Siedziba Kyokukage

Sporej wielkości budynek w którym znajdują się biura Kyokukage i jego podwładnych. Tutaj też pracują radni Otogakure no Sato.

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

Re: Siedziba Kyokukage

Postprzez Maji Seitaro » 5 sty 2020, o 17:33



Los Dźwięku


Otogakure no Sato w ciągu niecałej godziny zostało postawione na nogi. Chwilę po wkroczeniu ANBU na miejsce zbrodni, dowiedziały się o tym wszystkie jednostki na terenie Dźwięku. Najpierw wieści dotarły do radnych, a ci w trybie natychmiastowym podjęli odpowiednie środki. Wprowadzono stan wyjątkowy. Ulice opustoszały, bramy zamknięto do odwołania, postawiono w stan gotowości wszystkich ninja. Do roboty zaprzęgnięto nawet świeżych geninów, których poinstruowano, by patrolowali osadę i zadbali o to, by żaden cywil nie wychylał się ze swojego domostwa. Zamknięto dzielnice klanowe, zabezpieczono wszelkie tajemnice wioskowe zebrane w tajnych archiwach. Jeżeli ktoś był w stanie porwać lub co gorsza zabić kogoś o randze Kage, to miał wystarczający tupet i możliwości, by posunąć się o krok dalej. Oto nie miało zabezpieczeń porównywalnych do niewidzialnej bariery w Konohagakure czy skrupulatności, zdolności błyskawicznego reagowania jshinobi i lwiego paktu jak w Sunagakure. Dlatego właśnie działania miały charakter wręcz masowy. Chunini i osoby o wyższej randze zostały odpowiednio rozmieszczone w strategicznych miejscach, to jest tych o najważniejszym znaczeniu dla bezpieczeństwa i obronności wioski. Koszary, arsenał, domy co ważniejszych oficjeli i przede wszystkim budynek siedziby Kyokukage. Tam Shouta czuł największe zagęszczenie źródeł chakry. Około kilkadziesiąt sygnatur - choć nie więcej niż trzydziestu - głównie poziomu tokubetsu jonina. Samych joninów, było oprócz trzech osób na samym szczycie niewiele. Mniej niż dziesięć, nie każdy bowiem dożywał tak wysokiej rangi w hierarchii. Oprócz tego kilkunastu cywili, najpewniej zwyczajnych pracowników siedziby. Nie powinno dziwić takie nagromadzenie, kiedy ostatnim źródło władzy istnieje tylko w postaci Rady. Wszak poza Kage, to oni mieli najwięcej do powiedzenia.

Były Konoszanin, członek klanu Uchiha niepostrzeżenie przedzierał się pod ziemią. W tym wypadku jego geny były iście błogosławieństwem. Co poniektóre klany Otogakure były wyspecjalizowane w tropieniu i śledzeniu, ale żaden nie mógł wykryć obecności Shouty. Wyglądało więc na to, że póki co nasz bohater miał pewną przewagę. Nie znaczy to jednak, że sprawy nie mogły przybrać innego obrotu. Jeżeli postanowił się wychylić, pierwszym co zauważył to latająca po wiosce chmara nietoperzy. Sprawiało to iście mroczne wrażenie...

Obrazek

Raion Sennin Mōdo

Spoiler:

Adventurer Theme Sad Theme Fight Theme Main Theme Fight Theme 2 Chill Theme

Obieżyświat, samotny wojownik, pokrętny altruista i idealista, poszukiwacz wiedzy, cień shinobi. Maji Seitaro, do usług.
Prowadzone misje:
  • -
  • -

Głos Seitaro
MK: Reiwa
 
Posty: 2281
Dołączył(a): 2 wrz 2016, o 20:50
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Shintaisei
Dodatkowa Ranga: Sennin

Re: Siedziba Kyokukage

Postprzez Uchiha Arin » 6 sty 2020, o 00:14

Otogakure no Sato stanęło do góry nogami, próbowali coś robić...jednak co? Kage został zabity, ciała nie ma, jedyne informacje pochodziły od pijanych ludzi, barmana... Teraz czekali na kolejny atak, który nie miał nigdy nadejść. Już było po wszystkim, już skończyły się rządy Shotaro. Nikt nie musiał już walczyć, nikt nie musiał już umierać młodo. Każdy był już wolny, jednak trzeba było im to uświadomić.
Nie miał zamiaru przedzierać się przez hordę "prostych" ludzi. Oczywiście, każdy z nich miał swoją historię. Jednak Shouta nie przyszedł poznawać każdej z osobna. Nie przyszedł też walczyć, jedyne na czym mu zależało to dostać się do największych źródeł, co w jego wykonaniu było dość... proste.
-Przepraszam za zamieszanie, przyszedłem porozmawiać.
Wysunął samą głowę, licząc na to że jednak ktoś ma tutaj na tyle rozumu, żeby nie atakować kogoś, kto pozbył się Kage. Jeżeli było tak jak planował, postanowił wyjść w całości, ukazując całą swoją sylwetkę
-Jeżeli czujecie się zagrożeni, wsadźcie mnie w jakieś kajdany czy coś. Mi to obojętne. Nie przyszedłem tutaj nikogo nawet pacnąć, chciałbym się tylko dowiedzieć. Jakie macie plany na przyszłość? Kolejne krwawe egzaminy na koniec akademii? Może coś lepszego... Jak mogliście do tego doprowadzić, Wy... Bo jak mniemam, mam przyjemność z radą wioski, prawda?
Zapytał się, otrzepując się z ziemi w której podróżował przez ostatnie parę minut.

MK: Haretsu Shimeji, Ragi
 
Posty: 514
Dołączył(a): 21 wrz 2016, o 22:53
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Kage
Specjalna Ranga: Jinchūriki

Re: Siedziba Kyokukage

Postprzez Maji Seitaro » 6 sty 2020, o 02:07


Los Dźwięku


- JAK MOŻEMY TAK SIEDZIEĆ I NIC NIE ROBIĆ?! - wydarł się radny Hibiki Takeshi, który w iście choleryczny sposób przechadzał się z jednego kąta pomieszczenia do drugiego. Sam nie był cholerykiem, był zwyczajnie rozwścieczony całą tą sytuacją. W tym czasie radna Shiin Okarina stała przy oknie, oparta rękoma o parapet. Milczała, być może nie wiedziała co powiedzieć. Również była poddenerwowana tym, co się dzieje w wiosce, ale trzymała na wodzy swoją impulsywność. Kobietom zresztą przychodziło to nieco łatwiej. Jedynie Aizawa Keiji, najstarszy z całej trójki i zarazem stojący na czele Rady, siedział spokojnie przed biurkiem z rękoma schowanymi w szerokich rękawach. Nie znać było po nim żadnych obaw, ba, wydawał się na tyle spokojny, że przez statyczną pozycję, krzaczaste brwi i małe oczy sprawiał wrażenie śpiącego. Wrażenie to rozmyło się z pierwszym westchnięciem i słowami do swojego niewiele młodszego kolegi.
- Zrobiliśmy tyle, ile się dało na obecną chwilę. Moje oddziały już przeczesują teren i miejsce zbrodni w poszukiwaniu najdrobniejszych poszlak. Wnoszę o zachowanie zimnej krwi, to wydarzenie nie jest tym, z czym przyszło nam się mierzyć kiedykolwiek wcześniej. To trwa, nie mamy do czynienia z amatorami. - jego słowa były łagodne, choć chłodne. Członek klanu Hibiki westchnął ociężale. Czuł się nie tyle przytłoczony, co bezsilny. Byli otoczeni szczelnym kordonem, mogli wydawać tylko rozkazy i czekać na rozwój sytuacji. Mogli też polegać na swoich dojściach. Takeshi wykorzystywał nietoperze, ale te nie wracały. Okarina skanowała okolice w poszukiwaniu obcej chakry, ale bezskutecznie. Keiji polegał na ludziach, ale od tych też żadnych nowości. Nawet więc gdyby chcieli działać na własną rękę, w terenie, to jak? Nie było nawet punktu zaczepienia.
- Amatorami? Jest ich kilku? - zadała nagle pytanie najmłodsza członkini rady. Keiji nie zwlekał z odpowiedzią, choć najlepiej chciał ją zbyć. Tylko, że nie wypadało.
- Takie wysnuwam przypuszczenia. Nie wiem kto dysponuje taką siłą, by po pierwsze nie pozostawić po sobie fizycznych śladów. Po drugie, sprawić, że świadkowie nie pamiętają nic lub nie wiedzą, co się stało. Po trzecie, nie słyszałem o nikim, kto byłby w ogóle zdolny do pokonania i porwania Kage w pojedynkę. Kto wie czy to nie ten sam osobnik, który niedawno zawitał w Iwagakure. - odpowiedział. Staruszek zdawał się być doskonale poinformowany w swojej dziedzinie. Wiedział nawet to, co druga wioska starała się ukryć. Lecz śmierć któregoś z Kage nie mogła zostać zagłuszona przez żadną dezinformację, może więc nie należało doszukiwać się tutaj kunsztu wywiadowczego. Z miejsca podzielił się tym, czego się dowiedział znacznie wcześniej od informatorów w Kamieniu. Zapowiadało się na to, że wobec tego przyjdzie założyć wspólną komisję śledczą z Iwą... lecz ktoś zamierzał temu przeszkodzić.
W pewnym momencie z podłogi wynurzyła się głowa mężczyzny. Pierwszą reakcją naturalnie było sięgnięcie po broń i instynktowne oddalenie się od potencjalnego agresora. Jedynie najstarszy z radnych ponownie zachował spokój i nie ruszył się z miejsca. Podniósł jednak głowę i szerzej otworzył oczy, tak że stały się one lepiej widoczne spod brwi. Postawa spokojna, ale spojrzenie wyraźnie wrogie.
Okarina poczuła się wyraźnie zaskoczona, nie potrafiła bowiem wykryć obcego, ale znajomość klanów Oto i charakterystyczna aparycja Shouty pozwoliła jej i innym Radnym wyjaśnić sobie, dlaczego jej szóste zmysły w tym wypadku nic nie dały. Porozumiewawcze spojrzenie Takeshiego w stronę wiszących na karniszu nietoperzy sprawiło, że zwierzęta nocy obruszyły się i wyleciały czym prędzej przez okno. Keiji wzniósł rękę, by reszta nie podejmowała gwałtownych ruchów, a w szczególności Takeshi. Najbliższa ochrona była tuż za drzwiami, ale ci nie zdawali sobie sprawy z przybycia intruza. A przynajmniej jeszcze.
- Cóż za tupet, chłopcze. - zaczął tymi słowami, kręcąc głową. Był w takim wieku, że aż zastrzegał sobie prawo do mówienia w ten sposób do o wiele młodszego od siebie mężczyzny. - Może jeszcze herbatki? - parsknął. Nie atakowali go chwilowo, więc mógł w pełni się wynurzyć. Dopiero teraz Okarina mogła wyczuć jego chakrę. Shouta miał kobietę i starca na przeciwko siebie, zaś poskramiacza nietoperzy niespełna dwa metry za sobą.
- Pytania, to my tobie, nie ty nam. Gdzie jest Kyokukage, kim jesteś, dla kogo pracujesz i jaki jest wasz w tym cel? - jasno postawił granicę. Nie będzie odpowiadał na pytania przybłędy. Natomiast fakt, że dotąd nie został pojmany wskazywał na to, że istniał cień szansy na dialog. Zapewne, gdyby nie Keiji, który trzymał na wodzy swoich młodszych kolegów, krew mogłaby polać się z miejsca.

Obrazek

Raion Sennin Mōdo

Spoiler:

Adventurer Theme Sad Theme Fight Theme Main Theme Fight Theme 2 Chill Theme

Obieżyświat, samotny wojownik, pokrętny altruista i idealista, poszukiwacz wiedzy, cień shinobi. Maji Seitaro, do usług.
Prowadzone misje:
  • -
  • -

Głos Seitaro
MK: Reiwa
 
Posty: 2281
Dołączył(a): 2 wrz 2016, o 20:50
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Shintaisei
Dodatkowa Ranga: Sennin

Re: Siedziba Kyokukage

Postprzez Uchiha Arin » 6 sty 2020, o 02:47

-Nie będę tak stał jak kołek. Pozwolę sobie usiąść
Stwierdził, ignorując na ten moment pytania. Musiał dobrze rozegrać grę w której miał pokazać swoją wyższość nad radnymi. Choć dobrze o tym wiedział, że jego sukces zależał w głównej mierze od pomocy Saiko i Seitaro, teraz mógł oczyścić ich z winy, biorąc całe zasługi dla siebie. W taki sposób miał zamiar rozegrać tą partię pokera, blefując z dziewiątkami w ręku.
-Zabity, nie żyje. Prosta iluzja, jedno cięcie miecza i został wysłany do krainy wiecznych snów... Osoby które były na miejscu ujrzały pewnie trójkę shinobi. Nie wiem czy wiecie, ale tacy z umiejętnościami jak ja, potrafią przyjąć wygląd dowolnej osoby. Wyglądało to zdecydowanie bardziej realistycznie, niż gdybym Ja wparował do klubu ze Mną i Sobą, prawda?
Uśmiechnął się szeroko, siedząc pewnie na swoim krześle. Skanował przy tym dokładnie swoim sensorem ruchy wszystkich obecnych tu osób, miał nadzieję że nikomu nie przyjdzie do głowy pomysł zaatakowania go, pomimo wyraźnego rozkazu jednego z radnych...
-Dla kogo pracuję? Dla ludzi. Mieszkańców wiosek takich jak ta. Sam sobie wydałem taki rozkaz, wiedząc jaka sytuacja jest w wiosce od pół roku. Może osoby które płaszczą dupę na stołku i wydają tylko rozkazy miały gdzieś to, że rodziny posyłały swoje dzieci na śmierć. Szansa na zdanie akademii była równoznaczna z rzutem monetą. Orłem był tytuł genina, bądźmy szczerzy, relatywnie mało znaczący. Co było po drugiej stronie monety? Drewniane pudełko trzy metry pod ziemią... Och, bym zapomniał. Uchiha Arin.

MK: Haretsu Shimeji, Ragi
 
Posty: 514
Dołączył(a): 21 wrz 2016, o 22:53
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Kage
Specjalna Ranga: Jinchūriki

Re: Siedziba Kyokukage

Postprzez Maji Seitaro » 8 sty 2020, o 02:33


Los Dźwięku


Arin prędko poczuł się w gabinecie radnych jak u siebie. Bezpardonowo zajął wybrane przez siebie miejsce i począł rozmawiać dalej z jedynym już organem rządzącym w Otogakure. Zebrani nie skomentowali tej akcji na głos, jedynie w ich myślach rozległa się szeroka dezaprobata. Nie było to jednak ważne wobec tego, co mieli usłyszeć o swoim Kage. Reakcje? Takeshiemu aż pobielały kostki ze wściekłości i byłby chciał rozerwać Shoutę, gdyby wcześniej nie dostał wyraźnego sygnału ,,nie atakować''. Starzec głęboko westchnął i zacisnął szczęki. Reakcje co prawda niezbyt żywiołowe, ale bardzo wymowne i dające do zrozumienia, że radni się przejęli. Ale tylko ci dwaj, bo Okarina pozostała dziwnie spokojna. Miała jedynie zaciśnięte pięści i nie spuszczała wzroku z Uchihy. Tylko ona bowiem wiedziała, jaka jest prawda. Szczegółowo skanowała wroga i doskonale wiedziała, co jest prawdą, a co nie i jak właściwie groźny może być ich przeciwnik. Co więcej, zamierzała się z tym podzielić.
- Łże. - odezwała się nagle surowym tonem - Kyokukage żyje, choć zapewne nie wykończyli go do końca. Najwyżej unieszkodliwili. Oni, bo faktycznie była ich trójka i nie, nie były to jego klony. Sam najwyżej nim jest. Zakładając, że jest co najmniej na poziomie Jonina, z tą ilością chakry jaką ma powinien wić się po podłodze niczym gąsienica. Tylko klony mogą funkcjonować z tak mizerną ilością energii. Tak więc kto z tobą był i dlaczego nie odważyłeś się zjawić osobiście? - wiedziała sporo, potrafiła odróżnić prawdę od kłamstwa, ale to nie wystarczyło, by wskazać odpowiednie osoby. Co nieco jej słów wynikało też z czystej dedukcji i doświadczenia. Widać było też, że mężczyźni się lekko rozluźnili, wiedząc, że Kage żyje. Ufali swojej młodszej koleżance całkowicie, znali jej zdolności, więc nie było wątpliwości, że Arin gra na zwłokę i, co więcej, jest tchórzem.
- Matactwem niewiele ugrasz. Co właściwie chcesz osiągnąć, chłopaku? Kombinujesz, kłamiesz, dokonujesz zamachu... jeżeli szło o destabilizację wioski, to winszuję, powiodło ci się. Ale tutaj twój sukces może się skończyć. - uśmiechnął się lekko. Uchiha nie wyczuł wokół siebie żadnych zawirowań chakry, więc mógł to potraktować jako groźbę słowną lub zapowiedź czegoś złego dlań. Dalsze komentarze nie wzbudziły emocji w radnych, wszyscy bowiem wiedzieli jak mają się sprawy w Dźwięku i na jakie rzeczy przyzwalali. Nic nie wzbudziło emocji, poza jednym szkopułem... nazwiskiem. Okarina i Takeshi spojrzeli po sobie porozumiewawczo, zaś Keiji pokiwał głową na boki niczym ojciec widzący nieroztropność i niezdarność swojego dziecka.
- Uchiha... klan szukający najwięcej zwady w dziejach tego świata. Żałować, że w pewnym momencie nie wyrżnięto was wszystkich co do jednego, nie odstrzelono jak dzikiej zwierzyny, która zaczęła niszczyć zbiory. - odparł. Jeżeli Arin przyuczył się trochę historii swojego klanu, mógł wiedzieć o co chodzi, a jeżeli nie... to mógł się chociaż domyślać lub udawać, że wie.
- Myślisz, że nie wiemy na co przyzwalaliśmy Kyokukage? Oh, wiedzieliśmy aż za dobrze i, bynajmniej, nie kiwaliśmy skwapliwie na każde jego słowa. Nie jestem Jashinistą, tego bożka zaledwie toleruję, lecz Shotaro w jednym miał słuszność. Egzamin na genina to idealna okazja do pozbycia się słabych i chorych jednostek. Jeżeli coś napędza świat shinobi, to jest to przemoc. To ona kształtuje najsilniejsze jednostki, które będą zdolne przeżyć w naszym małym ekosystemie. Prawo silniejszego, selekcja naturalna, nazywaj to jak chcesz. Wyeliminowanie słabszego, szkodliwego elementu było wręcz konieczne do stworzenia idealnych ninja. - rzekł ostro, niczym fanatyk lub, jak kto woli, faszysta. Jedno z drugim pod pewnymi względami się łączyło. Staruszek mówił spokojnie, z wyrachowaniem godnym najgorszego gangstera.

Obrazek

Raion Sennin Mōdo

Spoiler:

Adventurer Theme Sad Theme Fight Theme Main Theme Fight Theme 2 Chill Theme

Obieżyświat, samotny wojownik, pokrętny altruista i idealista, poszukiwacz wiedzy, cień shinobi. Maji Seitaro, do usług.
Prowadzone misje:
  • -
  • -

Głos Seitaro
MK: Reiwa
 
Posty: 2281
Dołączył(a): 2 wrz 2016, o 20:50
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Shintaisei
Dodatkowa Ranga: Sennin

Re: Siedziba Kyokukage

Postprzez Uchiha Arin » 9 sty 2020, o 01:52

Arin milczał i słuchał w "spokoju" jak radni się pogrążają. Jedna wykryła jego kłamstwo, dwóch miało go za kompletnego szaleńca. Najgorsze w tym wszystkim było to, że nie mieli żadnych problemów z tym jakie rządy sprawował Shotaro. Wręcz przeciwnie, kibicowali mu z całego serca, wierząc w to że wybijanie osób słabych fizycznie spowoduje rozwój wioski. Jak można było być tak podłym i bezmyślnym? Czy to mogło oznaczać że wszyscy w tej wiosce byli tacy? A co jeżeli świat, którego Arin nie znał, był naprawdę właśnie taki. Może właśnie dlatego, Seitaro i Saiko nie reagowali wcześniej. Byli wychowani w tym świecie, urośli w taki właśnie sposób. "Trochę" więcej brutalności nie robiło na nich różnicy, tym bardziej że była to kompletnie inna wioska... Jednak on taki nie był, nie miał oczywiście im za złe, ale on nie chciał być jak inni. On przyszedł na ten świat niedawno, niecały rok temu. Obudził się w jaskini, zimnej w zniszczonym ubraniu. Do tej pory nie znalazł odpowiedzi na to, jak tam się znalazł...
Czyżby już tego nie potrzebował?
-Do zobaczenia w piekle
Powiedział, wstając z krzesła i wystrzeliwując ze swojego ciała kolce w kierunku radnych, wzmocnione chakrą Gedo Mazo.

Spoiler:

MK: Haretsu Shimeji, Ragi
 
Posty: 514
Dołączył(a): 21 wrz 2016, o 22:53
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Kage
Specjalna Ranga: Jinchūriki

Re: Siedziba Kyokukage

Postprzez Maji Seitaro » 12 sty 2020, o 04:15


Los Dźwięku


A więc wojna. Któżby się spodziewał? Każdy chyba tutaj czekał na ten moment i właśnie miał on nadejść. Arin bowiem stracił resztki swej cierpliwości, bowiem jego słowny poker okazał się fiaskiem. Pod pewnymi względami słowa najstarszego z radnych były bardzo bliskie rzeczywistości i nie sposób było im zaprzeczyć. Moment, w którym Uchiha wstał z krzesła i wypowiedział symboliczne słowa były jednoznacznym sygnałem dla wszystkich zebranych. Technika, której użył sunijski jonin była szybka, a przynajmniej na tyle, by dla podstarzałego ciała Keijego móc stanowić poważny problem. Okarina sekundę wcześniej wykryła zmieszanie chakry, ale reakcja była za wolna, natomiast dziadek był co prawda nieporównywalnie szybszy od dużej części joninów, ale bardzo bliska odległość, siedząca pozycja i zaskoczenie sprawiły, że zareagował wolniej niż powinien. Chwycił dębowy stół i rzucił nim, by ustanowić tym sposobem prowizoryczną tarczę. Na nic się to nie zdało, bo mokutonowy kolec przebił się przez mebel jak przez masło i ugodził radnego nieco powyżej serca. Cios był na tyle silny, że wyrzuciło mężczyznę do tyłu i przybiło do ściany. Momentalnie zalał się krwią, ale utrzymał na nogach, jak i zachował pełną przytomność. Równocześnie z Arinem niemalże zareagował ciągle stojący z tyłu Takeshi, który zdecydował się na dość brawurowy krok. Z miejsca odpalił jedną z najbardziej zaawansowanych technik ninjutsu. Z jego pleców wyskoczyły cztery łańcuchy, które dopadły Arina tak szybko jak on sam Keijiego. Zaraz po tym zaalarmowani zostali już wszyscy ninja na zewnątrz. Ci za drzwiami, którzy byli najbliżej stanęli obok Takeshiego z wyciągniętymi broniami. Cała reszta obstawiła budynek ze wszystkich stron. Gdyby ktokolwiek miał chwilę czasu na rozeznanie się w tym, co się dzieje za oknem, zobaczyłby jak siedzibę zaczyna okalać ,,coś'' o fioletowej barwie.
Arin został skutecznie skrępowany, bez możliwości jakiego ruchu poza tym głową. Okarina szarżowała na niego z wyciągniętą kataną chcąc doprowadzić do dekapitacji. Arin miał jednak te niecałe dwie sekundy czasu na ewentualną reakcję... mógł się poddać swemu losowi lub przeciwstawić.



Arin - Okarina - 2m
Arin - Takeshi/dwaj jonini - 3m
Arin - Keiji - 3,5m
Obrazek

Raion Sennin Mōdo

Spoiler:

Adventurer Theme Sad Theme Fight Theme Main Theme Fight Theme 2 Chill Theme

Obieżyświat, samotny wojownik, pokrętny altruista i idealista, poszukiwacz wiedzy, cień shinobi. Maji Seitaro, do usług.
Prowadzone misje:
  • -
  • -

Głos Seitaro
MK: Reiwa
 
Posty: 2281
Dołączył(a): 2 wrz 2016, o 20:50
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Shintaisei
Dodatkowa Ranga: Sennin

Re: Siedziba Kyokukage

Postprzez Uchiha Arin » 12 sty 2020, o 18:34

Dlatego właśnie nie walczył swoim oryginalnym "Ja". Nigdy nie mógł być pewien czym będzie dysponował przeciwnik, nie miał prawa tego wiedzieć a jego zdolnośc do planowania dłuższych ataków ciemno była bliska zerowej. Jego ego zostało podbudowane, kiedy to radny musiał aktywować technikę tak wielkiego kalibru, że Arin nie był w stanie się ruszyć na centymetr. Jedynak jego ciało nie było jedyną bronią jaką posiadał. To co było ich błędem, to pozwolenie na skręt głowy w bok. Czerwone oko błysnęło w kierunku radnej szarżującej w kierunku Arina. Za cel miał wrzucenie jej w świat iluzji w której to została złapana w drut kolczasty, blokujący całe jej ciało, wbijając się głęboko i nie pozwalając na najmniejszy ruch. Niebo miało złoty, nienaturalny kolor a nieskończenie długa i szeroka betonowa podłoga usłana była ciałami dziećmi, pożeranymi przez ich jeszcze żywych rówieśników. Przeraźliwy krzyk wypełniał cały świat, nie dopuszczając niczego ze świata zewnętrznego

-Możecie próbować mnie zabić, ale pamiętajcie. Jestem tylko klonem. Wrócę tu, wyrżnę wszystkich którzy przyczynili się do morderstw wykonywanych przez dzieci. Tylko wydłużacie swoje cierpienie.
Powiedział spokojnie, zdając sobie sprawę z tego że ten klon wiele nie zdziała, szczególnie będąc związanym techniką radnego.


MK: Haretsu Shimeji, Ragi
 
Posty: 514
Dołączył(a): 21 wrz 2016, o 22:53
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Kage
Specjalna Ranga: Jinchūriki

Re: Siedziba Kyokukage

Postprzez Maji Seitaro » 13 sty 2020, o 14:05


Los Dźwięku


Akcja Arina była nadzwyczaj skuteczna pomimo skrępowania. Okarina mimowolnie spojrzała w oczy Uchihy, efektem czego padła jak długa z łoskotem na podłogę. Słowa zamachowca zadziałały jak płachta na byka na pozostałych zebranych i Takeshi ostatecznie zacisnął łańcuchy na tyle silnie, że klon wręcz się rozpadł. Choć to akurat zrobił z powodu gigantycznego upływu chakry, po którym mężczyznie zakręciło się w głowie. Jeden ze zwykłych joninów złapał w porę radnego, jednak ten odrzucił pomoc i wskazał na pozostałą dwójką, która była w dużo gorszym stanie. Okarina nie dawała się wybudzić, Kai nie skutkowało, co tylko dowodziło potęgi sharingana. Drugi z joninów zajął się najstarszym radnym, który stał pod ścianą, podtrzymywany jedynie przez bardzo głęboko wbity korzeń. Starzec warknął wściekle i wyrwał mokutonowe żądło. Efektem upadł na podłogę i zaczął się wykrwawiać, lecz tutaj na całe szczęście wkroczył jeden z podwładnych, który okazał się być zdolnym medykiem.
- Póki co mamy trochę czasu zanim wróci. Wszystkie jednostki zostały powiadomione i są gotowe do walki. - obwieścił Takeshi. Wyjrzał za okno. Bariera nad siedzibą została wzniesiona, a jej twórcy zabezpieczyli się także od środka, więc niemożliwe było jej sforsowanie. Byli bezpieczni, prawda, pytanie tylko na jak długo.

Obrazek

Raion Sennin Mōdo

Spoiler:

Adventurer Theme Sad Theme Fight Theme Main Theme Fight Theme 2 Chill Theme

Obieżyświat, samotny wojownik, pokrętny altruista i idealista, poszukiwacz wiedzy, cień shinobi. Maji Seitaro, do usług.
Prowadzone misje:
  • -
  • -

Głos Seitaro
MK: Reiwa
 
Posty: 2281
Dołączył(a): 2 wrz 2016, o 20:50
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Shintaisei
Dodatkowa Ranga: Sennin

Re: Siedziba Kyokukage

Postprzez Uchiha Arin » 15 sty 2020, o 01:17

W ciemnej alejce za barem ramen, w którym teraz nikt nie pracował, ponieważ wszystko było zamknięte z oczywistego powodu,pojawili się znów wypływając w wyrwy w czasoprzestrzeni. Tym razem nie był to klon, jego ciało było teraz w pełni na miejscu wraz z charakterystyczną dla niego kosą. Choć przyszedł tu w ciemno, ledwo po stanięciu na ziemię wioski ukrytej w dźwięku, informacje od zniszczonego klona wpłynęły mu do świadomości. Jeden z radnych dysponował silną techniką, z którą Arin nie miał zamiaru drugi raz się zmierzyć. Prawda była taka, że najlepiej by było, gdyby nie musiał się mierzyć z kimkolwiek, jednak mleko się rozlało, tak jak krew jednego z radnych. Teraz już nie mógł wierzyć w jakąkolwiek współpracę z ich strony, stali za całym tym szajsem tak samo, jak stał za tym Shotaro. Już było za późno, nie było innego wyjścia, choć Arin chciał znaleźć takie...

Znikając pod ziemią, wykorzystując zdolności Shokubutsu, nie był do wykrycia przez kogokolwiek. Podróżując pod ziemią, musiał wytworzyć plan który zakładał jak najmniejszą ilość ofiar, które nie były potrzebne. Chodziło mu tylko o radnych, oni byli najgorsi z tego wszystkiego, ponieważ gdyby teraz odpuścił sobie, wszystko wróciło by do koszmarnej normy. Czy to co pojawiło się w jego głowie było prawdziwym zbawieniem dla oto? Może im pasowało takie życie... czas pokaże. Miał teraz swoje priorytety i cele, które musiał wykonać.

Będąc nadal scalonym z ziemią, był w stanie nadal monitorować stan na powierzchni wyczuwając samą chakrę. Wiedział, że utworzyli jakiegoś rodzaju barierę która otaczała cały budynek ze wszystkich stron. Nie był też w stanie się przekopać, bowiem od na poziomie ziemi było zablokowane też chakrą. Jednak bariera, która dawała im przewagę defensywną, oznaczała też problemy z odgórnym dowództwem, tak wielka ilość wojskowych, która na czas przegrupowania znalazła się wewnątrz budynku, została zamknięta w środku. Mógł to wykorzystać na swoją korzyść.

Poruszając się pod ziemią, szukał miejsca w okolicy siedziby kage w którym było by najmniej wrogów. Kiedy już znalazł takie, wyszedł z ziemi i wytworzył szybko mokutonowego klona, następnie wycofał się, znikając w ziemi. Nie chciał, żeby jego ciało, słabe ogniwo tego wszystkiego, spowodowało że cały plan runie. Klon mógł umrzeć, ale jeżeli Arin by umarł, to już byłby to koniec...


Wytworzony klon, pozostawiony na powierzchni miał jeden cel, użycie jednej techniki. Pobranie chakry statuetki i złożenie trzech pieczęci trwało dosłownie chwilę. Tyle było potrzeba aby pod budynkiem otoczonym barierą, którą mógł wyraźnie wyczuć swoimi zdolnościami sensorycznymi, zaczęły rosnąć masywne drzewa. Ich zadaniem było wypchnięcie całej konstrukcji razem z barierą wysoko ponad ziemię. Kolejne konary i gigantyczne gałęzie wyrastające z tworu, który był jednym, gigantycznym drzewem, okalały całą barierę, nie pozwalając na to, aby jakiś gruz spadł na domy mieszkalne. Drzewo rosło w nierównym tempie, po to aby osoby tworzące barierę straciły skupienie a sama bariera padła, jeżeli była w stanie jeszcze opierać się sile ogromnego drzewa, które ją ciasno opatulało. Przy czym chciał też pozostawić w całej strukturze drzewa "tunel" o którym tylko on mógł wiedzieć i którym mogli by wyjść ci, których by chciał ewentualnie uwolnić ze środka.
Nie ważne czy było to za sprawą siły techniki, czy straty skupienia przez kogoś, kto wykonywał barierę, Gałęzie miały się wedrzeć do środka budynku i dotrzeć do ciał trójki radnych, łapiąc ich i miażdżąc na miejscu. Arin musiał mieć pewność że ich już nigdy nie zobaczy, musiał mieć pewność, że zabije ich a nie zniszczy tylko klony. Wiedział to, jeżeli były by to tylko klony, chakra by zniknęła. Za to jeżeli by chakra wygasała powoli, to był pewny że dopiął swego. Jaki los czekał na pozostałych, którzy znajdowali się w budynku? Dopóki kiedy miał możliwość kontroli wzrostu roślin, starał się aby nikt nie ucierpiał od prawdopodobnie rozpadającego się budynku, poprzez wzmacnianie jego konstrukcji. Nie miał zamiaru teraz się przejmować i ochraniać każdego z osobna, nie miał tez takiej podzielności uwagi. Cel miał jasny, wzmocnić budynek gałęziami, odnaleźć nimi trójkę radnych i pozbyć się ich.
W razie gdyby ktoś na powierzchni, próbował go atakować, bronił się, tworząc przy okazji roślinność, zdolną do prostej walki i defensywy.

Spoiler:

MK: Haretsu Shimeji, Ragi
 
Posty: 514
Dołączył(a): 21 wrz 2016, o 22:53
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Kage
Specjalna Ranga: Jinchūriki

Re: Siedziba Kyokukage

Postprzez Maji Seitaro » 16 sty 2020, o 02:12


Los Dźwięku

'Wioska była sparaliżowana, to trzeba było przyznać. Uchiha Arin zatrzymał toczące się w niej życie. Nad największym budynkiem w osadzie wzniesiono barierę, którą mieszkańcy mogli podziwać lub się obawiać z poziomu swych domostw. Nikomu nie pozwolono wyjść, jednak zdarzali się ci ciekawscy, którzy wychodzili na ulicę by lepiej widzieć to, co się dzieje. Jednak tacy byli ekspresowo odprawiani przez stacjonujących wszędzie shinobi Otogakure. Zaczynano już poszeptywać, że z pewnością doszło do zamachu, że Kyokukage nie żyje. Nie wyrażano ulgi z tego powodu... a przynajmniej nie jawnie. W każdym razie na razie jeszcze nic nie było wiadomo, sytuacja miała się wyklarować w przeciągu kilku następnych minut. Atmosfera w Dźwięku dała się kroić nożem, a każdy ninja miał napięte nerwy. Rozeszło się już bowiem, że wróg okazał się być klonem, stąd teraz wszyscy zastanawiali się w jaki sposób, kiedy i gdzie uderzy Uchiha Arin. Jego miano i wygląd już też znano, każdy shinobi w wiosce został wyposażony w teoretyczną wiedzę o agresorze, by jak najlepiej móc przeciwko niemu reagować. Bezpośrednie dowodzenie objął Hibiki Takeshi, jako że Okarina w dalszym ciągu znajdowała się w świecie genjutsu, a Keiji okazał się na to wszystko zwyczajnie zbyt stary i poraniony. A poranione zwierzę kąsa co prawda najsolidniej, ale bez opamiętania. Dowódca bez opamiętania i przezorności prowadziłby wszystkich na rzeź, bez względu na ofiary. Nie tędy droga.

Uchiha wyłonił się w najlepszej dla siebie lokalizacji, nie znaczy to jednak, że pozostał zupełnie niezauważony. Został i to bardzo szybko, jednak on był szybszy. Nim ktokolwiek zdołał jakkolwiek zareagować ziemia zadrżała. Na tyle silnie, że rozległo się niemałe trzęsienie ziemi. Dzieło elementu drewna zaczęło przybierać na rozmiarach, wdzierając się wszędzie, gdzie pozwalała na to bariera. Ta zaś nie wytrzymała zbyt długo. Drzewo stale się rozrastało, a w efekcie zetknięcia z barierą zaczęło się spalać. Materiał był jednak zbyt duży i zbyt wytrzymały na to, by zostać zniszczonym w całości. Bariera co prawda nie była zniszczalna, ale ilość dymu zaczynała się zwiększać i zagrażać wszystkim wewnątrz niej. Czwórka shinobi Oto bez żadnego rozkazu, kierowana świadomością że wróg znalazł rozwiązanie i że dalsze podtrzymywanie doprowadzi do własnych strat, anulowała technikę. Dopiero wtedy drzewo faktycznie zaczynało rozrastać się do imponujących rozmiarów.
Arin czynił tak jak chciał. Wobec chaosu jaki powstał nikt nie zdołał stawić czynnego i zorganizowanego oporu. Większość osób została uwięziona w zawiłej konstrukcji Mokutonu, ostatecznie zaś zginęły tylko trzy osoby... wszyscy radni. Takeshi nie posiadał już wystarczająco wiele chakry i technik, by móc cokolwiek poradzić. Został przytłoczony, podobnie jak stary i ciągle ranny Keiji. Jedynie Okarina umarła, można by rzec, spokojnie; w wiecznym śnie.
Wiele osób bezskutecznie próbowało wydostać się z drzewnego więzienia, wykorzystując najsilniejsze znane sobie techniki, lecz co mogło się równać wytrzymałości elementu drewna? Wokół Arina jak i samego drzewa zaczęły nadciągać zastępy shinobi. Żaden jednak nie przekraczał poziomu Tokubetsu Jonina, wnioskując po chakrze. Żaden też nie zdecydował się na atak, widząc i wiedząc co potrafi wróg. Wszyscy mieli Arina ma muszce, nikt jednak nie miał odwagi.
Cokolwiek miało zakończyć ten dzień, symbolem tego wydarzenia miało stać się monstrualne, gorejące drzewo...

Obrazek

Raion Sennin Mōdo

Spoiler:

Adventurer Theme Sad Theme Fight Theme Main Theme Fight Theme 2 Chill Theme

Obieżyświat, samotny wojownik, pokrętny altruista i idealista, poszukiwacz wiedzy, cień shinobi. Maji Seitaro, do usług.
Prowadzone misje:
  • -
  • -

Głos Seitaro
MK: Reiwa
 
Posty: 2281
Dołączył(a): 2 wrz 2016, o 20:50
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Shintaisei
Dodatkowa Ranga: Sennin

Re: Siedziba Kyokukage

Postprzez Uchiha Arin » 16 sty 2020, o 16:12

Arin dopiął swego, takim kosztem jaki chciał zapłacić. Życia trzech radnych i wolność jednego Kage, to była cena jaką musiała ponieść ta ziemia za przyzwolenie na tak bezduszne "tradycje", które notabene nie trwały aż tak długo...
-Mieszkańcy Otogakure no Sato! Wiem że jesteście zaniepokojeni wydarzeniami dzisiejszej nocy. Jednak chciałbym was uspokoić, nie jestem tu aby zniszczyć wasze domy. Nie przyszedłem też tutaj aby zabierać życia niewinnych!
Powiedział dość głośno do otaczających go osób, ciągle był czujny i grał w tym teatrzyku swoją mrionetką-klonem, do tego upewniając się że nikt nie kumuluje chakry do ataku. To byli ludzie, którzy właśnie dostali rozkazy zabicia go, więc nie można było oczekiwać pełnego zrozumienia całej sytuacji.
-Pół roku temu w tej wiosce coś się zmieniło. Dzieci musiały poczuć zapach krwi swojego przyjaciela z ławki, żeby zostać żołnierzem. Czy nikt nie zapytał się, dlaczego moja siostra, dlaczego mój brat? Dlaczego moje ukochane dziecko, musiało zginąć? Wmawiano wszystkim, że jest to jedyny sposób. Ludzie się nie sprzeciwiali... A dzieci ginęły.
Zatrzymał się na chwilę, dając wszystkim chwilę na przetrawienie tego, że ktoś przyszedł, wybił tylko czwórkę ludzi i nie idzie za ciosem.
-Terroryzm, to wielka broń. Drugą największą jest propaganda i zakłamanie. Przypomnijmy sobie wszyscy, co jeszcze się zmieniło? Czy przypadkiem, nie każdy z was musiał oddać krew na badania? Gdzie były te badania, skoro przyszła zaraza a lekarstwo mieli tylko najbogatsi. Gdzie były te badania, kiedy cały świat został sparaliżowany na jedną czwartą roku? Gdzie były te badania, kiedy w szpitalach nie przyjmowano chorych, ponieważ lekarze nie mieli już jak chodzić po korytarzach przepełnionych ludźmi w agonii?
Kolejna pauza, teraz już ewidentnie szukał osób które mogły planować coś. Czuł że takie mogły istnieć, ponieważ wchodził na religię, która była od pół roku wpajana siłą w mieszkańców tej wioski
-Dlaczego powiedziałem o zakłamaniu? Ponieważ tych badań nigdy nie było! Krew nigdy nie była potrzebna do żadnych badań. To dzięki niej, władza trzymała was w szachu o którym nie mieliście pojęcia!
Krzyknął donośnie, zapewne przekrzykując się przez szum jaki był wywołany tysiącem komentarzy
-Krew była i jest kluczem do siły dla pewnych kręgów w tej wiosce. Mówię tu o wyznawcach Jashina. Wszyscy byli trzymani w szachu, ktokolwiek kto by spróbował się przeciwstawić...umarłby, nie widząc powodu dlaczego. Ale zanim ktoś spróbuje mnie zaatakować. Nie przyszedłem jednak po to, żeby szaklować tych, którzy się wychowali w takiej wierze. To nie zdolności czynią człowieka złym a sposób ich wykorzystania! Chciałbym was jeszcze raz uspokoić, przyszedłem tylko po to, żeby zakończyć krwawą politykę. W tej wiosce nie ma i nie będzie już nigdy więcej miejsca na rzeź niewinnych! Nie można oceniać ważności jednostki tylko po jej fizycznej sile, nie na tym polega dzisiejszy świat! Proszę, dołączcie się do mnie, pójdźmy razem do przodu! Uratujmy tą wioskę razem, gasząc wspólnie to płonące drzewo, które raz na zawsze będzie symbolem nowego rozdziału w historii tej ziemi!

MK: Haretsu Shimeji, Ragi
 
Posty: 514
Dołączył(a): 21 wrz 2016, o 22:53
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Kage
Specjalna Ranga: Jinchūriki

Re: Siedziba Kyokukage

Postprzez Maji Seitaro » 16 sty 2020, o 22:58




Los Dźwięku



Pozwolenie Arinowi na przemówienie nie było podyktowane wyrozumiałością, a zwyczajnym przybraniem postawy myśliwego, który czeka na dogodną okazję na uderzenie. Nikt się nie wychylał, choć zapewne gdyby znalazł się jeden, wszystko potoczyłoby się dalej efektem domina. Takowej osoby jednak póki co nie było i Uchiha mógł popisać się swoimi umiejętnościami krasomówstwa. Nikt się również nie odzywał, za to każdy trzymał odpowiednią dla siebie broń. Byli gotowi zareagować, a Arin mógł to wyczytać po ich twarzach. Właściwie, gdyby tylko rozglądał się podczas swej przemowy, mógł zauważyć jak wielkie zróżnicowanie i zdziwaczenie charakteryzuje shinobi Otogakure. Sześć rąk, bliźnięta syjamskie, blady jak śmierć mężczyzna o nienaturalnym spojrzeniu, pół rekin-pół człowiek, kobieta której wystawał szereg kości z przeróżnych części ciała... to mogła zapewne być tylko część z nietypowych zdolności Otończyków. Oto, wioska stworzona na mutacjach genetycznych, trzymała dalej ,,poziom''. Oprócz nich była masa innych osób, wyglądających zwyczajnie, ale wszyscy o srogim spojrzeniu. Słowa Arina zdawały się do nich nie docierać... ale do innej grupy społecznej już owszem. Cywile, słysząc przemowę zaczęli wychylać się wbrew zaleceniom ze swych domostw. Otworzyły się jedne drzwi, drugie, trzecie i tak zwykły, prosty lud zaczął kroczyć w stronę charyzmatycznych słów Uchihy. Mężowie, ojcowie, żony, matki, dzieci, bracia i siostry... Nie bez powodu, do nich najbardziej docierała mowa mężczyzny, oni bowiem tracili dotąd najwięcej. Nie było chyba ani jednej osoby, która nie miała lub nie znała kogoś, kto stracił kogoś bliskiego w czasie krwawych egzaminów na genina. Jednakowoż, o dziwo, i wśród ninja zaczęła rozpleniać się niepewność... szczególnie i tylko wśród u najmłodszych, którzy nie tak dawno opuścili mury akademii i pamiętali, co musieli uczynić, by wejść na ścieżkę shinobi. To były jeszcze dzieci, najdalej nastolatkowie, którzy dopiero się odnajdowali w brutalnym świecie i niekoniecznie tak bardzo mieli wpojone to, o czym ich nauczano.. Jedyne po starych wyjadaczach nie było widać cienia jakiejkolwiek skruchy. Ci właśnie stali i patrzyli się tym samym krwiożerczym wzrokiem na Arina.

Dopiero wspomnienie o realnym przeznaczeniu krwi doprowadziła do prawdziwego wyłamania wśród zebranych. Lud się oburzył, genini i poniektórzy chunini rzucili broń i wstawili się za tłumem i Arinem. Wszyscy skandowali buntownicze hasła, z czego najbardziej charakterystyczne i zapadające w pamięć ,,ŚMIERĆ KRWAWEJ NUCIE'', co miało stanowić aluzję do Otogakure za czasu władzy Shotaro. Zdali sobie w końcu sprawę z tego, że byli jedynie marionetkami i owcami przeznaczonymi na rzeź dla Jashina.
Starsi stopniem ninja w dalszym ciągu nie dawali się przekonać. To byli shinobi z krwi i kości, lojalni, bezwzględni i nierzadko dobrze ustawieni w środowisku, jakie stworzył Shotaro i - przede wszystkim - zindoktrynowani. Nie wierzyli w to, co było mówione, nawet nie brali tego pod uwagę. Falowo narastający tłum i dołączających do nich młodszych shinobi uważali za zepsuty element. W ich głowach już kształtował się obraz masowej zbrodni na wywrotowcach. Otogakure było wioską zbudowaną na zdradzie i intrydze. Jestestwo Orochimaru chcąc nie chcąc odcisnęło swoje piętno na sposobie myślenia tutejszych. Arin mógł wyczuć swoim zmysłem sensorycznym około dziesięć źródeł chakry, które wtopiło się w tłum.... sekundy potem nagły wybuch paniki, przeraźliwych krzyków i maniakalnego śmiechu. Zwolennicy boga śmierci uderzyli, by pomścić swego Kyokukage i zarazem duchowego przywódcę, karząc tych nad którymi sprawował ,,opiekę'' i którzy teraz mu się sprzeniewierzyli. Oni i reszta popleczników byli gotowi puścić z dymem całe to miejsce, by nie wpadło w ręce wroga i heretyków. Ci, którzy nie dali się omamić retoryce Arina, uznali to za sygnał do reakcji.
- SAWARABI NO MAI! - tyle dało się usłyszeć w pierwszej sekundzie, bo w następnych zaczął wyrastać las kości wysokich na kilka metrów, przebijających wszystko i wszystkich w promieniu pięćdziesięciu metrów od epicentrum. Arin był świadkiem jak dziesiątki cywili próbuje pierzchnąć przed oczywistą śmiercią, lecz na próżno. Ich ciała nabiły się z zadziwiającą łatwością na kolce, brocząc okolicę hektolitrami krwi. Tym, na co najbardziej w ostatnich momentach mógł zwrócić uwagę Uchiha była dziewczynka, która desperacko i z histerycznym wręcz szlochem biegła w jego stronę. Była jednak zbyt wolna i jeden z setek kolców przebił jej tors i uniósł ku górze niczym szmacianą lalkę, prędko pozbawiając żywota. Nasz bohater nie mógł się temu jednak zbyt długo przyglądać, był bowiem w zasięgu techniki.

Obrazek

Raion Sennin Mōdo

Spoiler:

Adventurer Theme Sad Theme Fight Theme Main Theme Fight Theme 2 Chill Theme

Obieżyświat, samotny wojownik, pokrętny altruista i idealista, poszukiwacz wiedzy, cień shinobi. Maji Seitaro, do usług.
Prowadzone misje:
  • -
  • -

Głos Seitaro
MK: Reiwa
 
Posty: 2281
Dołączył(a): 2 wrz 2016, o 20:50
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Shintaisei
Dodatkowa Ranga: Sennin

Re: Siedziba Kyokukage

Postprzez Hoshigaki Ishina » 17 sty 2020, o 03:21

//Za pozwoleniem Seitaro

Niepozorna postać siedziała na dachu jednego z wyższych budynków, gdzie obserwowała całe zajście. Niestety, ominął ją moment powstania bariery oraz nagłego pojawienia się drzewa w środku wioski, ale chyba udało jej się dotrzeć na jedną z ważniejszych części. Jakiś nieznany jej mężczyzna przemawiał, a im bardziej normalni byli słuchający, tym chętniej zgadzali się ze słowami. Trudno im się dziwić, system panujący w Otogakure daleki był od cywilizowanych metod. Mordowanie się nawzajem w klasie, żeby otrzymać opaskę z symbolem nuty. Czy to było warte, by inna rodzina była zmuszona pochować swoją pociechę?

Tak Ishina obserwowała ze stosunkowo bezpiecznej pozycji co się działo. Zwykli ludzie raczej jej nie zauważali, shinobi już prędzej, ale kto by się przejmował takimi marnymi pokładami chakry? Przemówienie wyjaśniło kilka kwestii, choćby powód poboru krwi u każdego. Jeżeli byłaby to prawda, to oznaczało, że cała wioska tak naprawdę była w pułapce i żyła na skinienie Shotaro. Nie miała jednak na tyle wiedzy o świecie, by móc samodzielnie zweryfikować informacje podawane przez obcego. Z drugiej strony zaatakował on siedzibę rady, a być może był związany z brakiem Kage w wiosce? Trudno było jej osądzić czy ta osoba jest godna zaufania, czy uzurpatorem, który pod przykrywką dobrych chęci przynosi jeszcze większe zło do wioski... Chociaż czy to miejsce może spotkać coś jeszcze gorszego?

Za moment przyszło jej się przekonać. Kości wystrzeliwujące z ziemi wzbudzały podziw, ale jednocześnie przerażenie i pisk wśród ludzi. Teraz już wiedziała dlaczego rodzice i wszyscy mówili, że powinna zostać w domu. Złapała się mocniej dachu, rozglądając się czy nie oberwie najsilniejszym tańcem jednego z klanów Oto. Wolałaby przeżyć jeszcze kilka wiosen, nawet jeśli ta wizja nie napawała ją optymizmem.
- Wszystkim przyjdzie utonąć, czy to w chwale, czy szaleństwie kilku głupców... Wszyscy skończymy dokładnie tak samo. - Powiedziała do siebie z typową dla niej obojętnością. Ta akademia zostawiła w jej sercu wielką zadrę, może teraz będzie szansa, by to wszystko zmienić? Teraz zaś przed jej oczyma zaczęła rozgrywać się rzeź. Jashiniści atakowali bezbronnych cywilów, a Ishina poczuła znajomy zapach i widok krwi przywracający wspomnienia z niedawnego egzaminu na genina.
Jeśli będzie poza zasięgiem techniki, będzie wypatrywać wśród ofiar swoich krewnych, a będzie to pewnie o tyle prostsze, że mają niebieską skórę... Ale czy w takim chaosie będzie na to czas oraz czy nie oberwie się jej przez przypadek?
 
Posty: 50
Dołączył(a): 18 mar 2018, o 23:10
Ranga: Genin

Re: Siedziba Kyokukage

Postprzez Uchiha Arin » 18 sty 2020, o 23:45

Widział nadzieję w oczach ludzi. Widział, że ci którzy byli prostymi mieszkańcami, potrzebowali spokoju, potrzebowali zmian w wiosce, która była trzymana w rękach krwawej władzy. Widział jak ci, którzy byli fundamentem tej wioski, poczuli że mogą coś zrobić. Arin nie mówił nic, czuł że to nie było wszystko. Jego wewnętrzne leki nie pozwalały mu wierzyć w to, że wszystko się już skończyło. jednak miał pozytywne nastawienie, miał nadzieję że obejdzie się bez kolejnych ofiar. Miał nadzieję na lepsze jutro.

Nadzieja szybko ustąpiła przerażeniu. Siedząc pod powierzchnią, scalony z gruntem był w stanie jedynie monitorować swoim zmysłem sensorycznym. Jego reakcja była zbyt wolna, czy to klona na powierzchni, czy też jego oryginalnego ciała. Czy było to spowodowane tym, że nie mógł przez chwilę uwierzyć w to co widzi? Dlaczego ludzie, którzy zostali powołani do tego aby bronić wioski, wybijali ich wszystkich? Nie był pewien co się zatrzymało, czy klon, który wszystko to widział, czy cały świat dookoła niego. Arin nie miał za to "okazji" ujrzeć tej rzezi własnymi oczami. Jedyne co czuł to wybuch jednego źródła chakry, rozproszonego w dziwnym konstrukcie, oraz mniejsze co chwila gasnące źródła... Wiedział co to znaczy, to byli cywile i słabi shinobi. Wiedział dokładnie co się dzieje na powierzchni, ale... Nie był w stanie, bał się śmierci. Choć ziemia wokół jego oczu powoli nasączała się łzami, nie był w stanie ruszyć się z miejsca. Nic to nie zmieni, jedyne co zyska, to możliwość straty życia. Czuł się jak ostatni tchórz, schowany bezpiecznie w ziemi, jednak był sparaliżowany, bał się wyjść na powierzchnię, zobaczyć co się dzieje. Prosił Bogów, którzy czuwali nad jego losem, żeby wspomnienia klona nie wróciły nigdy do niego. Wiedział jednak, że kiedyś będą musiały przyjść.
Jego drugie ciało, będące świadkiem krwawego lasu który wyrastał na jego oczach, widząc wszystko to nie było w stanie myśleć o niczym innym, jak tylko o zemście. Świadomość tego, co dokładnie się dzieje, bycie naocznym świadkiem wywoływało kompletnie inną reakcję niż u nieświadomego prawdziwego ciała. On, ten który stał na ziemi, wiedział że musi coś zrobić. Świat ruszył do przodu, przebita na na wylot dziewczynka poszybowała do góry. Miał przez chwilę wrażenie, że czuł smak jej krwi. Nie była jedyna, ale tylko ona próbowała znaleźć schronienie w jego otoczeniu. Jedyne co przyniósł, to śmierć. Nie mógł pozwolić na więcej, nie mógł pozwolić żeby shinobi mieli prawo panować nad życiem innych. Złożył trzy, proste pieczęci żeby wyrosły z ziemi pod nim konary, wynoszące go w górę, kolejne za to wyrastały w jego otoczeniu, wynosząc w górę tych którzy jeszcze żyli, otaczając ich ciała i broniąc przed atakami shinobi. Nie był w stanie nic mówić, wszystko co robił było mechanicznie oczywiste, ci którzy nie byli martwi, musieli przeżyć. Każdy w osobnym kokonie, każdy oddzielony od tych, którzy chcieli ich zabić. Kolejnym krokiem było zlokalizowanie przeciwnika. Nie czuł już złości, nie czuł strachu, jedyne co czuł to potrzebę zabicia tych, którzy zabijali bezbronnych. Świat dla niego stał się czarno-biały. Byli tylko ci, którzy zabijali bezbronnych i zabijani. Nie patrzył na płeć, wiek. Ci którzy byli słabi, musieli być ochronieni, ci za to którzy sprzeciwiali się prawdzie i walczyli ze słabymi, wierząc w herezje Jashinizmu, musieli zginąć. Jego sharingan świecił się w ciemności nocy, jaka była w wiosce dźwięku, rozświetlona jedynie płonącym drzewem. Widział i czuł kto kogo atakował, był w stanie przewidzieć ruchy każdego z przeciwników. Jeden z nich tylko sprawiał problem, jego chakra była rozproszona w całym konstrukcie z...kości? Z jakiegoś powodu, nie dziwiło to. Sam był w stanie przecież wnikać w ziemię... Tylko że przeciwnik musiał mieć jakiś słaby punkt, skoro nie było go widać, musiał być w środku, jeżeli był w środku, gdzieś musiało być zgrubienie chakry, w którymś z kolców... Jeżeli taki znalazł, złamał go u nasady i wyciągnął konarem wysoko w niebo wraz z "zawartością" w postaci przeciwnika. Jeżeli nie był w stanie skruszyć kości, zwyczajnie go tam pozostawił w środku, niech umrze z braku chakry, głodu...czegokolwiek. Arinowi, który był na powierzchni było to obojętne, jedyne o co dbał, to o to, żeby jako klon przeżyć jak najdłużej w tym piekle. Oraz to, żeby ludzie zostali posortowani, na tych którym śmierć się należała i tych którzy byli niewinni.
Spoiler:

MK: Haretsu Shimeji, Ragi
 
Posty: 514
Dołączył(a): 21 wrz 2016, o 22:53
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Kage
Specjalna Ranga: Jinchūriki

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Siedziba Kyokukage

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników