Posiadłość rodu Chinoike

Dzielnice te zamieszkane są przez klany z Iwaogakure no Sato. Mieszczą się tu ich domy a także biura liderów klanowych, czy też miejsca w których trenują swoje zdolności.

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

Posiadłość rodu Chinoike

Postprzez Chinoike Rai » 23 sty 2020, o 19:12

To dość wystawny, jednak starej już daty wykonany z hebanu i paru innych odmian drzew wielki budynek, którego mieszkańcami i tak pozostała już tylko mała garstka rodu Chinoike, który w dość ślamazarnym tempie odbudowuje swoją "potęgę". Nie należy doszukiwać się tutaj przesadyzmu - Chinoike przyzwyczaili się do prostoty budownictwa i standardowego azjatyckiego wystroju. Obecnie znajdują się tutaj także puste domostwa, ale jest też główna siedziba, należąca do głównej gałęzi klanu. Od momentu śmierci syna głowy rodu oraz jego wnuka, klan liczy sobie mniej niż czterdziestu członków. W każdym bądź razie tak rysuje się właśnie obraz "świetności" rodu Chinoike.

Potrzebujesz sprawdzenia misji samodzielnej, misji od przedziału od C do S? Be my guest, wyślij wiadomość na PW lub zagadaj <3
Spoiler:
 
Posty: 324
Dołączył(a): 6 mar 2019, o 05:52
Ranga: Nukenin

Re: Posiadłość rodu Chinoike

Postprzez Lily » 23 sty 2020, o 23:11

Ketsuryūgan - próba przebudzenia

Info:
- Do domu dziadka jak i Twojego trafia dzisiejszego dnia tajemnicza koperta. Żadnego adresata, żadnego nadawcy. Jedyną charakterystyczną rzeczą to krwawy odcisk kciuka na samym środku. Czy ktokolwiek odważy się ją otworzyć i ujrzeć zawartość?
- Wewnątrz koperty znajduje się dziesięć zdjęć. Każde przedstawia tą samą jednostkę. Chinoike Daichi, uważany za zmarłego/zaginionego. Starszy brat naszego bohatera. Podobieństwo między nimi było dostrzegalne lata temu, jednakże aktualny stan członka rodziny był okropny. Fotografia za fotografią rozwijała motyw. Coraz liczniejsze i głębsze blizny na ciele. Przerażenia w oczach, wybite zęby, złamany nos, odcięte jedno ucho, odcięte łącznie pięć palców u obu rąk i znajdujący się w kolanie czarny pręt. Niegdyś dobrze zbudowany, teraz niezwykle wychudzony.
- Otoczenie przypominało lochy, mała ilość światła, zwierzęce warunki. Noszone przez niego ciuchy były stare i brudne, zapewne nie zmieniane od momentu kiedy trafił do niewoli.
- Ostatnią rzeczą to malutka kartka a w niej napis: "Niezwykle cierpi, szybko jednak nie wyzionie ducha. Dopilnujemy tego. Wasza rodzina jest nam coś winna. Odezwiemy się niedługo w celu spłaty długu."
- Jedyną "wskazówką" to podpis "R" na samym końcu.

Cel:
- Gracz sam opisuje swoje przeżycia, reakcje, zachowania (można uwzględnić NPC rodzinnego) oraz potencjalne wybudzenie oczu. Klan ten nie wymaga misji a jedynie silnego szoku. Chcę tutaj widzieć posta o długości typowej samodzielki (minimum 5k znaków). Po wstawieniu podsumuję i ocenię.
Masz pytanie? Napisz na GG. Mistrz Twórczości Lily Yami Saiko/Miko Shizuka zawsze pomoże.
 
Posty: 1322
Dołączył(a): 9 lip 2017, o 10:26
Ranga: Brak
Specjalna Ranga: Generał
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Posiadłość rodu Chinoike

Postprzez Chinoike Rai » 24 sty 2020, o 01:14





Podróż z Konohy do Iwy była dość długa. Mimo tego Rai nie chciał się zatrzymywać. Idąc w kierunku swojej “ojczyzny” miał w głowie wiele schematów tego co się może dziać w jego życiu. W końcu stał się Chuuninem, dużo to jednak dla nie znaczyło. Na egzaminie poznał zresztą wnuka Tadaokiego i sam widział, że jeśli chodziło o predyspozycje w sile to ten miał więcej od niego potencjału w świecie. Musiał go podgonić. Teraz wszyscy zapewne będą trenowali, aby stać się lepszymi z dnia na dzień. A Rai? Nie może być gorszy, musiał być znacznie wyżej niż inni.
Po sprawdzeniu tożsamości, Rai czuł na sobie spojrzenia ludzi. Wszyscy już wiedzieli, że Mumei nie żył i nie widzieli kto zajmie jego miejsce. Najpewniej Tadaoki, bo przecież kto inny miałby. Zresztą, jego twarz zapomną szybciej niż sądzą. Nie zamierzał przesiadywać w wiosce długo, obiecał to Hyakuzawie. Chciałby pewnego dnia zobaczyć go na krześle Tsuchikage. Miał potencjał. Za to jaki potencjał drzemie w Raiu? Dziadek nigdy mu tego nie powiedział. Tylko i wyłącznie go krytykował. Może chociaż teraz, kiedy dowie się o awansie da mu spokój i pozwoli samemu rozwijać się we własnym tempie. Czemu w ogóle myślał o tym dupku? Wyraźnie mówił mu przed opuszczeniem wioski, że bez awansu ma nie pokazywać mu się na oczy. “Chciałbym dotrzymać twojej obietnicy, stary pierdzielu, ale zobaczysz mnie jeszcze raz”, zdawały się układać słowa w jego głowie. Szedł więc dalej uliczkami Kamienia, spoglądając na tabliczkę upamiętniającą Mumei’a. Przystanął na chwilę przy niej. Widział jego zdjęcie z czasów, gdy jeszcze nie był Tsuchikage. Że też tyle ludzi mu zaufało. Ruszył dalej. Trening na niego czekał. Dziadek będzie chciał zobaczyć z jakiej gliny został ponownie ulepiony.
Siedziba rodowa Chinoike, taka sama jaką miał w pamięci przed wyruszeniem do Iwy. Przekraczając ścieżkę do głównego budynku, zerwał się deszcz. Nie za często padało o tej porze roku, ale deszcz zdawał się być lekko mroźny. Kapało na ubranie więc zamierzał ruszyć szybciej, wszedł na drewniane podwyższenie i przekroczył drzwi. Coś się zmieniło, białowłosy wyczuwał to. Przekraczając próg zauważył rozbity na ziemi wazon, zaraz potem gdzieś porozrzucane inne elementy wystroju wnętrza. Rai wyciągnął kunaia, używając zdolności sensorycznych. Oprócz kilku osób dalej, znajomych mu zresztą sygnatur, rozpoznał też seniora. Ale nie było tu nikogo obcego. Co tu się działo? Rai zmarszczył nos. Szedł. Im bardziej jego kroki kierowały go dalej, bałaganu było więcej. W końcu w sali, gdzie przeważnie jedli zauważył kopertę. Otwartą. Żadnej sygnatury, żadnego dzieła kaligraficznego. Nic. Tylko czerwony odcisk kciuka. I liścik. Sama wiadomość sprawiła, że jego serce zabiło szybciej. “...jednak nie wyzionie ducha… wasza rodzina jest nam coś winna…” Jego palce zgięły papier, zaczął iść dalej w kierunku pokoju dziadka. Otworzył drzwi, zobaczył go klęczącego na ziemi przed ołtarzykiem rodziców. Nigdy tu nie wchodził, nie miał ochoty. Wystrój był tak samo staromodny jak on sam. Na ziemi wokół niego leżały tylko… jakieś zdjęcia. Rai rzucił na ziemię swoim plecakiem. Podszedł bliżej do zdjęć, spojrzał na nie… Zatkało mu gardło.
Wertował je jedna za drugą, spoglądał na to wszystko. Jego oczy zrobiły się wilgotniejsze, ale nie rozpłakał się. Patrzył na fotografie, ręce zaczęły drżeć. Kiedy tylko wertował je już trzeci raz, jego wyraz twarzy zmieniał się. Nie wiedział jak się ma zachować. Jedną fotografię już zagiął, inne jeszcze się trzymały. Jego górny siekacz zacisnął się na dolnej wardze, nie wiedział kiedy uciskał ją tak mocno, że krew biel zęba zaczęła pokrywać się czerwienią, powodować zaróżowienie. Co miał powiedzieć. Jego twarz przechodziła z wyrazu agresji na smutek, potem na radość, ale zaraz znowu na strach. Pierwszy raz od wielu lat coś go ruszyło. Widział go w poszarpanych ubraniach, trzymającego się jak szmaciana lalka. Jego uroda dawno minęła, wyglądał jednak tak samo jak reszta rodziny. Co miał powiedzieć? Widział swojego brata, jeszcze żyjącego. Jego gardło zacisnęło się, nie mógł przełknąć śliny, starając się złapać oddech. Złapał się za skrawek ubrania. Nie, nie ufał tym zdjęciom. On umarł. Gdyby nie umarł to chociaż jeszcze raz zobaczyłby go po tylu latach. Przecież jego ciało jest w trumnie, każdy tak mówił. Nawet dziadek powiedział o tym w gniewie. Ruszając w tył potknął się o własną nogę i upadł na plecy. Patrzył się w sufit, widząc jak łzy zaczynają mu przeszkadzać w widoczności. Nie, nie ufał temu. Wszyscy mówili, że umarł i jest w grobie. Wstał na równe nogi, patrzył jeszcze raz na fotografie. Zebrał je wszystkie w jedną kupę. Zaczął iść z nimi w stronę Iroshiego, ominął go tak, aby widzieć jego twarz. — Mówiłeś, że nie żyje. Spójrz na mnie, bydlaku... — Nie widział jego twarzy, miał głowę skierowaną w dół. Rai rzucił w niego zdjęciami. — SPÓJRZ NA MNIE!* — ryknął nagle, nie poznając samego siebie. Był wściekły. Jakby wszystkie te lata tłumienia złości, żałości i smutku i obojętności skrytych w pracy shinobi nagle eksplodowały za jednym rzutem tymi papierami. Iroshi nie podnosił oczu, jednak jego ramiona drżały. — Powiedziałeś, że nie żyje. Wszyscy mówiliście mi w tej pieprzonej wiosce, że nie żyje. Przez pieprzone lata mnie okłamujecie. Wystawialiście na cholerne katorgi. Wszystko dla twoich gierek, pierdolony zgredzie. Tak bardzo Ci zależy na tym, żebym był lepszy niż Daichi i mój ojciec, że nawet do takich gierek się posuniesz?! Że szargasz jego pamięcią, że jego ciało przewraca się w grobie. Ty pierdolony bydlaku! — Krew z wargi wymieszana ze śliną poleciała na ziemię. Rai dyszał ze wściekłości. — Tak bardzo Ci zależy na tym, abym był lepszy od nich. To sam chcę zobaczyć to na oczy, nie chcę iluzji! Zobaczę jego ciało, że tam leży. I nie chcę cię więcej znać! Daichi poświęcił życie za tę pieprzoną wioskę… — Po czym ostatni raz zerknął na niego. Nic nie mówiącego. Rai ruszył przed siebie, w kierunku cmentarza klanowego. Padało już solidnie, ale nie patrzył na to. Chciał tylko to zobaczyć.
Przeskoczył przez mur cmentarza, idąc w kierunku grobu. Ukradł gdzieś stojącą łopatę. Miał zamiar to zrobić. Chciał go zobaczyć. Odkopać grób. Otworzyć wieko. Kopał długo, aż nie poczuł łopatą, że sięgał starego już, ale solidnego dębu. Zdyszany. Bał się, chciał zobaczyć tam ciało, powiedzieć sobie, że dziadek go okłamywał. Jego ręka drżała. Ale… to było teraz albo nigdy. Uderzał łopatą, aż drewno nie roztrzaskało się. Robił to tak długo, aż nie zobaczy jego ciała. W końcu ustąpiło. Pociągnął ręką, otworzył trumnę. Ziemia. Zaczął rozkopywać ją palcami, chciał na siłę znaleźć ciało. W końcu się poddał… Zrezygnowany poddał się. Ryknął raz jeszcze w górę, czując jak… Jak jego widok napełnia się szkarłatem. Nie czuł bólu, ale czuł jak zaczyna zakrywać się czerwoną barwą. Widział przez jej czerwień, aż… aż… wytarł je dłonią, widząc na palcach krew. Nie wiedział tego, ale… ale… wtedy usłyszał w głowie głos. Daichiego. Z dawnych lat. Kiedy jeszcze żył. “Kiedyś ty też obudzisz swojego Ketsuryugana… Rai…” Zamknął oczy. Tak, to było to.

Po pewnym czasie wrócił do domu. Zwyczajnie się spakował. Nie chciał widzieć póki co nikogo. Nie wiedział co o tym myśleć. Chciał tylko opuścić to miejsce.



*Look at me!
Potrzebujesz sprawdzenia misji samodzielnej, misji od przedziału od C do S? Be my guest, wyślij wiadomość na PW lub zagadaj <3
Spoiler:
 
Posty: 324
Dołączył(a): 6 mar 2019, o 05:52
Ranga: Nukenin

Re: Posiadłość rodu Chinoike

Postprzez Lily » 24 sty 2020, o 01:23

Ketsuryūgan wybudzony, gratuluję.
Masz pytanie? Napisz na GG. Mistrz Twórczości Lily Yami Saiko/Miko Shizuka zawsze pomoże.
 
Posty: 1322
Dołączył(a): 9 lip 2017, o 10:26
Ranga: Brak
Specjalna Ranga: Generał
Dodatkowa Ranga: S-Rank


Powrót do Dzielnice klanowe

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników