Kapliczka

Mieszka tu większość ludzi z Iwagakure no Sato. Przeważnie są to bezklanowcy i mało znane rodziny, czasem też znaleźć tu można niektórych członków znanych w wiosce klanów.

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

Kapliczka

Postprzez Raijin » 25 wrz 2016, o 15:08

Obrazek

Niewielka kaplica zbudowana na obrzeżach wioski, gdzie shinobi i mieszkańcy przychodzili pomodlić się za dusze żywych i zmarłych. Odizolowana od reszty ścianą drzew i krzewów, jest oazą spokoju i miejscem do kontemplacji i wyciszenia. Zbudowana jest z sosnowego drewna i gładko ciosanych kamiennych bloków, które od wewnątrz zostały wyrzeźbione i wypolerowane tak, że odbija się od nich blask świec, nadając temu miejscu charakterystyczny klimat. W centralnej części wnętrza znajdują się posążki bożków oraz stanowisko do rozpalania kadzideł i składania ofiar.
Do samej kaplicy prowadzi szeroka ścieżka wyłożona z płaskich, kamiennych płyt, zaś samo wejście na teren chroni wykonana z drewna i pomalowana na czerwono brama Torii.

Było to ulubione miejsce dla Raijina w całej wiosce - a w zasadzie jedyne, z którym mógł się utożsamić. Jego buty znajdowały się przed progiem świątyni, zaś on sam siedział po turecku w jej wnętrzu, ubrany w typowo czerwono-białe szaty, które nosili kapłani. Był zajęty rozpalaniem kadzideł na cześć zmarłych - kim byli, dla wszystkich poza nim samym pozostawało sekretem. Gdzieś w rogu stała młoda kobieta, która polerowała jeden z posążków i wydawała się być równie nieobecna, co sam chłopak, skupiony wyłącznie na tym, co robi w tej chwili. Wnętrze kaplicy było niewiarygodnie wyciszone, tak że można było słyszeć subtelne skwierczenie palącego się kadzidła. W powietrzu unosiła się delikatna kwiatowa woń. Raijin po zakończeniu rytuału zamknął oczy i zanurzył się w wspomnieniach dawnych lat...
Obrazek
 
Posty: 39
Dołączył(a): 21 wrz 2016, o 17:33
Ranga: Uczeń

Re: Kapliczka

Postprzez Kamizuru Ririka » 25 wrz 2016, o 15:32

Dla nikogo chyba nie było tajemnicą, że dzielnica Kamizuru posiadała najlepsze gleby w okolicy, ich pszczoły natomiast pracowicie zapylały trzymane tam kwiaty. Jeśli szukać najwspanialszych ogrodów, to tylko tam. Nic dziwnego więc, że stamtąd właśnie brane były rośliny do dekoracji rezydencji, biur i - jak w tym przypadku - kapliczek.
Ririka przekroczyła bramę Torii, niosąc na plecach słomiany kosz wypełniony świeżo ściętymi kwiatami. Matka dziewczyny prowadziła kwiaciarnię i chętnie wysyłała swoich bliskich jako dostawców, jeśli tylko nie byli oni akurat zajęci żadnymi treningami ani misjami. Na przykład teraz. W kapturze ciemnej bluzy spoczywały trzy pszczoły, leniwie oczekując na ewentualne wezwanie. Oczywiście Kamizuru nie miała na sobie opaski shinobi, wychodząc z prostego założenia, że noszenie tego poza godzinami pracy jest zwykłym pozerstwem i czynnością niepotrzebną.
Jeszcze jej znajdą dodatkową robotę i co będzie?
Nie miała też maski na twarzy, bliznę po oparzeniu na prawym policzku zamaskowała wcześniej kosmetykami. Prawie nie było widać.
Zatrzymała się przed świątynią, spoglądając na chłopaka w kapłańskich szatach.
- Dostawa z Kwitnącej Pszczoły - poinformowała dość znudzonym tonem, niezbyt zainteresowana samą kapliczką, choć jakiś tam respekt dla zmarłych oczywiście miała.
"Jakiś tam" to dobre określenie. Popatrzyła na zapalone kadzidełka z niechęcią, dym naprawdę ją prześladował ostatnimi czasy.
MK: Hoshigaki Kana
Obrazek
O W A D Z I A R N I A
 
Posty: 1098
Dołączył(a): 17 wrz 2016, o 00:50
Ranga: Chūnin

Re: Kapliczka

Postprzez Raijin » 25 wrz 2016, o 16:22

Raijin korzystał z chwili spokoju aby wyciszyć swój umysł i przemyśleć pewne sprawy, które od czasu do czasu go nękały. Tkwił w tym stanie przez dłuższy czas, kiedy to w pewnym momencie, ku jego zaskoczeniu, usłyszał czyjeś kroki. Z wnętrza świątyni każdy dźwięk niepasujący do otoczenia roznosił się po ścianach, z wyprzedzeniem zawiadamiając o nadchodzących przybyszach. Rajin wziął głęboki oddech i otworzył oczy. Kapłanka była wciąż zajęta polerowaniem, więc nie pozostawało mu nic innego, jak załatwić to za nią - w końcu można było ująć, że 'pracował' tutaj, chociaż bardziej to przypominało bezinteresowną pomoc. Nie zawsze chodzi o materialne korzyści przecież. Raijin powstał z miejsca i wyszedł przed próg świątyni. jego oczy potrzebowały chwili, aby dostroić się do blasku słońca, lecz kiedy to się stało, zobaczył przed sobą urodziwą dziewczynę w zbliżonym do niego wieku. Miała ze sobą kosz z kwiatami. Ten szczegół sprawił, że coś zaświtało mu w głowie.
A tak, kwiaty. Miko wspominała, że zamówiła cały kosz do świątyni. Zapomniałem na śmierć.
Powitał nieznajomą serdecznym uśmiechem, uważnie wpatrując się w zawartość koszyka, a po chwili kierując oczy na nią. Zdawało się, że nie była szczególnie zachwycona byciem w tym miejscu.. nie wiedzieć czemu. Nie była to jednak jego sprawa.
- Ohayo gozaimasu... tak, naturalnie, kwiaty. Zaczekaj chwilkę, proszę.
Po tych słowach zniknął za ścianą świątyni na kilkanaście sekund. Riri mogłą co najwyżej usłyszeć odgłosy wymiany kilku zdań między chłopakiem, a jakąś kobietą.
Po chwili Raijin wrócił.
- Wybacz, musiałem tylko się upewnić, czy czasem nie powinienem dać ci pieniędzy, ale kapłanka mi powiedziała, że zapłaciła z góry.
Podszedł do progu świątyni, szybko i zręcznie nałożył na stopy swoje Geta i ruszył w stronę dziewczyny, zabierając od niej kosz z kwiatami.
- Są piękne - stwierdził z przekonaniem - i bardzo ładnie pachną. Dziękuję w imieniu moim i Miko.
W zasadzie to było wszystko, co miał do powiedzenia, jednak odwrócił wzrok do kosza na chwilę, aby ostatni raz spojrzeć na dziewczynę. Nie wiedzieć czemu, miał dziwne przeczucie, czy...
- Czy my się przypadkiem nie znamy? - zapytał zaintrygowany - mógłbym przysiąc, że... przypominasz trochę mi pewną dziewczynę z którą miałem okazję raz czy dwa porozmawiać, kiedy byłem studentem akademii ninja. Niestety za nic nie mogę sobie przypomnieć jak miała na imię...
Miał pewną obawę, że trochę się zaplątał w swojej pamięci i być może pomylił ją z kimś kompletnie innym, ale coś mu podpowiadało, że niekoniecznie. W każdym razie miał w pamięci wyryty obraz dziewczyny która byłą dokładnie młodszą wersją osoby, którą miał przed sobą. Ale oczy i zakurzone wspomnienia potrafią zwieść na manowce.
Obrazek
 
Posty: 39
Dołączył(a): 21 wrz 2016, o 17:33
Ranga: Uczeń

Re: Kapliczka

Postprzez Kamizuru Ririka » 25 wrz 2016, o 17:02

Wszystkie te kapliczki i świątynie miały wokół siebie dziwną atmosferę, która Kamizuru niekoniecznie odpowiadała. Dookoła było cicho i niemal onirycznie, przez co odnosiło się wrażenie, że cała ta przestrzeń znajdywała się gdzieś "obok" rzeczywistego świata, którego zgiełk w zasadzie nawet tutaj nie docierał. Ririka skinęła głową chłopakowi w świątynnych szatach i obróciła się plecami do wejścia, czekając. Tymczasem jedna z pszczół wyleciała dziewczynie z kryjówki w kapturze i usadowiła się na jednym z posążków, spacerując po nim powolutku.
- Hej, nie możesz tam łazić, wracaj! - zawołała głośnym szeptem, opiekunowie świątyni raczej nie będą zachwyceni jeśli odkryją, że Ririka wpuściła tu swoje "zwierzaki" i pozwoliła swobodnie hasać.
Jak na złość białowłosy wrócił niemal od razu. Kamizuru słuchała go w zasadzie tylko jednym uchem, stając tak, by jakoś ukryć przed jego wzrokiem wielką pszczołę zwiedzającą elementy świątyni.
- Nie, nie, mamy z tą kapliczką umowę i specjalny upust, a wszystko już dawno zostało rozliczone. Jak się ktoś pojawi z kwiatami, wystarczy tylko wziąć. - wyjaśniła, widocznie chłopak był tutaj nowy.
Zdziwiła się jednak słysząc jego pierwsze słowa, tak typowe dla tanich podrywów. Nie spodziewała się usłyszeć czegoś takiego od osoby w takim odzieniu, tuż pod samą kapliczką. Dopiero po chwili dotarło do niej, że naprawdę mogli się znać. Akademia ninja, poważnie?
- Zabawne - uśmiechnęła się szeroko - Bo ja cię zupełnie nie pamiętam. Ale zdawałam ze trzy lata temu, więc wszystko jest możliwe. Też byłeś wtedy na kursie?
Mało to podobnych do siebie ludzi? Próbowała sobie przypomnieć kogoś białowłosego, ale niespecjalnie jej szło. Wtedy trzymała się tylko ze swoją bandą znajomych i resztę miała za nic. Pszczoła tymczasem zmieniła obiekt zainteresowania i przyleciała do Raijina, krążąc przy jego głowie. Ririka odpowiedziała na to niewinnym uśmieszkiem i bezradnym rozłożeniem rąk, że niby ona w to palców nie mieszała.
MK: Hoshigaki Kana
Obrazek
O W A D Z I A R N I A
 
Posty: 1098
Dołączył(a): 17 wrz 2016, o 00:50
Ranga: Chūnin

Re: Kapliczka

Postprzez Raijin » 25 wrz 2016, o 18:16

Raijin poczuł się trochę zakłopotany. Mógłby przysiąc, że to właśnie ona, chociaż polegał tutaj wyłącznie na swojej własnej intuicji. Nie zamierzał jednak uparcie bronić swoich przypuszczeń. Być może miała racje i faktycznie wziął ją za kogoś innego. Po chwili usłyszał, jak coś brzęczy tuż nad jego głową. Skojarzył ten dźwięk z pszczołą, która uczepiła się jego osoby i nie dawała mu spokoju. Nie zważał jednak na to specjalnie - po prostu sobie była i latała. Przecież go nie zje.
- Rozumiem. Nie byłem pewien, zawsze Miko odbierała kwiaty, nigdy nie miałem okazji robić tego za nią, a jestem tutaj dość często i to od dłuższego czasu. Tylko zwykle przychodzę o innej porze. Dzisiaj mam taki... wyjątkowy dzień.
Jak co roku zresztą.
Raijin poprawił sobie rozwiany kosmyk na głowie, który go nieco irytował. Próbował jakoś podtrzymać poruszony przez siebie wątek. Być może uda mu się w końcu dojść do tego, czy dziewczyna jest zupełnie obca, czy też nie.
- Tak więc, owszem byłem na szkoleniu. Skończyłem go cztery lata temu. Minęło od tamtego momentu trochę czasu. Ludzie się zmieniają i to szybko, ale pewne wspomnienia przywołują, bez względu na upływający czas.
Jej uśmiech sprawił, że nie czuł się już skrępowany przeczuciem, że zawraca jej głowę. Być może faktycznie była zainteresowana.
Z drugiej strony, miał dziwną obawę, że coś knuje bądź coś przed nim ukrywa, ana to wskazywałoby jej trochę nietypowe zachowanie. Zupełnie, jakby coś nabroiła, a on, głupi nic nie wie.
- Ale cóż, jesteśmy tylko ludźmi, prawda? Czasem się coś pomiesza, czasem zapomni. Mimo tego, miło mi cię poznać. Jestem Raijin, a Ty?
Jego twarz zdradzała jego radość z okazji poznania kogoś nowego. Odurzony przyjemną wonią kwiatów i obecnością uroczej dziewczyny, nie miał najmniej powodu, aby nie być w znakomitym humorze. Może znajdą obydwoje chwilę, aby porozmawiać o wszystkim i niczym. W tak spokojnym miejscu jak to, nikt nikomu nie przeszkadza, a czas płynie z zwolnionym tempie.
Obrazek
 
Posty: 39
Dołączył(a): 21 wrz 2016, o 17:33
Ranga: Uczeń

Re: Kapliczka

Postprzez Kamizuru Ririka » 25 wrz 2016, o 19:02

Zauważyła, że chłopak poczuł się nieco zbity z tropu przez jej odpowiedź, ale uśmiechała się dalej i czekała, aż sam dojdzie do jakichś wniosków. To nie tak przecież, że musiała pamiętać wszystkich, może faktycznie tam był. Mogli nawet siedzieć czasem w ławce obok albo odbyć ze sobą jakiś treningowy sparing. Pełno tam przecież było różnych dzieciaków i nie wszyscy się ze sobą jakoś bardziej poznawali.
- No to czasami prawdopodobnie będziesz miał okazję odebrać kwiaty ode mnie. Moja mamuśka lubi mnie wysyłać jako kuriera chyba wychodząc z założenia, że genin to też ninja i na pewno fruwa po dachach. Nawiasem mówiąc to nie, nie fruwam. - dodała, przewracając oczami.
Jej umiejętności wciąż wymagały ogromnych szlifów, starała się jednak. Przynajmniej ostatnio. Nawet zgłosiła w biurze gotowość do zadania rangi C i oczekiwała wciąż, aż znajdą jej jakiegoś partnera. Trochę zaskoczył ją trochę fakt, że białowłosy też był shinobi. Wyglądał raczej na delikatnego osobnika. Trochę jak ci, których spotkała ostatnio w szpitalu na wykładzie z anatomii człowieka.
- Powiedz, jesteś medykiem? - zapytała, chcąc od razu zweryfikować to spostrzeżenie.
Wydawał się bardzo miłą osobą, taką... ciepłą. To chyba najlepsze określenie. I niewinną, co było zaskakujące jak na te czasy. Wyciągnęła rękę do pszczoły, która wciąż wisiała przy jego twarzy. Owad miał wielkość dłoni, więc brak reakcji ze strony białowłosego trochę ją zaskoczył. Być może miał już wcześniej do czynienia z Ninhachi, a może po prostu połączył wielkiego owada z obecnością kunoichi i nie spodziewał się niczego dziwnego. Pszczoła grzecznie usiadła na palcach dziewczyny i pozwoliła na powrót umieścić się w kapturze.
- Jestem Ririka, zwana też Zakałą - wyprężyła się dumnie, choć to niby nie powinien być powód do zadowolenia - Słuchaj, bo to ciekawy zbieg okoliczności, akurat szukam partnera do misji rangi C. Znaczy, niby biuro mi szuka, ale wiesz jak jest, tak to mogę czekać do kolejnej wiosny. Nie byłbyś może zainteresowany drobną współpracą? Znaczy, nie znam cię i pewnie jesteś zajęty albo masz już jakąś ekipę, ale spróbować zawsze warto... - uśmiechnęła się pogodnie, dając wyraz swojemu zwyczajowemu optymizmowi.
Należy dodać, że chciała się zaprezentować z jak najlepszej strony. Polowanie na partnera do misji to poważna sprawa!
MK: Hoshigaki Kana
Obrazek
O W A D Z I A R N I A
 
Posty: 1098
Dołączył(a): 17 wrz 2016, o 00:50
Ranga: Chūnin

Re: Kapliczka

Postprzez Raijin » 26 wrz 2016, o 17:13

Odpowiedź młodej kunoichi rozbawiła chłopaka. Sam dobrze wiedział, że przeciętni ludzie uważają shinobi za szczególnie wydajnych osobników, którzy są w stanie wykonać każde zadanie, nawet jeśli jest ono czasem dość kompromitujące bądź kompletnie nie wpasowujące się w założenia profesji, jaką jest bycie shinobi.
- Nic nie szkodzi, że nie potrafisz fruwać - odpowiedział - ty i kwiaty twojej mamy zawsze będą tutaj mile widziane, erm...
Wydawało mu się, że to najlepsze, co mógł odpowiedzieć w takich okolicznościach. Dziewczyna miała dużo więcej taktu niż ci wszyscy przeklęci kurierzy, którzy po prostu przychodzą, rzucają papierkiem i sobie idą w diabły. Mniej więcej tak wyglądały jego kontakty z shinobi, wyłączając ludzi, z którymi miał styczność podczas nauki w akademii. Szczególnie jego nauczyciel był nadzwyczaj przyzwoitym człowiekiem. Ciekawe, co tam u niego się teraz dzieje. Może powinien go raz po raz odwiedzić? Na pewno o nim, pamiętam, chociaż pewnie jest bardzo zajętym człowiekiem.
Pytanie dziewczyny było śmiałe i bez ogródek. Skąd do licha przypuszczenie, że mógłby być medykiem? Miał nadzieję, że nie pomyślała sobie, że czasem dorabia sobie pracując w kostnicy, biorąc pod uwagę, że był biały jak ośnieżony szczyt góry.
- Nie, skądże... przeszedłem tylko podstawowe szkolenie w zakresie pierwszej pomocy. Wiesz, usta usta i układanie w bezpiecznej pozycji.. takie tam. Nic szczególnego.
Wolał się w to bardziej nie zagłębiać. To mogło się na dłuższą metę okazać bardziej kłopotliwe, niż był w stanie to antycypować.
- Ririka? To bardzo ładne imię. Takie... oryginalne. Zupełnie jak twój przydomek, ale kompletnie nie przystający do dziewczyny. Pasuje za to do typowego szkolnego urwisa, ale pozory mogą mylić.
Sam potrafił trochę narozrabiać z kolegami z akademii, ale nigdy nie zasłużył na podobny przydomek. Dziewczyna musiała mieć coś za uszami, skoro jej się udało. Może była typem awanturniczki albo po prostu była nieposkromioną osóbką z charakterkiem? Kto to tam wie?
Zdziwiło go, że nagle stał się obiektem pewnej propozycji. Trochę szybko, jak na minutę rozmowy. Czyżby byłą tak ufna? Wprawdzie nie ukrywał się z tym, że jest ninja, ale nieszczególnie upodobał sobie wykonywanie czegokolwiek dla rady, która traktuje ludzi dość... przedmiotowo. Podobnie jak zwyczajni ludzie. Wyjątkiem była Miko, dla której był oczkiem w głowie. Lubiła zabierać go od czasu do czasu na wycieczki w plener lub do jakiejś knajpki, gdzie mogli pogadać o bzdurach jak zwyczajni ludzie.
Raijin, pogłądził się po podbródku, rozważając wszelkie za i przeciw.
- Rozumiem. Twoja propozycja jest kusząca, ale... praktycznie nic o tobie nie wiem, poza tym, że jesteś nadzwyczaj bezpośrednia i... - wskazał gestem dłoni na jej kaptur - masz interesujące podejście do pszczół.
Jej optymistyczne podejście nieco się udzieliło i jemu. Wydawała się być dość wiarygodną osobą.
- Jestem skłonny podjąć się tego ryzyka, o ile nie przeszkadza ci to, że zaproponowałbym... hm. Chciałbym wiedzieć, kim jest moja potencjalna partnerka, no wiesz. Wolałbym wiedzieć trochę o kimś, na kim miałbym polegać na czas misji. Oczywiście nie chce się narzucać. Jeśli uważasz, że to nie mój interes, nie zamierzam robić nic na siłę. Oczywiście w zamian opowiem też trochę o sobie.
Chociaż brzmiał dosyć poważnie, wyraz jego twarzy zdradzał, że jest raczej w dobrym humorze, chętny na nawiązanie nowej, ciekawej znajomości.
- Co ty na to, Ririka? Czy moja kontrpropozycja spełnia twoje oczekiwania?
Obrazek
 
Posty: 39
Dołączył(a): 21 wrz 2016, o 17:33
Ranga: Uczeń

Re: Kapliczka

Postprzez Kamizuru Ririka » 26 wrz 2016, o 19:05

Akurat czarnowłosa doskonale rozumiała kurierów, którzy robili swoje i całą resztę mieli w nosie. Jej początki biegania z przesyłkami, a właściwie w ogóle bycia geninem, wypełnione były idealizmem i sympatią do ludzi, ale z każdą kolejną misją coraz mniej miała jednego i drugiego. Najczęściej trzymanie się procedury i nie dostrzeganie niczego poza nią oszczędza wszystkim czasu i nerwów.
Raijin jednak wydawał się sympatyczny, dlatego nie miała nic przeciwko zatrzymaniu się na chwilę i wymianie paru zdań oraz uśmiechów. A należy dodać, że ilość jednych i drugich była dość wyrównana.
- Szkoda. Wyglądasz na medyka - wyjaśniła, co w jej mniemaniu było komplementem, ale zapewne ktoś mógłby się za to nawet i obrazić.
Roześmiała się, gdy zaczął analizować jej przydomek. Nie miała jednak zamiaru tłumaczyć, że to jej klanowy pseudonim, ani w jaki sposób sobie na niego zasłużyła. Być może powinien być powodem do wstydu i wzmożonej pracy nad sobą, ona jednak nosiła go niczym lśniący order, bez problemu akceptując rolę Czarnej Owcy rodziny.
- Prawda? - zrobiła skruszoną minkę gdy stwierdził, że Zakała to w ogóle nie jest przydomek pasujący dziewczynie - Ja w ogóle nie wiem, czemu są dla mnie tacy niesprawiedliwi. Czasami obawiam się, że nigdy nie uda mi się wyjść naprzeciw oczekiwaniom klanu. Ale staram się jak mogę.
Uśmiechnęła się bezradnie i rozłożyła ręce na boki. O, taka była biedniutka, takie te Kamizury podłe. I oczywiście pokiwała tylko ze smuteczkiem głową, gdy Raijin okazał wahanie przed wyruszeniem z nią na misję.
- Ah, to żaden problem przecież! - machnęła ręką, rozpogadzając się momentalnie - Mam szesnaście lat, grupę krwi be i hodowlę pszczół. Umiejętności typowe dla genina, takie wszystko i nic, choć interesuje mnie genjutsu. Dodam ci w zaufaniu i wcale nie jestem z tego dumna, ale opornie mi idzie taka zwykła napierdzielanka. - mruknęła, przyciszając nieco głos, jak przy zdradzaniu poważnego sekretu - No, a resztę to już masz jak na dłoni.
Że niby za słabo się znali i to miał być problem? Brak nogi może być problemem. Albo wstydliwa choroba, która nie pozwala wychodzić do ludzi. Ririka ufała swojej ocenie charakterów i choć wiedziała, że nie zawsze będzie się umiała zgodzić z Raijinem, to jednak z pewnością dadzą radę się dogadać na tyle, by wypełnić razem kilka zadań. A jej w tej chwili niczego więcej nie było potrzeba.
MK: Hoshigaki Kana
Obrazek
O W A D Z I A R N I A
 
Posty: 1098
Dołączył(a): 17 wrz 2016, o 00:50
Ranga: Chūnin

Re: Kapliczka

Postprzez Raijin » 26 wrz 2016, o 21:51

Jako, że Raijin miał naturę słuchacza, z uwagą przysłuchiwał się wszystkiemu, co opuszczało usta dziewczyny. Sprawiała wrażenie bardzo interesującej na pierwszy rzut oka i nie miała kłopotu ze zdobyciem sobie jego sympatii. Miał niewielką tolerancję do ponuraków i ludzi z kłopotami z własną osobowością. Miała też ciekawe spojrzenie na otaczające ją rzeczy - zupełnie tak samo, jak on. Zastanawiał się w trakcie, jak na to wszystko odpowiednio zareagować.
Nie miał zielonego pojęcia, dlaczego tak bardzo sprawiał wrażenie bycia medykiem. Co niby mogłoby za tym przemawiać? Był wyraźnie zaintrygowany.
- Potraktuje to jako komplement. Leczenie ludzi to bardzo szlachetne zajęcie. Niestety brakuje mi do tego umiejętności.
Jednak był to jakiś pomysł na życie. Nie miał jeszcze konkretnych planów na swoją przyszłość, a ten wydawał się być jednym z tych dobrych. Kto wie, w przyszłości przyjdzie mu dokonać wyboru, a wtedy..
- Wiesz, życie nauczyło mnie o sobie głównie tego, że nigdy nie jest sprawiedliwe. Trzeba po prostu robić swoje bez względu na to, co mówią i myślą inni. To nieuniknione, ale nie ma co się tym przejmować. Tak już ten nasz świat funkcjonuje. Popatrz na mnie - jestem tutaj obcy, przybyłem znikąd, bo nie miałem dokąd się udać. Z braku innych możliwości przeszkoliłem się na shinobi, chociaż nie znoszę zabijania, uważam, że jest bezcelowe. Szczególnie te sztuki shinobi, które nam uparcie wtłaczano do głowy. Nikt nie próbuje używać tego w sposób pożyteczny, zamiast tego, wszystkie te przeklęte sztuczki to topór w rękach szaleńca. Kolejne narzędzie do bezmyślnego mordu. Czy ja się o to prosiłem? Nie. Miałem wybór? A jaki wybór może mieć dzieciak w wiosce shinobi? Wątpię, aby miał jakikolwiek.
Na chwilę przystanął, aby dać dziewczynie chwilę do myślenia.
- Puenta jest taka, że trzeba brać życie, jakim jest. Rób to, co potrafisz najlepiej, a twoja rodzina w końcu cię zaakceptuje. Czasem trzeba po prostu czasu. Zaś co do mnie... kiedyś byłem strasznym łobuzem i sporo go jeszcze we mnie zostało. Ale nauczyłem się kontrolować swoje emocje najlepiej, jak potrafię. To miejsce - wskazał ręką na budynek za sobą - pozwala mi się odnaleźć w tej wiosce.
Po tych słowach obrócił się i wkroczył do świątyni, zostawiając kosz za progiem, tak, aby Miko mogła sobie go wziąć w wolnej chwili. Jakby tak stał kkolejne dziesięć minut z tym koszem, ręce by mu zdrętwiały, a to byłoby dość nieprzyjemne.
- Heh, wybacz, za te moje filozofowanie, jeszcze sobie pomyślisz, że jestem jednym z tych starych pierników, co błąkają się po górach i wiedzą wszystko o wszystkim.
Głośno zarechotał, śmiejąc się w plasującej mu po głowie wizji samego siebie jago dziadka z długą siwą brodą i łysinką, dzielącym się swoją wiedzą z obcymi ludźmi.
- Ja mam siedemnaście lat i też jestem geninem, więc żaden ze mnie wojownik. Ale w akademii byłem jednym z najlepszych w walce w zwarciu, co się przydawało częściej niż mogło by ci się wydawać. Brałem udział chyba w każdej bójce, w jaką tylko udało mi się wplątać. Zaś ninjutsu i inne dziedziny... jak ja ich nie znoszę. Coś oczywiście potrafię, same podstawy, ale na pewno nie są moim konikiem. Twoje zdolności natomiast są dość... unikalne, jak dla mnie. Jesteś jak królowa roju ze swoją armią skrzydlatych wojowniczek, prawda?
Wtedy do głowy Raijina nasunęła się wizja Riri w pasiastym stroju pszczoły z białym puszkiem wokół szyi i czułkami na głowie. Wyglądałaby całkiem uroczo w tak cudacznym wdzianku. Trudno było mu powstrzymać śmiech, ale ostatecznie udało mu się powstrzymać swoją bujną wyobraźnię.
- A więc misja C... na takich pewnie można już mocno oberwać. Chyba nie miałbym serca, gdybym zostawił dziewczynę w takiej potrzebie. W sensie... gdyby coś ci stało, czułbym się winny, gdybym odmówił. Postaram się ci pomóc najlepiej, jak tylko potrafię. Możesz na mnie liczyć!
Dla podniesienia efektu wyszczerzył swoje białe ząbki i wystawił kciuk prawej dłoni ku górze, dając tym, samym znak, że jest gotowy na wszystkie przeciwności, jakie rzuci w nich los.
Obrazek
 
Posty: 39
Dołączył(a): 21 wrz 2016, o 17:33
Ranga: Uczeń

Re: Kapliczka

Postprzez Kamizuru Ririka » 26 wrz 2016, o 23:01

Wywód chłopaka trochę ją zaskoczył. Gość wydawał się taką ciepłą i pogodną osobą, tymczasem jego dobór słów trochę temu przeczył. Nie chodziło właściwie o sam sens tego co mówił, ale o słowa właśnie. Życie jest niesprawiedliwe.
- Grubo - przyznała, kiwając potakująco głową.
Im dalej w las, tym gorzej. Białowłosy miał bardzo ugruntowaną opinię na temat świata, ludzi, shinobi i chyba wszystkiego w ogólności. Ładne słowa, ale co takiego wyrażały? Dziewczyna poczuła palącą potrzebę, aby sprowadzić go trochę na ziemię, oderwać od jego idealistycznego spojrzenia. Ubrudzić.
- Kupa - rzuciła, siadając na schodkach i wpatrując się w swoje buty - Jest na przykład bardzo pożyteczna. Organizm się oczyszcza, a w dodatku można użyźnić nią ziemię. Ale nikt nie mówi o zaletach kupy. W ogóle nikt o niej nie mówi, każdy pamięta tylko fakt, że brzydko pachnie, wygląda obrzydliwie i najlepiej udawać, że to kompletnie nas nie dotyczy, kupy robią tylko jacyś zwyrodnialcy.
No cóż, jeśli chciała sprowadzić go na ziemię, raczej już się to udało. Być może nawet trochę zbyt brutalnie. Ciekawe, czy wciąż zastanawia się, dlaczego nazywają ją Zakałą...?
- Shinobi robią mnóstwo pożytecznych rzeczy. Kupę pożytecznych rzeczy, powiedzmy. Ale w tej chwili też jedyne na co zwracasz uwagę, to bezmyślne zabijanie i w sumie to więcej zabijania. A przecież nawet przyroda doskonale rozumie, że jeżeli w stadzie pojawia się zagrożenie, należy je usunąć. Ktoś musi. Nawet jeśli to śmierdzi i nie jest powodem do dumy, to nadal jest konieczne.
Przemilczała jego osobiste żale. Nie znali się na tyle, by z butami wbijała się w jego osobiste przeżycia. Takie czasy, pełno było teraz w Iwie uchodźców i wszyscy jakoś sobie radzili. Musieli.
Swoją drogą, chwilami mówił trochę jak ktoś regularnie odwiedzający terapeutę. "Kiedyś odgryzałem ludziom głowy, ale nauczyłem się kontrolować swoje emocje. Teraz zadowalam się uszkami i jęzorkiem."
- Spoko, jestem dobra w robieniu rzeczy po swojemu - błysnęła zębami w szerokim uśmiechu, pełnym samozadowolenia - I nie martw się, w moim klanie często idą takie dyskusje. O, właśnie, pierniczka? - zapytała, miała w torbie paczkę ciastek prosto ze Słodkiego Żądła.
Wyciągnęła opakowanie w jego stronę, później sama wzięła do ust słodkie ciasteczko w kształcie sześciokąta. Jakby poukładać je obok siebie, wyglądałyby jak plaster miodu, tylko z czekolady i piernika.
- Powiedzmy. Niespecjalnie wysyłam pszczoły do walki, więc to tylko taka teoria. - ucieszyła się strasznie, gdy ostatecznie zgodził się wziąć udział w misji, nareszcie będą musieli ją gdzieś wysłać - No właśnie, chodź, bo ja taka delikatna! To supcio, jeszcze dzisiaj nas zgłoszę do tego dzioda od misji. Masz jakieś specjalne życzenia? Oni zwykle nie słuchają, ale może jak raz...
MK: Hoshigaki Kana
Obrazek
O W A D Z I A R N I A
 
Posty: 1098
Dołączył(a): 17 wrz 2016, o 00:50
Ranga: Chūnin

Re: Kapliczka

Postprzez Raijin » 27 wrz 2016, o 00:10

Chłopak złapał się jedną ręką za czuprynę. Nagle zrobiło mu się dość niezręcznie.
Chyba trochę się zagalopowałem - pomyślał, patrząc na stojącą przed nim kunoichi. Miewał momenty, kiedy był dość skłonny do refleksji. To miejsce szczególnie go do tego zachęcało. Wprawdzie był młody, ale o pewnych rzeczach wiedział już trochę. Zresztą, nauki jego mistrza nie poszły w las, chociaż to było tak dawno temu, że powinien już o tym zapomnieć, ale coś sprawiło, że zostało to w jego głowie.
Ale nigdy nie pozwolił, aby przeszłość wlazła mu na głowę. Mimo wszystko był bardzo szczęśliwym młodzieńcem, miał wszystko, czego potrzebował. Bez względu na to, czy inni to widzieli, czy też nie.
Dywagacje dziewczyny na temat... odchodów wydawały mu się być trochę wyjęte z kontestu, ale potrafił przejrzeć jej intencje. Rzeczywiście, przez tą krótką chwilę zwyczajnie przynudzał, ale ona przebiła go bez większego wysiłku. Usiadł się obok niej.
- Głęboka teoria, naprawdę - skomentował słowa dziewczyny - przemyślę to, kiedy następnym razem zasiądę na moim porcelanowym tronie.
Po tych słowach zaśmiał się głośno. Miko pewnie mogła go usłyszeć ze środka kapliczki, ale pewnie niespecjalnie się tym przejęła. Zawsze, jak była zajęta robieniem czegokolwiek, zamykała się na resztę świata do chwili, kiedy skończyła to, czym akurat była zajęta.
- Powiedziałem ci jedynie to, co uznałem za istotne, skoro mamy ze sobą współpracować. Po prostu nie lubię walczyć, chyba, że muszę. A tak się składa, że będę musiał i to często. Ale nie narzekam, bo perspektywa skopania tyłka bandziorom bardzo mi się podoba!
Cóż, dziewczyna niekoniecznie musiała wiedzieć, że pokojowo nastawiony Raijin miał pewną słabość, o której wiedział tylko on i jego nauczyciel. Nie widział potrzeby chwalenia się czymś takim, gdyż nie było to ani godne podziwu, ani chwalebne.
Na widok pierniczków jego oczy zalśniły jasnym blaskiem.
Na dodatek, był strasznym łakomczuchem.
- Dziękuję, chętnie spróbuję tych słodkości - wziął od niej pierniczka i wcisnął go sobie do ust, niczym wygłodzony potwór z bagien.
Mmm, bardzo dobre.
- To bałco miłułe, sze dpasz o sfoje pobopieszne - odpowiedział z pełną buzią. Ale postanowił więcej nie próbować się nie wygłupiać. Niemniej, niewinny śmiech Riri sprawiał, że czuł się nieco... lepiej. Cóż, ładne uśmiechy i słodkości mają to do siebie, że potrafią zarazić dobrym humorem ze stuprocentową skutecznością.
- Wyborne słodkości. Uwielbiam! Raijin dopilnuje, aby delikatnej Riri nie spadł włos z głowy - orzekł z żołnierską pewnością siebie - o ile sama misja jakoś nieszczególnie go rajcowała, to perspektywa bliższego poznania nietypowej osóbki w jakiś sposób go pozytywnie motywowała.
- Nie mam żadnych życzeń w zasadzie. Wezmę na siebie to, co we mnie rzucą.
Obrazek
 
Posty: 39
Dołączył(a): 21 wrz 2016, o 17:33
Ranga: Uczeń

Re: Kapliczka

Postprzez Kamizuru Ririka » 27 wrz 2016, o 00:51

Reakcja chłopaka była dość nudna, ale z pewnością kwalifikowała go do roli towarzysza Ririki. Nie oburzał się ani nie pukał po czole, a to już sukces. Dogadają się.
- Ja też nie jestem jakoś specjalnie bojowa, więc proponuję zasadę, że walka tylko w ostateczności - zauważyła, marszcząc blady nosek - I ten, lepiej nie grozić klientom... Potem im strasznie odpierdziela i robi się siwy dym, mówię ci.
Uśmiech niewiniątka wypełzł leniwie na jej twarz, sama zaś siedziała wciąż na schodkach i zajadała pierniczkami, od czasu do czasu częstując nowego kolegę. Nie myślała w tej chwili nad niczym skomplikowanym ani wielkim, ot tak tylko, cieszyła się chwilą. Słońcem na twarzy, słodyczą ciastek i zbliżającą się przygodą, jak uparła się postrzegać nadchodzącą misję. Nie była przecież nikim ważnym i nie spoczywał na niej żaden ciężar. Ot, zwykła beztroska.
- Smakują ci? Świetnie! U mnie w dzielnicy jest taka cukiernia. Jak już wrócimy z misji jako bohaterowie dnia, można by zamówić jakieś fajne ciacho. Posiedzieć i poopowiadać ludziom dookoła o naszych wspaniałych czynach, jak bardowie w heroicznych opowieściach...
Rozmarzyła się wyraźnie, tymczasem pierniczki zostały wykończone, a pszczoły z kaptura rozleciały się, szukając pożywienia. Pogadali jeszcze trochę na nic nie znaczące tematy i dziewczyna zdecydowała, że w sumie pora się zbierać.
- Oczekuj wezwania! - zawołała w bojowym nastroju, ciesząc się jak dziecko w oczekiwaniu na gwiazdkę.
Po czym pożegnała się i odeszła z terenu kapliczki, zabierając pusty koszyk i pszczoły. Zapewne jeszcze nie raz się tutaj pojawi.
[zt]
MK: Hoshigaki Kana
Obrazek
O W A D Z I A R N I A
 
Posty: 1098
Dołączył(a): 17 wrz 2016, o 00:50
Ranga: Chūnin


Powrót do Dzielnica Mieszkalna

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników