczeniu. Skłoniła głowę w stronę powiernika paktu i już miała odpowiedzieć, kiedy jej wzrok natrafił na rannego marionetkarza. - A co ci się stało biedaku?? - podbiegła do niego i zaczęła zajmować się leczeniem jego ran. - Wycofali się do grupy na dachu. Część z nich udało się uciec wgłąb lasu. - zameldowała czerwonooka zwiadowczyni. - Budynek jest czysty, pozostali tylko ukrywający się pacjenci.- dodała, ciesząc się pod nosem, ze to już prawie koniec.Hiena zajmowała się blondynem, który ciągle był nieprzytomny. Chodziła naokoło niego i dotykała go łapami w różnych miejscach. Leczenie trwało z 15 minut, jednak kiedy skończyła oddech chłopaka się wyrównał. - Przeżyje, jednak i tak wymaga opieki lekarskiej i odpoczynku. Co jeszcze mogę dla ciebie zrobić??- spojrzała swoimi spokojnymi oczami na Kitashiego, delikatnie otwierając pyszczek.

[] <- Kim jestem ?? -> []
|
\/
Nim<3:
Administrator
 
Posty: 566
Dołączył(a): 28 lut 2016, o 23:01
Ranga: Brak
Specjalna Ranga: Shogun
Specjalna Ranga: Generał
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Szpital na obrzeżach miasta

Postprzez Koseki Kitashi » 21 wrz 2017, o 23:23

Chłopak wysłuchał tego co dwójka tego towarzyszek kiwnął głową. Oczywiście szkoda tej czwórki, ale lepiej aby zginęła ta czwórka niż wszyscy. Akcja była już prawie skończona, więc pozostawało zająć się ranami chłopaka i znaleźć resztę pacjentów, którymi szybko zajęła się przyzwana hiena. po piętnastu minutach gdy stan Karao był wyregulowany chłopak kiwnął głową do hieny i powiedział.
-Dziękuję za pomoc, jeszcze chciałbym byś wraz z Isanem i moimi klonami zabrała tego chłopaka , i tą dziewczynkę, oraz abyście wyprowadzili tych ludzi. Niebawem do was dołączymy. Isam i moje klony wskażą Ci drogę. Chrońcie ich
Powiedział po czym spojrzał na dziewczyny.
-Misja prawie skończona, pozostaje uwolnić pacjentów i możemy uważać misję za prawie zakończoną. Pozostanie tylko zabrać dziewczynkę do Iwy
Powiedział do dziewczyn, po czym jego klony ruszyły wraz z hienami do tunelu. Jeden z klonów niósł dziewczynkę, a marionetkarza niosła Kea albo pozostała dwójka klonów w zależności od tego czy ta się zgodzi nieść na swoim grzbiecie rannego. gdy klony prowadziły zakładników i hieny tunelem, a następnie z powrotem do stolicy,
-Ruszamy.
Rzucił oryginał Kitashiego do dziewczyn i ruszył z pokoju w stronę miejsca, gdzie byli zamknięci pacjenci i lekarze. by ich uwolnić i prawie zakończyć misję.

Spoiler:
 
Posty: 1077
Dołączył(a): 19 kwi 2016, o 13:38
Ranga: Tokubetsu Jōnin
Specjalna Ranga: ANBU

Re: Szpital na obrzeżach miasta

Postprzez Ex Adm » 25 wrz 2017, o 13:27


:illuminati:


Hieny wraz ze wsparciem klonów zaczęły wchodzić przez szafę do tajnego tunelu a w tym czasie kapitan z dziewczynami skierował się w stronę ostatniego piętra, którego nie mogły przejrzeć czerwone oczy dziewczyny. Schodzili krętym korytarzem oświetlonym jedynie przez delikatnie niebieskie światło, po czym znaleźli się w sporej pustej sali. Z początku nie było tutaj nic widać, jednak kiedy ich oczy przyzwyczaiły się do panującej ciemności dostrzegli przed sobą spore pomieszczenie wypełnione porozrzucanymi stołami i sprzętem laboratoryjnym. Po bokach było kilka wind towarowych, aktualnie zamknięte. Na końcu znajdowały się wielkie stalowe drzwi, prawdopodobnie otwierane jakimś mechanizmem, jednak nie to było najważniejsze. Otóż na ich środku widniał symbol przedstawiający zagrożenie biologiczne. O ile nasz kapitan mógł nie znać tego znaku, to jego podopieczna od razu go rozpoznała i uświadomiła towarzyszy co tam się znajduje. - To pewnie tutaj badają wszystkie dziwne choroby. Lepiej, żebyśmy tam nie wchodzili. Jeżeli są tam jacyś ludzie to mogą być zarażeni, trzeba wysłać tutaj specjalny oddział medyków. - Yomi rozejrzała się po pustym pomieszczeniu, szukając czegoś jeszcze, jednak nie znalazła nic interesującego.

[] <- Kim jestem ?? -> []
|
\/
Nim<3:
Administrator
 
Posty: 566
Dołączył(a): 28 lut 2016, o 23:01
Ranga: Brak
Specjalna Ranga: Shogun
Specjalna Ranga: Generał
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Szpital na obrzeżach miasta

Postprzez Koseki Kitashi » 25 wrz 2017, o 15:10

Grupa ruszyła i po chwili dotarli do laboratorium, w którym panował ogromny rozgardiasz. Właśnie przy tym laboratorium znajdowały się drzwi z dość specyficznym, nie do końca znanym Kitashiemu znakiem, ale Yomi błyskawicznie uprzedziła go co tam się znajduje.
-Rozumiem. W takim wypadku wychodzimy i poinformujemy funkcjonariuszy jak wygląda sytuacja. Szpital jest już bezpieczny ale należy sprawdzić to pomieszczenie. Naomi. Nie widzisz już nikogo więcej w szpitalu oprócz nas?
Spytał kierując swój wzrok ku czerwonookiej. Jeśli odpowiedź była przecząca, pozostawało opuścić szpital i zameldować funkcjonariuszom o tym, jak mają się sprawy, tak wiec Kitashi najpierw złozył 4 pieczęci i wypluł 2 ziemne klony, by na wszelki wypadek pilnowały drzwi, a sam, wraz z grupą ruszył ku wyjściu ze szpitala by dostarczyć wieści. Chłopak cieszył się że misja już się kończy, tym bardziej że była to dla niego jedna z najtrudniejszych i najbardziej wyzywających misji, więc myśl o powrocie do Iwy i możliwości odpoczynku sprawiła że na jego ustach pojawił się ledwo widoczny uśmiech. Pozostało tylko zameldować wszystko funkcjonariuszom, oddać im pożyczony plan szpitala i po powrocie złożyć raport radzie.
Spoiler:
 
Posty: 1077
Dołączył(a): 19 kwi 2016, o 13:38
Ranga: Tokubetsu Jōnin
Specjalna Ranga: ANBU

Re: Szpital na obrzeżach miasta

Postprzez Ex Adm » 25 wrz 2017, o 15:35


:piesel:


W całym szpitalu pozostało już tylko kilku pacjentów, po mimo wielkości tej placówki, jej specjalistyczny profil powodował, że nie było tutaj jakichś tłumów. Klony Kitashiego stanęły przy drzwiach i oczekiwały dalszych rozkazów, a w tym czasie oryginał postanowił wyjść z budynku. Widział jak z dachu startuje kilka białych ptaków, odlatujących gdzieś na wschód, nie miałby szans ich dogonić, gdyż wnosiły się bardzo szybko, już po chwili niknąc w chmurach nocnego nieba.

Kiedy dotarł do bramy oczekiwał go już tam przywódca funkcjonariuszy. Nie miał zbyt zadowolonej miny, jednak kiedy zobaczył wychodzących shinobi delikatnie się uśmiechnął. Podszedł do kapitana i wyciągnął w jego kierunku dłoń. - Dziękuję za pomoc, zajmiemy się resztą. Kilkoro z nich uciekło jak działaliście w środku, jednak dwóch złapaliśmy żywcem, wyślemy do was raport jak coś ustalimy. - odetchnął z ulgą i wyciągnął papierosa, częstując także Kitashiego. Misja powoli dobiegała końca, a przynajmniej wszyscy mieli taką nadzieję...

[] <- Kim jestem ?? -> []
|
\/
Nim<3:
Administrator
 
Posty: 566
Dołączył(a): 28 lut 2016, o 23:01
Ranga: Brak
Specjalna Ranga: Shogun
Specjalna Ranga: Generał
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Szpital na obrzeżach miasta

Postprzez Koseki Kitashi » 25 wrz 2017, o 18:10

Po opuszczeniu placówki Kitashi zdążył zauważyć odlatujące ptaki sporych rozmiarów, ale już nie było sensu biec na górę, bo oddalały się w szybkim tempem. Poza tym i tak zostały jedynie niedobitki, które zapewne zostaną zabite lub złapane prędzej czy później. Po dojściu do bram oczekiwał na nich przywódca funkcjonariuszy, który uścisnął słoń chłopaka.
-Rozumiem, na pewno pomoże to w dowiedzeniu się kto organizował ten atak i w wyłapaniu zbiegów. W samym szpitalu jest jeszcze w jednej sal, gdzie bada się choroby zakaźne możliwe że są tam jeszcze jacyś pacjenci, ale tym muszą zająć się medycy. Na wszelki wypadek zostawiłem swoje klony przy tych drzwiach aby miały na wszystko oko.
Powiedział spokojnym tonem, po czym spokojnie przyjął od mężczyzny papierosa, obrócił go kilka razy w palcach po czym wsadził do ust i zapalił, po czym z kabury wyjął zwój.
-Jest jeszcze kwestia planu, Pan go zwróci czy mam się tym zająć?
Spytał wyjmując ze zwoju plan szpitala, po czym zaciągnął się lekko dymem, by następnie czekać aż przyjdzie grupa jego klonów, hien i pacjentów, oraz Karao, który za pewien czas powinni przyjść tu, po pokonaniu tunelu i kilku kilometrów drogi.

Atut:Instynkt Niebezpieczeństwa
Spoiler:
 
Posty: 1077
Dołączył(a): 19 kwi 2016, o 13:38
Ranga: Tokubetsu Jōnin
Specjalna Ranga: ANBU

Re: Szpital na obrzeżach miasta

Postprzez Ex Adm » 27 wrz 2017, o 17:11

Kapitan spojrzał na zwój, który wyciągnął Kitashi i przejął go, sprawdzając jego zawartość. - Odniosę go na miejsce, mam nadzieję, że nie będę się musiał zbytnio z tego tłumaczyć. Laboratoriami już się zajmiemy, najwyżej wezwiemy od was kilku medyków. Dzięki za pomoc jeszcze raz. - uśmiechnął się i strzepał popiół na ścieżkę na której stali. Chwilę później jego ludzie pobiegli w stronę szpitala, zajmując się zebraniem śladów i innymi ważnymi sprawami, w końcu przeciwników już nie było, jednak mogli pozostawić po sobie jakieś pułapki, bądź co gorsze... bałagan.

Po jakichś 30 minutach na miejsce dotarła reszta zespołu. Marionetkarz dalej był nieprzytomny, jednak oddychał w miarę równo a medyczna hiena była dobrej myśli. Wszyscy odetchnęli z ulgą myśląc o tym, że niedługo będą mogli wypocząć w swoich domach, gdzie czekają wygodne łóżka czy też ciepła kąpiel. Jednak to nie od nich zależało o tym czy powrócą a od kapitana, który w spokoju popalał sobie papierosa...

[] <- Kim jestem ?? -> []
|
\/
Nim<3:
Administrator
 
Posty: 566
Dołączył(a): 28 lut 2016, o 23:01
Ranga: Brak
Specjalna Ranga: Shogun
Specjalna Ranga: Generał
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Szpital na obrzeżach miasta

Postprzez Koseki Kitashi » 27 wrz 2017, o 17:38

Sprawa wydawała się być już zakończona, kapitan funkcjonariuszy sam zajmie się odstawieniem planu oraz placówką, a jego ludzie ruszyli zająć się szpitalem i tym, co w nim znajdą, a po ledwo 30 minutach do grupy dotarły klony, hieny, pacjenci szpitala oraz nieprzytomny marionetkarz, więc czerwonowłosy zwołał grupę i powiedział.
-Wygląda na to że zadanie jest prawie zakończone, pozostało nam tylko zabrać Karao i dziewczynkę do Iwy by tam się nimi zajęto, tak więc najwyższy czas ruszać.
Powiedział, po czym podszedł do kapitana funkcjonariuszy.
-Nasze zadanie tutaj zostało ukończone, resztę zostawiam w rękach Pana i Pana ludzi, zostawiam dla was kwestię zajęcia się uwolnionymi zakładnikami.
Po czym pożegnał się z mężczyzną i wrócił do grupy, gdzie przejął wnuczkę radnego od klona i zarządził ruszenie w drogę powrotną ustawiając wszystkim w odpowiedniej kolumnie, na przodzie Isan, za nim Kea i dwa klony niosący Karao, dalej Kitashi z wnuczką radnego , Yomi i Naomi, oraz na końcu klon, dzięki czemu droga powinna pójść spokojnie i bezpiecznie. Mimo to chłopak i jego klony nie spuszczali gardy aby mieć pewność że wszystko będzie w porządku


Atut:Instynkt Przetrwania
 
Posty: 1077
Dołączył(a): 19 kwi 2016, o 13:38
Ranga: Tokubetsu Jōnin
Specjalna Ranga: ANBU

Re: Szpital na obrzeżach miasta

Postprzez Ex Adm » 27 wrz 2017, o 22:49


kappa

Noc powoli kończyła się, tak jak i misja młodego kapitana. Jego drużyna dotarła na miejsce zbiórki i tylko oczekiwała na rozkaz wymarszu. Oficer odprowadził cały konwój do granic miasta, skąd już w spokoju mogli udać się w stronę swojego domu.Młody marionetkarz był całą podróż nieprzytomny, jednak jego stan powoli się polepszał. Dwie dziewczyny szły obok niego cały czas sprawdzając czy nic złego się z nim nie dzieje. Tempo marszu nie było jakieś wysokie, gdyż wszyscy byli zmęczeni, jednak dzięki brakowi przerwy udało im się dotrzeć do murów wioski koło południa. Tam strażnicy przejęli rannego oraz kobietę i zaprowadzili ich do szpitala a kapitana z zespołem odprowadzili do gabinetu, gdzie oczekiwało ich spotkanie z radnym oraz zdane raportu. Jeden ze strażników zapukał do drzwi, po czym wpuścił ich do gabinetu radnego Tsuchigumo.



z/t do tematu
[] <- Kim jestem ?? -> []
|
\/
Nim<3:
Administrator
 
Posty: 566
Dołączył(a): 28 lut 2016, o 23:01
Ranga: Brak
Specjalna Ranga: Shogun
Specjalna Ranga: Generał
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Poprzednia strona

Powrót do Stolica Kraju Ziemi

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników