Pole treningowe Sabataya

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

Pole treningowe Sabataya

Postprzez Sabataya Shuten » 28 maja 2020, o 22:15

Klan podczas budowy odpowiednich terenów dla swoich ninja zadbał, by te spełniały jakiekolwiek przyzwoite minimum. Na wydzielonym specjalnie pod to skrawku terenu znajduje się ogołocony z trawy i roślin plac zaopatrzony w kilka kukieł, tarcz i niewielki staw. Jest na tyle duży, że może na nim trenować kilka osób, jednak wszelakie techniki o ogromnym polu rażenia rzecz jasna nie są tu mile widziane przez widmo szkód, jakie mogłyby wyrządzić. Przy placu stoi również większy budynek, w którym można trenować nawet w złą pogodę.

Bycie Shuten ma dobre strony. Można, na przykład, patrzeć przez ściany. Bycie Shuten ma też złe strony i związane są z faktem, że przy losowaniu statystyk jakoś tak wyszły jej słabe rzuty na wszystkim, co miało jakikolwiek związek z jutsu. Nie a co ukrywać, wszelakie ninjutsu to nie był jej konik. Właśnie dlatego stała się człowiekiem, który woli rozwiązać konflikt pięścią niż magią, chociaż ostatnimi czasy słowo i dialog również zaczęły plasować się wysoko w hierarchii. Wracając jednak do rzeczy - jako człowiek nie preferujący używania czakry miała za zadanie opanować coś, co tej czakry potrzebowało. Tak... DUŻO. Nic więc dziwnego, że jej siedzeniu na polu treningowym to był jeden wielki dramat. Jedna, wielka, cholerna frustracja. Nosz do stu diabłów. To nawet nie kwestia, że ona była trudna, bo po wczytaniu się odpowiednio, kilku próbach i błędach szło ogarnąć o co chodzi. Ale wykrzesane z siebie niemal połowy czakry na jedną technikę to było coś, przez co łapała zadyszkę i musiała robić przerwy dłuższe niż sam ten trening. No świetnie. No fenomenalnie. Damn. Ale Kage kazał, to się uczy. Zwłaszcza, że no, technika zdecydowanie była przydatna. I upierdliwa. Ale koniec końców, po tych kilku dniach szło co raz to lepiej i może nic nie naprawiało faktu, że mogła go użyć góra dwa razy, to przynajmniej zaczęło wyglądać jak w wykonaniu Hyakuzawy. Czy działa? Cholera wie.

Mission completed, perhaps? Bez względu na to, ile czasu chciałaby jeszcze poświęcić nad ów techniką, miała jeszcze inne kwestie, którymi trzeba było się zająć. Przede wszystkim Kamaboko. Chciał iść na misję, sama też musiała się ruszyć z wioski. Co prawda chciała odpocząć, ale najwidoczniej jej odpoczynek polegał na modleniu się na placu o to, by technika zaczęła w końcu działać jak należy. W każdym razie dzisiaj pojawiła się na miejscu czekając na Gonpachiro, któremu wcześniej dała znać o miejscu spotkania. Stąd wypadałoby ruszyć się i... Robić rzeczy? Jeśli w międzyczasie sam nie dostał jakiejś misji, na którą można by pójść, to chyba zostanie przejść się do Tsuchikage, czy jego klona, czy cokolwiek. Póki co jednak usiadła po turecku na ziemi wypatrując lalkarza, bo tylko to miała tak na prawdę do roboty. Ekwipunek miała przy sobie, potrzebowała jedynie towarzysza by ruszyć ku przygodzie.
MK: Chousokabe Shouko | Gashi Yakuri
Obrazek
Tsūjtegan: 3000m w dal / 300m widzenia sferycznego
 
Posty: 282
Dołączył(a): 6 lut 2020, o 14:16
Ranga: Tokubetsu Jōnin

Re: Pole treningowe Sabataya

Postprzez Kamaboko Gonpachiro » 28 maja 2020, o 22:21

No i przyszedł. Odziany w biel, tym razem bez zabandażowanych kukieł na plecach. A to wszystko dlatego, że miał je teraz w zwojach. W zasadzie od czasu ostatniej misji rozwinął się całkiem sporo, jednak wciąż, ruszać na misję bez Orinosuke senseia? Shuten już oczywiście tam siedziała. Tak też jej pomachał. To był czas na misję, dokładnie, na misję. Tylko Kamaboko nie wiedział jaką. Ani nawet czy dostaną. Zwykle ktoś mu zwyczajnie te misje przynosił. Albo go Doritos zabierał. Teraz też tak się stanie? Ciekawe, ciekawe. Spojrzał na Shuten na placu-Wżdy czerwieni włosy powiewają, gdy lekka bryza targa nimi... mocno-Powiedział wiersz, zacinając się na chwilę pod koniec. Ależ z niego wspaniały poeta. No, i to musiało starczyć Shuten za powitanie. Bo to było powitanie. Epickie powitanie. A nie jakieś tam "Cześć".
Hajsy tu

MK: Terumi Terumi, Maji Doppo
 
Posty: 133
Dołączył(a): 21 lut 2020, o 02:52
Ranga: Chūnin

Re: Pole treningowe Sabataya

Postprzez Kaguya Memoshi » 29 maja 2020, o 00:06

Misja B - Shuten i Raper

#1/-

No i przyszli. Raper jak zawsze błyszczał swoi wierszoklectwem, a Shuten swoją bojową postawą. A może to raczej były nerwy na wciąż nie udającą się technikę? A zresztą kogo to obchodzi... Tylko jak tym razem zamierzają się wybrać się na misję skoro ani Hajabuza, ani Doritos nie dali im żadnego specjalnego zadania? Ich akcja nie była najbardziej przemyślana, ale na szczęście pewna anonimowa osoba już wie jak pomóc dwójce tych doborowych ninja. Oto przed nimi, w obłoku dymu, pojawia się zamaskowany mężczyzna i zwracając się do nich wręcza pewien zwój Gonpachiro.
- Trochę się was naszukałem. To wasze zadanie specjalne. Wszystko macie w zwoju. - i zanim ktokolwiek zdążył coś powiedzieć, mężczyzna zniknął w obłoku dymu zostawiając dwójkę Iwijczyków znów samych.
A zawżdy kto zapyta co w takowem zwoju stało niech wie, że zacna kunoichi i równie zacny poeta mają stawić się na południu Kraju Ziemi, gdzie wybawią prostych ludzi z opresji. Podpisano Yogan Hyakuzawa.

-----
Możecie w następnym poście ustalić plan podróży, bo do zwoju jest dołączona mapa. Macie dotrzeć do wioski, która jest najbardziej wysunięta na południe w całym kraju.
Obrazek

Obrazek

Nazwa:
Faworyt Administracji
Gyōsei no okiniiri 行政のお気に入り
Rodzaj:
Atut
Typ:
Nabyty
Opis:
  Ta osoba ma dostęp do wszystkich klanów niezależnie od faktu, czy są premium, czy nie. Do tego zawsze otrzymuje zgody na wszystkie prośby. Nie musi brać udziału w CE, żeby dostać awans na Chuunina.
Zaznacz kod:
|[przymiot]|
|[nazwa=Faworyt Administracji]|
|[nazwa2=Gyōsei no okiniiri 行政のお気に入り]|
|[rodzaj=Atut]|
|[typ=Nabyty]|
|[opis]Ta osoba ma dostęp do wszystkich klanów niezależnie od faktu, czy są premium, czy nie. Do tego zawsze otrzymuje zgody na wszystkie prośby. Nie musi brać udziału w CE, żeby dostać awans na Chuunina.[/opis]|
|[/przymiot]|
 
Posty: 181
Dołączył(a): 1 maja 2020, o 02:54
Ranga: Chūnin

Re: Pole treningowe Sabataya

Postprzez Sabataya Shuten » 29 maja 2020, o 00:42

Czy była bojowo nastawiona? W sumie dunno. Ale były rzeczy, za które musiała się zabrać czy tego chce czy nie i przygotowanie się do zadania było czymś normalnym dla ninja. Co prawda podirytowanie jej szczególnie nie opuszczało mimo tego, że jakkolwiek technikę chyba prawdopodobnie bodajże ukończyła, jednak nie miała zamiaru uzewnętrzniać się z tym i gnębić na "dzień dobry" z tego powodu Kamaboko. Ten z resztą pojawił się w końcu witając się na swój poetycki sposób.
- Bryza wieje nad morzem jeśli się mylę. - odpowiedziała wstając powoli z ziemi. No to pierwszy punkt planu był z głowy. Drużyna Pieścienia bez pierścienia zebrała się w jednym miejscu. Co prawda brakowało Orino, ale oczywistym było, że ten ma ważniejsze sprawy. Druga rzecz - misja. Gonpachiro w nią zwojem z takową nie rzucił, ani dosłownie ani w przenośni. Sama też nie dostała informacji, że jest coś do zrobienia, ale całe szczęście nie zostali zapomnianymi ninja i tak jak zaczęła myśleć, czy nie udać się od razu do Hyakuzawy, tak odpowiedź na zaistniały problem pojawiła się sama. Nagłe pojawianie się ludzi zawsze jest... no, nagłe. Dość szybko jednak szło się domyślić, co jest na rzeczy. Spojrzała na mężczyznę po czym przewróciła oczami. No tak. No przecież. Zadanie specjalne. Rzeczywiście.
- Więc tak się teraz mówi na gonienie za bandytami... - rzuciła z przekąsem patrząc na zwój w rękach Kamaboko, po czym naturalnie podeszła bliżej. Chciała wiedzieć, co w nim jest nim ten spróbuje jej streścić zadanie jakimś trzynastozgłoskowcem. Wioska na południu kraju. Południe było na dole. W sumie chyba wszystkie misje miała gdzieś na południu, czy to przy granicy z Trawą, czy w Kraju Nocy. Dostali tym razem nawet mapkę! W każdym razie jeśli Kamaboko nie będzie mieć nic przeciwko, to mapkę przygarnie. I... Chyba ruszą? Tak na piechotę? Żadnego wozu z końmi nie mieli na stanie, a jeśli wioska znajdowała się przy granicy z jakimś krajem to może do niej jakiś szlak chyba prowadzi. Nawet jeśli nie, z mapą nie powinni się zgubić.
- Myślisz, że przyda nam się jakiś prowiant? - zapytała na głos nieco zastanawiając się nad tą kwestią. Niby sama nie potrzebowała, ale sama misja nie mówiła wiele o tym, co mają konkretnie zrobić. W każdym razie jeśli mapka nie pokazuje, żeby mieli przedzierać się przez jakieś puszcze, bagna czy inne Himalaje to raczej nie powinno być potrzeby przygotowywania się jak na wojnę. Przynajmniej jeśli ta wioska na południu nie jest aż tak daleko, by szli do niej kilka dni. Wtedy rzeczywiście, jedzenie na drogę i jakieś śpiwory pewnie się przydadzą. A jeśli tak, to wstąpi do domu po jakieś jedzenie w puszce i śpiwór dla siebie zanim wyruszą.
MK: Chousokabe Shouko | Gashi Yakuri
Obrazek
Tsūjtegan: 3000m w dal / 300m widzenia sferycznego
 
Posty: 282
Dołączył(a): 6 lut 2020, o 14:16
Ranga: Tokubetsu Jōnin

Re: Pole treningowe Sabataya

Postprzez Kamaboko Gonpachiro » 29 maja 2020, o 14:56

Czary mary hokus pokus zaraz zjawi się ktoś z questem. Super czar poznał. Jeszcze nie wiedział jak go nazwać, ale no. Może była mu pisana kariera poety-ninja-czarownika? Cholera, tyle umiejętności, tyle zdolności... istny człowiek orkiestra. Tylko generalnie, zadanie nie brzmiało na szczególnie specjalne. Bo w sensie, poprzednie było niemal identyczne. A skoro wszystkie były takie, to nie mogły być specjalne... chyba? Znaczy to były zlecenia od Hejażaby. Więc był niejako ich matulom. Więc może w serduszku Hejażaby te zadania faktycznie były specjalne? Awww, Hejażaba potrafił być czasem uroczy. Jemu też u sąsiadki jakąś żonę znajdzie.-No ja bym coś zjadł. Jak nie teraz, to później na pewno-To powiedziawszy poklepał zwój questem po czcionce a potem delikatnie odłożył do torby. Wujek Kamaboko się nim dobrze zajmie, żeby mamusia Hejażaba była dumna z questa gdy dorośnie... w sumie to chyba tak nie działało. Oddał zwój Shuten. Niech go wywali czy coś. Albo zje. Albo zaadoptuje, cholera ją wie.-Wiosna niczym karmazynowa rosa, pobrzmiewa w sercach pielgrzymów, którzy niczym jesiotr mkną w stronę... swoją-Cholerne rymy na sam koniec wierszu. Czegoś im brakowało.-Prowadź więc-Tak też orzekł, gotów ruszać za czerwonowłosą.
Hajsy tu

MK: Terumi Terumi, Maji Doppo
 
Posty: 133
Dołączył(a): 21 lut 2020, o 02:52
Ranga: Chūnin

Re: Pole treningowe Sabataya

Postprzez Kaguya Memoshi » 29 maja 2020, o 21:23

Misja B - Shuten i Raper

#2/-

Tak oto genin Kamaboko i prawie jonin Shuten wyruszyli na swoją kolejną przygodę. Co mogliby spotkać w czasie jej trwania? Dowiemy się już wkrótce. Póki co musieli opuścić wioskę, dlatego już teraz Shuten prowadziła, żeby mieć pewność, że Gonpachiro nie zagubi się gdzieś między budynkami własnej wioski. Mieli tylko przejść przez bramę, a za nią czekała na nich tygodniowa podróż na południe swojego kraju, gdzie będą musieli skontaktować się z wójtem wioski, aby dokładnie wybadać sytuację i zastosować odpowiednie środki zaradcze. Wójt nazywał się Morin Sekai, ale nie było na jego temat więcej informacji. Z taką ilością wiadomości musieli coś zaradzić, a to na pewno nie zapowiadało się prosto.

z/t

piszcie następne pościwa tutaj -> viewtopic.php?f=143&t=12178&p=138060#p138060
Obrazek

Obrazek

Nazwa:
Faworyt Administracji
Gyōsei no okiniiri 行政のお気に入り
Rodzaj:
Atut
Typ:
Nabyty
Opis:
  Ta osoba ma dostęp do wszystkich klanów niezależnie od faktu, czy są premium, czy nie. Do tego zawsze otrzymuje zgody na wszystkie prośby. Nie musi brać udziału w CE, żeby dostać awans na Chuunina.
Zaznacz kod:
|[przymiot]|
|[nazwa=Faworyt Administracji]|
|[nazwa2=Gyōsei no okiniiri 行政のお気に入り]|
|[rodzaj=Atut]|
|[typ=Nabyty]|
|[opis]Ta osoba ma dostęp do wszystkich klanów niezależnie od faktu, czy są premium, czy nie. Do tego zawsze otrzymuje zgody na wszystkie prośby. Nie musi brać udziału w CE, żeby dostać awans na Chuunina.[/opis]|
|[/przymiot]|
 
Posty: 181
Dołączył(a): 1 maja 2020, o 02:54
Ranga: Chūnin


Powrót do Sabataya

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników

cron