Sypialnia Kiyomi

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

Sypialnia Kiyomi

Postprzez Uzumaki Kiyomi » 29 mar 2016, o 00:33

Pomieszczenie, w którym przyszło Kiyomi zamieszkać na czas egzaminu nie było zbyt duże, niczym nie różniło się pod pozostałych, średniej klasy pokojów miejscowego hotelu. No ale był darmowy, prawda? Więc czerwonowłosa nie miała na co narzekać. No... Może poza niewygodnym łóżkiem, no i czasami tym hałasem w sąsiednich pokojach, a nie mówiąc już o ścianach pomalowanych przez osobę która, jak na jej gust, nie powinna zajmować się aranżacją wnętrz.


Wchodząc do środka, po lewej można by dostrzec szafę, na której aktualnie walały się ciuchy dziewczyny, przedmioty codziennego użytku, kosmetyczka, oraz torba na biodro wraz z całym jej wyposażeniem. Po prawej zaś, w samym rogu, można by ujrzeć niepościelone łóżko, Jest to więc typowo skromnie urządzona sypialnia w hotelu, z której ma się jeszcze dostęp do niewielkiej łazienki. Sporą część ściany naprzeciwko drzwi wejściowych zajmuje wiecznie otwarte okno, które z powodu aktualnej pory roku, wpuszcza cały zewnętrzny ziąb do środka - na co sama Kiyomi nie zwraca uwagi, przyzwyczajona do klimatu Kraju Mrozu.




Od egzaminu teoretycznego minął dzień. O tym, że go zdała, czerwonowłosa dowiedziała się już poprzedniego dnia. Teraz zaś było już wczesne popołudnie, podczas którego czekała na dalszy rozwój wydarzeń. Leżała na łóżku, z podwiniętymi nogami, wydychając ustami parę z powodu niskiej temperatury, która panowała w pomieszczeniu. W tej chwili, była skoncentrowana na własnych myślach - nie miała bowiem nic do roboty na dole. Wiedziała, że wielu z geninów integrowało się bezsensownie z resztą, tworząc iluzję nawiązywania przyjaźni, czy tocząc rozmowy, które nie miały według niej najmniejszego sensu. Słyszała przecież niektóre z nich ubiegłego dnia, kiedy stała samotnie przed tym barkiem. Teraz również była sama i wcale jej to nie przeszkadzało. Przecież od zawsze tak było.


Kiyomi miała więc zamiar przesiedzieć w tym miejscu do czasu, aż nie zostanie jej nakazane postąpienie w inny sposób. Doskonale zdawała sobie sprawę z tego, jak była postrzegana przez innych uczestników, choć ani trochę jej to nie obchodziło. Czasami tylko nasłuchiwała, czy na dole nie ma żadnych dźwięków, na które miałaby zwrócić uwagę - poza krzykami tych wszystkich dzieciaków oczywiście. Przez większość czasu myślała jednak o kolejnym etapie, który był dla niej kompletną niewiadomą, o randze, którą miała nabyć, ale także o swoim bracie, o Kraju Mrozu, czy nawet o dresie, którego spotkała kilka miesięcy wcześniej. Nie... Przecież wcale jej on nie obchodził. Nikt jej nie obchodził. Po prostu... Nieważne.

Obrazek
Spoiler:

Główne konto
 
Posty: 290
Dołączył(a): 12 mar 2016, o 21:55
Ranga: Genin
Specjalna Ranga: Akatsuki

Re: Sypialnia Kiyomi

Postprzez Kohaku Rokugama » 29 mar 2016, o 13:56

Po ogłoszeniu wyników egzaminu teoretycznego, które do Hokage dostarczyła Ami, ten zaczął czytać listę bardzo uważnie. Wiedział jaka atmosfera panowała wewnątrz wioski, mógł wyczuć napięcie, oraz oczy ludzi shoguna, gdzie by nie poszedł. Wiedział też, że egzamin, to jedna z najlepszych dróg do zwerbowania kolejnych bogu ducha winnych osób w jego szeregi, tylko po to, by wyprać im mózg i zrobić z nich posłuszne marionetki. Teraz kiedy wreszcie dochodził do końca listy, jego wzrok zatrzymał się na najkrótszym wpisie.


- Kiyomi… Kiyomi uczestniczy w tym egzaminie… – ufał swoim dwóm najbliższym ochroniarzom, zresztą tylko oni teraz znajdowali się wewnątrz. Pozostała dwójka była teraz za drzwiami. - Nie sądziłem, że będę musiał osobiście w ogóle ingerować w ten egzamin, jednak skoro tak…


Rzekł sam do siebie, po czym odłożył listę na blat. Było późno, najwyższa pora by się położyć, tak też zrobił. W nocy zmiana warty nastąpiła około czwartej nad ranem. Rokugama wstał natomiast nieco później około siódmej. Wtedy też, wewnątrz znajdował się Evi wraz z drugim Jouninem – smacznie spali. Niestety nie mógł sobie pozwolić na dłuższe leniuchowanie, od tego co teraz zrobi zależała przyszłość nie tylko Kiyomi, ale możliwe, że i całego świata Shinobi. Potrząsnął ramieniem drze mającego chłopaka, po czym wskazał, ze ma wstać.


- Tak jest Rokugama-sama! – powiedział cicho, by nie zbudzić swojego kolegi. Chwilę potem dwójka wyszła na korytarz, tam zastali Ami wraz z drugim Jouninem. – Muszę pilnie opuścić hotel, mam nadzieję, że dacie sobie radę. Ami pójdzie ze mną, Ty zostaniesz tutaj, macie pilnować, by nic co jest wewnątrz tego pokoju nie wyszło na zewnątrz.


Po tych słowach Ami, oraz Evi za plecami Kohaku wyszli z hotelu, tym razem jednak Hokage nie miał na sobie tego samego stroju co wczorajszego poranka – ba, był ubrany w zwykły, cywilny strój by nie stwarzać pozorów, przecież idzie na zwykły spacer. Kilka przecznic, by w końcu skręcić w jedną z ciaśniejszych uliczek, teraz krótka prosta i wreszcie, hotel, który był wynajęty wyłącznie dla geninów. Wejście do środka nie stwarzało żadnych problemów, starszy mężczyzna, którego strażnicy, tak, czy siak kojarzyli, jednak nie było to niczym dziwnym – Hokage miał prawo interesować się swoją młodzieżą. Wreszcie, zapytał.


- Ami, czy wiesz, gdzie kwaterę ma Kiyomi? Powinnaś mieć to gdzieś zanotowane, kazałem Ci się zając wszystkimi danymi na temat geninów z naszej wioski. Z całą pewnością wiesz, gdzie powinienem jej szukać. – Spojrzał na nią z uśmiechem na twarzy, beztroskim uśmiechem, który wyłaniał się spod bujnego zarostu.


- Tak, panie Rokugama, proszę za mną! – Uśmiechnięta dziewczyna objęła teraz dowodzenie, ruszyła pewnie przed siebie, wchodząc po schodach, kolejno weszła w jakiś korytarz, aż wreszcie dotarli do zamkniętych drzwi, na końcu owego wąskiego przejścia. - To tutaj!


Hokage zapukał w drzwi, pewnymi trzema uderzeniami, jednak nie odezwał się ani słowem. Pomimo, że był przywódcą swojej wioski, potrafił szanować prywatność innych – zwłaszcza kobiet, dlatego też zaczekał na odpowiedź od drugiej strony, nie wiedział bowiem czego mógłby się spodziewać.


- Zostaniecie na zewnątrz, pilnujcie by nikt nie wszedł do środka, o ile Kiyomi nadal jest wewnątrz. Zrozumieliście? – rzucił na koniec pytaniem, na co dwójka przybocznych jedynie kiwnęła przytakując głowami.

Przyboczni:
 
Posty: 52
Dołączył(a): 6 gru 2015, o 20:09
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Shūbo
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Sypialnia Kiyomi

Postprzez Uzumaki Kiyomi » 29 mar 2016, o 16:45

Gdy tylko usłyszała pukanie do drzwi swojego pokoju, Kiyomi momentalnie odwróciła w tamtym kierunku wzrok. Czyżby jakiś posłaniec w związku z nadchodzącym egzaminem? Ociągając się przez chwilę, wstała w końcu z łóżka stąpając boso po chłodnej podłodze. Zdawało jej się, że usłyszała za nimi jakiś znajomy głos. Nie przejmowała się nawet małym bałaganem panującym dookoła niej, tak jak i opinią osoby, której za chwilę miała otworzyć drzwi. Gdy więc w końcu się pod nimi znalazła, ujrzała tam osobę, której obecności najmniej się spodziewała.
- Hokage-sama? - wykrztusiła z siebie, zupełnie zaskoczona. Nie przypominała sobie, kiedy ostatnio rozmawiała z nim w cztery oczy. Był jednak jedyną osobą w wiosce, której była wierna. No... Prawie wierna. Służyła mu w końcu tylko dlatego, bo nie był dla niej taki jak jej brat. Owszem, chciał najpewniej wykorzystać to, co siedziało w jej środku do swoich własnych celów zupełnie jak jej brat, ale mężczyzna różnił się znacząco od tamtego - albo przynajmniej po prostu to ukrywał. Był jednak jedną z tych osób, którym okazywała należny szacunek - a nie było ich zbyt wiele, jeśli by nie powiedzieć, iż był jedynym takim przypadkiem. W każdym razie, służyła Wiosce Liścia tylko ze względu na własne interesy, równie dobrze mogłaby służyć shōgunowi. Nie interesowały ją żadne wojny, spory, czy utracona wolność - żadna z tych rzeczy jej nie dotyczyła.
- Co pan tutaj robi? - spytała, przechodząc na bok by wpuścić go do pokoju w którym walały się jej rzeczy. Hokage zdecydowanie mógł zwrócić uwagę na to, że w pokoju panowała niemalże tak samo niska, zimowa temperatura jak na zewnątrz. Była naprawdę, szczerze ciekawa dlaczego złożył jej tę wizytę. Może składał takową każdemu uczestnikowi egzaminu?

Obrazek
Spoiler:

Główne konto
 
Posty: 290
Dołączył(a): 12 mar 2016, o 21:55
Ranga: Genin
Specjalna Ranga: Akatsuki

Re: Sypialnia Kiyomi

Postprzez Kohaku Rokugama » 30 mar 2016, o 02:29

Kiedy tylko Kiyomi otworzyła drzwi, w twarz staruszka buchnęła fala zimnego, wręcz mroźnego powietrza. Instynktownie, wypuścił powietrze, które zamieniło się w kłębek pary, unosząc się ku suficie. Jego oczom ukazała się ta sama, młoda dziewczyna o pięknych, intensywnie czerwonych włosach. Ucieszył się na jej widok, wewnątrz poczuł jednak niepokój – nie wiedział jak miałby ją przekonać do swoich zamiarów, chciał powstrzymać ją przecież od ukończenia egzaminu na Chuunina, na który zapewne cieszyła się tak samo, jak reszta osób w jej wieku. Tak przynajmniej wydawało się siwowłosemu mężczyźnie, który na wydukane przez dziewczynę słowa uśmiechnął się.


- We własnej osobie, moja droga, we własnej osobie. – rzekł, po czym powoli przeszedł przez próg, nie ściągając z twarzy uśmiechu ani na moment. Był szczęśliwy, że Kiyomi jest wciąż cała, zdrowa, bezpieczna. - Co ja tutaj robię? Przyszedłem do Ciebie z wizytą, jak zresztą widać! Walki egzaminu na Chuunina niebawem się rozpoczną, mam rację?


Dobrze znał odpowiedź na to pytanie, jednak po prostu chciał kupić sobie trochę czasu, zanim drzwi zostaną zamknięte. Szedł w stronę okna, bardzo powoli stawiając kolejne kroki, nie odwracał się ani na moment, a ręce miał zaplecione za plecami. Wreszcie dotarł do celu – okno, które było teraz otwarte na oścież, zaczęło powoli zamykać się, jednostajnym, powolnym ruchem.


– Przeziębisz się. A jak nie Ty, to ja na pewno, a na to nie mogę pozwolić. Wybacz więc. – zakończył tę krótką wypowiedź, zatrzaśnięciem okiennic i zamknięciem ich za pomocą sprawnego ruchu dłonią. Kolejno spojrzał raz jeszcze przez okno. Do stadionu było stąd zaledwie kilkaset metrów. Tłumy które się tam zbierały, były zaprawdę ogromne. - Od naszego ostatniego spotkania nieco minęło, mam rację? Opowiadaj co u Ciebie Kiyomi.


Teraz Rokugama zaczął powoli odwracać się w jej kierunku, spoglądając na jej czerwone włosy. Musiał dobrze poprowadzić tę rozmowę, jeśli miał w ogóle marzyć o tym, by Jinchuriki dziewięcioogoniastego był bezpieczny – jednak czy była choćby szansa by tak się stało? Kto wie.

Przyboczni:
 
Posty: 52
Dołączył(a): 6 gru 2015, o 20:09
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Shūbo
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Sypialnia Kiyomi

Postprzez Uzumaki Kiyomi » 30 mar 2016, o 13:12

Wizyta Hokage, na swój sposób niespodziewana, wprawiła Kiyomi w jeszcze większą konsternację gdy tylko usłyszała ona z jego ust powód, z jakiego podobno postanowił ją odwiedzić. Oczywiście nie była na tyle głupia, by uwierzyć, że staruszek przyszedł do niej po to, by z nią po prostu porozmawiać - była pewna, że zrobił to z jakiegoś powodu i najwyraźniej nie było to związane z kolejnym etapem egzaminu. Śledziła mężczyznę wzrokiem, gdy przekraczał próg jej pokoju i kroczył coraz dalej, ku oknie. Skinęła po prostu głową na jego pytanie. Było ono zresztą tym z rodzaju: "Nie wiem jak podtrzymać rozmowę, więc spytam się o coś oczywistego". Czekając na to, aż w końcu przejdzie do sedna, czerwonowłosa wciąż wpatrywała się w przywódcę Wioski Liścia, nie próbując nawet protestować, gdy zdała sobie sprawę, że miał zamiar zamknąć okno. Lubiła chłód, była do niego przyzwyczajona po tylu latach mieszkania w Kraju Mrozu. Wpuściła do środka mroźne powietrze tylko dlatego, gdyż było tu zbyt duszno - siedziała w końcu zamknięta w czterech ścianach praktycznie cały czas, wychylając się zza nich tylko po to, by się posilić.


Wzruszyła ramionami na kolejne słowa Hokage.
- Nic się nie stało - odpowiedziała mu, może zbyt obcesowo. Fakt, że Kohaku Rokugama był jedną z tych nielicznych osób, do których zwracała się z szacunkiem wcale nie umniejszał tego, że zazwyczaj była zbyt bezpośrednia. Potem zadał jednak kolejne z tych pytań, by podtrzymać rozmowę, na które tym razem niestety nie mogła odpowiedzieć zwykłym skinieniem głowy. Powolnym krokiem podeszła do swojego łóżka, by następnie najzwyczajniej w świecie, usiąść na jego brzegu. To również zapewne nie było zbyt taktowne, no ale ona sama nie zwracała na to najmniejszej uwagi. Początkowo na jej usta cisnęła się jedna, oczywista dla niej odpowiedź: "Nic ciekawego". Nie przywykła bowiem do tego, by przed kimkolwiek się w ten sposób otwierać. Z drugiej strony, Hokage był mimo wszystko jedyną osobą w wiosce, która znała jej historię - no chyba, że komuś przepowiedział do wszystko, co mu powiedziała w dniu, w którym ją przygarnął do obozu. Maska osoby, która niby się o nią troszczyła, fakt, że przynajmniej starał się udawać, że mu na niej w jakiś sposób zależy ukrywając umiejętnie swe motywy co do tego, by posiąść moc, której ona sama nie rozumiała, sprawiały, że postanowiła mimo wszystko postarać się mu odpowiedzieć.
- Tak, chyba nie rozmawiałam z panem od czasów akademii - uśmiechnęła się uprzejmie. Potrafiła to robić, choć dla niej była to tylko gra pozorów. Wszyscy przed wszystkimi udawali, tak więc i ona musiała sprawiać wrażenie osoby uprzejmej, bo tak po prostu wypada - Od tego czasu nie wydarzyło się nic ciekawego. Zna mnie pan wystarczająco dobrze by wiedzieć, że nie jestem osobą, która szuka przyjaźni. Skoncentrowałam się wyłącznie na misjach i treningu. Wszystko po staremu.
Wiedziała doskonale, że Hokage większość z tych rzeczy zapewne wie, przecież jego robotą było interesowanie się shinobi własnej wioski, więc zdawał sobie sprawę z tego, jak często wykonywała misje dla ludzi shōguna, a jak rzadko dla samej wioski - jej było wszystko jedno i z tym się ani trochę nie ukrywała. Wciąż czekała więc na to, aż starzec przejdzie do sedna. Miała po prostu przeczucie, że chodziło tutaj właśnie o to coś w jej środku.

Obrazek
Spoiler:

Główne konto
 
Posty: 290
Dołączył(a): 12 mar 2016, o 21:55
Ranga: Genin
Specjalna Ranga: Akatsuki

Re: Sypialnia Kiyomi

Postprzez Kohaku Rokugama » 31 mar 2016, o 02:07

Hokage, wysłuchał w spokoju tego, co miała mu do powiedzenia jego rozmówczyni. Kolejno splótł ręce na klatce piersiowej, uśmiechając się szeroko. Cieszył go fakt, że dziewczyna tak ciężko trenowała, niestety nie mógł powiedzieć tego samego o wykonywaniu misji dla wioski. Może gdyby proporcje pomiędzy zleceniami stricte dla Konohy, a tymi dla Tyrana były inne, miałby jeszcze lepszy humor. Wreszcie jednak, wziął głęboki oddech, będąc już pewnym, że nikt im nie przeszkodzi, zaczął powoli przemawiać, tym razem nieco cichszym, spokojnym tonem.


- Musiałbym postradać zmysły, by uwierzyć, że od czasu akademii, do teraz nie poznałaś nikogo wyjątkowego, ale uznajmy, że tym razem Ci uwierzę. O tym, jak bardzo poświęciłaś się treningowi, świadczy między innymi miejsce w którym aktualnie się znajdujemy – bez ciężkiej pracy, nie byłoby Cie tutaj. Co do tego jestem pewny. – Powiedział, po czym usiadł obok dziewczyny, spoglądając w wcześniej zamknięte okno. Uśmiechnął się jeszcze raz szeroko, zamykając na moment oczy. – Jesteś bardzo bystrą dziewczyną, jednak wciąż musisz się wiele nauczyć. Gdyby ktoś, kto chce dla Ciebie źle, wiedział, że mnie znasz… Zapewne byłby tutaj teraz niezły jazgot.


Rokugama otworzył oczy, przetarł twarz, jakby chcąc udowodnić, że jest prawdziwy. Ot tak – dla zasady. Spojrzał na okiennice, po czym przeniósł wzrok na dziewczynę. Spojrzenie było przepełnione troską. Gdyby tylko Kiyomi nie obawiała się zamiarów Kohoaku…


- Jesteś zbyt bystra, by grać na czas… – powiedział bardzo cicho, nie chciał by tę rozmowę usłyszał ktokolwiek, nawet Ami czy Evi nie powinni byli słyszeć tego, co będzie starał się teraz powiedzieć władca wioski ukrytej w liściach. – Przejdźmy więc do powodu mojej wizyty, do sedna sprawy z którą przychodzę. Święto, w którym uczestniczysz – Egzamin na Chuunina. To bardzo ważna uroczystość w świecie Shinobi, pomimo, że możesz tak nie uważać, co oczywiście rozumiem, tak niestety jest. Nie wiem, czy zależy Ci by zostać Chuuninem, czy masz to głęboko w nosie, jednak dla Twojego dobra, muszę zabronić Ci uczestniczyć w kolejnym - dzisiejszym etapie. Istnieje zbyt wielkie ryzyko, by pozwolić Ci dziś walczyć...

Jego twarz zastygła w bezruchu. Nie chciał niszczyć jej wspomnień związanych z tak ważnym przeżyciem. Mimo, że zapewne ona nie przykładała do tego wagi, to Rokugama pragnął by każdy Shinobi liścia doznał tego przeżycia, rozsądek jednak podpowiadał inaczej. Czekał teraz na cios – cios, jakim byłoby pytanie, dotyczące tej decyzji. Nie wiedział jednak czy Kiyomi takowy zada.

Przyboczni:
 
Posty: 52
Dołączył(a): 6 gru 2015, o 20:09
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Shūbo
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Sypialnia Kiyomi

Postprzez Uzumaki Kiyomi » 31 mar 2016, o 18:04

No, poznała przecież wielu ludzi. W tym jednego dresa, ale co z tego? Ludzie nieustannie poznawali kogoś nowego, a dres zdecydowanie nie zaliczał się do osób godnych uwagi. Był na samym końcu jej listy. Tak jak wcześniej, nie skomentowała jednak tej oczywistości w żaden sposób. Dopiero kolejne jego słowa wprawiły ją w pewnym stopniu w konsternację - niby dlaczego miałaby mieć problemy z tego powodu, iż znała Hokage? Przecież jego robotą było to, by poznać shinobi własnej wioski jak najlepiej i raczej nie sądziła, by shōgun sprawiał problemy jakiejś przypadkowej dziewczynie. Chyba, że...
- Chodzi o to coś wewnątrz mnie, prawda? - spytała, choć spodziewała się jaką miała otrzymać od niego odpowiedź - Przecież nikt o tym nie wie, prawda? Niby jak mógłby wiedzieć? - to ostatnie pytanie nie było do końca szczere. Przecież tamten czarnowłosy chłopak z osiedla wyczuł w niej coś, pomyślał jednak, że była w ciąży. Nie wiedziała na czym polegały jego umiejętności, ale jeśli ktoś również coś takiego potrafił, to czemu miałby pomyśleć inaczej? Miała w nosie to, czy ktoś stwierdzi, że była nastoletnią matką. Nie trzeba było przecież nikomu przypominać tego, że nie obchodziło ją to, co ktoś o niej sobie myśli.


Potem jednak, Rokugama w końcu przeszedł do sedna, a słowa które do niej wypowiedział sprawiły, iż wpatrywała się w niego przez moment w osłupieniu. Chwila, co? Czy on chciał jej właśnie zakazać uczestniczenia w egzaminie? TERAZ? Gdy właśnie zakończyła pierwszy etap? Gdy tylko pierwszy szok minął, na jej twarzy pojawiła się złość, złość której ona sama nigdy nie chciała ukazywać, wmawiała sobie przecież, że nic nigdy jej nie obchodziło. Teraz fakt, że Hokage chciał jej zakazać możliwości rozwoju, możliwości na przygotowanie się do konfrontacji z bratem, możliwości do osiągnięcia własnego celu...
- Co? Dlaczego?! - podniosła głos, gdyż w przeciwieństwie do przywódcy jej wioski, jej nie interesowało to, że ktokolwiek to usłyszy - Dlaczego w takim razie pozwoliliście mi tutaj przyjść?! Przecież widział pan moje zgłoszenie, musiał pan je zaakceptować, a teraz to wszystko wycofuje?! - wstała z łóżka, stając naprzeciwko mężczyzny, by spojrzeć prosto w jego oczy - Mam zostać wiecznym geninem, tak? Ma pan zamiar zatrzymać mnie przy sobie, by wykorzystać do własnych celów, pielęgnować, żeby tylko nie stała mi się żadna krzywda? - wskazała na niego palcem - Jest pan taki sam jak mój brat.
Do tej chwili, nie wiedziała nawet, że kolejny etapem będzie walka - w końcu miał się on odbyć za kilka dni, nie otrzymała jeszcze żadnych instrukcji. Teraz jednak wiedziała, że najpewniej po prostu Kohaku Rokugama bał się, iż straci w walce swojego asa. Po co w ogóle jego radni wysłali ją wiec na tamtą misję C? Tam również mogła stracić życie.
- Równie dobrze możecie mnie już zamknąć w klatce - mruknęła, wpatrując się na pejzaż za oknem. Oczywiście nie miała zamiaru się dawać, w jej głowie już pojawiał się plan ucieczki z tego miejsca, z wioski liścia. Nic jej z nią nie łączyło, nie miała tutaj rodziny, pochodziła z Kraju Mrozu, jej korzenie znajdowały się właśnie tam. Oczywiście nawet nie wiedziała, jak bardzo się w tej chwili myliła...

Obrazek
Spoiler:

Główne konto
 
Posty: 290
Dołączył(a): 12 mar 2016, o 21:55
Ranga: Genin
Specjalna Ranga: Akatsuki

Re: Sypialnia Kiyomi

Postprzez Kohaku Rokugama » 31 mar 2016, o 21:42

Rokugama, zareagował spokojnie na pierwsze pytanie, jednak nie odpowiadał od razu, postanowił dokończyć całą wypowiedź. Tak jak przewidział, ciosy wyprowadzane były szybko, a co najgorsze głośno, nie mógł temu jednak zapobiec. Miał tylko nadzieję, że Ami i Evi nie zdecydują się wejść do środka, w celu zweryfikowania sytuacji, wtedy z pewnością Kiyomi byłaby już stracona. Pierwszy cios nadszedł zaraz po zakończeniu wypowiedzi, jednak twarz staruszka nie zmieniała wyrazu twarzy – stanowcza, spokojna, wzrok skierowany w okno. Był niczym mężczyzna, który przyjmuje ciosy kobiety, nie poruszając przy tym choćby powieką. Na drugie pytanie, nie znał odpowiedzi. Wszyscy w wiosce chcieli by Kiyomi się rozwijała, jednak… ten błąd, dopuszczenie jej do tego egzaminu mógł kosztować życie nie tylko przystępujących do egzaminu, ale i również niewinnych ludzi – w niedalekiej przyszłości. Hokage miał za zadanie bronić swoich poddanych, nawet za cenę własnego życia. Nie miał on pewności, że dziewczyna nie wpadnie w szał, tracąc nad sobą kontrolę, mimo to zaryzykował. Wreszcie nadszedł drugi cios, o wiele bardziej bolesny, Rokugama poczuł jedynie mocne ukucie w klatce piersiowej – niczym sztylet wbijany w plecy. ” Jest pan taki sam jak mój brat… Jest pan taki sam jak mój brat… Jest pan taki sam jak mój brat…” – rozbrzmiało w głowie Kohaku. Zamknął oczy, czekając, aż Czerwonowłosa chociaż na moment się uspokoi, chociaż na moment przestanie rzucać oskarżeniami. Wreszcie nastała taka chwila.


Zwrócił głowę w jej kierunku, by po chwili przeczesać delikatnie czuprynę, wzdychając ciężko – było mu trudno rozpocząć dalszy ciąg tej rozmowy. Mówił cicho, nie unosił się, nie próbował nawet podnosić głosu.


- To coś wewnątrz Ciebie… Kiyomi, to coś wewnątrz Ciebie to wielki dar, a zarazem ogromne przekleństwo. – zaczął, spoglądając na dziewczynę, czy ta przysłuchuje się swojemu Kage. - Pozwól, że Ci to wyjaśnię. Zacznijmy więc od początku


Starzec wzruszył ramionami, po czym wstał z łóżka, by stanąć przed Kiyomi. Spojrzał w jej oczy które zapewne były wypełnione gniewem, lekko jedynie się krzywiąc.


- Świat, w którym żyjemy, jest dużo bardziej skomplikowany niż może Ci się wydawać – zresztą, zapewne już to zauważyłaś. Zacznijmy więc od początku. Rikudou Sennin – twórca naszego świata, twórca świata Shinobi, podzielił niegdyś najpotężniejszą bestię - Juubiego, na dziewięć mniejszych, każdej nadając imię. Różniły się charakterem, wyglądem, mocą, ilością ogonów – każda była wyjątkowa. Zrobił to, ponieważ twór, który podzielił siałby zbyt duże spustoszenie, prawdopodobnie doprowadziłby nasz świat do totalnego zniszczenia. – Przerwał na moment, patrząc na Kiyomi, wzrokiem, który był wypełniony troską, troską o osobę, która postrzegała tego niewinnego starca jako osobę, która chce się posłużyć dziewczyną dla własnych korzyści. – Ichibi, Nibi, Sanbi, Yonbi, Gobi, Rokubi, Nanabi, Hachibi…. – wymienił osiem z nich, za każdym razem odkrywając kolejny palec swojej ręki. Zatrzymał się przy ósmym, po czym spojrzał na Kiyomi. – Kyuubi. - nie uśmiechnął się, nie zmienił nawet na moment wyrazu twarzy. - Niegdyś, demony te były używane przez wioski, niewolone, wykorzystywane by utrzymać „równowagę” w świecie Shinobi. Jak łatwo się domyślić, ogoniaste bestie musiały być w jakiś sposób „przechowywane” - były one pieczętowane w Jinchuuriki. Twój brat zapieczętował w tobie chakrę dziewięcio ogoniastej bestii Kiyomi... Jesteś Jinchuriki.


Zaczekał chwilę, by dać dziewczynie dojść do siebie, jeśli zdarzyło by się tak, że dziewczyna zacząłby pokrywać płaszcz chakry, momentalnie odskoczyłby w róg pokoju. Jeśli jednak się tak nie stało, zaczął powoli kontynuować.


- Niestety, proces ten jest nieodwracalny, a Kyuubi, którego trzymasz w sobie, będzie z tobą, aż do śmierci. – rzekł cicho, zagryzając zęby. Prawda była smutna, jednak Rokugama nic nie mógł zrobić. Po czym dalej kontynuował. - W świecie Shinobi istnieją jednak sposoby, by ograniczyć siłę takowych stworzeń zapieczętowanych wewnątrz ludzkiego ciała, jednak nie sposób ukryć chakry, których to pokłady są praktycznie niewyczerpane. Dlatego, martwię się o Ciebie. Nie trudno jest zlokalizować tak ogromne źródło chakry. Każdy Shinobi ze zdolnościami sensorycznymi, jest w stanie wyczuć w tobie „coś”, niektórzy nie będą wiedzieli czym to jest, jednak osoby mojej daty, osoby nieco młodsze niż ja wciąż wiedzą, czym są Bijuu. – w tym momencie przerwał, spoglądając w okno, odwracając się od dziewczyny, wiedział, że musi sobie wszystko przyswoić nim przejdzie dalej. Czekał na kolejne ciosy, zadane prosto w serce, wiedział, że młoda, gniewna Jinchuuriki będzie chciała posądzić go, że tak jak jej brat – pragnie jej mocy, co rzecz jasna, było bolesnym kłamstwem.

Przyboczni:
 
Posty: 52
Dołączył(a): 6 gru 2015, o 20:09
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Shūbo
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Sypialnia Kiyomi

Postprzez Uzumaki Kiyomi » 1 kwi 2016, o 12:33

Kiyomi momentalnie odwróciła głowę ku Hokage. O czym on mówi? Gdy tylko wspomniał o jakimś darze, czerwonowłosa od razu zainteresowała się jego słowami. Teraz, w tej właśnie chwili, Kohaku Rokugama najwyraźniej postanowił jej wyjaśnić to, co mógł wyjaśnić już wcześniej. To, co, jak się okazało, zatajał przed nią od początku.
- Wiedział pan? Wiedział pan co to jest od samego początku? - spytała cicho, spokojnie. Oczywiście mogła się tego domyślić, przecież przyjął ją do wioski właśnie z tego powodu, chciał wykorzystać jej moc. Po prostu... Łudziła się. Łudziła się, że nic nie wie, że gdyby wiedział, to by jej o tym powiedział. Tak - ta sama Kiyomi, która wciąż mówiła, że miała w nosie opinię innych i zdawała sobie sprawę z tego, że była przez wszystkich wykorzystywana, spodziewała się po Hokage choć takiej uczciwości. No bo po co niby by jej miał o tym mówić? Była tylko obiektem, który mógł zostać przez niego wykorzystany wtedy, kiedy sobie tego zapragnie. Zwykłym środkiem do osiągnięcia celu. Teraz jednak zdała sobie sprawę, że była po prostu naiwna - musiała zapomnieć o tego typu uczuciach, musiała myśleć tylko o sobie. Niedowierzanie zniknęło pod maską obojętności.


Wysłuchała mimo wszystko jego kolejnych słów. Skoro już postanowił jej o tym powiedzieć, to najwyraźniej miał w tym jakiś cel, teraz jednak ważniejsze było to, iż stanęła przed obliczem od początku zatajanej przed nią prawdy. Początkowe informacje prawie nic dla niej nie znaczyły - Kage mówił coś o legendzie o mędrcu sześciu ścieżek, o jakimś tworze którego w jakiś sposób podzielił na mniejsze części. Wymienił ich imiona, kończąc na ostatnim, przy którym spojrzał bezpośrednio na nią - dopiero w tym momencie zdała sobie sprawę, do czego dążył. Czyżby o to właśnie chodziło? Zapieczętowano w niej jakąś bestię? Była skłonna w to uwierzyć. Gdyby nie fakt, że coś faktycznie siedziało w jej wnętrzu, najpewniej włożyłaby to między bajki, a teraz... Teraz właśnie dowiedziała się, że tak rzeczywiście było.

Była Jinchūriki


Choć było to tylko słowo, określenie na to, kim najprawdopodobniej była, to znaczyło ono dla niej naprawdę dużo. Wreszcie wiedziała kim była, wreszcie dowiedziała się, co tak naprawdę w niej siedziało. Bestia, potwór o dziewięciu ogonach. Kyūbi. Wpatrywała się w Rokugamę. Co czuła? Złość? Nie. Musiała pogodzić się z tym, że ten mężczyzna dbał tylko o bezpieczeństwo mocy, którą chciał kontrolować, a nie jej samej. Przecież od początku wiedziała, że chciał ją wykorzystać dokładnie tak jak jej brat, prawda? Więc skąd to zaskoczenie? Właśnie... Zaskoczenie? Poniekąd tak. Spodziewałaby się naprawdę wielu rzeczy, ale na pewno nie tego, iż został w niej zapieczętowany jakiś demon. Choć starała się skrywać to wszystko pod wyuczoną maską, czuła, jak mimo wszystko, łzy napływają do jej oczu. Przeszła przez to wszystko tylko dlatego, bo ktoś chciał kontrolować poprzez nią jej moc. Bo jej brat próbował to zrobić. Z tego powodu była właśnie taką osobą, dlatego musiała być taką egoistką. Dlatego powinna zabić w sobie te emocje. Tak, czuła pewnego rodzaju zawód. Nikt nie wiedział, jak to jest siedzieć przez cały czas w zamknięciu, widzieć dzień w dzień te same, w dziwny sposób patrzące na nią twarze. Nikt nie wiedział, jak od tego czasu cierpiała i jak bardzo bolało ją to, iż była wtedy tak samotna - do czasu, aż nie zrozumiała, że tak właśnie miało być. Kochać tylko siebie, nie wierzyć w przyjaźń. Dopiero gdy w jakiś sposób uciekła z tamtego budynku, gdy znalazła się wiele kilometrów dalej... Dopiero wtedy zaznała wolności. Do chwili, w której w Kraju Żelaza, została odnaleziona przez shinobi liścia. Od tego czasu służyła wiosce, choć nadal była wolna - po odbudowie mieszkania dostała własną wioskę, stosownie ją wyszkolono. Zdawała sobie sprawę z tego, że było tak tylko dlatego, bo posiadała jakąś moc. Teraz Hokage właśnie po to przyszedł.
- To wszystko? - spytała, nawet nie próbując otrzeć łez. Za późno, by cokolwiek ukrywać - Więc co pan chce zrobić, żeby uchronić tę moc, która jest w zasięgu pana ręki? Co chce pan zrobić, by ukryć ją przed innymi i zachować ją tylko dla siebie?
Podobno posiadała w sobie ogromne pokłady chakry, podobno posiadała ogromną moc, a jednak nie potrafiła jej kontrolować. Kiedy ogarniało ją to dziwne uczucie, kiedy czuła w sobie niespotykaną moc, jej umysł jakby przestawał działać. Nic nie pamiętała z tamtych chwil, nie kontrolowała tego. Jaki był z tego pożytek?
- Muszę pana zawieść - dodała, wyciągając przed siebie dłoń, by patrząc na jej wewnętrzną część, ścisnąć ją w pięść - Nie potrafię kontrolować tej mocy, żaden ze mnie pożytek.
Wiedziała już, dlaczego Kohaku Rokugama nie chciał jej dopuścić do egzaminu. Nie wiedziała za to, czy była skłonna to zaakceptować. Czekała na to, aż powie jej, co chce z nią zrobić. Zakazał jej brania udziału w egzaminie - nie miała zamiaru się temu przeciwstawiać. Wiedziała, że zakazując jej tego, odebrał po prostu jej taką możliwość, a ona, nawet gdyby się zjawiła na stadionie gotowa do walki, nie przystąpiłaby do niego. Nie rozumiała, dlaczego to właśnie podczas takiej walki miałaby zostać przez kogokolwiek zauważona - w wiosce było pełno ludzi shōguna. Mogliby ją złapać w każdej chwili. Czy była skłonna zaakceptować jego rozkaz? Na pewno nie miała zamiaru przystać na uziemienie. Możliwość rozwoju, fałszywa wolność - były to teraz jedyne rzeczy, który trzymały ją w Konohagakure no sato. Gdyby ich zabrakło, nie zawahałaby się odejść z wioski przy pierwszej lepszej okazji.

Obrazek
Spoiler:

Główne konto
 
Posty: 290
Dołączył(a): 12 mar 2016, o 21:55
Ranga: Genin
Specjalna Ranga: Akatsuki

Re: Sypialnia Kiyomi

Postprzez Kohaku Rokugama » 2 kwi 2016, o 20:08

Staruszek spoglądał na Kiyomi, gdy ta w połowie zdania przerwała mu pytaniem o tym, czy wiedział, skinął jedynie głową, jednak nie odpowiedział od razu. Widząc powoli spływającą łzę po policzku dziewczyny, powoli zbliżył dłoń, by utrzeć ją, tylko tyle mógł zrobić, zanim przejdzie do dalszej części. Wreszcie, po chwili ciszy padły pierwsze słowa dziewczyny – widocznie przyswoiła wiedzę, którą przekazał jej Hokage, nie zamierzał jednak grać na czas – miał go coraz mniej, lada moment mogły zjawić się tu siły Shōguna, w końcu dwie tak potężnie emanujące chakrą jednostki w tym hotelu, nie były niczym normalnym. Otarł kolejną łzę spływającą po policzku rozmówczyni, po czym uśmiechnął się, tak jakby chciał jej dodać otuchy.


- Wiedziałem od samego początku, jednak… Ukrywałem przed tobą całą tą wiedzę, ponieważ… gdybym powiedział Ci o tym przy naszym pierwszym spotkaniu, prawdopodobnie w ogóle byś nie uwierzyła w te słowa. Teraz, teraz jesteś gotowa by dowiedzieć się, wszystkiego, co przez cały ten czas ukrywałem. – Odpowiedział na pierwsze pytanie, po czym zamknął na moment oczy, bolało go i to bardzo, to co mówiła dziewczyna, jednak starał się tego nie okazywać.

Wstał powoli, idąc w stronę okna, nie odpowiedział na kolejne pytanie rzucone przez Kiyomi, zacisnął jednak pięść, odwracając się w jej stronę. - Nie każdy, którego spotkasz na swojej drodze jest jak twój brat! Nie każdy chce Cie wykorzystać! – krzyknął w jej stronę, jakby chciał jej wreszcie uświadomić, że nie ma takich zamiarów. Kurama, który znajdował się wewnątrz dziewczyny i przysłuchiwał się całej rozmowie, zapewne wyczuł, że Rokugama nie miał wobec niej złych zamiarów. Kolejne słowa były wypowiedziane jednak bardzo cicho, spokojnie. – Nie chcę chronić mocy którą posiadasz… Nie chcę zamykać Cie w klatce czy innym pomieszczeniu, by przywłaszczyć sobie to, co w sobie skrywasz! Chcę chronić wioskę! Chcę chronić Ciebie - przed ludźmi, którzy pragną tylko wykorzystać twoją siłę dla własnych, egoistycznych celów... Chcę by w końcu cały nasz świat po raz kolejny, mógł odetchnąć pełną piersią i powiedzieć, że nie jest już pod władzą tyrana. By mogli powiedzieć, że są wolni...

Słysząc, że dziewczyna nie potrafi kontrolować swojej mocy, nie był zaskoczony – wręcz przeciwnie, spodziewał się takiej odpowiedzi.


- Nie zawiodłaś mnie ani trochę. Doskonale zdaje sobie sprawę, że nie potrafisz kontrolować tej mocy – między innymi dlatego, nie mogę pozwolić Ci kontynuować egzaminu. Jednak nie miałem w ogóle w planach blokować twojego rozwoju… Są alternatywne drogi do awansu Kiyomi, właśnie dlatego tutaj przyszedłem, w innym wypadku zapewne pojawiłby się tutaj jakiś mało ważny Jounin z taką informacją. Chcesz poznać szczegóły? – Zakończył, czekając czy dziewczyna w ogóle okaże zainteresowanie dalszym rozwojem, w końcu taki rozwój otwierał przed nią wiele możliwość, również tych niekorzystnych dla wioski, jednak Rokugama postanowił, że tym razem zaryzykuje.

Przyboczni:
 
Posty: 52
Dołączył(a): 6 gru 2015, o 20:09
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Shūbo
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Sypialnia Kiyomi

Postprzez Uzumaki Kiyomi » 3 kwi 2016, o 16:57

Zdecydowanie pierwszą, odruchową reakcją Kiyomi na dotyk Hokage, było oddalenie głowy od jego dłoni - kompletnie nie rozumiała jego intencji, a fakt, że w ogóle zdobył się na taki ruch świadczył nie tylko o jego fałszywości, ale i powoli przekraczał granicę przyzwoitości.
- A co to za różnica? - spytała, rozdrażniona twierdzeniem starca - Niby dlaczego miałabym wtedy nie uwierzyć? Po tych kilku latach nic się nie zmieniło. Wciąż mam w sobie tę samą bestię, wciąż do tej chwili nie wiedziałam co tkwiło wewnątrz mnie. Jeżeli chciał pan udawać, że zależy panu na moim bezpieczeństwie, a nie na bezpieczeństwie mocy w zasięgu pana ręki, to mógł pan o tym powiedzieć już na samym początku - dodała, kompletnie nie dając wiary w słuszność jego argumentów. Co takiego niby się w niej zmieniło, że dopiero teraz była gotowa na to, by poznać prawdę? Dla niej odpowiedź była oczywista - zupełnie nic. Dla niej było to zwykłe szukanie wymówek, choć jedno pytanie nasuwało się samo - dlaczego? Nie miał wcale takiego obowiązku, mógł jej po prostu zakazać brania udziału w egzaminie, przydzielić do odeskortowania jej do wioski jakichś jōninów. Być może tamta osoba, która stała na zewnątrz była tutaj własnie w tym celu. Odpowiedź jednak nasuwała się sama - po prostu wciąż chciał przed nią odgrywać tego troskliwego dziadzia, który niby się o nią troszczył, który miał jej zastąpić rodzinę.


Kolejne słowa Hokage sprawiły jedynie, że uśmiechnęła się do niego z politowaniem. Znów ta sama śpiewka, którą już tyle razy słyszała. Nie każdy był jak jej brat, nie każdy chciał ją wykorzystać. Skoro tak było, to dlaczego każdy aspekt jej życia, każda osoba którą napotykała na swojej drodze tylko to potwierdzały?
- Nie uwierzę panu. Nigdy panu nie uwierzę - odpowiedziała mu, przypominając sobie spotkanie z dresem. Tak, wtedy sytuacja była niemalże identyczna - Nigdy nie miałam rodziców, od zawsze byłam sama. Od początku byłam tylko środkiem do osiągnięcia czyjegoś celu. Na początku osobą, która mnie wykorzystała był mój brat, teraz jest nią pan - wyciągnęła dłoń, w uspokajającym geście - Spokojnie, wiedziałam o tym od początku - wzruszyła przy tym ramionami - Egoistyczne cele? Również takie mam. Jestem egoistką. Muszę nią być, jeśli chcę w ogóle przetrwać - te wszystkie słowa, to była jej mantra, którą powtarzała sobie codziennie, rzadko kiedy wypowiadając ją na głos. Było to coś, co sama sobie wmawiała, jedynie utwierdzając się w tych przekonaniach. Kohaku Rokugama zresztą musiał doskonale zdawać sobie sprawę z jej usposobienia, na pewno czytał raporty, jak i wiedział, jaką była osobą w akademii. Nigdy nie miała żadnych przyjaciół, nigdy nie chciała takowych mieć, bo słowo "przyjaźń" było po prostu dla niej obce.


A więc jednak były jakieś inne motywy, którymi kierował się przywódca jej wioski. Bał się, że straci kontrolę, że zniszczy ukochany stadion, że ukaże przed innymi tak skrupulatnie ukrywaną przez niego jego tajną broń, której mógłby kiedyś użyć. Zaskoczyły ją jednak kolejne słowa starca - chciał w jakiś inny sposób umożliwić jej awans? Niby dlaczego? Czy nie łatwiej byłoby kontrolować wiecznego genina? Czy nie byłaby narażona wtedy na mniejsze niebezpieczeństwo? Rozwój był zdecydowanie bardzo niebezpieczny. Zarówno dla niej, jak i dla niego. Mimo wszystko, zainteresowało ją to.
- Jaki to sposób? - spytała, spokojnym tonem - I dlaczego w ogóle traci pan na mnie czas? - dodała, zdając sobie sprawę, że Kage faktycznie miał rację. Dlaczego on, a nie jakiś jōnin? Czyżby rzeczywiście nadal miał nadzieję, że jego gra ma na nią jakikolwiek wpływ? Swoim przyjściem popsuł jedynie przed nią swój wizerunek - mógł tutaj przysłać kogoś zupełnie przypadkowego, samemu odcinając się od tego wszystkiego i skłamać, że o niczym nie wiedział. Mógł zrobić cokolwiek.

Obrazek
Spoiler:

Główne konto
 
Posty: 290
Dołączył(a): 12 mar 2016, o 21:55
Ranga: Genin
Specjalna Ranga: Akatsuki

Re: Sypialnia Kiyomi

Postprzez Kohaku Rokugama » 5 kwi 2016, o 22:36

Hokage nie przejął się zbytnio reakcją dziewczyny na dotyk, a raczej próbę otarcia łez. W sumie to nawet rozumiał, dlaczego tak postąpiła, jej serce było przepełnione żalem do świata, o to, że ciągle miała pod górkę, nie mówiąc już o tym jak w przeszłości ją traktowano. Najlepszym i najbardziej trafnym określeniem na Kiyomi było broń – broń ostateczna, jednak Kohaku nie chciał widzieć jej przez pryzmat pojemnika, klatki dla besti. Widział w niej coś więcej niż tylko Jinchuriki dziewięcio ogoniastego lisa, widział w niej wspaniałą kunoichi. Niestety, nie mógł aktualnie w żaden sposób tego udowodnić, zresztą nawet gdyby mógł – co by to zmieniło? Dziewczyna nadal miałaby go za kolejną osobę, która chce ją trzymać przy sobie, by nie utracić nad nią kontroli.


- Kiedyś, sama zweryfikujesz, czy to co mówiłem było prawdą, czy nie. Żadne ze słów które usłyszałaś tutaj dzisiaj, nie było kłamstwem. Chciałem chronić Ciebie oraz wioskę, do której teraz należysz. To właśnie tej wioski nosisz opaskę.
Mężczyzna wskazał na opaskę z symbolem wioski, po czym spojrzał za okno - mroźne podmuchy uderzały w szybę, która blokowała im drogę do środka, wysłuchał kolejnych słów dziewczyny w spokoju, by wreszcie odpowiedzieć, na słowa, które chwilę temu zostały „rzucone”.


– Nie musisz mi wierzyć, prędzej czy później… sama zrozumiesz. – Powiedział spokojnym głosem, kolejno pokręcił przecząco głową, spoglądając jej prosto w oczy. - Nie potrafię przywrócić Twoich rodziców, nie potrafię cofnąć czasu by powstrzymać twojego brata. Nie potrafię nawet Ci udowodnić, że nie zależy mi na mocy, którą w sobie nosisz. – Starzec wzruszył ramionami, spoglądając w stronę drzwi, kolejno w stronę okna, tak jakby wyczekiwał jakiegoś ataku, albo innego dziwnego zdarzenia – na szczęście nic takiego się nie stało. Pozwolił jej dokończyć, czekając na pytanie o alternatywną drogę do awansu. Uśmiechnął się, słysząc, że jednak dziewczyna chce poznać szczegóły.


- Sposób jest bardzo prosty – wystarczy, że udowodnisz mi, że zasługujesz na to, by zostać chuninem. Fakt, faktem nie będzie to tak oficjalne jak zdanie egzaminu, jednak… Jako Kage mam prawo promować Cie na Chunnina, jeśli uznam, że jesteś gotowa. Zdałaś teorię – z tego co mi wiadomo, poszło Ci nawet nieźle. – Uśmiechnął się na moment, by po chwili kontynuować. – Zapewne zauważyłaś, ze od jakiegoś czasu w naszej wiosce żyją nie tylko rodowici Konoszanie, ale również Shinobi z innych wiosek – prawda? Oni również mieli władców – takich jak ja, Kyokukage czy Tsuchikage – zależy mi na odszukaniu pozostałej trójki. Kazekage, Raikage, Mizukage.


Przerwał na moment, spoglądając w stronę drzwi – te pozostały zamknięte, był to dobry znak.


- By udowodnić mi swoje wyszkolenie praktyczne – wyruszysz na misję, której celem będzie odszukanie Kazekage – Mutou Morta. Decyzję musisz podjąć teraz.


Na pytanie, dlaczego traci czas, nie odpowiedział, po prostu, czekał na odpowiedź. Decyzję, która być może zmieni bieg historii.

Przyboczni:
 
Posty: 52
Dołączył(a): 6 gru 2015, o 20:09
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Shūbo
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Sypialnia Kiyomi

Postprzez Uzumaki Kiyomi » 6 kwi 2016, o 14:55

Kiyomi nie zareagowała w żaden sposób na kolejne słowa Hokage, które powtarzały dokładnie to samo - nie chciał jej wykorzystać, chciał to zrobić dla jej własnego dobra... Być może miał nadzieję, że mówiąc to samo w kółko, miał ją w końcu do tego przekonać - no ale niestety, nie wywołało to żadnego widocznego efektu poza zniecierpliwieniem. Owszem, nosiła opaskę tej wioski, lecz nie była z nią jakkolwiek związana. Nie miała tutaj nigdy rodziny, wszyscy pochodzili z Kraju Mrozu. Równie dobrze mogłaby zostać odnaleziona przez inną wioskę i teraz nosiłaby zupełnie inny ochraniacz - wyszłoby dokładnie na to samo. "Sama zrozumiesz", "sama to zweryfikujesz" - kolejne głupoty. Właśnie tak się składa, że to zweryfikowała. Kiedyś jeszcze była na tyle głupia by wierzyć, że jej brat ją kochał, że mogła odnaleźć przyjaciół. To własnie ta rzeczywistość zweryfikowała jej naiwne poglądy. Skrzywiła się na wspomnienie o rodzicach. Kolejna rzecz, o której nie powinien przy niej wspominać, kolejny fakt, który sprawił, że była kim była. To oni właśnie ją porzucili, to oni udowodnili jej, że im na niej nie zależało. Nie wiedziała czy jeszcze żyli, czy może umarli, tak jak nie wiedziała, co byłoby gorsze. Tak czy inaczej, w obu przypadkach, po prostu ją zostawili.


W końcu starzec zostawił jednak ten temat, by przejść do sedna sprawy. Nie zależało jej na tym, by przyznanie jej tego tytułu było oficjalne, tak jak nie zależało jej na tym, by ci wszyscy ludzie oglądali jej walkę, nie obchodziło ją ich uwielbienie. Wysłuchała więc jego słów.
- Czy to zadanie nie powinno zostać przeznaczone dla jakiegoś jōnina? - spytała jednak, nie do końca rozumiejąc jego tok rozumowania - Nie znam zbyt dobrze żadnej z krain, nie jestem żadną tropicielką, wysyła pan osobę z taką mocą do obcego Kage, który mógłby mnie przechwycić. Czy nie boi się pan, że straci swoją zabawkę? - nie potrafiła się powstrzymać przed tym komentarzem - Poszukiwania Kazekage to coś innego niż zwykła walka na arenie, to misja wysokiej rangi, mogłabym nawet powiedzieć, że misja rangi A lub S - jakoś nie wiedziała, co nim kierowała. Przecież była zwykłym geninem - geninem który chce awansować na chūnina, ale jednak geninem. To było zupełnie coś innego niż atak na jakiś konwój, to było tropienie jednej z najpotężniejszych jednostek, która ukrywała się gdzieś, być może na krańcu świata. Miała niby wyruszyć w tak niebezpieczną podróż? Sama?


Przepraszam za słabego posta :c
Obrazek
Spoiler:

Główne konto
 
Posty: 290
Dołączył(a): 12 mar 2016, o 21:55
Ranga: Genin
Specjalna Ranga: Akatsuki

Re: Sypialnia Kiyomi

Postprzez Kohaku Rokugama » 9 kwi 2016, o 16:42

Hokage oczywiście wysłuchał słów dziewczyny nie przerywając jej nawet na moment, w końcu ważne było to, co powie – po za tym, zastanawiał się czy dziewczyna miała chociaż trochę oliwy w głowie. Jak widać, jego oczekiwania zostały spełnione – dobrze wiedziała, jak ryzykowna była wyprawa, na którą chciał ją wysłać. Z uśmiechem na twarzy wysłuchał pierwszego zdania które wypowiedziała dziewczyna, jednak kolejna wypowiedź, była już nieco mniej zadowalająca, jednak… było w niej trochę prawdy – Rokugama wiele ryzykował, w momencie gdyby wróg, lub sam Kazekage zdecydował się pojmać dziewczynę, to oznaczałoby koniec. Niestety. Na koniec jednak nadzieja, że Kiyomi sobie rzeczywiście poradzi została w pewien sposób umocniona – wiedziała, że nie da sobie rady sama na tego typu misji. Kohaku nie wiedział jednak, czy rzeczywiście dobrze postępuje, niestety… najpierw powiedział potem pomyślał, jednak nie mógł się teraz wycofać.


- Owszem, powinno. Niestety obawiam się, że nie ma w naszej wiosce osób, którym mógłbym zaufać w stu procentach, powierzyć tak ważne zadanie, które być może odmieni los wielu mieszkańców naszej wioski. – powiedział cicho, wiedząc, jak żałośnie brzmią słowa które właśnie wypowiedział – nie mógł ufać nawet własnym poddanym. - Dlatego właśnie przyszedłem do Ciebie. Pozostawiam w twoich rękach niesamowicie ważną misję, wierząc, że dasz sobie radę. Nie wyruszysz sama – to byłoby samobójstwo. Jak sama zauważyłaś, nie znasz się na geografi, nie jesteś tropicielką, do tego posiadasz moc, którą mogą wykorzystać przeciwko mnie.

Zakończył spoglądając w stronę drzwi, kolejno przerzucając wzrok na Kiyomi.

- Nie oczekuje byś sama wyruszyła w tak trudną i niebezpieczną wyprawę. Towarzyszyć będzie Ci jedna z moich najbardziej zaufanych osób. Do tego przydzielę do tego zadania jednego z Chunninów naszej wioski – będziecie więc podróżować w trójkę, nie oczekuję, że odnajdziecie Kazekage – wystarczy, że dotrzecie do kraju wiatru i wrócicie w jednym kawałku. Liczę, że dowiecie się czegoś – co pozwoli nam odnaleźć byłego władcę wioski ukrytego piasku. Nie chcę Ci obiecywać, że misja ta nie jest obarczona żadnym zagrożeniem, jest niezwykle niebezpieczna. Jaka jest Twoja decyzja Kiyomi?



Przepraszam, że tak późno... i słabo
Przyboczni:
 
Posty: 52
Dołączył(a): 6 gru 2015, o 20:09
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Shūbo
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Sypialnia Kiyomi

Postprzez Uzumaki Kiyomi » 10 kwi 2016, o 22:26

Nie ma w wiosce osób, którym mógłby zaufać w stu procentach? Że co? I że niby ona miała być taką osobą? Genin, ktoś kto nawet nie urodził się w Konohagakure no sato? Zamieniła z nim raptem kilka zdań, a on chciał jej wmówić, że jej tak bezgranicznie ufał? Co za kit próbował jej w tej chwili wcisnąć? Ona była właśnie tym kimś, komu chciał powierzyć zadanie godne jōninom? Nie miała pojęcia, co miało to wszystko na celu, ale nie wierzyła, by Kohaku Rokugama nie posiadał w swoim gronie żadnego zaufanego shinobi, którego mógłby wysłać zamiast niej.
- Proszę nie wmawiać mi takich głupot - odpowiedziała mu Kiyomi, całkowicie spokojnym tonem - Jak mógłby pan ufać osobie, która sama panu nie ufa? Proszę nie mówić mi, że jestem jedyną osobą w wiosce, która nadaje się do tego zadania, jest przecież pełno innych shinobi, którzy na pewno wciąż są wierni panu, a nie shōgunowi. Przecież pracowałam już wielokrotnie dla shōguna, co mnie wyróżnia spośród innych? - dodała, posyłając mu gorzki uśmiech.


W tej właśnie chwili, do jej głowy wpadła kolejna myśl - a może chciał się jej najzwyczajniej w świecie pozbyć? Może to właśnie dlatego powiedział jej, czym tak właściwie była? Być może był to właśnie jego własny sposób by dać jej do zrozumienia, jakim potworem była, albo też jakiego potwora miała wewnątrz siebie - uzmysłowił sobie po prostu, że była zagrożeniem dla jego ukochanej wioski, a jego ludzie po prostu mieli dokończyć robotę, gdy nie będzie niczego świadoma, od tak - w połowie drogi, z dala od jakiejkolwiek cywilizacji. Tak czy inaczej, nie miała nikogo, kto by za nią płakał. Praktycznie niezauważalna strata, prawda? No bo jaki to problem zastąpić jakiegoś genina innym? Wszystko układało się w logiczną całość.
- Już rozumiem - powiedziała cicho, po chwili ciszy - Jeżeli ta jedna z najbardziej zaufanych osób ma mnie po cichu wykończyć, to ten chūnin będzie po prostu zabezpieczać tyły, prawda? - spytała, spoglądając na Hokage wymownie. Nie widziała w tym momencie innego wytłumaczenia niż to, że chciał ją po prostu zlikwidować, nie widziała też zresztą sensu w tym, by ukrywać przed nim to, co właśnie odkryła. Tak czy inaczej, najprawdopodobniej zechcą ją tam zabrać siłą. A jak nie, to zabiją po prostu we śnie - A co jeśli odmówię? Wymyślicie inny sposób? Zapewne miał pan po prostu nadzieję, że potrafię kontrolować tę moc, że będzie miał pan swoją zabawkę, broń ostateczną. Być może fakt, że dowiedział się pan, że tego nie potrafię skłonił pana do tej decyzji. Zdradził mi pan tę tajemnicę, bym dowiedziała się po prostu, dlaczego muszę umrzeć. W końcu pozostanę z nim aż do śmierci, nie można tego zrobić inaczej, musi pan znaleźć kogoś, kto będzie bardziej kompatybilny, być może siebie samego - czuła w tym momencie nieznośny, narastający ból w klatce piersiowej. Było jej po prostu źle, a żal na jej twarzy był tak widoczny, że nie mogła tego już w żaden sposób ukrywać pod maską obojętności - zupełnie tak jak przed chwilą, gdy po raz kolejny została utwierdzona w swoich przekonaniach - Naprawdę was wszystkich nienawidzę.
Uczucia zmieniały się u niej jak w kalejdoskopie, choć niektóre z nich powtarzały się nieustannie - ból, żal, rozgoryczenie, złość. Teraz czuła również nienawiść - nie tylko do mężczyzny, który przed nią siedział, ale i wszystkich dookoła, do całego świata. Nienawidziła ich za to, że traktowali ją przedmiotowo, nienawidziła ich również za to, że kiedykolwiek ją odnaleźli - powinna była pozostać sama, kręcić się przez cały czas po świecie, jak najdalej od wszystkich ludzi.

Obrazek
Spoiler:

Główne konto
 
Posty: 290
Dołączył(a): 12 mar 2016, o 21:55
Ranga: Genin
Specjalna Ranga: Akatsuki

Następna strona

Powrót do Egzamin na Chūnina (8)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników